Apokalipsa!

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Apokalipsa!

Pisanie by Shon Marks on Pią Lut 14, 2014 9:22 pm

Shon nie pasuje do tej rozgrywki, więc dla jej potrzeb zmieniam postać. Szczegóły:
Imię i nazwisko: Nate Petterson
Wiek: 23 lata
Krótki opis: Wysoki, przystojny facet. Obecnie odrobinę wychudzony - jak każdy, choć minęło zaledwie kilka miesięcy. Właściciel przydługich, czarnych włosów, błękitnych oczu i powalającego uśmiechu. Nabrał odrobinę pesymistycznego nastawienia do świata, choć z jakiejś przyczyny czuje się odpowiedzialnym za ratowanie go. Nie potrafi być egoistycznym chamem, którym obecnie najłatwiej się żyje, ma raczej potrzebę życia w choćby niewielkiej zbiorowości za jaką mógłby być odpowiedzialny. Często sili się na słabe żarty.
Typ: Seme

Takie rzeczy się nie zdarzają. Nie poza cholernymi amerykańskimi filmami. Nate odkąd TO zaczęło się dziać był pewien, że któregoś dnia po prostu się obudzi i zrozumie, że to wszystko było po prostu strasznie popieprzonym snem.
Ale nie jest. Jak cholera nie jest. Wszystko dzieje się na prawdę. W tej chwili jedzie w przyczepie skradzionej z parkingu. Jej właściciel najprawdopodobniej nie żyje. Tak samo, jak właściciele samochodu, który ową przyczepę ciągnie. I oni też niebawem zginą.
Nie, żeby Nate był pesymistą. Był jedynie dwudziestotrzyletnim facetem, który przed tą cholerną apokalipsą był bliski spełnienia swoich największych życiowych marzeń. A teraz? Teraz został cholerny piach dookoła, zrujnowane, wyludnione miasta, walka o przeżycie i cholerne papierosy. Do momentu, aż się nie skończą - oby go nie dożył.
- W trakcie jazdy drzwi przyczepy muszą być zamknięty. To będzie mandat w wysokości fajki.
Usłyszał za sobą znajomy głos. Uniósł lekko głowę i odchylił się, żeby spojrzeć na część swojej pięcioosobowej grupki wsparcia, drużyny pierścienia, czy jak zwał, tak zwał i uniósł lekko brew.
- Przepraszam, panie władzo, oczywiście nie ośmieliłbym się podtruwać funkcjonariusza na służbie podobnymi wytworami szatana. - odpowiedział powolnie, przyglądając się starszemu o dwa lata chłopakowi, który z jakiejś przyczyny przed..."tym wszystkim" postanowił wstąpić do policji.
Josh siadł obok niego i zwiesił leniwie nogi, kiedy cały pojazd nagle się zatrzymał, lekko zarzucając.
- Co tam się dzieje?! - Josh natychmiast podszedł do przodu. Nate zsunął się jedynie z przyczepy na jezdnię i rozejrzał dookoła. Nawet nie wiedział w jakim mieście byli, teraz wszystko jest identyczne. Wsunął ręce do kieszeni dżinsów i przeszedł na przód pojazdu, żeby zobaczyć co skłoniło obecnego kierowcę do zatrzymania się, ale nie dostrzegł niczego. Usłyszał jedynie odgłosy załadowywanej broni.
- Widziałam ruch. Po lewej w uliczce.
Nie trzeba mu było więcej. Zerknął w stronę kierowcy i skinął mu lekko głową, razem z nim idąc we wskazanym miejscu. Jeśli to jakiś cholerny mutant lepiej, żeby oni zaatakowali jego, niż na odwrót...
avatar
Shon Marks

Wiek : 24
Skąd : Bytom/Kraków

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t88-shon-marks#1244

Powrót do góry Go down

Re: Apokalipsa!

Pisanie by Christopher on Pią Lut 14, 2014 10:00 pm

Ja pozostawiam postać bez zmian.


To zdecydowanie nie był dobry dzień. Wróć. Odkąd zaczął się cały ten syf nie miał ani jednego dobrego dnia. Powiedzmy więc, że to nie był znośny dzień. Od dwóch dni nie mógł znaleźć bezpiecznego miejsca by kimnąć się chociażby godzinkę, tak więc jechał teraz na oparach i proszkach. Kończyły mu się zapasy... Dosłownie wszystkiego. Jedzenia, naboi, ciuchów. Tylko dragów miał jeszcze sporo, ostatnio napatoczył się na jakieś obozowisko ćpunów... Cóż, wolał nie wiedzieć co ich spotkało. Po prostu zabrał wszystko co mogło mu się przydać i odszedł z miejsca. Na dodatek w jego motorze, Kamikaze, skończyła się benzyna, po którą musiał się wybrać na małą "ekspedycję". Pomimo tego, że zaatakowały go już dwa mutanty nadal nie znalazł ani kropelki zbawiennego w tym momencie płynu... A nie mógł sobie wyobrazić podróżowania o własnych siłach. Z pewnością nie przeżyłby nawet dnia idąc drogą. Co prawda te stwory skupiały się w miastach, ale całkiem sporo było ich także na peryferiach...
Akurat starał się wytrzeć z koszulki dziwną substancję, którą została obluzgana jego koszulka, gdy strzał dosięgnął potwora. Przypominała starą krew pomieszaną z błotem. Dodatkowo śmierdziała jak zgniła ryba... No nic, w drodze powrotnej będzie musiał zahaczyć o jakiś ostały sklep z ubraniami.
Drgnął delikatnie, słysząc szelest za sobą. To zdecydowanie nie wróżyło nic dobrego...
Obrócił się gwałtownie, od razu celując w zobaczonych mężczyzn. Fakt, że nie były to żadne stwory lecz ludzie wcale nie polepszał jego sytuacji. W tym świecie należało się bać wszystkiego i wszystkich. Nie jedną osobę spotkał straszny los tylko dlatego, bo zaufała innym przetrwanym.
-Czego chcecie?- Zapytał chłodno, mierząc pistoletem od jednego do drugiego.
Cholera, jest ich dwóch. Mają przewagę... Jeśli źle to rozegram mogę być za chwilę trupem.
Źle zrobił. Z góry założył, że ma do czynienia z jednym z mutantów, teraz za to płacił. Gdyby wiedział, że spotkał na swej drodze ludzi z pewnością z początku udawałby bezbronnego, aby dać im poczucie przewagi. Niejedną grupę wrogo bandytów tak rozgromił... Życie na własną rękę było dosyć trudne, jednak nie narzekał.
avatar
Christopher

Skąd : Teoretycznie Anglia, aczkolwiek za długo tam nie posiedział.
Zawód : Uczeń klasy 1C
Wygląd : Chude, niskie, wykurwiste. Tak w skrócie. Jedno oko ma chłopię czerwone, drugie niebieskie. Włosy farbnięte na kolor niebieski.
Stan : "Jest chujowo, ale stabilnie."

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t76-christopher-azrael-hurst-bit

Powrót do góry Go down

Re: Apokalipsa!

Pisanie by Shon Marks on Pią Lut 14, 2014 10:38 pm

Szedł cicho, nie chcąc wypłoszyć tego, co mogło kryć się za rogiem. Nie sądził, by mogło to być cokolwiek innego, niż cholerny mutant, jednak i te bywały różne. Nigdy nie wiadomo, czy trafi się na jakieś cholernie szybkie, latające cholerstwo, czy olbrzymiego siłacza w którego wyładujesz cały magazynek nie wywołując nawet grymasu na paskudnej mordzie.
Lepiej się upewnić... wychylając się zza rogu, uniósł jedynie brew. Człowiek. Dzieciak. Najzwyklejszy w świecie chłopak, nastolatek. Odetchnął i wyszedł, choć pistolet nadal trzymał w ręce. Tego się nie spodziewał. Nie często trafiali ostatnimi czasy na ludzi...
- Po pierwsze, żeby odłożył tę zabawkę.
Odpowiedział mu. Swojej broni nie unosił, wątpił, żeby chłopakowi chciało się marnować kule. Są zbyt cennym towarem... gorzej, jeśli gdzieś tu jest jego trupa, która miałaby chrapkę na ich zapasy.
Kątem oka dostrzegł, że Max unosi swoją broń. Nie był pewien, czy dobrze robią dyskutując z chłopakiem. Czerwone oko. Pewnie zaczął mutować. Wątpliwe więc, żeby w ogóle miał jakąkolwiek trupę w okolicy. Nate uniósł lekko dłoń, ale... nie strzeli do człowieka. Czy do istoty, która wciąż potrafi myśleć jak człowiek. I nadal ma przed sobą trochę czasu. Mutacje postępują powoli. Bardzo powoli...
- Jesteś sam?
Spytał, wsuwając broń za pasek, żeby dać nieznajomemu do zrozumienia, że nie zamierza marnować kul na idiotyczne potyczki. Domyślał się, że Max tak szybko nie odpuści. Był dużo bardziej nieufnym typem. Zdecydowanie przetrwa w tym popieprzonym świecie dłużej, niż on.
Ale cholera... co im zrobi nastolatek?
avatar
Shon Marks

Wiek : 24
Skąd : Bytom/Kraków

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t88-shon-marks#1244

Powrót do góry Go down

Re: Apokalipsa!

Pisanie by Christopher on Sob Lut 15, 2014 12:14 am

Przez krótką chwilę zwątpił.
Czy ten mężczyzna właśnie po prostu do niego podszedł? Tak po prostu? W momencie, kiedy on do niego mierzył? Boże, jakim cudem ten...
Aaaaah, rozumiem. Nie jest sam. Stwierdził, zerkając na drugiego z mężczyzn. Ten już był bardziej uważny, cały czas trzymał chłopca na muszce. Aczkolwiek nadal ich plan działania nie był przemyślany. Ten bardziej lekkomyślny miał opuszczoną broń. Chris mógł więc jednym strzałem zabić czujnego człowieka, po czym szybko oddać strzał do drugiego. Chyba miał do czynienia z amatorami...
-Ani mi się śni.- Odpowiedział tym samym tonem.
A kule nie są aż tak cenne w porównaniu z jego życiem, które bądź co bądź mężczyźni mogli mu odebrać w mgnieniu oka. Mieli stanowczą przewagę, każdy ślepy to widział. Motywy dla których chcieli zrobić mu krzywdę były przeróżne. Od zwyczajnej chęci okradnięcia go, przez frustrację seksualną aż po jakąś dziwaczną sektę. Tych ostatnich już nie raz udało mu się o dziwo spotkać... Cóż, słabi ludzie potrzebowali podpory w tych trudnych czasach, więc nic dziwnego że sami sobie wpajali jakichś wyssanych z palca bożków.
Drgnął lekko, słysząc pytanie mężczyzny.
-Nie. Moi znajomi są w pobliżu, poszli się rozejrzeć. Ale z pewnością usłyszą, jeżeli krzyknę odpowiednio głośno.- Zablefował bez mrugnięcia okiem. Żaden idiota nie przyznałby się w tym momencie do szlajania samodzielnie.
Nie dał się zwieść gestowi bruneta, nadal mierząc w drugiego z mężczyzn. Albo mieli plan działania, albo trafił na największego kretyna na świecie. Młody wiek Chrisa nic nie znaczył w tym świecie. Sam był świadkiem jak siedmiolatek udając ranne dziecko i korzystając z naiwności ludzi z zaskoczenia dźgnął pewną kobietę, po czym zabrał jej broń i uciekł.
-Pytam się po raz drugi: czego ode mnie chcecie? Jeżeli niczego, odejdźcie. Większe grupki ludzi je wabią.- Przypomniał, samemu cofając się lekko do tyłu, przy okazji zerkając krótko za siebie.
Czysto.
avatar
Christopher

Skąd : Teoretycznie Anglia, aczkolwiek za długo tam nie posiedział.
Zawód : Uczeń klasy 1C
Wygląd : Chude, niskie, wykurwiste. Tak w skrócie. Jedno oko ma chłopię czerwone, drugie niebieskie. Włosy farbnięte na kolor niebieski.
Stan : "Jest chujowo, ale stabilnie."

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t76-christopher-azrael-hurst-bit

Powrót do góry Go down

Re: Apokalipsa!

Pisanie by Shon Marks on Sob Lut 15, 2014 10:49 am

Ignorował zirytowane spojrzenia towarzysza i nie uniósł broni. Może i był idiotą, ale wolał zachować jakieś resztki CZŁOWIECZEGO rozumu. Chłopiec nie miał powodu, by ich atakować. Broń? Byli większym konwojem, już na pierwszy rzut oka widać po nich, że nie przemieszczają się pieszo i bardzo dobrze sobie radzą. Jak na obecne warunki, obaj byli w bardzo dobrym stanie. Jest więc oczywistym, że gdzieś po okolicy kręcą się ich przyjaciele, którzy na pewno nie pożałują kuli na kogoś, kto skrzywdziłby któregoś z nich.
- Twój wybór. Mam nadzieję, że nie łudzisz się, że daje ci ona jakiekolwiek szanse.
Max zdecydowanie zbyt łatwo dostosował się do wymogów, jakie narzuca im ten cholernie popieprzony świat. Nate doskonale to widział. Jeden niewłaściwy ruch i strzeli do dzieciaka. Zabierze, co ma i odejdzie. Nate zdecydowanie z każdym dniem coraz mniej ufał temu facetowi... ale jest przydatny. Temu, cholera nie można zaprzeczyć.
Po chwili zaśmiał się jak rozbawiony doskonałym żartem. Nate odetchnął. Jasne, że dzieciak ma grupę. Jasne. To całkiem logiczne...
- Kto w tym świecie przyjął do siebie mutującego dzieciaka? Zawołaj ich. Krzyknij, jesteś w niebezpieczeństwie. - przez jego twarz przebiegł cień niebezpiecznego uśmiechu. - Chętnie się pośmieję.
Stwierdził ciszej, nie spuszczając wzroku z chłopaka. Nate przysunął się do towarzysza. Pokręcił głową.
- Odpuść. Idziemy do auta. - oznajmił twardym tonem. Nie miał ochoty czekać, aż chłopakowi puszczą nerwy i... cóż, najpewniej padnie trupem. Max był dobry. O wiele za dobry.
- Żeby małe mutanciątko zakradło się do nas w nocy? - uniósł brew, choć nie spuścił wzroku z chłopca. Nate siedział, że Max ma rację. Chłopak może podejść w nocy, kiedy będą spali. Zakraść się do wartownika, lub ominąć go, jest drobny, dałby radę. Lub, co gorsza zaatakować ich już jako mutant, choć za kilka miesięcy będą zdecydowanie zbyt daleko stąd.
- Zamknij oczy, panienko. - rzucił jeszcze kpiarskim tonem, ale to Nate pierwszy oddał strzał. W lewy piszczel chłopaka, posyłając go tym samym na ziemię. Podbiegł do niego natychmiast, żeby odebrać mu broń i unieruchomić, choć wątpił, by było to konieczne. Sam ból postrzelonej nogi powinien wystarczyć.
- Jeśli faktycznie ma jakichś swoich, chciałbym się na czas dowiedzieć. - warknął tylko w kierunku Maxa. Cholera. Mutanta zabiłby bez zmrużenia okiem, ale póki w chłopaku jest jeszcze coś z człowieka... wiedział, że w końcu i do nich będzie musiał strzelać w tym cholernie popieprzonym świecie, ale wolał tę chwilę odkładać jak najdłużej.
avatar
Shon Marks

Wiek : 24
Skąd : Bytom/Kraków

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t88-shon-marks#1244

Powrót do góry Go down

Re: Apokalipsa!

Pisanie by Christopher on Sob Lut 15, 2014 2:15 pm

Mial wrazenie, ze jego sytuacja pogarsza sie z sekunddy na sekunde. Jego podswiadomosc, ktorej sluchal sie jak dwulatek matki, odkad zaczelo sie te cale pieklo, podpowiadala mu by bral nogi za pas bez ogladania sie za siebie po cokolwiek. Bron niemal niezauwazalnie drzala w jego rece, a Chris czul zimny pot na karku.
-Lepsze to, niz byc zupelnie bezbronnym.- Odparl, nie odrywajac wzroku od mezczyzny z pistoletem. Cos mu w nim nie pasowalo. Te spojrzenie nie nalezalo do kogos, kto po prostu chcial przezyc, nie mieszajac sie do postronnych konfliktow. Chris wiedzial, ze zastrzelilby go bez chwili zawahania. O ile ten spokojniejszy potrzebowalby jakiegos konkretnego powodu, o tyle tamten zabilby pewnie za zle spojrzenie.
Drgnal delikatnie, slyszac jak mezczyzna mowi o mutacji. Cholera, mogl zakryc jaakos oko. Chociazby ulozyc grzywke tak, by zaslaniala defekt. Nie jego wina, ze przepaska ktora nosil jeszcze przedwczoraj zostala zerwana przez mutanta.
-Oni... Przyjeli mnie jeszcze zanim zaczalem mutowac.- Powiedzial, powoli zaczynajac sie cofac w tyl. Niezauwazalnie. Jego prawa noga byla z lekka uszkodzona, wczoraj w trakcie ucieczki wywrocil sie i obtlukl kolano, wiec nie byl w stanie szybko biec. Jego nadzieja bylo to, ze w odpowiednim momencie postrzeli tego agresywniejszego i ucieknie wtedy, gdy ten spokojniejszy bedzie sie zajmowal towarzyszem.
[i]Chyba odejda...[/b]
-Nie chce klopotow, obiecuje ze wiecej mnie nie spotkacie.- Zapewnil, pomijajac juz to, jak go nazwano. W tej chwili chcial jedynie odejsc w spokoju.
Nie zdazyl zareagowac. Slyszac slowa starszego mezczyzny juz przymierzal sie do strzalu i ucieczki, kiedy nastapilo cos, czego zupelnie sie nie spodziewal. Strzal padl od drugiego.
To wszystko bylo zupelnie jak w filmie. Najpierw uslyszal wystrzal broni. Zdazyl jeszcze obrocic glowe, by dostrzec ze postrzelil go ten nieuzbrojony jeszcze dwie sekundy wczesniej mezczyzna. A potem.... Potem poczul silny bol, ciepla krew i upadl na ziemie.
Wiele ran w swoim zyciu otrzymal. Ale chyba nic dotad nie dorownywalo postrzeleniu. Mimo, ze bardzo staral sie powstrzymac jakikolwiek odglos, to nie mogl powstrzymac pojedynczego, cichego zalkania, kiedy zlapal sie za bolaca noge, doslownie zwijajac sie w klebek z bolu. Malo obchodzila go w tym momencie bron zabrana przez bruneta, i tak pewnie zaraz umrze... Nie chcial umierac, bal sie smierci... Chociaz... Skoro niedlugo zamieni sie w mutanta to moze i lepiej?
avatar
Christopher

Skąd : Teoretycznie Anglia, aczkolwiek za długo tam nie posiedział.
Zawód : Uczeń klasy 1C
Wygląd : Chude, niskie, wykurwiste. Tak w skrócie. Jedno oko ma chłopię czerwone, drugie niebieskie. Włosy farbnięte na kolor niebieski.
Stan : "Jest chujowo, ale stabilnie."

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t76-christopher-azrael-hurst-bit

Powrót do góry Go down

Re: Apokalipsa!

Pisanie by Shon Marks on Sob Lut 15, 2014 3:33 pm

Odsunął się lekko od chłopaka. W tym stanie i tak ich nie zaatakuje, nie dałby rady. Zatrzymał się lekko z dłonią nad nim, ale po chwili po prostu zabezpieczył i schował jego pistolet.
- Więc geniuszu strategii co zamierzasz zrobić? - usłyszał za sobą znajomy głos i odetchnął niechętnie. No tak. Pomysł. Pierwszym pomysłem było nie zabijanie chłopaka póki ma w sobie resztki ludzkiego ja. Wykonane. Co teraz? Zostawi go tutaj i zaczeka, aż jakiś mutant go dopadnie? Albo umrze z głodu i pragnienia, bo z przestrzeloną nogą raczej niczego nie zdobędzie. Bo w jego rzekomą grupę średnio chciało mu się wierzyć.
- Zawiążemy go i zabierzemy. Na wypadek, gdyby na prawdę miał jakąś grupę, która mogłaby chcieć naszych zapasów. Może uda się go sensownie wymienić.
A jeśli blefował, jestem w dupie i wszyscy doskonale o tym wiemy. Spojrzał na chłopaka uważnie.
- Mam uwierzyć mutującemu szczeniakowi? Już to widzę. Lepiej będzie, jeśli nas do tej swojej rzekomej grupy sam zaprowadzi. - Max najwidoczniej nie zamierzał odpuścić, kiedy dotarła do nas Jane. Nate spojrzał na kobietę wiedząc, że chociaż ona go poprze. Może będzie trochę spokoju.
- Ja pierdolę, co wam to dziecko zrobiło? Ukradło lizaczki? - ruda uniosła brew. Wiedziała, że nawet dzieciak jest w tych czasach niebezpieczny, ale tym bardziej wiedziała jak porywczy potrafi być Max. I cóż, w tej chwili po prostu widziała dzieciaka płaczącego, skulonego, z postrzeloną nogą, któremu dwóch facetów grozi bronią.
- Kolejny dobry samarytanin. Jak to możliwe, że wy jeszcze żyjecie, idioci? - Max widocznie wściekły przyglądał się im w taki sposób, że oboje przez chwilę mieli wrażenie, że zaraz strzeli do nich. Rzucił jednak tylko pod nosem kilka przekleństw i odszedł w stronę ich wozu.
- Co tu robiłeś? Tym bardziej sam? - spytała teraz ona, kiedy i Nate odrobinę się oddalił. Siadł pod jednym z opuszczonych budynków i przyglądał się im.
avatar
Shon Marks

Wiek : 24
Skąd : Bytom/Kraków

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t88-shon-marks#1244

Powrót do góry Go down

Re: Apokalipsa!

Pisanie by Christopher on Sob Lut 15, 2014 4:41 pm

Ledwo do niego docierało to co działo się wokół niego. Mężczyźni coś mówili, ziemia na której leżała była zimna, noga bolała jak sam skur.. Ekhem. Syn kobiety lekkich obyczajów. Możemy sobie umierać, ale nie traćmy kultury i dobrych manier. Wiedział, że ten młodszy zawinął jego pistolet i go sobie przywłaszczył. Cóż, takie prawa dżungli. Silniejszy pokonuje słabszego, po czym zabiera trofeum. Ciekaw był czy go zabiją, czy też zostawią na śmierć. Wolałby jednak tę pierwszą opcję...
Postarał się skupić, aby zrozumieć przynajmniej to co mężczyźni planują w stosunku co do niego. Nawet nie łudził się szansą ucieczki. W tym momencie nawet małym palcem od uszkodzonej nogi by nie drgnął. Zastanawiał się, czy kula przeszła przez nogę na wylot czy zatrzymała się w środku...
Przez kurtynę bólu udało mu się wyłapać tyle, że jeden z mężczyzn chce go zabrać do ich obozowiska zaś drugi chce dotrzeć do jego rzekomej grupy. Obaj w swoim planie chcieli go na coś wymienić... Najpewniej zabiją go jak tylko zrozumieją, że chłopak tak naprawdę na nic im się nie przyda. Cóż. Jest już martwy.
Nagle pojawił się jeszcze jeden głos. Kobieta?
Otworzył załzawione oczy, starając się dojrzeć nowo przybyłą osobę, co przez łzy i piach który dostał mu się do oczu było dosyć utrudnione.
Kiedy jednak juz mu sie udalo, dojrzal rudowlosa kobiete. Jej slowa nie brzmialy jak gdyby byla wrogo nastawiona...
Czul, ze powoli zaczyna mu sie krecic w glowie. Rana postrzalowa to przeciez nie byle co, a krew nie woda. Powoli czul zimno na nodze. Dodatkowo najchetniej by zasnal. Wiedzial jednak, ze to nie czas do spania.
-Tylko sie rozgladalem... Szukalem benzyny.- Powiedzial slabo w strone rudowlosej kobiety.
Chyba jeszcze nie bral udzialu w tak powalonej sytuacji. Najpierw do niego strzelaja, dopiero potem zadaja pytania. Pieprzyc logike, skoro maja spluwy.
avatar
Christopher

Skąd : Teoretycznie Anglia, aczkolwiek za długo tam nie posiedział.
Zawód : Uczeń klasy 1C
Wygląd : Chude, niskie, wykurwiste. Tak w skrócie. Jedno oko ma chłopię czerwone, drugie niebieskie. Włosy farbnięte na kolor niebieski.
Stan : "Jest chujowo, ale stabilnie."

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t76-christopher-azrael-hurst-bit

Powrót do góry Go down

Re: Apokalipsa!

Pisanie by Shon Marks on Sob Lut 15, 2014 9:28 pm

Spokojna rozmowa z uzbrojoną osobą w obecnych czasach była dużo bardziej nielogiczna, niż strzelanie do niej. Tym bardziej, kiedy mierzy swoją bronią w ciebie - nie ważne ile ma lat i jak wygląda. Nie ważne, że siła odrzutu pewnie posłałaby go na ziemię. Bez znaczenia. Ma broń, więc jest zagrożeniem.
Ruda przyglądała się dzieciakowi dłuższą chwilę.
- I co, geniusze? Zamierzacie go tu zostawić, aż go coś dopadnie? - spojrzała na Nate'a z wyzwaniem w oczach. Max już dawno się oddalił zbyt zirytowany, żeby dalej z nimi dyskutować. Pieprzeni samarytanie. Nate jedynie się podniósł. Cholera. Drobny, skulony dzieciak, niewiele starsza, cholernie uparta baba, splądrowane, opuszczone, zrujnowane miasto. Piękna sceneria. Zajebista.
- Zabierzemy go. Na wypadek, gdyby na prawdę miał tu przyjaciół. - podszedł. Mutacja zajmuje wiele czasu. Wątpił, żeby chłopak zdobył już jakieś zdolności, zdecydowanie odczuliby ich istnienie razem z Maxem już dawno. Pewnie dopiero się zaczęła... więc pod tym względem są bezpieczni.
- Chodź, dzieciaku. - kucnął i wziął go po prostu na ręce. - Zacznij się wiercić, a zlecisz. Nie zamierzam się z tobą szarpać.
Dodał spokojnie. Wyszedł z zaułka. Swoją drogą narobili tyle hałasu, że aż dziwne, że niczego nie przyciągnęli... tym mniej prawdopodobne, że chłopak ma tu jakieś towarzystwo. Tym dziwniej, że przetrwał tak długo.
- Czym się przemieszczałeś? - nie wyglądał na kogoś, kto przeszedł wiele kilometrów. Nate zerknął na resztę. Nie wątpił, że Max już zdążył wszystkim wyjaśnić, co jest grane.[/b]
avatar
Shon Marks

Wiek : 24
Skąd : Bytom/Kraków

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t88-shon-marks#1244

Powrót do góry Go down

Re: Apokalipsa!

Pisanie by Christopher on Sob Lut 15, 2014 10:26 pm

Naprawde zaczynalo go cmic. W czasach, gdy wartosciowego jedzenia nie ma za duzo utrata nawet niezbyt duzej ilosci krwi moze byc niebezpieczna. Anemia i te sprawy. Ciekaw byl, za ile czasu straci przytomnosc. Nawet noga juz tak bardzo go nie bolala. Albo powoli sie wylaczal, albo juz przywyknal.
Czul na sobie przeszywajace spojrzenie dziewczyny. On takze sie jej przygladal. Wygladala na niewiele starsza od niego... Jej rude, poskrecane wlosy siegajace ramion przypominaly mu dziewczyne, ktora kiedys byla w jego grupie. Bylej grupie. Coz, teraz juz nikt z niej nie zyje... Dwoch zmutowalo. Jedna popelnila samobojstwo. Troje nie przezylo ataku. Jedna zwariowala. Zostal tylko on. I pomyslec, ze to wszystko w przeciagu kilku miesiecy.
Wstrzymal oddech, kiedy rudowlosa zadala pytanie. A wiec to teraz sie okaze, czy bedzie mu dane dozyc nastepnego dnia...
Odetchnal z ulga. A wiec jednak. Opuscil bezwladnie dotad uniesiona glowe, przymykajac oczy. To za duzo emocji jak na niego. Mimo, ze to brunet go postzelil w tej chwili mial ochote zaczac mu dziekowac. Glupie.
Drgnal lekko, syczac z bolu przy podnoszeniu. Bol na nowo zaczal promieniowac na cala noge od miejsca postrzalu. Kula chyba jednak nie przeszla na wylot.
-N-nie jestem glupi...- Powiedzial cicho, w dloni sciskajac material swojej koszulki.- I nie jestem dzieciakiem...
Mimowolnie spojrzal ponad ramieniem na zwloki mutanta. Najpewniej znikna za 5-10 minut. O dziwo te potwory po smierci rozkladaly sie w mgnieniu oka. Zawsze byl slaby z chemii wiec nie wiedzial nawet czy to mozliwe... Ale jakos niezbyt go obchodzilo co jest mozliwe, a co nie w tym powalonym swiecie.
Zawahal sie przed odpowiedzia. Oni chca go wymienic. Najpewniej wiedza, ze nie ma zadnej grupy, ale wola dmuchac na zimne. Najpewniej go zostawia, gdy utwierdza sie w tym przekonaniu.
-S-samochodem... Jechalismy autobusem.- Sklamal gladko, w myslach przepraszajac swojego Kamikaze.
avatar
Christopher

Skąd : Teoretycznie Anglia, aczkolwiek za długo tam nie posiedział.
Zawód : Uczeń klasy 1C
Wygląd : Chude, niskie, wykurwiste. Tak w skrócie. Jedno oko ma chłopię czerwone, drugie niebieskie. Włosy farbnięte na kolor niebieski.
Stan : "Jest chujowo, ale stabilnie."

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t76-christopher-azrael-hurst-bit

Powrót do góry Go down

Re: Apokalipsa!

Pisanie by Shon Marks on Nie Lut 16, 2014 10:59 am

- Taa?
Uniósł brew, patrząc na niego. Nie pytał go o wiek, bo w tej chwili cyferki nie mają najmniejszego znaczenia, ale nie dałby mu więcej, niż siedemnaście lat. Progu "naście" już tym bardziej na sto procent nie przeskoczył. Był dzieciakiem. I tym dziwniejsze, że przetrwał sam.
- Co z jego nogą?
Czy jest w grupie jakiś lekarz? Ah. Nie. Zabrakło akurat na składzie. Spojrzał na chłopaka i wzruszył tylko ramionami. Niech na mnie nie patrzą. Powinien się cieszyć, że Max nie wystrzelił pierwszy.
- Co mamy robić? I tak zaraz będzie mu trzeba drugą kulę wpakować w łeb.
Maximilian Wielki postanowił się odezwać, jak zawsze niosąc miłosierdzie względem świata z każdym swoim słowem. Nikt mu nie odpowiedział. Część się pewnie wahała, Lana na pewno nie zamierzała zwracać na niego uwagi. Jak zawsze.
- Młoda z tym, co my tu mamy rozpieprzysz mu tylko tę nogę. Owiń ją czymś, żeby nie krwawiła. Jeśli po drodze trafimy na jakąś osadę, wysadzimy go w niej, w takich miejscach zawsze mają lekarza. - to wydawało mu się najbardziej rozsądne ze wszelkich możliwych opcji. jednego był pewien - nie pozwoli jej urządzać amatorskich operacji na nodze dzieciaka bez znieczulenia, najlepiej za pomocą tasaka, który przed chwilą był we łbie jakiegoś mutanta.
Kobieta spojrzała w kierunku Nate'a, jakby przez chwilę się wahała, czy jednak nie spróbować. W końcu jednak odetchnęła. Wyjęła z naszej "apteczki", jaką stanowił kufer pełen wszystkiego, co znaleźliśmy związanego z medycyną, co może się przydać i wyjęła bandaż. Zaczęła owijać mu nogę.
Obyśmy go tylko nie zabili prymitywną medycyną, bo zacznę żałować, że nie dałem Maxowi strzelać pierwszemu.
Wsiadł do wozu, czekając na resztę.
- Czekamy, aż zjawi się tu kilku mutantów zwabionych jego krwią i hałasami, czy macie już dość rozrywki na najbliższy czas?
Spytał jedynie retorycznie, na co reszta faktycznie załadowała się do wozu.
avatar
Shon Marks

Wiek : 24
Skąd : Bytom/Kraków

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t88-shon-marks#1244

Powrót do góry Go down

Re: Apokalipsa!

Pisanie by Christopher on Nie Lut 16, 2014 5:50 pm

-A myslisz... Myslisz, ze byle dzieciak by przezyl to wszystko?- Zasmial sie cicho fakt, w tych czasach wiek nie mial najmniejszego znaczenia. Liczyly sie umiejetnosci, upor, odwaga i spryt. Tyle. Czasami dwunastolatek potrafil byc bardziej przydatny niz trzydziestoletni burzuj, ktory w ciagu calego zycia nie splamil rak ciezka praca. Niestety, czasy sie zmienily i pieniadze czy podobne dobra nie graly duzej roli. W sumie moze to i dobrze. Kazdy kto mial troche oleju w glowie wiedzial, ze w starym swiecie pieniadze byly zlem koniecznym. Teraz ich role zajely fajki, dragi, benzyna... Ogolnie dobra, ktore mozna bylo jakos wykorzystac. To o co wczesniej ludzie sie mordowali bylo teraz jedynie kupka nic nie znaczacych papierow.
-Jesli chodzi o znieczulenie, to mam troche proszkow...- Powiedzial, dziekujac w myslach Bogu za to, ze zabral je z motoru. Jakos nie widzialo mu sie nie wiadomo ile przelezec z rozcharatana noga. Osady sa zazwyczaj w najbardziej niedostepnych i ustronnych miejscach, wiec szansa ze na jakas trafia zanim rana zacznie zarastac sa nikle.
Grzecznie dal sobie zawinac noge, po wszystkim ddziekujac dziewczynie i posylajac jej lekki usmiech. Wiedzial az za dobrze, ze prawdopodobnie gdyby nie ona to w koncu i tak zdecydowano by o zastrzeleniu go. Co w sumie nie jest czyms dziwnym. Obecnie jest niezdolny do niczego. Jest jedynie balastem, a balast w tych czasach potrafi byc zabojczy.
Westchnal cicho kiedy ruszyli, ogladajac sie za siebie przez okno. Biedny Kamikaze... Zawsze chcial miec motor. O ironio, ten caly syf spelnil to marzenie. Zalowal w pewnym sensie, ze sklamal. Chociaz w sumie i tak nie bylby zdolny teraz na nim jechac... Dobrze, ze wieksza czesc przydatnych rzeczy zabral ze soba.
Pokrecil glowa, odganiajac od siebie mysli. Liczylo sie to by przezyc. Nie powinien sie tym martwic, skoro bylo to konieczne to postapil dobrze. Na tym swiecie sa tysiace sprawnych, nikomu niepotrzebnych motorow.
Przymknal oczy, starajac sie nie zwracac uwagi na wzrok wiekszosci pasazerow. Wiedzial, ze zapewne wiekszosc z nich jest do niego nastawiona wrogo na chwile obecna i rozmowa z nimi nie mialaby za duzo sensu. Musi poczekac az przywyknal do jego obecnosci...
avatar
Christopher

Skąd : Teoretycznie Anglia, aczkolwiek za długo tam nie posiedział.
Zawód : Uczeń klasy 1C
Wygląd : Chude, niskie, wykurwiste. Tak w skrócie. Jedno oko ma chłopię czerwone, drugie niebieskie. Włosy farbnięte na kolor niebieski.
Stan : "Jest chujowo, ale stabilnie."

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t76-christopher-azrael-hurst-bit

Powrót do góry Go down

Re: Apokalipsa!

Pisanie by Shon Marks on Nie Lut 16, 2014 8:58 pm

Zanim dotarli do jakiejś osady, minął tydzień. Chłopak musiał mieć jakąś funkcję choćby tylko po to, żeby bezczynnością nie irytować całej grupy, więc wystawili go na nocną wartę razem z Nate'm, który nawet za nimi przepadał. Kiepsko sypiał już od dawna, jeszcze zanim wszyscy zostali zmuszeni do zamknięcia się w piwnicach i wszelkiej maści schronach na kilka miesięcy w nadziei, że kiedy wyjdą, wszystko będzie normalne. Teraz? Teraz sypiał jeszcze gorzej. Ale lubił noc. Był czujny i wolał wypatrywać mutanty i łowców, niż udawać, że śpi w swoim śpiworze.
Czasem wchodzili do opuszczonych mieszkań i w nich spali - kiedy byli bardzo wykończeni. W innych wypadkach spali w drodze, Nate prowadził, jak tamtej nocy.
Już dawno był pewien, że nie trafią na osadę, bo i w rzeczywistości ich nie szukali. Ludzie potrafili się dobrze chować, jeśli już postanawiali zostać w jakimś miejscu na stałe. Tym bardziej ciężko byłoby ich przekonać do pomocy mutującemu chłopakowi.
Tym bardziej zaskoczony był, kiedy w niewielkiej mieścinie dostrzegł słabo migoczące światło w oknie. Ludzie. Zatrzymał pojazd zaraz za nią i spojrzał na chłopaka. Zaczynało świtać, reszta za niedługo powinna się budzić. A oni... spróbują?
Zakręcił narazie trochę za miasteczko, dostrzegając w nim ruchy. Nie było całkowicie opuszczone, więc mogliby szukać w nim lekarza. Wolał jednak, żeby wszyscy byli gotowi zanim wyjdą - bo nie mógł być pewien, czy tamci ludzie nie są wrogo nastawieni. I nadal nie był pewien, czy warto ryzykować, choć... zdecydowanie polubił dzieciaka.
avatar
Shon Marks

Wiek : 24
Skąd : Bytom/Kraków

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t88-shon-marks#1244

Powrót do góry Go down

Re: Apokalipsa!

Pisanie by Christopher on Pon Lut 17, 2014 10:05 pm

Ten tydzien byl o wiele lepszy, niz Chris sie spodziewal. Nikt nie przejawial checi zlinczowania go, jedynie Max, bo tak wlasnie nazywal sie mezczyzna z wczesniej, czasami jeszcze rzucal jakas kasliwa uwage o jego niedyspozycji czy tez o ''Kulawym wyborze Nate'a'', jak to zwykl mawiac. Dupek. I to o kijowym poczuciu humoru. Chris wolall zdecydowanie trzymac sie od niego z daleka. Gosc wygladal jakby nadal rozwazal wpakowanie mu kulki miedzy oczy przy pierwszej nadarzajacej sie ku temu okazji.
Na szczescie reszta, po chwili wahania, przyjela go dosyc cieplo. Mozna powiedziec, ze polubil sie z Jane. Okazalo sie nawet, ze przed tym wszystkim mieszkali stosunkowo blisko siebie, w sasiadujacych miastach. Swiat to jest jednak maly. Szkoda, ze dowiedziec sie o tym przyszlo im w takich okolicznosciach.
Poza tym, calkiem do gustu przypadl mu Nate. O ironio, to wlasnie ten sam facet, ktory go postrzelil. Calkiem przyjemnie sie z nim gadalo. A na to byla masa czasu, bo zazwyczaj dotrzymywal mu towarzystwa na nocnej warcie. Zauwazyl, ze mezczyzna niezbyt czesto sypia... Ciekawe, czy to pprzez bezsennosc. Albo jakas chorobe.
Tamtej nocy takze czuwal razem z nim. Nie spodziewal sie zadnej osady w tym miejscu... Miasteczko co prawda bylo w calkiem dobrym stanie, ale osiedlanie sie tutaj, posrodku niczego za to z horda wyglodnialych mutantow na karku bylo bez sensu. Jednak... Wiedzial, ze na proszkach za dlugo nie pociagnie. Rana wymagala wachowej opieki, zdawal sobie z tego sprawe.
Przygryzl ze zdenerwowania usta, gdy mezczyzna zatrzymal auto. Szybko przeanalizowal sytuacje. Mozliwosci bylo kilka, calkiem mozliwe, ze to nawet nie ludzie. A jak ludzie to nie koniecznie przyjacielscy.
Wzial kilka glebokich wdechow na uspokojenie, po czym zwrocil sie do Nate'a:
-Mozesz mi oddac bron? Pojde i zapytam.- Powiedzial spokojnie, wyciagajac w jego kierunku dlon.
avatar
Christopher

Skąd : Teoretycznie Anglia, aczkolwiek za długo tam nie posiedział.
Zawód : Uczeń klasy 1C
Wygląd : Chude, niskie, wykurwiste. Tak w skrócie. Jedno oko ma chłopię czerwone, drugie niebieskie. Włosy farbnięte na kolor niebieski.
Stan : "Jest chujowo, ale stabilnie."

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t76-christopher-azrael-hurst-bit

Powrót do góry Go down

Re: Apokalipsa!

Pisanie by Shon Marks on Sob Lut 22, 2014 11:01 am

Zaciągając hamulec, zerknął na chłopaka. Nie był pewien, czy to dobry pomysł. Wiedział, że tamci go widzieli, mogli uznać za zwykłych przejezdnych, ale musieli też spodziewać się, że dostrzegł światełka w oknach. Tylko jak są nastawieni do obcych? Tego nigdy nie wiadomo.
- Zbudzę resztę. Ktoś nas zastąpi i pójdę z tobą. - powiedział, spoglądając w kierunku miasteczka, jakby miał tam coś dostrzec. Odetchnął. Nigdy nie wiadomo, na kogo trafili, wyjście zawsze jest zagrożeniem. To wcale nie muszą być ludzie, a jeśli ludzie, może wcale nie dobrze nastawieni do obcych. Ale... co mieli zrobić? Nikt z nich nie znał się na medycynie. Czy rana nie zacznie ropieć? Czy już nie ropieje? Co się stanie, jeśli się zarośnie z kulą w środku? Co będzie z przebitymi mięśniami? Nie znał się. Jak cholera nie miał pojęcia, co może się dziać i wolał być ostrożny.
Odszedł na tył i szturchnął Jane, żeby szybko wyjaśnić jej sytuację. Kazał jej po prostu czekać na warcie i... cóż, uciekać, jeśli dostrzeże jakieś zagrożenie szczególnie z tamtego kierunku.
Wysiadł z auta, domyślając się, że dziewczyna i tak pobudzi resztę. Pomógł wysiąść chłopakowi i objął go mocno, żeby pomóc mu iść.
- Ludzie czasem bardziej mnie przerażają, niż mutanci. - stwierdził, patrząc w kierunku miasteczka. Cholera wie, co robili, żeby utrzymać się przy życiu. Nawet nie wybudowali żadnego zabezpieczenia, nic. Może po prostu żyli w ukryciu?
Byłoby to całkiem pocieszające... szczególnie, jeśli mają leki i lekarza.
avatar
Shon Marks

Wiek : 24
Skąd : Bytom/Kraków

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t88-shon-marks#1244

Powrót do góry Go down

Re: Apokalipsa!

Pisanie by Christopher on Nie Lut 23, 2014 10:54 am

Chris nie był do końca przekonany czy chce tam iść. Jeden zamieszkany dom pośrodku niczego. Niczego do cholery. To praktycznie niemożliwe, aby przeżyć w takich warunkach. Zastanawiał się, czy może ludzie (chyba ludzie) żyjący w środku nie żyją właśnie z ograbiania przejezdnych. Albo są kanibalami. Na takich też się już nie raz napataczał. Nie chciał narażać dopiero co poznanych ludzi, których zresztą zdążył polubić...
-Dobrze wiedzieć, że zdążyłeś mi zaufać...- Mruknął cicho, gdy Nate zignorował jego prośbę i idąc obudzić śpiących.
Szczerze mówiąc, w chwili obecnej dla Chrisa jego zdrowie nie liczyło się aż tak bardzo. Spędzanie całego dnia w samochodzie z gościem, który co i rusz przypominał wszystkim że wiozą mutujące dziecko, vide Maxem było dosyć dołujące i skutecznie wpędzało niebieskowłosego w myślenie, że i tak niedługo nie będzie już człowiekiem i nie warto mu w związku z tym pomagać.
Oparł się o bok Nate'a, kuśtykając do przodu.
-Wiesz... Nie musisz tego robić, skoro się boisz. Sam tam dojdę.- Powiedział, ściskając nieświadomie kawałek z materiału okrywającego plecy bruneta. Oczywiście i on sam się w tej chwili cholernie bał. Ta cała sceneria... Co innego gdy spotykasz mutanta w świetle dnia, a co innego gdy w środku nocy idziesz gdzieś, gdzie może być mutant. Nie znaczyło to jednak, że nie umiał pokonać swojego strachu.
Powoli dokuśtykali do budynku. Firanki skutecznie przesłaniały jednak cokolwiek co było i działo się w środku. Rzeczą która zaniepokoiła z lekka Chrisa była studnia na podwórzu. Kiedy przeszli przez zdezelowaną bramkę od razu uderzył płynący z niej smród... Zatrucie wody? Niemożliwe by zrzucali tam mutanty, one po kilkunastu minutach od śmierci praktycznie się ulatniały, nic z nich nie zostawało... Więc co tam do cholery było? Może w sumie nie chce tego wiedzieć...
-No... To kto zapuka?- Mruknął, starając się stawiać jak najcichsze kroki.
avatar
Christopher

Skąd : Teoretycznie Anglia, aczkolwiek za długo tam nie posiedział.
Zawód : Uczeń klasy 1C
Wygląd : Chude, niskie, wykurwiste. Tak w skrócie. Jedno oko ma chłopię czerwone, drugie niebieskie. Włosy farbnięte na kolor niebieski.
Stan : "Jest chujowo, ale stabilnie."

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t76-christopher-azrael-hurst-bit

Powrót do góry Go down

Re: Apokalipsa!

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach