Ci, którzy tu wchodzicie..

Strona 11 z 12 Previous  1, 2, 3 ... , 10, 11, 12  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Ci, którzy tu wchodzicie..

Pisanie by Stewart Rose on Czw Maj 15, 2014 8:28 pm

...Nie. Nie rozumiał tego kolesia, ani trochę. Czy on jest jakiś niepoważny? Zostawiać niemal obcą osobę we własnym domu? Samą? No, może Rose nie wyglądał na osobę, która mogłaby coś zwinąć albo jakoś szczególnie nabroić... Mimo to, zachowanie Reya wydało mu się głupie. Długo zajęło mu ogarnięcie co się właściwie stało. Został sam. W obcym mieszkaniu... Dłuższą chwilę już po jego zniknięciu patrzył na drzwi, gdzie zniknął właściciel domu.
Gdy już się otrząsnął, zdjął okulary i przetarł oczy. Nie wierzył w to, co się stało... Był w sumie trochę zły. Najpierw go zaprosił do siebie, tak miło... A potem się zdenerwował, atmosfera się zrujnowała, a na koniec zostawił. Czuł się trochę upokorzony. Nie wiedział, czy gdyby Cross zaprosił go do siebie ponownie, czy by się zgodził. Oj, wątpił w to. Jak chyba każdy, Stewart nie lubił być upokarzany i zostawiany samemu sobie w obłąkaniu. Czuł się jak dziecko zbyte jednym słowem przez zmęczonego pytaniami rodzica. Sam nawet nie rozumiał dlaczego, ale właśnie tak było.
Założył z powrotem okulary i westchnął ciężko. Siedział tak jeszcze chwilę, dopijając kawę. Myślał nad całą tą sytuacją... Czyżby nie była to dla niego wyłącznie strata czasu? Prychnął. Czym prędzej musiał się stąd zwijać, w końcu ma tyle roboty! A on se siedzi. Dopił kawę szybko i wstał. Patrzył tak na naczynia na stole. Uznał, że to niekulturalnie zostawić je tak po prostu na stole... Wziął je i udał się do kuchni, ostrożnie uważając by nie wparować do innego pomieszczenia. Chciał jeszcze pozmywać, a tu.. Cóż. Trochę tych naczyń było. Czy nie byłoby głupotą, umyć tylko filiżankę z talerzem, a resztę zostawić jak leżała? Był w pewnej rozterce. Czy zostawić swoje brudy, czy umyć wszystko. W końcu jak on coś robił, to do końca i dokładnie.
Westchnął i postanowił, że pozmywa. W końcu, skoro Rey ma tyle kłopotów i nerwów, to pewnie nie ma nawet ochoty na sprzątanie... Jakiś dobry uczynek, raz na jakiś czas, dumie Rose'a nie zaszkodzi, no nie? Wziął się więc za to. Chciał to zrobić jak najszybciej, jednak nie potrafił zrobić tego niedokładnie. No cóż, taki już był. Zmywał i zmywał... No i w końcu pozmywał wszystkie brudne naczynia znajdujące się w kuchni. I teraz mu nie pasowały brudne blaty i zakurzone półki, źle współgrały z tym błyskiem naczyń i zlewu. Zaklął na siebie samego, że też musiał być z niego taki czyścioch!
Także, od wyjścia Reya, sam Stewart wyszedł z jego mieszkania dopiero po dwóch godzinach. Zostawiając po sobie rażącą niemal w oczy czystość w kuchni i nic poza tym. Normalnie, to wysprzątałby mu całe mieszkanie, ale nie chciał mu grzebać i przypadkiem natknąć się na coś... No, na co nie powinien się natknąć.
Udał się do swojego domu, nieźle zmęczony i wkurzony - na siebie i na szanownego Crossa. No cóż.

[z/t]
avatar
Stewart Rose

Wiek : 31
Skąd : Wielka Brytania
Zawód : Nauczyciel fizyki.
Wygląd : Bijąca po oczach swą bielą koszula z czarnym krawatem zawiązanym pod szyją, czarna marynarka w drobne białe paski i nieco obcisłe ciemne spodnie. Do tego czarne lakierki.
Stan : Wiecznie wkurwiony, heh.

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t166-rozumiecie-nie-no-to-wyciag

Powrót do góry Go down

Re: Ci, którzy tu wchodzicie..

Pisanie by Rey on Sob Maj 17, 2014 7:34 am

Rey w sumie sam nie wiedział dlaczego zaprosił tutaj Toma. W sumie z jednej strony cieszył się, że ten w ogóle się zgodził, ale z drugiej stresował się, aby czegoś nie zrobić nie tak. Już od razu zorientował się po swoich myślach, że chyba zaczyna mu na poważnie zależeć na tym facecie i nie potrafił tego z siebie wyrzucić. Z drugiej strony bał się, że przyjdzie gorzka prawda. A może Tom kogoś miał i tylko szukał sobie kochanka? A może był taki jak Natsu i nie szukał związku? Chyba by całkiem się już załamał. Już raz był bliski tej dolnej granicy swojej wytrzymałości. Kiedy już robił sobie nawet krzywdę, ale skończył z tym. Być może jednak, że stare „przyzwyczajenia” by wtedy wróciły. Nie chciał, aby do tego doszło.
Nie miał ochoty, nawet o tym teraz rozmawiać. Wprowadził więc bruneta do swojego o dziwo posprzątanego mieszkania. W sumie pomijając przepełnione popielniczki to nie było tragedii. Nawet kuchnia była posprzątana. Domyślił się, że to pewnie sprawka Rose, bo czyja by inna? Był mu za to wdzięczny, bo przynajmniej nie musi tłumaczyć bałaganu, bo go po prostu nie było. Odetchnął cicho i zerknął na Toma. Zmierzył Go leniwie wzrokiem, ale zaraz wrócił do ponurej rzeczywistości, która na niego czekała.
- Napijesz się kawy, herbaty, a może coś innego?
Zapytał z zaciekawieniem w głosie, kiedy pozbył się swoich butów ze stóp i ściągnął płaszczyk pozostawiając w samej zapiętej tylko na dwa guziki koszuli. Przeciągnął się nieco i znowu zerknął na bruneta. Nie mógł od niego oderwać oczu, zdradzając przy okazji, że mężczyzna Go naprawdę interesuje
- W sumie jak mamy rozmawiać o Mnie i o Tobie, to może się coś przydać do picia. Tylko nie wyciągaj jakiejś długiej listy pytań , bo utkniemy do nocy. Chociaż z drugiej strony...czemu nie?
Rzekł szeptem , ale na tyle słyszalnym, aby mężczyzna go usłyszał. Czyżby proponował mu nocleg ?Zapewne właśnie tak to wyglądało. Wszedł do kuchni i nastawił wody, aby zrobić coś do picia. Wyciągnął dwa kubki i do swojego wrzucił dwie kopiate łyżeczki kawy. Czekał na instrukcje czego mężczyzna chciałby się napić.
avatar
Rey

Wiek : 31
Zawód : Były Pielęgniarz szkolny, lekarz w szpitalu
Wygląd : Wieczne niedopięta koszula, wicznie rozczochrana czupryna.
Stan : Wolny

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t61-rey-cross#108

Powrót do góry Go down

Re: Ci, którzy tu wchodzicie..

Pisanie by Tom Salvia on Sob Maj 17, 2014 6:25 pm

Dom wyglądał dla Toma bardzo zadbanie, sam u siebie niegdyś miał problemy ze sprzątaniem, jednak jego ojczym nauczył go wielu przydatnych rzeczy, w tym wyrobił w nim tryb sprzątania. Chociaż brunet przez długi czas wmawiał sobie, że starszy po prostu go wykorzystuje do prac domowych, teraz był mu wdzięczny. Swój beżowy płaszcz odwiesił wcześniej, jak i zostawił zwykłe eleganckie buty w przedpokoju. Rozpiął pod szyją na dwa guziki swoją granatową, w kratkę koszule i powędrował za chłopakiem do kuchni. Obserwował go, jak ten szykuje sobie kawę, schodząc nieco oczami na jego dolne partie ciała. /Zgrabny i ładny./ Uśmiechnął się lekko pod nosem, po czym podszedł do niego i objął go w pasie od tyłu.
- Poproszę herbatę, obojętnie jaka. – odpowiedział mu do ucha, wsuwając dłonie pod materiał na jego tors. – Jeśli ci nie przeszkadza moja obecność mogę tu zostać tyle ile zapragniesz. – dodał po chwili i pocałował go za uchem.
Zaraz zauważył, że woda już się gotuje, dlatego też odstąpił od chłopaka, umożliwiając mu swobodne ruchy. Oczywiście, wziął swój kubek, kierując się nadal za chłopakiem do salonu, gdzie przysiadł na kanapie. Patrzył uważnie na Reya, obserwując co rusz każdy jego ruch, nie mogąc powstrzymać delikatnego uśmiechu, za każdym razem gdy ich wzrok napotykał się na siebie.
- Możemy w sumie mówić jakąś rzecz o sobie na przemian. Patrząc na to, że chciałbym znać ciebie całego, łącznie z każdą najgorszą rzeczą którą zrobiłeś, lub ci się przytrafiła, sam nie będę niczego taić. Szczerość w końcu jest ważna… - westchnął, chociaż ostatnie zdanie brzmiało ironicznie, przez ton którego użył.
Czas, gdy był naiwnie zakochany, gdy był gotów porzucić wszystko dla jednej osoby, związać się z nią przysięgą na całe życie. Do cholery, to tylko głupia bajka ze złym zakończeniem. Przez tamtą sytuację, uważał, iż szczerość od samego początku jest niemalże na wagę złota.
- Może zacznę, zastanowisz się przez ten czas co chciałbyś mi opowiedzieć. – Upił większy łyk napoju. – Urodziłem się we Francji, jednak trafiłem do domu dziecka w Holandii. Z tego co wiem matka chciała się mnie pozbyć jak najdalej od siebie, dlatego też ten kraj. W sierocińcu byłem rozbójnikiem, kradłem, biłem się, przeklinałem, nienawidziłem każdego i nie dawałem się nikomu do siebie zbliżyć. Tak było do czasu, aż pojawił się nowy, uczepił się mnie jak rzep psiego ogona, chociaż sam był słaby i nie raz od innych dostawał po dupie, często ze mną rozmawiał. Był młodszy ode mnie o cztery lata. W końcu zacząłem go traktować jak młodszego brata, broniłem go, dbałem. Nie kradłem na złość innym, kradłem, aby móc mu kupić jakiś głupi prezent, czy dać coś słodkiego. Niestety, zaadoptowali go wcześniej niż mnie. Cóż, miał słodką buźkę, a ja byłem tym złym i nieznośnym. Trzy miesiące przed ukończeniem pełnoletności, gdy już wybrałem kierunek studiów i miałem na oku pracę zaadoptował mnie pewien starszy mężczyzna, psycholog na emeryturce. – zaśmiał się. – Twoja kolej, Rey. –Zaczął pić dalej swoją herbatę.
avatar
Tom Salvia

Wiek : 31
Skąd : Francja.
Zawód : Psycholog-ochroniarz
Wygląd : Ciemno-brązowe włosy, z przodu dłuższe, nieco wchodzące w oczy. Z tyłu krótkie. Oczy mieszanka piwnych z dziwnym odcieniem, przez co wydają się być czerwone w świetle. Wysoki, zazwyczaj chodzi w eleganckiej koszuli, dżinsach i trampkach.
Stan : ---

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t155-tom-salvia

Powrót do góry Go down

Re: Ci, którzy tu wchodzicie..

Pisanie by Rey on Sob Maj 17, 2014 6:40 pm

Rey sięgnął po zieloną herbatę z cytryną, gdyż w sumie w tym momencie to właśnie ją miał na repertuarze. Samemu rzadko pijał herbatę. Był maniakiem kawy i właśnie to najbardziej rządziło w jego mieszkaniu i w szafce gdzie trzymał i jedno i drugie. Zerknął na Toma przez ramie w momencie kiedy ten dotknął jego torsu pod ubraniem.
Te dłonie doprowadzą mnie niedługo do szaleństwa.
Mimo wszystko uśmiechnął się nieco i dopiero kiedy brunet odsunął się, zorientował się, że woda w czajniku się zagotowała. Zalał i jedno i drugie , po czym zamieszał dwoma różnymi łyżeczkami. Zaniósł napary do salonu, a potem wrócił się tylko po cukier, który postawił na szklanym stoliku. Usiadł na przeciwko Toma. Dlaczego?Aby mieć na niego dobry widok.Przynajmniej będzie mógł mu patrzeć w oczy kiedy będą rozmawiać.
-Całego hmm? Brzmi to dwuznacznie..
Rzekł szeptem i zaśmiał się nieco. Sam nie wiedział, czy tak miało to zabrzmieć nie przejmował się jednak tym, lecz bardziej to pobudziło jego zainteresowanie tym spotkaniem. Upił łyk swojej kawy i wsłuchał się w opowieść mężczyzna odnośnie jego dzieciństwa. W sumie pomysł z powiedzeniem czegoś na przemian było dobrym pomysłem. W sumie skoro tak miło być, to czemu nie powiedzieć o TYM.
- Po raz pierwszy zakochałem się w mężczyźnie będąc w liceum. On był na trzecim roku, ja na pierwszym. Kiedy skończył szkołę , nadal ze sobą chodziliśmy. Byliśmy kochankami. Opiekowałem się nim, choć to on powinien opiekować się mną. Kiedy byłem w trzeciej klasie dowiedziałem się, że zachorował na raka. Nie wiadomo było jakiego jest rodzaju. Postanowiłem wtedy , że pójdę na studia medyczne i uda mi się tam dowiedzieć jak Go uratować. Lekarze nie powiedzieli dokładnie ile czasu mu zostało, miałem nadzieję,że sporo. Kiedy zacząłem studia..On niestety wylądował w szpitalu, a pół roku później umarł , zostawiając mnie samego. Od tamtej pory kompletnie nie dbam o siebie, palę , nałogowo piję kawę , niemalże wcale nie jem i nie śpię. Skończyłem studia bo musiałem. Nie było potem to coś co chciałem robić. Mieszkał ze Mną w tym mieszkaniu. To było jego mieszkanie. Zostawił je mi. Później romansowałem z paroma facetami, ale to nie było to samo...prawdopodobnie do dnia w którym Cię nie poznałem.
Powiedział poważnym tonem głosu i sięgnął po papierosa z paczki, która leżała na stoliku. Cienki Mentol L&M. Zaraz Go odpalił, a zapalniczkę rzucił na szklany stolik. Porządnie się zaciągnął. Widać to był trudny temat.
avatar
Rey

Wiek : 31
Zawód : Były Pielęgniarz szkolny, lekarz w szpitalu
Wygląd : Wieczne niedopięta koszula, wicznie rozczochrana czupryna.
Stan : Wolny

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t61-rey-cross#108

Powrót do góry Go down

Re: Ci, którzy tu wchodzicie..

Pisanie by Tom Salvia on Sob Maj 17, 2014 7:29 pm

Słuchał go z uwagą i ciągle obserwował, fakt domyślał się że skoro z tego co słyszał mężczyzna ma problemy często ze snem, ma to jakieś swoje podłoże. On zaczął w miarę neutralny temat, jednak Rey faktycznie wziął sobie do serca tą rozmowę. Ucieszyło go to, jednak nie uśmiechał się teraz, no może gdy usłyszał ostatnie zdanie jego kącik ust nieco drygnął przez chwilę do góry. /Więc zmarł, co? Śmierć jest najgorszym draniem na świecie./
- Przeszedłeś piekło. Jednak teraz ja tutaj jestem i zajmę się tobą odpowiednio. Wliczając to w poprawienie twojego stanu funkcjonowania. – odparł, patrząc mu prosto w oczy, równie poważnym tonem.
Siedział tak chwilę w ciszy rozmyślając o swojej przeszłości, czy było faktycznie tego aż tyle? Zawsze miał wrażenie, że przeszedł bardzo wiele i się nacierpiał, jednak po wysłuchaniu opowieści chłopaka, sądził iż jego historia nie jest najgorszą tragedią na ziemi.
- Ojciec od razu po mojej adopcji zrobił mi serię badań. Okazało się, że moją orientację wybrała za mnie sama matka natura i niczym się tego nie da zmienić. No prawie, jednak nie przeszkadza mi to jaki jestem. Skończyłem 21 lat, zacząłem szaleć na studiach, byłem w związku otwartym, chodziłem na różne nietypowe wypady, aby się zabawić. Jednak po dwóch latach mi to przeszło, stwierdziłem że chciałbym znaleźć kogoś na poważnie. Pech chciał, że się zakochałem w jednym chłopaku, dwa lata temu. Przez rok byliśmy parą, szczęśliwe, idealne dni, wspólne wyjazdy, namiętność i…kłamstwa. Byłem na tyle łatwowierny, że uwierzyłem mu, iż jest pełnoletni. Nie raz się go o to pytałem, przed piciem alkoholu, przed pierwszą spędzoną nocą. Jednak był bardzo dojrzały, a ja mu zaufałem na tyle, aby nie szperać w jego dokumentach. – Skrzywił się i zaśmiał cicho pod nosem, odkładając pusty kubek na stolik.
- Po roku przyznał się. Miał piętnaście lat. Byłem cholernym pedofilem, starałem się być jak najbardziej opanowany i z nim się rozstałem. Wspólne plany na przyszłość prysnęły niczym mydlana bańka. Potem zmarł mój ojciec. Pomimo tego, że go podziwiałem i kochałem nie byłem w stanie odwiedzić jego grobu. Minęło już pół roku. Była cała jego rodzina, a mnie coś hamuje. – zakończył i spojrzał mu głęboko w oczy. – Sprzedałem mieszkanie, rzeczy. Mam dużo pieniędzy na koncie, chociażby w spadku po nim, jednak też dochodzą teraz problemy ze snem. Koszmary. Chociaż czuję, że gdybym usnął obok ciebie, odeszłyby one na bok. – uśmiechnął się lekko.
avatar
Tom Salvia

Wiek : 31
Skąd : Francja.
Zawód : Psycholog-ochroniarz
Wygląd : Ciemno-brązowe włosy, z przodu dłuższe, nieco wchodzące w oczy. Z tyłu krótkie. Oczy mieszanka piwnych z dziwnym odcieniem, przez co wydają się być czerwone w świetle. Wysoki, zazwyczaj chodzi w eleganckiej koszuli, dżinsach i trampkach.
Stan : ---

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t155-tom-salvia

Powrót do góry Go down

Re: Ci, którzy tu wchodzicie..

Pisanie by Rey on Nie Maj 18, 2014 8:07 am

Rey wypił spokojnie swoją kawę i zgasił papierosa, którego wypalił niemalże do filtra. Niezbyt zdrowe, ale przecież nie dbał o swoje zdrowie. Od tamtej feralnej śmierci nie dbał o siebie, a co dopiero o innych. Fakt...dbanie o innych było jego zawodem, robił to, bo dawało mu to pieniądze. Przy okazji mógł pomagać przyjaciołom kiedy Go potrzebowali. Uśmiechnął się mimowolnie kiedy Tom wspomniał o tym, że się nim odpowiednio zajmie. Czy to obietnica? Sam nie wiedział, ale miał nadzieję, że Tom jednak wprowadzi swoje słowa w czyny. Już wiele razy słyszał, że ktoś się nim zaopiekuje, ale nikt tego nie zrobił tak na prawdę. Nikt nie poprawił jego stanu funkcjonowania. Szczerze wątpił, aby Tom był w stanie tego dokonać, ale nie skreślał Go na "dzień dobry" .
- Cieszę się, zobaczymy...Jestem dość oporny jeżeli chodzi o "odbieranie" pomocy od innych dla siebie.
Powiedział cichym tonem głosu i mimo wszystko uśmiechał się delikatnie spoglądając na Toma, który siedział na przeciwko niego. Rey doszedł do wniosku, że niedługo skończą się im ciekawe historyjki ze swojego życia. Co wtedy? Sam nie wiedział.
Więc był zakochany...zazdroszczę mu, już od lat nie doświadczyłem tego uczucia. To troszkę wkurzające, że po latach podobne uczucie się pojawia, a Ty nie jesteś gotów by Go przyjąć, a z drugiej strony bardzo tego pragniesz.
- Mam nadzieję, że to jest przeszłość. Wiele osób, trzyma w sobie dawną miłość, a kiedy spotykają obiekt , który tą miłość za sobą ciągną, przeważnie do siebie wracają tworząc kolejny związek.
Zabrzmiało to tak, jakbym był zazdrosny. Co za utrapienie..
- Moja kolej..Hmm..Podobno mam przyrodniego brata, młodszego, ale nigdy Go na oczy nie widziałem, a sądząc po tym, że do tej pory się nie pojawił, to znaczy , że nie bardzo pragnie kontaktu ze swoim starszym bratem. Zawsze byłem sam, więc nie ubolewam nad tym. Opuściłem matkę mając 19 lat. Ona nigdy nie pochwalała tego, że jestem takiej orientacji, a nie innej. W szkole również byłem bardziej indywidualistą. Praca w grupach była dla mnie katorgą. W efekcie końcowym byłem wiecznie zamknięty na świat i nie dopuszczałem do siebie nikogo, kto według Mnie nie był wart uwagi. Potem przeniosło się to na moje dorosłe życie i dopiero od niedawna zmieniłem troszkę podejście do życia, gdyż kopnął Mnie w dupę pewien młody przyjaciel/uczeń ze szkoły.
avatar
Rey

Wiek : 31
Zawód : Były Pielęgniarz szkolny, lekarz w szpitalu
Wygląd : Wieczne niedopięta koszula, wicznie rozczochrana czupryna.
Stan : Wolny

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t61-rey-cross#108

Powrót do góry Go down

Re: Ci, którzy tu wchodzicie..

Pisanie by Tom Salvia on Nie Maj 18, 2014 9:13 pm

- Jeśli chodzi o niego, nie chcę wracać do tego związku. Nie zniósłbym myśli, że może mnie nadal okłamywać, chociaż mam do niego słabość, ale to chyba normalne jeśli się kochało osobę. – zaśmiał się nieco niezręcznie. Co prawda jutro miał spotkanie z Julem, jednak zaczynał się nieco wahać co do tego. Zobaczy jutro, nawet jeśli się z nim spotka, to będzie czysto formalne, może też dzięki temu będzie mógł zamknąć ten rozdział raz na zawsze. Przestał w końcu o tym rozmyślać i skupił się na słowach długowłosego.
- Cóż, tacy są młodzi. Niektórzy naprawdę bywają dojrzali, co mnie zaskakuje, jednak co im po dojrzałości, jeśli nie znają zasad panujących w tym ponurym świecie. – stwierdził, opierając się całkowicie plecami w fotelu. – Brat, hm. Cóż, różnie to mogło być, może nawet nie wie o twoim istnieniu, albo ktoś mu wmówił, że ty zmarłeś, albo też faktycznie jest tak jak myślisz. Zbyt dużo opcji, zbyt mało faktycznej wiedzy. Tak czy inaczej, cieszę się, że poznałem cię po tej małej zmianie, chociaż i tak zacząłbym się do ciebie zalecać jakbyś był ciężko dostępny. – skwitował po chwili zastanowienia.
Fakt, faktem, Rey mu się bardzo spodobał z wyglądu, może dlatego że przypominał nieco jego pierwszego partnera? Ciężko było mu to stwierdzić, charaktery mieli całkowicie różne, tak samo jak i oczy. Uwielbiał się już wpatrywać w tą głęboką tonie czerni, z jednej strony takie spokoje, ale też jakby zmęczone, smukła twarz i delikatna cera, aż prosząca się o wzory malinek na całym ciele. Zapewne, gdyby był całkowitym sadystą ponadgryzałby ją z całej siły, przebijając tą cienką warstwę skóry. Poczuł jak przebiega go dreszcz po całym kręgosłupie i aż się nieco wzdrygnął.
- Wiedziałem, że jesteś ciekawą osobą. – uśmiechnął się w jego stronę. – No to, skoro już tak mówimy o wszystkim… Jestem w stu procentach dominującym typem, mam nadzieję, że cie to nie zrazi. To nie tak, że po prostu to mówię i koniec, próbowałem i no żałuję, że to zrobiłem. Haha, zdecydowanie dominacja. Ekhem. Uwielbiam słyszeć czyjeś jęki, czy też krzyki z rozkoszy, to jest bardzo pobudzające. No przynajmniej dla mnie, hm. A jak jest z tobą? Masz jakiś fetysz może, albo coś w tym stylu? – zapytał. Wiedział, że nieco przekierował temat rozmów, jednak nie chciał aby atmosfera była cały czas tak napięta. Przyjemne tematy, czy też zawstydzające, też należy omówić.
avatar
Tom Salvia

Wiek : 31
Skąd : Francja.
Zawód : Psycholog-ochroniarz
Wygląd : Ciemno-brązowe włosy, z przodu dłuższe, nieco wchodzące w oczy. Z tyłu krótkie. Oczy mieszanka piwnych z dziwnym odcieniem, przez co wydają się być czerwone w świetle. Wysoki, zazwyczaj chodzi w eleganckiej koszuli, dżinsach i trampkach.
Stan : ---

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t155-tom-salvia

Powrót do góry Go down

Re: Ci, którzy tu wchodzicie..

Pisanie by Rey on Pon Maj 19, 2014 3:29 pm

Więc sprowadzamy się do seksu. Ciekawe. Chyba myślimy troszkę podobnie.
Zaśmiał się nieco do swoich myśli. Mógł w tym momencie wyglądać na nieco skrępowanego. Na pewno ten temat był troszkę niezręczny. Mimo to seks był rzeczą, która w sumie była całkowicie naturalna, a przynajmniej tak się o tym mówiło. Każdy miał jakieś tam swoje seksualne potrzeby, ale od pewnego czasu Rey nie zwracał w ogóle na nie uwagi zagłuszając je kawą , papierosami oraz pracą. Unikał kontaktu z innymi, aby przypadkiem seks nie zdominował całkiem jego życia. Uśmiechnął się delikatnie pod nosem i spojrzał na Toma przypatrując się mu chwile w ciszy, jakby trawił ten temat, który zapewne był dla niego dość trudny.
- Do tej pory byłem całkowicie dominujący. Jakiś czas temu poznałem przypadkowego faceta, który okazał się nauczycielem w szkole. Przespałem się z nim będąc "tym na dole". Nie wiem ...wydaje mi się, że to była kwestia tego, że On robił coś źle, więc niezbyt mi się to podobało. Od tamtej pory po prostu nie próbowałem drugi raz. Troszkę się zraziłem, co nie oznacza, że nie spróbowałbym jeszcze raz.
Rzekł cichym tonem głosu i uśmiechnął się odrobinkę szerzej. Dawał Tomowi nadzieję, a przy okazji lekką aluzję do późniejszych wydarzeń. Zerknął przelotnie w stronę okna. Sam nie wiedział kiedy zrobiło się ciemno. Zadziwiająco szybko czas leciał przy dobrej zabawie. Wstał więc leniwie ze swojego miejsca i przeciągnął nieco, ignorując swoją niedopiętą koszule.
- Cóż..troszkę się zrobiło późno. Może coś zjesz? Mogę coś ugotować.
O ile coś mi z tego wyjdzie.
-..albo zrobię jakieś kanapki.
avatar
Rey

Wiek : 31
Zawód : Były Pielęgniarz szkolny, lekarz w szpitalu
Wygląd : Wieczne niedopięta koszula, wicznie rozczochrana czupryna.
Stan : Wolny

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t61-rey-cross#108

Powrót do góry Go down

Re: Ci, którzy tu wchodzicie..

Pisanie by Tom Salvia on Pią Maj 23, 2014 9:30 pm

Nie było tak źle, jak się tego obawiał. Na szczęście okazało się, że chłopak dosadnie mu zasugerował, iż jest skłonny spróbować jeszcze raz, bycia na dole. To mu wystarczyło, ideały nie chodziły po świecie, a takowy argument nie zamierzał przeholować na nastawieniu do długowłosego.
- Przy mnie z pewnością ci się spodoba. Zadbam o to w przyszłości. – odpowiedział z uśmiechem, również wstając z miejsca.
Zmęczenie faktycznie dziwnie się nasiliło, jednak nie zamierzał stąd wychodzić w najbliższym czasie nawet na krok. Wziął swój pusty kubek, korzystając z okazji pochylenia się, zerknął automatycznie na odsłonięty tors mężczyzny. To tak cholernie kusiło, znowu miał ochotę zacząć go całować, zrzucić z niego tą koszulę, popchnąć na łóżko… /No dobra, nie zapędzaj się tak mój drogi panie./ Ponaglił się w myślach, chociaż jego wyobraźnia nie mogła odpuścić obrazów takiego planu zdarzeń.
- Pozwól, że ja coś przyrządzę. Lubię gotować, ah nie wypada mi się panoszyć po czyjejś kuchni, ale może masz ochotę na zjedzenie Pesto? O ile lubisz makaron. Moglibyśmy je razem ugotować, jeśli masz oczywiście ochotę. – zaproponował, idąc za nim.
Gdy tylko minął próg kuchni, od razu umył po sobie swój kubek i odstawił go do wyschnięcia. Oczywiście to był zwykły odruch, nie lubił po sobie zostawiać innym bałaganu, wygoda i porządek były najlepszym zestawieniem. Odwrócił się przodem do chłopaka i znowu zawiesił spojrzenie w jego oczach.
avatar
Tom Salvia

Wiek : 31
Skąd : Francja.
Zawód : Psycholog-ochroniarz
Wygląd : Ciemno-brązowe włosy, z przodu dłuższe, nieco wchodzące w oczy. Z tyłu krótkie. Oczy mieszanka piwnych z dziwnym odcieniem, przez co wydają się być czerwone w świetle. Wysoki, zazwyczaj chodzi w eleganckiej koszuli, dżinsach i trampkach.
Stan : ---

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t155-tom-salvia

Powrót do góry Go down

Re: Ci, którzy tu wchodzicie..

Pisanie by Rey on Sob Maj 24, 2014 8:58 am

Oj? Więc na prawdę On chce iść ze Mną do łóżka, hm? kusząca sprawa. W sumie noc już się zbliżała i nie zamierzam Go stąd wypuszczać do rana. Jakby poszedł to...
Wyrzucił z głowy te dziwne myśli po czym pokiwał głową na boki. Kompletnie nie umiał gotować. Fakt potrafił zrobić kilka jakiś potraw, ale nie było to jakieś super wow. Zawsze jadł coś gotowego, a ograniczał się tylko do robienia sobie jakiś kanapek. Na prawdę minimum. Zawsze pił tony kawy i palił wagony papierosów i to mu w zupełności do życia wystarczało.
- Pesto hmm ? Prawdopodobnie nic takiego nie jadłem.
W ogóle mało co jadłem od Tamtej pory.
- ..W kuchni jestem raczej słaby, więc może..będę Ci tylko podawać jakieś rzeczy i przypatrywać się? Stąd mam całkiem dobry widok.
Rzekł uśmiechając się pod nosem w dość prowokujący sposób. Opierał się pośladkami o mały stolik , który miał w kuchni, jakby naszła go ochota przy nim coś zjeść, albo wypić. Chyba w każdym pomieszczeniu i na każdym stole miał paczkę papierosów bardziej pełną, albo bardziej pustą. Na stoliku również miał jedną paczkę , a w niej zapalniczkę. Sięgnął po nią niemal nie zmieniając pozycji.
W co ja się pakuje? Ale cholernie się mi to podoba..Nawet nie jestem głodny, a może jestem, ale na coś zupełnie innego?Co za utrapienie.
Wyciągnął z paczki jednego papierosa i wsunął go w usta po czym leniwie odpalił zapalniczką, która wylądowała znowu w paczce i zostawił ją na stole. Oparł się jedną dłonią z tyłu o stolik, a w drugiej trzymał papierosa, którym chwile wcześniej się nieco zaciągnął. Wlepiał się w oczy Toma, nie spuszczając z niego wzroku. Prowokował. To było ewidentnie widać i chyba ślepy , by tego nie zauważył. Oblizał subtelnie wargi i znowu zaciągnął się papierosem wypuszczając dym nosem. Palcami dłoni, którą się opierał stukał nieco o spód stolika.
avatar
Rey

Wiek : 31
Zawód : Były Pielęgniarz szkolny, lekarz w szpitalu
Wygląd : Wieczne niedopięta koszula, wicznie rozczochrana czupryna.
Stan : Wolny

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t61-rey-cross#108

Powrót do góry Go down

Re: Ci, którzy tu wchodzicie..

Pisanie by Tom Salvia on Sro Cze 18, 2014 7:45 pm

Uśmiechnął się do niego ciepło i zakasał rękawy swojej koszuli, odwracając się przodem do sprzętu kuchennego. /Do cholery. Powstrzymaj się. Rany, kiedy ja ostatnio nawet się masturbowałem?!/ Przyszykował niezbędne rzeczy do dania i wstawił garnek z doprawioną wodą na gaz. Obiad nie zajął mu zbyt dużo czasu, radził sobie zwinnie z kilkoma rzeczami naraz, krojenie czarnych oliwek, pomidorków koktajlowych, szykowanie serów, sosu. Doprawił to jeszcze przyprawami, odlał wodę od makaronu i zmieszał wszystkie składniki w garze. Przyszykował talerze oraz sztućce, nałożył nie za duże porcje i kątem oka spojrzał w stronę chłopaka. Przez te kilka minut skupił się na gotowaniu, teraz praktycznie wszystko było gotowe, wystarczyło to podać. /Siedzi tam nadal… Oblizał tak usta, uh./ Przełknął dyskretnie ślinę, zakrywając garnek pokrywką. /Pohamuję się, nie mogę wyjść na takiego zboczeńca w jego oczach. Potem się jeszcze okaże, że go zmusiłem do czegokolwiek i mnie znienawidzi. Nie chcę tego zepsuć./ Wziął talerze do dłoni i postawił je jak gdyby nigdy nic koło chłopaka. /Ładnie pachnie. Używa jakiś ciekawych perfum, albo to po prostu jego zapach. Co bym dał za podejście bliżej i przyczepienie ust do jego szyi. No i znowu to robię!/ Dobił się w myślach i wyprostował.
- Jeśli ci nie posmakuje, to nie jedz. W końcu nie każdy lubi włoską kuchnię… - zaśmiał się i podszedł do niego. – Smacznego. – dodał, po czym cmoknął go delikatnie w usta.
/Powstrzymaj się, chociaż tyle./ Jednak mimo tego rozchylił nieco wargi i musnął językiem jego usta. Zaczął powoli odsuwać głowę, a wtedy napotkał wzrokiem na jego tęczówki. /Te oczy są naprawdę piękne./
avatar
Tom Salvia

Wiek : 31
Skąd : Francja.
Zawód : Psycholog-ochroniarz
Wygląd : Ciemno-brązowe włosy, z przodu dłuższe, nieco wchodzące w oczy. Z tyłu krótkie. Oczy mieszanka piwnych z dziwnym odcieniem, przez co wydają się być czerwone w świetle. Wysoki, zazwyczaj chodzi w eleganckiej koszuli, dżinsach i trampkach.
Stan : ---

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t155-tom-salvia

Powrót do góry Go down

Re: Ci, którzy tu wchodzicie..

Pisanie by Rey on Sro Cze 18, 2014 8:26 pm

Pozostało mu tylko spokojnie czekać, aż Tom ugotuje coś. W sumie juz kiedyś zauważył, że ilekroć ktoś wchodzi do jego mieszkania to albo sprząta, albo gotuje. W sumie można uznać, że Rey jest wygodnym człowiekiem. Może specjalnie co jakiś czas kogoś tutaj zapraszał wiedząc, że większość społeczeństwa nie toleruje bałaganu? Trudno Go czasami rozgryźć. Mimo wszystko z Tomem było zupełnie inaczej. Samemu zastanawiał się na ile mógłby mu zaufać, na ile pozwolić się dotknąć, aby tego przypadkiem nie zepsuć. Po raz pierwszy aż tak bardzo mu zależało, chociaż... Już raz miał coś podobnego, ale tamta relacja była zupełnie inna niż to. Tutaj Rey był bardziej szczery i otwarty, bał się, że pewnego dnia jego kopuła znowu się zamknie i Tom nie będzie miał do niego wstępu. Zastanawiał się czy jest tego świadom? Nie zamierzał Go uświadamiać. Nie chciał juz nigdy nikogo stracić. W miedzy czasie jak Tom gotował, Rey napisał wiadomość do jednego z nauczycieli, a przy okazji skończył palić papierosa. Potem powrócił do swoich szczegółowych obserwacji poczynań Toma, kiedy gotował. Całkiem ładnie pachniało to danie. Kiedy przyniósł je na stół, o który się opierał, najpierw zetknął na zawartość talerza, a potem na samego kucharza, który to danie zrobił. Znowu ich wargi się połączyły. Najpierw delikatnie, ale zaraz Rey poczuł nieco głębszy pocalunek , który chętnie odwzajemnia. Po pocałunku uśmiechnął się delikatnie pod nosem.
- Jestem niejadkiem. W najgorszym wypadku będziesz mnie karmić.
Zażartował niemalże szeptem i chwile jeszcze spoglądał tymi ciemnymi oczami, w oczy Toma. Jednak nie trwało to zbyt długo. Chwile potem usiadł przy stole naprzeciw mężczyzny i zanurzył widelec w danie, a potem go spróbował. Chwile w ciszy mielil potrawę w ustach, a potem przełknął.
- Dobre...Nie spodziewałem się, że niemal z niczego można zrobić cos takiego,
Pochwalił go nabierając kolejną porcję na widelec.
Rety, rety..Robi się niebezpiecznie. Juz jest ciemno. Jemu kolacje, a potem wypadało by wziąć prysznic i iść spać. Co tutaj robić? Chyba dzisiaj troszkę oszaleje mając świadomość, że będzie tak blisko.

- Ja mogę pozmywać po kolacji, wtedy będziesz mógł skorzystać z prysznica.
Tak będzie bezpieczniej. Przynajmniej w teorii.
avatar
Rey

Wiek : 31
Zawód : Były Pielęgniarz szkolny, lekarz w szpitalu
Wygląd : Wieczne niedopięta koszula, wicznie rozczochrana czupryna.
Stan : Wolny

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t61-rey-cross#108

Powrót do góry Go down

Re: Ci, którzy tu wchodzicie..

Pisanie by Tom Salvia on Sro Cze 18, 2014 9:39 pm

Nie lubił zbytnio oddawać takowych obowiązków innej osobie, w końcu to on gotował, więc powinien całkowicie posprzątać. Jednakże, tym razem przystał na ową propozycję, wstając już po skończonym posiłku od stołu. Karmienie chłopaka było bardzo uroczym pomysłem i zapewne jeszcze uda mu się z niego skorzystać.
- W takim razie liczę na ciebie, pójdę do łazienki. – odpowiedział.
Powolnym krokiem udał się w stronę łazienki, gdzie zaczął się rozbierać. /Dziwne uczucie, przyjemne. Odwiedziny w pracy, powrót do domu, wspólna kolacja, teraz prysznic i do łóżka. Właśnie, chciałbym móc spać z nim./ Wszedł pod strumień gorącej wody i nieco odskoczył, zaraz ustawił ją na niewiele niższą temperaturę i zaczął się myć. /Spać z nim, co? Przyjemne uczucie, gdy ktoś leży obok, mógłbym go wtedy objąć i przytulić mocno do siebie. Nie trzeba seksu, właśnie… Przez to, że ostatnio to robiłem wieki temu, ciągle siedzą mi takie rzeczy w głowie. Zupełnie jak za czasów liceum./ Zaśmiał się cicho pod nosem. Co prawda nie przeżywał za młodu tych całych zauroczeń, po prostu miał pierwszy raz, przy którym się denerwował i nieco wygłupił, potem nabrał wprawy, sypiał z wieloma chłopakami i tak samo jak to nagle się zaczęło tak nagle przestało go już kręcić. Po prostu dojrzał nieco do poważniejszego stanu rzeczy, faktycznie się zakochał, czego również pożałował.
/Ciekawe, czy to nie będzie mu przeszkadzać… Cholera, jestem zmęczony, a jednocześnie taki żywy. Miłe uczucie. Chcę już go zobaczyć!/ Chociaż całkowity pobyt w łazience zajął mu około piętnastu minut zdawało się to bardzo dłużyć. Wytarł się i nałożył samą bieliznę. Zmieniał ją w końcu dzisiejszego ranka, więc nie było przy tym większej tragedii. Wyszedł, trzymając resztę swoich ubrań złożonych pod pachą. Teraz dopiero można było dostrzec jego napięte mięśnie, wyrzeźbione barki, muskuły, cały tors, pośladki, uda no i łydki. Nie było to co prawda jak u napakowanego boksera, jednak patrząc na jego ciało, ciężko było dopatrzeć się jakiejkolwiek warstwy „tłuszczu”. Mokre włosy, odgarnął drugą dłonią całkowicie do tyłu, chociaż część pasemek z przodu sprzeciwiła się i opadła mu nieco na czoło. Widząc chłopaka rozpromieniał od razu.
- Właśnie Rey, bo ogólnie wiem że powinienem spać na kanapie, czy materacu… ale chciałem się zapytać, czy nie moglibyśmy być w jednym łóżku? O ile ci to nie będzie przeszkadzać rzecz jasna, nie chcę się narzucać, zresztą też nic bez twojej zgodny nie zamierzam Ci zrobić. – uprzedził, podchodząc bliżej niego.
avatar
Tom Salvia

Wiek : 31
Skąd : Francja.
Zawód : Psycholog-ochroniarz
Wygląd : Ciemno-brązowe włosy, z przodu dłuższe, nieco wchodzące w oczy. Z tyłu krótkie. Oczy mieszanka piwnych z dziwnym odcieniem, przez co wydają się być czerwone w świetle. Wysoki, zazwyczaj chodzi w eleganckiej koszuli, dżinsach i trampkach.
Stan : ---

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t155-tom-salvia

Powrót do góry Go down

Re: Ci, którzy tu wchodzicie..

Pisanie by Rey on Czw Cze 19, 2014 8:02 am

Rey skończył leniwie posiłek. Jak na siebie zjadł o dziwo wssystko, bardzo mu to smakowalo. Ni spodziewał się, że Tom może tak dobrze gotować, przynajmniej nie umrze przy nim z głodu. Obawiał się jednak, że jego organizm może buntować się pod tym względem, że znowu nie będzie wstanie jeść. Troszkę Go to czasami denerwowało. Wbrew pozorną odczuwał głód, ale jakoś to po nim nie było widoczne. Odprowadził wzrokiem mężczyznę kiedy ten poszedł się umyć. Musiał przejść przez sypialnie Reya gdzie o dziwo panował porządek. Pościel była w maki, dość spore. Rey bardzo lubił te kwiaty, ale był z nimi pewien kłopot. Były piękne do czasu aż się ich nie zerwało, gdyż szybko więdły. Rey pozmywał po kolacji i zdążył wyplić papierosa za nim nie natknął się na Toma w salonie. Spojrzał na niego i mimowolnie zbadał go wrokiem od stóp do głowy. Dopiero po chwili dotarły do niego słowa mężczyzny i skupił się na jego oczach.
- Tak. Nie widzę problemu. Szczególnie, że łóżko jest wygodniejsze i jest na nim sporo miejsca.
A przynajmniej będę mógł być blisko Ciebie
Chwile jeszcze tak stał jak słup soli, aż uśmiechnął się nieco i podrapał po głowie z lekkim zakłopotaniem.
Jeny... Czemu tak się denerwuje...
- Zaraz wrócę. rzeczy możesz zostawić gdzie chcesz. Pójdę wziąć prysznic. Połoz się za ten czas
Zaraz chyba padne ...to chyba niemożliwe, abym..
Zaraz ruszył się z miejsca. Po drodze jak minął Toma powiedział niemal szeptem, jakby ktoś miałby ich usłyszeć.
- Pięknie wygladasz
Wszedł do łazienki przez swoja sypialnie i zniknął za drzwiami. Odetchnął głęboko i rozebrał się, po czym wszedł pod prysznic. Zajęło mu to chwilkę, a potem z wilgotnymi włosami i ręcznikiem na głowie oraz ciemnymi bokserkami na dupie wszedł do sypialni. Rey dbał o swoje ciało. Było to doskonale widać. Miał wyrzeźbione ciało,ale mimo wszystko był dość chudy. Usiadł na krawędzi łóżka i zaczął pocierać włosy ręcznikiem.
Jestem za bardzo zdenerwowany aby cos teraz powiedzieć. Zimny prysznic mało co dał. Co za utrapienie..
avatar
Rey

Wiek : 31
Zawód : Były Pielęgniarz szkolny, lekarz w szpitalu
Wygląd : Wieczne niedopięta koszula, wicznie rozczochrana czupryna.
Stan : Wolny

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t61-rey-cross#108

Powrót do góry Go down

Re: Ci, którzy tu wchodzicie..

Pisanie by Tom Salvia on Pią Cze 20, 2014 8:08 pm

Zdawało mu się, czy coś do niego powiedział? Ledwo usłyszał owe słowa, dopiero po chwili ułożył sobie w głowie wszystkie sylaby w logiczną całość, a na jego ustach pojawił się ciepły uśmiech. Ubrania położył na fotelu, obok łóżka. Wpatrywał się w ciemną sypialnię, jakoś nie miał ochoty zapalać większego światła. Lubił swego rodzaju lekkie światło, a też owy widok, który powrócił do sypialni napawał go coraz bardziej.
Nawet nie wiedział jak znalazł się przy łóżku, pochylając do chłopaka. Prowadzony nieświadomie, ocknął się w tej pozycji, jednak tylko na chwilę, zaraz popchnął go lekko dłonią, tak aby położył się na plecy. Sam zawisł nad nim, jedną nogę mając między jego udami. Obniżył się bardziej i pocałował go delikatnie, przymykając nieco oczy, jak to już miał w zwyczaju. Nie, to że rzucił się na niego, chociaż tak to też teraz wyglądało. Po prostu poczuł nagłą chęć bliskości z nim, dotykania go, czucia jego intensywnego zapachu. Nasilał co rusz pocałunki, dłonią błądząc po jego nagim torsie. /Co ja znowu wyprawiam? Nie powinienem, nie teraz. Przecież dopiero co się zarzekałem, że nic nie zrobię./ Przerwał, patrząc się przeciągle w jego oczy.
- Ty i tak jesteś dla mnie piękniejszy, Rey. – szepnął i pochylił głowę tuż obok jego, opierając czoło o materac. Trwał tak przez dłuższą chwilę, w końcu się podniósł i razem z chłopakiem ułożył w łóżku do poprawnej pozycji.
W końcu przekręcił się na bok, aby na niego patrzeć. Wyciągnął ramię, wsuwając je pod głowę chłopaka. Za chwilę jednym ruchem przyciągnął go do siebie i ułożył drugą dłoń na jego boku. Oddechy, ciepło, niemalże nagie ciała leżące obok były nieznośne. Wręcz irytujące, jednak nie przeszkadzało mu to, obiecał coś długowłosemu i zamierzał się tego trzymać. Na pocałunki sobie pozwolił, ale nic bez większej zgody nie zrobi. /Jestem tak cholernie zmęczony, ile dni nie spałem? A przy nim… Mam dziwne uczucie, że w końcu będę mógł odpocząć. Ciekawe, czy on też tak ma./ Przekręcił nieco ramię, na którym leżała teraz głowa Reya, dłonią sięgnął do jego włosów i zaczął je delikatnie przeczesywać. /Ma taki kojący zapach…/
avatar
Tom Salvia

Wiek : 31
Skąd : Francja.
Zawód : Psycholog-ochroniarz
Wygląd : Ciemno-brązowe włosy, z przodu dłuższe, nieco wchodzące w oczy. Z tyłu krótkie. Oczy mieszanka piwnych z dziwnym odcieniem, przez co wydają się być czerwone w świetle. Wysoki, zazwyczaj chodzi w eleganckiej koszuli, dżinsach i trampkach.
Stan : ---

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t155-tom-salvia

Powrót do góry Go down

Re: Ci, którzy tu wchodzicie..

Pisanie by Rey on Sob Cze 21, 2014 8:29 am

Rey dość zamyślony osuszał swoje ciemne włosy ręcznikiem, przez co nieco się zawiesił i nie zauważył kiedy tak na prawdę Tom pojawił się zaraz przed nim. Spojrzał na niego spod ręcznika i mrugnął nieco zaskoczony oczami kiedy ten nagle i bez słowa powalił Go na łóżko, tak, że Tom leżał teraz na nim. Chciał coś powiedaiec , ale nie zdążył. Jego usta zostały zamknięte przez wargi mężczyzny. Wsunął dłoń w jego włosy, a drugą położył na jego biodrze. Odwzajemnił każdy najmniejszy pocałunek. Nawet cicho zamruczał w momencie jak pocałunek stał się nieco bardziej agresywny. Przesunął dłonią, na plecy Toma zostawiając mu tak nieco czerwone ślady. Potem pocałunek się skończył. Nabrał powietrza i wpatrywał się z bliska na twarz niedoszłego kochanka.
Zawsze jestem ciekaw o czym myślisz...Robi się niebezpiecznie..Nie wiem co powinienem zrobić, a o czym zapomnie . Troszkę Mnie to...martwi?
Sam nie wiedział co powinien w tym momencie powiedzieć i czy w ogóle była taka potrzeba. Przekrecił się na bok, aby być przodem do Toma, kiedy juz z niego zszedł. Zrzucił ręcznik na ziemie i objął go nieco dłonią trzymając ją na gumce jego bielizny. Patrzył mu spokojnie w oczy i uśmiechnął się nieco w ciemnościach.
- Nie będziesz mieć problemu w pracy przeze mnie?
Był tego ciekaw. Tak na prawdę chciał zabrać mu każda wolna chwile, jaką tylko mógł. Zdawał jednak sobie sprawę z tego, że nie tworzą zwiazku , więc nawet jakby Go tworzyli to ta druga osoba nigdy nie będzie w stu procentach jego. Nigdy tak na prawdę nic nie chciał , ale tutaj było troszkę inaczej. Chciał Toma dla siebie, ale jak zwykle o tym nie mówił głośno, a nie wiedział czy jest to dostatecznie widoczne. Patrzył mu w oczy czekając na odpowiedź.
- Ja dostałem wiadomość za nim przyszedłeś do Mnie do szkoły, że już w niej nie pracuje. Nie chciałbym, aby Twoja praca ucierpiała przeze mnie. Dlatego pytam. Martwie się.
avatar
Rey

Wiek : 31
Zawód : Były Pielęgniarz szkolny, lekarz w szpitalu
Wygląd : Wieczne niedopięta koszula, wicznie rozczochrana czupryna.
Stan : Wolny

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t61-rey-cross#108

Powrót do góry Go down

Re: Ci, którzy tu wchodzicie..

Pisanie by Tom Salvia on Sob Cze 21, 2014 1:27 pm

Zdziwiła go ta informacja, jednak wysłuchał go do końca. Co prawda po zachowaniu Reya, nigdy by się nie domyślił, że dopiero co stracił pracę. Nie żałował tego, na to wychodziło. /Moja praca, ta?/ Uśmiechnął się pod nosem lekko.
- Na razie powiedzmy, że mam urlop. W pracy mnie zastępuje inny ochroniarz, ja jestem na odpoczynku. Załatwiłem sprawy w zakładzie szybciej, niż się tego spodziewałem, tak więc na razie spokojnie mogę odpocząć od pracy. Miałem zostać ewentualnie wezwany, jeśli coś byłoby bardzo nie tak, ale wychodzi na to, że wszystko jest w porządku. – odparł.
Dłoń, którą miał na boku chłopaka, przesunął na jego plecy, nieco w górę. Zaczął delikatnie przesuwać po nich paznokciami, jakby od niechcenia. Jego wzrok już nieco przywykł do otaczającej ich ciemności, dlatego też twarz Reya stała się wyraźniejsza, nie było to może doskonałe, ale ogół był widoczny.
- Wychodzi na to, że teraz mamy swego rodzaju ‘’wakacje’’. – zaśmiał się. – Chciałbyś je spędzić wspólnie? – zapytał po chwili.
Owszem takie pytanie było nieco nie na miejscu, naprawdę zachowywał się jak jakiś napalony szczeniak, który chce spędzać każdą możliwą chwilę z drugą połówką. /Drugą połówką? Co ja gadam? Chociaż… Całowaliśmy się i teraz skończyliśmy w jednym łóżku. Cholera./ Przełknął nieco głośniej ślinę, starając pohamować się swoją wybujałą wyobraźnię.
- …może… - zaczął nieco niepewnie, odchrząknął i zmarszczył brwi, zbierając się w sobie. – Można by było potraktować jako test. I po pewnym czasie stwierdziłbyś, czy chciałbyś mieć mnie za swojego partnera…czy coś. – powiedział w końcu.
Jego serce momentalnie zaczęło szybko bić, kiedy to ostatnio tak się czuł? Chyba, gdy usłyszał pierwszy raz wyznanie miłości swojego byłego. Ale to już była przeszłość, teraz jest inaczej, nie mógł porównywać takich rzeczy. Patrzył wyczekująco na twarz długowłosego, starając się uspokoić reakcje swojego ciała.
avatar
Tom Salvia

Wiek : 31
Skąd : Francja.
Zawód : Psycholog-ochroniarz
Wygląd : Ciemno-brązowe włosy, z przodu dłuższe, nieco wchodzące w oczy. Z tyłu krótkie. Oczy mieszanka piwnych z dziwnym odcieniem, przez co wydają się być czerwone w świetle. Wysoki, zazwyczaj chodzi w eleganckiej koszuli, dżinsach i trampkach.
Stan : ---

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t155-tom-salvia

Powrót do góry Go down

Re: Ci, którzy tu wchodzicie..

Pisanie by Rey on Sob Cze 21, 2014 1:43 pm

- Mam też drugą pracę. To nie tak, że szkoła była moim jedynym zajęciem. Pójdę pewnie na cały etat do szpitala. Na razie większa część czasu siedziałem w szkole. Troszkę mi smutno...ale nie mógłbym zdradzić przyjaciół, więc wolałem odejść niż zdradzić ich tajemnice.
Można uznać, że skoro jest tak wierny wobec przyjaciół to również mógłby być i pewnie jest również wierny w związku. W sumie żadnego tak na prawdę nie miał już od lat, troszkę obawiając się, że już jest za stary na takie rzeczy. Jednak dość szybko zaczął zmieniać odnośnie tego zdanie.
- Więc niestety nie mam wakacji, ale zawsze znajdę dla ciebie chwile.
Tylko się na mnie nie gniewaj. Nie chce widzieć jak zawód ukazuje się na Twojej twarzy, chyba bym tego za bardzo nie zniósł i gryzłyby Mną wyrzuty sumienia.
Chwile potem zauważył, że coś jest nieco nie tak. Tom wyglądał przez chwile na zdenerwowanego, a na pewno na zestresowanego. Zastanawiał się czy to przez to co powiedział,ale prawda była nieco inna. Chwile nie wiedział co powiedzieć.
Partnera....? Ja? Troszkę nie mogę w to uwierzyć. Nie spodziewałem się tego..
Podświadomie wiedział, że kiedyś takie pytanie może padnąć, ale nie spodziewał się,że usłyszy je tak szybko. Uśmiechnął się mimowolnie i przesunął bliżej w stronę mężczyzny. Wtulił twarz w zagłębienie jego szyi tak, że nie mógł Go zobaczyć. Mimo to nadal się usmiechał, a przy okazji słyszał dosłownie jak serce Toma szaleje w tym momencie.
- Tom....aż tak bardzo mnie lubisz?
To również musiało paść i aż samemu poczul , że również jemu serce przyspieszyło,a chwila trwała aż wieczność.
avatar
Rey

Wiek : 31
Zawód : Były Pielęgniarz szkolny, lekarz w szpitalu
Wygląd : Wieczne niedopięta koszula, wicznie rozczochrana czupryna.
Stan : Wolny

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t61-rey-cross#108

Powrót do góry Go down

Re: Ci, którzy tu wchodzicie..

Pisanie by Tom Salvia on Wto Cze 24, 2014 9:19 am

- No oczywiście! – odpowiedział, bez większego zastanowienia.
W końcu nie zadałby takiego pytania byle jakiej osobie. Wiedział, że działa może i za szybko, jednak znał życie i swojego pecha. Zapewne ktoś ukradłby mu chłopaka sprzed nosa, a on jak zwykle spóźniłby się. Wsunął nos w mokre pasemka włosów Reya i zamknął na chwilę oczy, czując niepokój przed decyzją, która miała zaraz nastać.
- Może ujmę to nieco zgrabniej. Miałem jednego partnera na poważnie, tak to obchodziłem się w dość przelotnych relacjach. A przy tobie czuję się inaczej niż przy każdej osobie, która była przy mnie. Nawet jeśli chodzi o Jula, mojego byłego. Nie doszedłem jeszcze, dlaczego tak jest, jednak no do cholery jasnej…! Podobasz mi się, po prostu. A, że jestem zachłanny, chciałbym mieć cię całego dla siebie. Wiem, ze to samolubne… Ugh. – stęknął, zauważając że sam zaczyna się powoli plątać w tym co mówi. Wychodzi znowu na jaw jego troskliwa strona.
Zawsze taki był, co prawda ujawniało się to po nieco dłuższym czasie, Rey musiał mieć faktycznie coś w sobie, że od razu Tom przy nim stał się taki. Ta noc zapowiadała się przeciągać coraz bardziej, jednak nie przeszkadzało mu to. Dziwne, że czuł się tak przy obcym mu mężczyźnie, prawie go nie znał, a czuł że chce być z każdą chwilą bliżej niego. Naprawdę zachowywał się jak zakochany nastolatek, który koniecznie chce poderwać kogoś.
avatar
Tom Salvia

Wiek : 31
Skąd : Francja.
Zawód : Psycholog-ochroniarz
Wygląd : Ciemno-brązowe włosy, z przodu dłuższe, nieco wchodzące w oczy. Z tyłu krótkie. Oczy mieszanka piwnych z dziwnym odcieniem, przez co wydają się być czerwone w świetle. Wysoki, zazwyczaj chodzi w eleganckiej koszuli, dżinsach i trampkach.
Stan : ---

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t155-tom-salvia

Powrót do góry Go down

Re: Ci, którzy tu wchodzicie..

Pisanie by Rey on Wto Cze 24, 2014 9:35 am

Rey w sumie nie miał żadnych wakacji, więc z góry plan Toma odnośnie coś alla próbnego związku na pewno nie wypali. Przy okazji Rey nie był taką osobą, która chciałaby robić coś na próbę. Wolał, albo kimś być,albo poczekać do momentu,aż oboje zadecydują,że chcą ze sobą być. Słyszał jak mężczyzna plącze się w tym co mówi. Jak mógłby nie pomyśleć, że jest na prawdę przy tym słodki?
- Glupku. Też Cię lubię. Z każdą chwilą co raz bardziej. Aż tak, że troszkę Mnie to przeraża. Od tamtego czasu z nikim nie byłem, ani nawet nie zainteresowałem na tyle, że bałem się, że to sen. To pierwszy raz. Nie chce tego zepsuć.
Nie odsunął się od niego w ogóle, nadal chował twarz w zagłębieniu jego szyi tuląc się do niego całym ciałem. Sam nie wiedział co tak na prawdę chciał w tym momencie powiedzieć. Nie chciał tego zepsuć. Nie chciał, aby się to skończyło, ale równocześnie nie wiedział co zrobić, by było lepiej.
- Spędźmy ze sobą jeszcze troszkę czasu i zdecydujemy co z tym zrobić. Może jestem w tym momencie samolubny, ale chcę mieć pewność, że nagle nie znikniesz i zaakcetujesz Mnie takiego jakim jestem.
Powiedział niemalże szeptem wzdychając głęboko. Było to dla niego dość trudne. W sumie większość osób nie potrafiło dotrzec do prawdziwego jego, a przy Tomie czuł, jak wali się jego mur. Czuł się bezbronny, ale również szczęśliwy. Poczuł to pierwszego dnia kiedy Go zobaczył. Nigdy nie wierzył w przeznaczenie, ale chyba zacznie.
- Jesteś śpiący? Ja nie spałem od kilku dni. W sumie rzadko kiedy śpię.
avatar
Rey

Wiek : 31
Zawód : Były Pielęgniarz szkolny, lekarz w szpitalu
Wygląd : Wieczne niedopięta koszula, wicznie rozczochrana czupryna.
Stan : Wolny

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t61-rey-cross#108

Powrót do góry Go down

Re: Ci, którzy tu wchodzicie..

Pisanie by Tom Salvia on Wto Cze 24, 2014 10:06 am

- Racja, to rozsądne. – odpowiedział tylko na jego wcześniejszą decyzję. Ktoś go musiał przywołać do porządku, na szczęście Rey się o to postarał, o tyle dobrze, że nie zapędził się bardziej w swoich wybujałych fantazjach i planach przyszłościowych.
- Jestem zmęczony jak cholera, też mam niemałe problemy ze snem.
/Szczerze, to boję się usnąć teraz. Jeszcze obudzę się przy nim zlany potem, krzycząc. Ugh, oby tak nie było. Proszę nie tym razem./ Objął go nieco ciaśniej, jakby obawiając się, że chłopak może uciec z jego ramion.
- Dobra, jutro też jest dzień, a teraz spróbujmy obydwoje zasnąć. Dobranoc, Rey. – stwierdził.
Cmoknął chłopaka w czoło i ułożył głowę nieco wygodniej, ani na chwilę, nie spuszczając dłoni z ciała mężczyzny. Czuł jak powoli jego ciało robi się coraz cięższe, powieki nie chcą się podnieść do góry, a oddech staje się cichy i równy. Wsłuchiwał się teraz w rytm oddychania długowłosego, czuł na swoim obojczyku jak również spowalnia i robi się głębszy. Znużenie przyszło szybciej niż się tego spodziewał, odpłynął po kilku minutach całkowicie, tracąc kontakt z otaczającym go światem.
Sen przyszedł równie szybko, był łagodny, niosący ze sobą tak upragnione ukojenie. Jego ciało nie było nawet aż tak spięte. Kiedy to ostatnio miał noc, w której nie męczyły go koszmary? Chyba jak jeszcze jego ojciec żył i mieszkał u niego. Wtedy dni były idealne, nie musiał się o nic martwić, zajmował się na starość mężczyzną i poświęcał się pracy. Potem w jego życiu pojawił się ten cholerny chłopak, jednak czuł, że dzięki Reyowi, w końcu będzie mógł całkowicie o nim zapomnieć.
avatar
Tom Salvia

Wiek : 31
Skąd : Francja.
Zawód : Psycholog-ochroniarz
Wygląd : Ciemno-brązowe włosy, z przodu dłuższe, nieco wchodzące w oczy. Z tyłu krótkie. Oczy mieszanka piwnych z dziwnym odcieniem, przez co wydają się być czerwone w świetle. Wysoki, zazwyczaj chodzi w eleganckiej koszuli, dżinsach i trampkach.
Stan : ---

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t155-tom-salvia

Powrót do góry Go down

Re: Ci, którzy tu wchodzicie..

Pisanie by Rey on Wto Cze 24, 2014 10:19 am

Rey uśmiechnął się delikatnie pod nosem i sam nie wiedział kiedy zasnął. Zamknął po prostu powieki i wdychając zapach mężczyzny po prostu zasnął. Wiedzial że jutro musi iść do pracy, ale przynajmniej jeszcze rano będzie mógł go widzieć.
O dziwo zbudzil się koło 5 rano. Dla niego był to nie prawdopodobny wyczyn. Od dawna nie spał tak długo. Niewątpliwie przypisywał tą zasługę Tomowi. Spojrzał na niego, oglądając Go w promieniach słońca, które budziło się zapowiadając piękny dzień i uśmiechnął się mimowolnie. Ułożył dłoń na jego policzku.
- Spij
Szepnął cichutko i u całował jego wargi, a po chwili wyszedł z łóżka. Wyciągnął z szafy ciemne jeansy, które założył i zapiął w nich sam rozporek nie zwracając uwagi na guzik, a po chwili założył również koszule, która oczywiście nie zapiał. Zerknął znowu na łóżko i wyszedł z sypialni zostawiając uchylone drzwi do sypialni. W kuchni oczywiście wypalił papierosa i zrobił sobie kawy, z która siedział na parapecie patrząc na sąsiednie bloki. Nie zamierzał budzić Toma, wolal , aby sam się obudził.
avatar
Rey

Wiek : 31
Zawód : Były Pielęgniarz szkolny, lekarz w szpitalu
Wygląd : Wieczne niedopięta koszula, wicznie rozczochrana czupryna.
Stan : Wolny

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t61-rey-cross#108

Powrót do góry Go down

Re: Ci, którzy tu wchodzicie..

Pisanie by Tom Salvia on Wto Cze 24, 2014 11:42 am

Nieprzyjemny chłód, który poczuł na plecach. Chwilę po tym miał wrażenie, że spada z jakiejś bardzo dużej wysokości, leci i leci aż nagle… Otworzył oczy, wzdrygając się mocno. Zaczął łapać więcej powietrza, siadając na łóżku. Dotknął swojego policzka, który był chłodny i westchnął cicho, nie zauważając mężczyzny obok siebie. /Nieźle, ani razu nie wstawałem w nocy, dopiero teraz… Czyżby dopiero co wstał?/ Nie patrząc na zegarek podniósł się na równe nogi i wygiął nieco, wydając przy tym dźwięk przeskakiwanych stawów. Zaszedł na chwilę do łazienki, jak to rano miał w zwyczaju, umył po tym dłonie i skierował swoje kroki do kuchni.
- Następnym razem mnie obudź, chciałbym widzieć twoją twarz obok swojej po otworzeniu oczu. – powiedział z uśmiechem, zauważając chłopaka.
Od razu poszedł do niego, zabrał mu z dłoni kubek, który odłożył gdzieś z boku i nachylił się w stronę długowłosego. Pocałował go delikatnie, gładząc go dłonią po twarzy. Wyprostował się niechętnie i zaczął zapinać jego koszulę.
- Dzień dobry, tak swoją drogą. Przy mnie pozwalam ci tak chodzić, możesz nawet nago, nie obrażę się. – zażartował. – Ale do szpitala nie wolno, jestem bardzo zazdrosny, a ty jesteś zbyt przystojny, żeby inni mogli tak oglądać twoje ciało, wiesz? – mruknął i pociągnął go na podłogę, tak aby chłopak mógł opierać się tyłem o parapet. Przy ostatnim guziku koszuli poczuł jak coś zawadza o jego palce, podciągnął koszulę i widząc odpięty guzik od spodni uśmiechnął się szeroko.
- Dawno nie miałem większych zbliżeń z mężczyznami, wiesz? – zaczął, przesuwając dłonią po jego podbrzuszu, przez fragment bielizny, omijając rozpięty fragment spodni. Przesunął delikatnie palcem z premedytacją przez suwak na jego rozporku.
- A ty jesteś cholernie kuszący, więc się pilnuj. – szepnął mu już na ucho i zwinnie zaczął zapinać mu ową jedną dłonią rozporek, może aż nazbyt wsuwając palce pod materiał spodni, ale przecież musiał jakoś złapać ten guzik, czyż nie? Ucałował delikatnie jego szyję.
avatar
Tom Salvia

Wiek : 31
Skąd : Francja.
Zawód : Psycholog-ochroniarz
Wygląd : Ciemno-brązowe włosy, z przodu dłuższe, nieco wchodzące w oczy. Z tyłu krótkie. Oczy mieszanka piwnych z dziwnym odcieniem, przez co wydają się być czerwone w świetle. Wysoki, zazwyczaj chodzi w eleganckiej koszuli, dżinsach i trampkach.
Stan : ---

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t155-tom-salvia

Powrót do góry Go down

Re: Ci, którzy tu wchodzicie..

Pisanie by Rey on Wto Cze 24, 2014 11:55 am

Rey z za ciekawieniem spojrzał w stronę salonu. Zatrzymał kubek w połowie drogi do ust kiedy dostrzegł jeszcze nieco zaspanego Toma. Uśmiechnął się mimowolnie na jego widok. Nie protestował odnośnie pocałunku. Odwzajemnił go nawet przez chwile wkradając się językiem w usta mężczyzny. Po pocałunku uśmiechnął się znowu pod nosem.
- Dzień dobry. Spałeś tak uroczo, że nie miałem serca Cię budzić. Następnym razem to zrobię.
Najwyraźniej nie wykluczał faktu,że jeszcze chętnie chciałby,aby Tom u niego przenocował. Przynajmniej wychodziło to na dobre im obojgu. Zsunął się z parapetu pozwalając mu zapiąć swoją koszule choć wiedział, że pewnie wróci potem do swojego naturalnego stanu. Rey nie zdawał sobie nigdy sprawy z tego, że mógłby aż za bardzo prowokować swoim ubiorem, a raczej nie do końca ubraniem się.
- Mam się bać?
Zażartował cicho w odpowiedzi na ostatnie słowa mężczyzny. Rey obserwował ciemnymi oczami poczynania mężczyzny ze swoimi spodniami. Czuł jego dotyk w swojej dolnej partii ciała i nie mógł powstrzymywać lekkiego uśmiechu a twarzy. Jego dotyk był dość prowokacyjny, ale również przyjemny. Chwile potem Rey stał już ubrany i pozapinany.
- Mogłeś przynajmniej zostawić koszule rozpięta. Chyba, że tak bardzo nie chcesz na mnie patrzeć, bo nie puścił byś mnie do pracy, tylko zatrzymał w domu? Mam racje?
avatar
Rey

Wiek : 31
Zawód : Były Pielęgniarz szkolny, lekarz w szpitalu
Wygląd : Wieczne niedopięta koszula, wicznie rozczochrana czupryna.
Stan : Wolny

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t61-rey-cross#108

Powrót do góry Go down

Re: Ci, którzy tu wchodzicie..

Pisanie by Tom Salvia on Wto Cze 24, 2014 2:23 pm

Uśmiechnął się szeroko, przygryzając dolną wargę. Złapał chłopaka pod kołnierzem zapiętej koszuli i szarpnął mocniej do siebie, tak aby ich twarze były jak najbliżej.
- Nie doceniasz mnie, co? – zapytał, unosząc brew do góry, ciężko było stwierdzić, czy jest poważny, czy też się droczy.
Przysunął się jeszcze bliżej, łącząc ich usta od razu w namiętnym pocałunku. Oczywiście był typem „troskliwym”, jednak miał też swój cięty charakterek, który uwielbiał tego typu gierki. Drugą dłonią, od razu złapał go za pośladek i ścisnął mocniej, potem delikatnie go masował, a za chwilę znowu ściskał. Oderwał się od jego ust, nieco dysząc i spojrzał mu prosto w oczy.
- Owszem, zatrzymałbym cię. Spędzilibyśmy razem cały dzień w bardzo miły sposób. – westchnął, puszczając materiał jego koszuli. – Proszę tylko, abyś uważał, mimo wszystko ciężko mi kontrolować się, gdy kusisz mnie w taki sposób, no… chyba że tego chcesz, chociaż wątpię. Przecież ledwo mnie znasz. – stwierdził i odsunął się od niego na dwa kroki.
Przekręcił głowę w bok, starając się skupić myśli na czymś innym, jakby chociaż kolor otaczających go ścian. Musiał się uspokoić, zdecydowanie. Coraz bardziej tracił nad sobą kontrolę. /Może po prostu sam sobie ulżę i mi przejdzie? Eh, kiedy to ja się ostatnio masturbowałem…/ Westchnął, zerkając ponownie na Reya.
avatar
Tom Salvia

Wiek : 31
Skąd : Francja.
Zawód : Psycholog-ochroniarz
Wygląd : Ciemno-brązowe włosy, z przodu dłuższe, nieco wchodzące w oczy. Z tyłu krótkie. Oczy mieszanka piwnych z dziwnym odcieniem, przez co wydają się być czerwone w świetle. Wysoki, zazwyczaj chodzi w eleganckiej koszuli, dżinsach i trampkach.
Stan : ---

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t155-tom-salvia

Powrót do góry Go down

Re: Ci, którzy tu wchodzicie..

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 11 z 12 Previous  1, 2, 3 ... , 10, 11, 12  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach