Ci, którzy tu wchodzicie..

Strona 9 z 12 Previous  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11, 12  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Ci, którzy tu wchodzicie..

Pisanie by Rey on Sro Mar 26, 2014 5:48 pm

Rey westchnął bezradnie słysząc, jak Ayase mówi , że jest jego pierwszym mężczyzną. Wlepił w niego swoje ciemne oczy, które w tym momencie nie wyrażały jakichkolwiek uczuć w głowie natomiast pojawiały się mu najróżniejsze myśli.
Pierwszy? Żartujesz? Nie wkurzaj Mnie. Pierwszy..jasne..Gdybym był pierwszy kompletnie byś nie wiedział "jak to działa". A jednak wiedziałeś to doskonale. Wkurzające..Pewnie wyruchałeś kilka bab i sądzisz jest jest to tak samo?
Jego myśli ciągle błądziły pod tym tematem. Westchnął w końcu na głos i oderwał od niego spojrzenie. Położył dłoń na swojej głowie i przymknął oczy.
- Głowa Mnie boli..chyba mam kaca.Ale zrobię Ci to ciasto z truskawkami. Nawet jak okaże się, że nigdzie nie będę mógł iść to się na Mnie nie gniewaj. Chyba za dużo wypiłem..Wyszedłem z wprawy.
Tak na prawdę to głowa nie bolała Go tak bardzo, aby nie mógł gdzieś iść kiedy wreszcie zrobi się całkiem jasno. Troszkę czuł się oszukany i zdenerwowany. Wsunął się w kołderkę ściągając z siebie dolną części ubrania po czym odwrócił się plecami do Ayase znowu cicho wzdychając.
- Chodź spać. Jeszcze jest bardzo wcześnie.
Doskonale wiedział, że chyba już nie zaśnie, ale zawsze mógł udawać. Czasami wychodziło mu to bardzo dobrze i tylko po tym jak bardzo był z mulony rano, można było wywnioskować jak mało przespał w ciągu nocy i nawet ile razy był w stanie wstać. Teraz również miał zamiar udawać, że śpi, a nie zamierzał wcale zmrużyć już oka.
avatar
Rey

Wiek : 30
Zawód : Były Pielęgniarz szkolny, lekarz w szpitalu
Wygląd : Wieczne niedopięta koszula, wicznie rozczochrana czupryna.
Stan : Wolny

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t61-rey-cross#108

Powrót do góry Go down

Re: Ci, którzy tu wchodzicie..

Pisanie by Gość on Sro Mar 26, 2014 6:06 pm

Od razu wyczuł jego złość. Zamknął oczy i tylko kiwnął głową.
- nie zmuszaj się do tego ciasta.
Powiedział zmartwiony. Pozwolił mu się odwrócić i zakryć się kołdra. Patrzył się w jego plecy. Było za jasno by on sam zasnął. Pewnie znów coś powiedziałem, co się wkurzyło Rey. No, ale naprawdę jesteś moim pierwszym ehh. Wiem, ze tego nie rozumiesz ja też. Jasne oglądałem trochę no tych filmów, ale to tyle.
Zamknął oczy.
Przypomniał mu się chłopak, którego poznał w sierocińcu. Chłopak ten był również Gejem i wszystko mu nakreślił. Niestety na nieszczęście Ayase nie był tam długo. Ale pewne sprawy mu wytłumaczył. A nawet pokazał, ale nie na sobie. Ponieważ Ayase nie pozwolił na to. Zawsze powtarzał ”Jak spotkam tego jedynego to wtedy będę dla niego najlepszy we wszystkim!” Obrócił się plecami do Reya. Było mu teraz źle. Bo pewnie Rey znów coś sobie ubzdurał. Zagryzł wargi. Wstał nie odzywając się ani słowem. Poszedł do kuchni, ale jakoś nie miał ochotę na nic do jedzenia. Wrócił do sypialni wziął z szafki swoje dresy i się w nie przebrał.
- Wychodzę pobiegać
Powiedział w przestrzeń. Czy Rey to słyszał to już jego sprawa? Ubrany założył swoje adidasy i czapkę. Wyszedł z bloku i poszedł na wały koło rzeki tam były porobione ścieżki do biegania. Nie było go z dobre dwie godziny. Musiał to wszystko przetrawić. Wrócił do mieszkania i usiadł w przedpokoju ściągając buty.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Ci, którzy tu wchodzicie..

Pisanie by Rey on Sro Mar 26, 2014 7:30 pm

Rey z czymś na rodzaj zrezygnowania spojrzał w przestrzeń. Udawał, że śpi i nawet poszło mu to dość dobrze. Nie spodziewał się tego, że Ayase tak po prostu wyjdzie. Westchnął ciężko i kiedy Go nie było wstał z łóżka. Wziął orzeźwiający prysznic po czym ubrał się w ciemną koszulę, której do końca nie zapiął i ciemne spodnie. Włosy spiął w niedbaly kucyk. Wszedł do przedpokoju, ale zaraz wrócił do salonu. Zostawił na stole karteczkę : " Wyszedłem do sklepu całodobowego po papierosy i się przejść. Jak coś to pisz , albo dzwoń , Cross. " . Nie wiedział dlaczego się podpisywał. Chyba już tak miał w zwyczaju i przyzwyczajeniu. Chwile po napisaniu tej wiadomości wyszedł z mieszkania, więc kiedy Ayase przyszedł Reya już nie było, a zegar wskazywał godzinę szóstą rano.

[z tematu]
avatar
Rey

Wiek : 30
Zawód : Były Pielęgniarz szkolny, lekarz w szpitalu
Wygląd : Wieczne niedopięta koszula, wicznie rozczochrana czupryna.
Stan : Wolny

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t61-rey-cross#108

Powrót do góry Go down

Re: Ci, którzy tu wchodzicie..

Pisanie by Gość on Sro Mar 26, 2014 8:16 pm

Przebrał sie szybko w czarne spodnie i swoja wyjściową kurtkę. złapł też arfatkę która lezął gdzieś wcisnięta w szafę. tabletki od bólu glowy wsadziłw kieszeń. W kuchni jeszcze w kubek termiczny zrobił dla Reya jego ulubiona kawę. Biegiem ruszył z mieszkania w kierunku plazy.
9 Z tematu)

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Ci, którzy tu wchodzicie..

Pisanie by Rey on Sro Kwi 02, 2014 6:05 pm

Rey przyszedł chwile po wymianie sms'ów do swojego mieszkania. W sumie trudno było mu powiedzieć, czy to nadal było jego mieszkanie, choćby dlatego , że już od jakiegoś czasu dzieli je z pewnym nauczycielem, który przy okazji szuka dodatkowego zatrudnienia. Zaraz po tym jak przekroczył drzwi mieszkania, zostawił je zamknięte tylko na klamkę. Czy to dzień czy środek nocy, nigdy nie zamykał drzwi na klucz. Po co? Przecież i tak nikt nie wejdzie, oprócz zaufanych osób, które wiedzą, że przychodząc do Reya nie warto bawić się w grzeczności tylko najlepiej od razu wejść . Chyba, że ktoś chce zostać opierdzielony, to puka na swoją własną odpowiedzialną. Podłączył telefon do ładowarki, kiedy już się rozebrał. Usiadł w swoim sporym fotelu , a chwile potem się na nim rozłożył opierając głowę o naramiennik. Był wykończony, a przynajmniej tak się mu wydawało. Znowu mniej jadł. Sam nie wiedział dlaczego się tak dzieje. Przy okazji uznawał co raz bardziej, że Ayase nie powinien pracować. Rey bez problemu utrzymałby ich razem. Miał spore oszczędności, dlatego też oddanie Ayase pieniążków za tamten domek nie sprawiły mu żadnego kłopotu. Na coś trzeba czasami wydać, a nie chciał, aby Biolog wpakował się w jakieś długi, za które będzie potem płacił i odpowiadał latami. Zamknął leniwie powieki po prostu rozmyślając. Był już wieczór. Powinien myśleć o tym co zjeść na kolacje, albo , że najwyższy czas się trochę ogarnąć pod prysznicem. Przyciąć małą bródkę , po prostu się wymyć. Nie miał na nic siły.Miał wrażenie, że cała siła opuściła każdy mięsień jego ciała. Okropne uczucie, jakby miał przywiązane do rąk i nóg jakieś obciążenia, które kompletnie nie chciały zejść.
Jakby opisać to uczucie ..Tak..
- Bezradność..
Powiedział szeptem do samego siebie. Dziwnie mu było przyjść do pustego domu,w którym nikt na niego nie czeka. Powinien się był do tego już przyzwyczaić. Przecież prawie całe jego życie wyglądało w podobny sposób. Sam...ciągle..
Westchnął głęboko i uchylił leniwie powieki spoglądając ciemnymi oczyma na sufit, jakby ten mógł mu powiedzieć coś bardzo inteligentnego. Nie ma szans. Chciałby wszystko naprawić..Chciałby wszystko zacząć od początku. Ale przecież nie może od początku zacząć swojego życia. To było po prostu
- Niemożliwe...
avatar
Rey

Wiek : 30
Zawód : Były Pielęgniarz szkolny, lekarz w szpitalu
Wygląd : Wieczne niedopięta koszula, wicznie rozczochrana czupryna.
Stan : Wolny

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t61-rey-cross#108

Powrót do góry Go down

Re: Ci, którzy tu wchodzicie..

Pisanie by Gość on Sro Kwi 02, 2014 6:24 pm

Westchnął było mu cholernie ciężko wrócić do domu i spojrzeć Reyowi w oczy. Czół się beznadziejnie. Znów zaczął wracać myślami do tego, co przeczytał w tej czarnej książce dotyczące jego wuja. Ale jak ten temat ugryźć. Zachodził w myślach. Wszedł do domu. Cieszył się gdzieś w sercu, ze jest w tym mieszkaniu. Ścignął buty i kurtkę już miał wejść do salonu. Usłyszał głos Reya. „ Niemożliwe” Ale co jest nie możliwe to, ze on wrócił do domu. Nie chciał znów go wypytywać. Pewnie i tak skończyłoby to się kolejną kłótnią. Nie miał już dzisiaj na to siły. Wszedł do salonu.
- hej…
Przeszedł obok niego i zatrzymał się przy wejściu do kuchni.
- Przepraszam jednak nie dostanę tej w pracy w biurze. Ten cały Shiba wszystko odwołał….
Czół się tak cholernie bezużyteczny> Ciężko określić nawet to uczucie. Nieudacznik czy on był nieudacznikiem? Sam już nie wiedział. Stanął przed lodówką. Wyciągnął z niej kilka produktów i zaczął z nich przyrządzać makaron z warzywami. W sumie rano nic nie zjadł. Przy Rey jakoś coraz mniej jadł. A może to i dobrze….

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Ci, którzy tu wchodzicie..

Pisanie by Rey on Sro Kwi 02, 2014 6:32 pm

Rey nawet nie spojrzał w stronę Ayase kiedy ten wszedł do domu. W sumie nawet nie chciał na niego patrzeć. Przecież niedawno ostro się pokłócili. Nie potrafił powiedzieć znowu :"Przepraszam" . To nie było w jego stylu, aby po tysiąc razy to powtarzać. Jednakże w głębi siebie czuł się okropnie za to co się stało. Czuł się jedynym winnym tego, że nie potrafił dać szczęścia Ayase, którego ten ewidentnie potrzebował. Ba! Nawet na to zasługiwał. Nie wiedział co jeszcze powinien zrobić. Wbrew sobie ograniczył kontakt z Natsu. Na dodatek w sumie sam nie był pewny odnośnie tego co mu wtedy powiedział. Uczucia lubią się powtarzać, a stare przyzwyczajenia zostają. Musiał przyznać, że brakowało mu obecności tego chłopaka.Fakt..Może i nie był na co dzień, ale mimo wszystko gdzieś obracał się w jego życiu, a teraz nagle zniknął. Nie zadzwonił, ani nie napisał.Strasznie Go to wkurzało. Słysząc informację odnośnie tego, że Ayase nie zdobędzie dodatkowej pracy wstał leniwie z miejsca.Nie zdążył. Ten już był w kuchni i wygrzebywał składniki na jakąś kolację. Wszedł na bosaka do kuchni i oparł się o framugę drzwi, aby mieć Ayase na widoku. Nie chciał jakoś za bardzo mu przeszkadzać. Słychać było tylko dźwięk odpalanego przez Reya papierosa, którego trzymał w ustach, a chwile później trzymał już w dwóch palcach w opuszczonej ręce, aby móc normalnie mówić.
- Tak sobie myślałem, że nie potrzebna Ci jest dodatkowa praca. Po co masz się przeciążać? Praca nauczyciela Ci wystarcza.Nie musisz się do niczego dokładać, więc daj sobie na wstrzymanie. Nikt Cie nie wyrzuca. Chyba , że sam chcesz odejść.
Nienawidził tego w sobie. Tej niepewności, która Go wypełniała. Oczywiście nie chciał, aby ten odchodził, ale tak właśnie pomyślał wnioskując po tym, że Ayase rozpaczliwie poszukuje zajęcia dodatkowego, aby zapełnić lukę miedzy swoją pracą nauczyciela, a czasem wolnym , który w sumie mogliby na dobrą sprawę spędzać razem. Nie wiedział kompletnie jak miał to w tym momencie odbierać. Zdawał sobie sprawę z tego, że Ayase może chcieć być niezależny i mieszkać osobno. Nie zamierzał mu w tym przeszkadzać, ale chciał po prostu o tym wiedzieć wcześniej , aby się móc przyzwyczaić, a raczej oswoić z tą informacją.
avatar
Rey

Wiek : 30
Zawód : Były Pielęgniarz szkolny, lekarz w szpitalu
Wygląd : Wieczne niedopięta koszula, wicznie rozczochrana czupryna.
Stan : Wolny

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t61-rey-cross#108

Powrót do góry Go down

Re: Ci, którzy tu wchodzicie..

Pisanie by Gość on Sro Kwi 02, 2014 6:43 pm

Spojrzał na niego. W sumie chciał już się odezwać. Ale ten znów wyskoczył z tekstem „ chyba, że sam chcesz odejść”. To było już na ponad jego siły. Gdyby istniała jakaś podpowiedź do prowadzenia dialogu z tym człowiekiem chętnie by z niej skorzystał. Patrzył się uparcie w patelnie, na której skwierczały warzywa. „ Dałbyś już spokój z tym. Chyba, ze sam odejdziesz. Mam wrażenie, ze i tak jestem dla ciebie ciężarem”. Przygryzł swoją wargę. Dorzucił do warzyw podgotowany makaron i dalej wszystko uparcie mieszał. Wolał się już dzisiaj nie odzywać.
- mhm masz rację Rey
Powiedział tylko tyle. A to odnosiło się do jego pracy.
- skupie się na tym, co mam.
Wyciągnął dwa talerze i nałożył na nie dwie równe porcje. Postawił je na stole. Usiadł przy swojej porcji i powoli zaczął jeść. To czy Rey wogule zechce zjeść to już nie było w jego interesie. Zrobił jedzenia dla nich. " Ale tak właściwie co ja mam? Pracę ok . "
Spojrzał przelotnie na Reya. " Ciebie chyba nie mama nie wiem . Powiedziałeś, ze jesteśmy ze soba ale czy tak jest. Czy tylko jesteśmy ze sobą będąc obok siebie cały czas....Już nic nie rozumiem . "

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Ci, którzy tu wchodzicie..

Pisanie by Rey on Sro Kwi 02, 2014 6:50 pm

Rey wlepił spojrzenie w mężczyznę. Widać było, że Rey jest troszkę wkurzony. Odetchnął głęboko i zaciągnął się papierosem po czym zaraz go zgasił wypuszczając dym gdzieś na bok, aby nie przeszkadzać Ayase. Usiadł przy stole i wlepił ciemne oczy w swojego kochanka, jakby wyczekiwał jakiejś odpowiedzi, albo chciał, aby ten coś powiedział.
- Nadal myślisz, aby się stąd wyprowadzić po pierwszej wypłacie? Tak mówiłeś..Na początku, kiedy Cię tutaj przyjąłem..Nie lubię czegoś nie wiedzieć, więc po prostu musisz mi mówić wszystko o czym myślisz.
Zaczął dość poważny temat i spoglądał na blondyna wyczekująco. Zaczął skubać ze swojej porcji jedzenia warzywka nadziewając je na widelec, a potem je leniwie jadł, ale często przerywał. Albo nie był głodny, albo nie mógł jeść, albo bardziej chciał się skupić na tej rozmowie, niż na tym co miał aktualnie na talerzu. Ale fakt. Ayase dość dobrze gotował. Na pewno lepiej niż Rey, który ograniczał się do cukierniczych wypieków.
- Nie rób sobie więcej długów..Podobno to nie pierwszy raz z czego powiedziała mi kobieta w banku.
avatar
Rey

Wiek : 30
Zawód : Były Pielęgniarz szkolny, lekarz w szpitalu
Wygląd : Wieczne niedopięta koszula, wicznie rozczochrana czupryna.
Stan : Wolny

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t61-rey-cross#108

Powrót do góry Go down

Re: Ci, którzy tu wchodzicie..

Pisanie by Gość on Sro Kwi 02, 2014 7:06 pm

Spojrzał na niego, kiedy ten znów zaczął gadać o wyprowadzce.
- powiedź to jeszcze raz a faktycznie się wyprowadzę. Nie mam takiego zamiaru chcę tu z tobą mieszkać. Ale ty ciągle powtarzasz. Chcesz odejść!. Albo wyprowadzisz się itd. Wiesz szczerze to mnie to boli. Ale jeśli faktycznie moja obecność ci przeszkadza mogę się wyprowadzić. Chodź wcale nie chce tego. Co do kobiety z banku nie wiem, czemu udzieliła ci takich informacji. Ale wiesz niesyty zanim cię poznałem musiałem za coś żyć. A jeszcze gorzej się poczułem jak oddałeś mi te pieniądze. Nie ważne czy mam ich mało czy nie. Chciałem nam sprawić przyjemność. To była moja decyzja, ze wydałem je w ten sposób.
Wziął głęboki oddech.
- Rey, czego ty właściwie chcesz? Bo ja już sam nie wiem wiesz. Zgubiłem się już w tym wszystkim i szczerze jakoś zaczyna mi brakować sił. Może nie powinienem tego mówić ale nie mam sensu dusić tego w sobie. Może był byś bardziej szczęśliwy z tym chłopakiem niż zemną .
Patrzył cały czas w jego oczy. Ale jego głos był bardzo spokojny.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Ci, którzy tu wchodzicie..

Pisanie by Rey on Sro Kwi 02, 2014 7:13 pm

- Dziękuję za posiłek..
Rzekł poważnym tonem głosu wstając od stołu w momencie kiedy ten skończył mówić. Co jak co, ale nienawidził jak był posądzany o coś czego tak na prawdę nie zrobił. Już dawno zdawał sobie sprawę z tego, że jego kolejny związek nie będzie normalny. A na pewno nie będzie taki jak poprzedni. Nie chodziło nawet tutaj o różnice wieku, ale o to, że Rey był całkowicie inny niż wiele lat temu. Bardziej zamknięty w sobie i nieprzystępny. Zachowywał wszystko w sobie, a kiedy już nie miał wyboru mówił to co wcześniej w sobie po prostu dusił. Co jak co Ayase chyba w tym momencie przesadził .
- Nie mieszaj do tego Natsu..To nie ma z nim nic wspólnego. Nie byłbym z nim bardziej szczęśliwy, więc przestań sobie wmawiać jakieś dziecinne głupoty.
Rzekł poważnym tonem głosu i odstawił swój niemalże nietknięty talerz na blat stołu. Pewnie zjadłby więcej gdyby Ayase nie powiedział tego wszystkiego. Westchnął głośno i wyszedł zaraz z kuchni.
- Nigdy nie mówiłem , że odchodzę albo się wyprowadzam..
Rzekł na tyle głośno, że Ayase bez problemu mógł Go w tym momencie usłyszeć. Rey był na prawdę wkurzony, ale jeszcze nie doszedł do swojego limitu nerwów. Szedł w stronę sypialni, aby pójść do łazienki. Zawsze Ayase mógł Go jeszcze zatrzymać, albo zagadać, aby znowu nie uciekał.
avatar
Rey

Wiek : 30
Zawód : Były Pielęgniarz szkolny, lekarz w szpitalu
Wygląd : Wieczne niedopięta koszula, wicznie rozczochrana czupryna.
Stan : Wolny

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t61-rey-cross#108

Powrót do góry Go down

Re: Ci, którzy tu wchodzicie..

Pisanie by Gość on Sro Kwi 02, 2014 7:25 pm

- aaa i znów się wkurzył. A ja tylko odpowiedziałem an jego pytanie.
Westchnął ciężko. Chciałby go zatrzymać, ale pewnie skończyłoby się tak jak w domku na plaży. Odsunął od siebie swój talerz wszystko stało mu w gardle. Położył głowę na przedramionach a te na stole. Wpatrywał się w widok za oknem. Chyba jednak nie umiem być bardziej dominujący. Słyszał jak Rey się kąpie. Jak wychodzi z łazienki. Jego ciało po prostu nie chciało się ruszyć. Miło było by po prostu od tak posiedzieć i o czymś pogadać. Nawet pograć w jakąś grę. Ale pewnie Rey by uznał to za zbyt dziecinne. Poprzytulać się do siebie i obejrzeć jakiś film. Zamknął oczy. Chyba naprawdę zaczął się poddawać i odechciewało mu się starać o cokolwiek. Bo i po co i tak, czego by nie zrobił będzie źle. Przecież to Rey ciągle powtarza. Ayase wyprowadzisz się itd. A teraz to tak wyszło jakby on zmuszał Reya do wyprowadzki. Jakieś to wszystko jest popierdolone.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Ci, którzy tu wchodzicie..

Pisanie by Rey on Sro Kwi 02, 2014 7:34 pm

Rey nawet nie zdziwił się tym, że Ayase za nim nie poszedł. Miał nadzieję, że chłodny prysznic choć trochę Go uspokoi, ale wobec tego co się stało kompletnie nie miał o czym myśleć. Był na prawdę wściekły i cieszył się, że nigdy nie ciął się , gdyż pewnie teraz by sobie po prostu ulżyłby. Mimo wszystko zdawał sobie sprawę z tego, że w tym przypadku nie pomoże nawet papieros. Złość była zbyt duża, a on był z byt zdenerwowany. Fakt.Poczuł się tak,jakby ktoś Go chciał wyrzucić z jego własnego mieszkania.Na dodatek co raz częściej zaczął się zastanawiać czy powinien w ogóle zgadzać się na związek z Ayase. Czy też nie powinni mieć czegoś w rodzaju otwartego związku, że każdy w każdej chwili pójdzie w swoją stronę. Nie..nawet to by wtedy nie był związek, ale po prostu układ. Samo myślenie o tym go wściekało. Zabrał szklankę z wodą ze stolika nocnego. Zawsze ją tutaj miał, jakby w nocy zachciało się mu pić. Sam nawet nie wiedział kiedy ścisnął cienkie szkło nieco mocniej niż powinien i szklanka pękła mu z głośnym brzdękiem w dłoni. Zdarzyło się mu coś podobnego po raz pierwszy. Sam był nieco zaskoczony kiedy woda i kawałki szkła spadły na ziemie, a kilka z nich zraniło jego dłoń , a krew zaczęła się mieszać z wodą. Dziwne uczucie..takie przyjemne? Sam nie wiedział jak je opisać, ale czuł jak adrenalina zmienia się na korzyść lekkiego strachu z powodu tego co się właśnie stało z jego ręką . Szybko zauważył, że w dłoni nie ma żadnego odłamka szkła, ale jak idiota spoglądał na trzy rozcięcia we wnętrzu dłoni, które bardzo leniwie krwawiły. Samemu w ciemnych bokserkach i świeżej białej koszuli po prostu siedział jak idiota spoglądając na rękę.
avatar
Rey

Wiek : 30
Zawód : Były Pielęgniarz szkolny, lekarz w szpitalu
Wygląd : Wieczne niedopięta koszula, wicznie rozczochrana czupryna.
Stan : Wolny

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t61-rey-cross#108

Powrót do góry Go down

Re: Ci, którzy tu wchodzicie..

Pisanie by Gość on Sro Kwi 02, 2014 7:47 pm

Kiedy usłyszał jak pęka szkło zerwał się z swojego miejsca. Był na bosaka, ale nie zważając na to wpadł do sypialni. Kiedy zobaczył Reya. Z krwawiącą dłonią podbiegł od razu do niego.
- Rey twoja dłoń.
Pobiegł szybko do łazienki. Wziął gaziki i wodę utlenioną. Usiadł obok niego delikatnie biorąc jego dłoń w swoją. Z troską zaczął ja delikatnie przemywać wodą by przypadkiem nie wdało się jakieś zakażenie. Kiedy już przemył jego dłoń uniósł ja delikatnie i ucałował każdą rankę na niej.
- Rey przepraszam, źle mnie zrozumiałeś tam w kuchni. Zapomnijmy zresztą o tym . Ostrożnie zaczął opatrywać jego dłoń. Kiedy skończył kucnął i zaczął do swojej dłoni zbierać ostre okruszki szkła.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Ci, którzy tu wchodzicie..

Pisanie by Rey on Sro Kwi 02, 2014 7:54 pm

Nie obyło się niestety bez jakiegokolwiek bandaża na dłoni Reya. Niby pielęgniarz, a na dodatek lekarz,a jeżeli przychodzi do zaopiekowania się samym sobą - nie ma mowy. Nie potrafił, albo nie chciał zrobić takiej prostej rzeczy. Spojrzał na Ayase w momencie kiedy ten zaczął zbierać szkło do dłoni.
- Moja wina..
Rzekł cicho w odpowiedzi na jego słowa. Nic innego w tym momencie nie przychodziło mu do głowy.
- Nie zbieraj tego dłońmi..skaleczysz się. Jeden inwalida nam wystarczy
Trudno powiedzieć, ale mimo wszystko w jego głosie słychać było coś na rodzaj troski. Wstał z miejsca po czym wszedł na chwile do łazienki starając się unikać ostrych odłamków szklanki. Wrócił ze zmiotką i łopatką , do której zaczął zamiatać starannie szkło, a odłamki z dłoni Ayase również do niej wrzucił. Wodę starł szmatką, którą miał pod łóżkiem po czym wyszedł na chwile, aby wyrzucić szkło w kuchni do kosza. Kiedy wrócił wgramolił się na łóżko i spojrzał na zabandażowaną dłoń.
- Co za utrapienia..Bandaż tylko spowalnia..Jest wkurzający..
Rzekł cichym tonem głosu oczywiście marudząc. Mimo wszystko czasami samemu zachowywał się jak dziecko. Na swój sposób było to czasami urocze, ale na pewno nie długotrwałe.
avatar
Rey

Wiek : 30
Zawód : Były Pielęgniarz szkolny, lekarz w szpitalu
Wygląd : Wieczne niedopięta koszula, wicznie rozczochrana czupryna.
Stan : Wolny

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t61-rey-cross#108

Powrót do góry Go down

Re: Ci, którzy tu wchodzicie..

Pisanie by Gość on Sro Kwi 02, 2014 8:02 pm

Usiadł na łóżku obok niego.
- Jesteś taki uroczy jak marudzisz.
No i padło to magiczne słowa były one pretekstem, ale też zapalnikiem do dziania. Kochał go za te słowa. Nachylił się nad nim i delikatnie położył jego dłoń na swoim torsie sam nachylił się i go pocałował delikatnie i czule. Z miłością i oddaniem. Taki jeden pocałunek a tyle chciał mu w nim przekazać. Napoić go swoja miłością i uczuciem.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Ci, którzy tu wchodzicie..

Pisanie by Rey on Sro Kwi 02, 2014 8:07 pm

Rey spojrzał na niego z zaciekawieniem kiedy wspomniał coś o tym, że jest uroczy. Nie spodziewał się usłyszeć tego w tym momencie. To było dziwne uczucie, gdyż chwile temu był na prawdę wściekły. Mrugnął z zaciekawieniem oczami trzymając dłoń na torsie mężczyzny w momencie kiedy ten ją tam położył. Spojrzał mu  w oczy gdy znalazł się blisko niego. Tak..zapomniał, że nie powinien używać tych słów, choć w sumie..czemu nie? Nie było w tym nic złego. Gdyby w tak przyjemny sposób, mógł się "oduczyć" tego wszystkiego, albo używać w pewnych sytuacjach na pewno żyłoby mu się , albo i nawet im , troszkę inaczej. Poczuł na swoich ustach delikatny i zarazem czuły pocałunek , który odwzajemnił, a chwile później odsunął się od jego warg i spojrzał na niego. W jego oczach trudno się było czegokolwiek zawsze doszukać.
W pewnym momencie zaklął pod nosem słysząc swój drugi telefon z szuflady. Westchnął bezradnie i sięgnął do niej wyciągając Go.Przeczytał wiadomość i chwile później wstał z miejsca.
- Przepraszam..nie mogę zostać. Muszę jechać do szpitala i jutro idę do szkoły..Zobaczymy się pewnie tam.
Zaraz się ubrał jak zwykle dość elegancko i wyszedł

[z tematu]
avatar
Rey

Wiek : 30
Zawód : Były Pielęgniarz szkolny, lekarz w szpitalu
Wygląd : Wieczne niedopięta koszula, wicznie rozczochrana czupryna.
Stan : Wolny

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t61-rey-cross#108

Powrót do góry Go down

Re: Ci, którzy tu wchodzicie..

Pisanie by Gość on Czw Kwi 03, 2014 6:19 pm

Nie spał pół nocy. Rey nawet nie powiedział mu gdzie idzie. Martwił się o niego. Komórka Reya został w domu, bo się ładowała. Wiec nie miał z nim żadnego kontaktu a drugiego numeru po prostu nie znał. Dwa nie grzebał Reyowi w jego telefonie. Bo uważał, że było by to nie w porządku do partnera. Rano się wykąpał ubrał i spakował potrzebne rzeczy do szkoły. Zjadł śniadanie i wypił kawę powoli wyszedł z domu.
T.Z

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Ci, którzy tu wchodzicie..

Pisanie by Rey on Sro Kwi 23, 2014 5:52 pm

Chcąc nie chcąc musiał kiedyś w końcu tutaj wrócić. Troszkę było to dla niego wkurzające. Zastanawiał się czy jak wejdzie do swojego własnego mieszkania i poczuje zapach Ayase to czy po prostu zwymiotuje. Nie z tego, że jakoś Go znienawidził czy czuł do niego obrzydzenie. Raczej z tego powodu , że czuł obrzydzenie do samego siebie. Do tego, że oddał się tak po prostu temu facetowi. Miał nadzieję, że już nigdy coś podobnego nie przytrafi się w jego życiu.
Mimo wszystko kiedy wszedł do środka, zostawiając drzwi oczywiście otwarte , ale zamknięte na klamkę poczuł zapach lekkiego alkoholu oraz dymu papierosowego. Dziwne. Nigdy wcześniej mu to nie przeszkadzało .Teraz może odrobinkę. Pamiętał, że jak tutaj wchodził po pracy to czuł wyraźny zapach parzonej kawy. Zawsze gdzieś był choć jeden jej kubek .Teraz chyba wszystko wróci do normy. Wiedział, że Natsu nawet jakby chciał to nie zmieni Go na siłę, ani z dnia na dzień.Sądził jednak, że chłopak ma nadzieję, że zdarzy się jakiś cud. Rey natomiast potrzebował jakiegoś silnego bodźca , który sprawiłby, że faktycznie coś by się zmieniło w jego życiu .W dłoni trzymał siatkę z zakupami .Sam nie wiedział czy przesadził, ale kupił calutką pierś z kurczaka i mnóstwo warzyw do tego - prawdopodobnie dla samego siebie. No i trochę ziemniaków. Ryż i makaron w razie czego miał "na składzie". Kiedy się rozebrał , wszedł z zakupami do kuchni i powkładał wszystko do lodówki .Mięso wcześniej umył i osuszył. Wbrew pozorom nie brzydził się dotknąć mięsa, po prostu nie przepadał, albo też wcale nie lubił Go jeść. Wolał rybki, a tego w zamrażalniku mu bynajmniej nie brakowało.
- Co za utrapienie..
Burknął do siebie widząc stertę najróżniejszych śmieci i pustych puszek po piwie. Czas tutaj troszeczkę ogarnąć. Wziął worek na śmieci i powkładał do niego puszki oraz śmieci , a już na pewno pety. Wszystko wrzucił do ssypu na śmieci na pięterku i wrócił do mieszkania .Umył popielniczki i wywietrzył w pokoju, a przede wszystkim wymienił pościel na świeżą i zrobił pranie .Sam nie wiedział dlaczego dostał takiego kopa, ale chyba Natsu zmieniał Go samemu o tym nie wiedząc. Chciał, aby chłopak czuł się komfortowo, ale również miał na uwadze to, że to przecież na dobrą sprawę Jego mieszkanie .Nie chciał być jednak egoista. Odetchnął głęboko i zrobił sobie mocną kawę . Usiadł z nią w salonie leniwie ją pijąc, a przy okazji zapalił papierosa  mentolowego .Na zmianę, raz zaciągał się papierosem, a raz upijał łyk kawy. Dym i tak wyjdzie przez uchylone okno, ale co jak co nie mógł porzucić tych przyzwyczajeń. Gdzieś po drodze wziął szybki prysznic i zmienił koszule na czarną, zapinając tylko dwa środkowe guziki, a włosy zostawił całkiem rozpuszczone i niesforne. Nie spodziewał się tutaj nikogo prócz Natsu za jakiś czas. Pewnie resztę dni do przyjścia tutaj chłopaka zrobi sobie wolne od szkoły i troszkę poleniuchuje w domku. Tak..To dobry pomysł. Będzie troszkę samolubny.
avatar
Rey

Wiek : 30
Zawód : Były Pielęgniarz szkolny, lekarz w szpitalu
Wygląd : Wieczne niedopięta koszula, wicznie rozczochrana czupryna.
Stan : Wolny

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t61-rey-cross#108

Powrót do góry Go down

Re: Ci, którzy tu wchodzicie..

Pisanie by Moriyama Natsuki on Sro Kwi 23, 2014 5:56 pm



Natsu dość wcześnie w sobotę znalazł się u Reya. Potrzebował piątkowego wieczora na poukładanie sobie wszystkiego, co stało się między nim a Hikaru. Ja po prostu mam jakiegoś niewysłowionego pecha do związków. A ludzie się dziwią, że nie merdam jak pies na propozycję bycia z kimś..., westchnął ciężko, pozbywając się kurtki. Do mieszkania dostał się bez problemu, co znaczyło, że Rey jest w domu. A gdzie indziej mógłby w sumie być, skoro się ze mną umówił?

Od razu wszedł i pozbył się butów, a torbę standardowo zostawił w wejściu. Mężczyznę znalazł śpiącego na kanapie w pokoju i postanowił go na razie nie budzić. Cichutko zamknął otwarte okno i zniknął w kuchni.

Niech śpi. I tak rzadko ma do tego okazję. I jak zwykle nie zapiął poprawnie koszuli... Kiedyś go za to uduszę. Niech tylko spróbuje chociaż kichnąć!, myślał, przeglądając zawartość lodówki i szafek mężczyzny. Skompletował wszystkie potrzebne rzeczy i wziął się za przygotowania. Z ulgą zauważył w zamrażalniku kilka ryb, więc wyciągnął dwie, by przyrządzić Reyowi. Nie był pewien, czy pielęgniarz jada ryby, jednak ich ilość dała mu do myślenia, że tylko od mięsa-mięsa trzyma się daleka i ryby pod to nie podpadają. Przygotował ziołową mieszankę przypraw, by doprawić rybę i – pokrojonego wcześniej w niewielkie plastry – kurczaka, po czym schował je z powrotem w lodówce. Był święcie przekonany, że doprawione potrawy, stojąc w lodówce, nabierają pełniejszego smaku. Poza tym musiał coś z nimi zrobić na czas, gdy będzie się zajmował warzywami.

Warzywa obrał i pokroił – w zależności od warzywa – w plastry, słupki lub półksiężyce. Pilnował, żeby przygotować wszystko tak, by łatwo było grillować, a do tego, żeby wyglądało ładnie. Cieszył go fakt, że grill, który posiadał Rey, nie przypomina takiego na węgle, gdzie obawiasz się o cokolwiek niedużego, co tam położysz, by nie spadło na węgle. Urządzenie bardziej przypominało patelnię do grillowania, która ma w sobie kilka otworów do odprowadzania spływającego tłuszczu.
Nie zauważył momentu, gdy Rey się obudził i wszedł do kuchni, tak był pochłonięty pracą. Gdy mężczyzna się odezwał, Natsu niemal podskoczył, kalecząc się przy tym w palec, który odruchowo włożył do ust, by nie ochlapać krwią wszystkiego wkoło. Skrzywił się nieznacznie, czując metaliczny posmak w ustach, za którym nie przepadał.

- Na zawał zejdę w wieku siedemnastu lat przez ciebie – mruknął udając urażonego, jednak uśmiech, błąkający się na jego twarzy go demaskował. Cieszył się, że widzi Reya. Wstał i podszedł do zlewu, by oczyścić dłonie. - Albo skończę bez palców. To też jest możliwe.
avatar
Moriyama Natsuki

Wiek : 21
Skąd : Akademik
Zawód : Uczeń 2B // Kuchareczka Shikiego
Wygląd : ok 178 cm wzrostu
Stan : Psychiczny? Zły

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t57-moriyama-natsuki

Powrót do góry Go down

Re: Ci, którzy tu wchodzicie..

Pisanie by Rey on Sro Kwi 23, 2014 6:09 pm

Rey spał jak suseł .Aż dziwne, że nie boi się, żeby ktoś Go przypadkiem okradł. Cóż. W sumie w bloku i tak każdego znał, jak nie po twarzy to przynajmniej po nazwisku. Prędzej czy później i tak przychodzą do niego po recepty oferując w zamian najróżniejsze rzeczy. Przeważnie mężczyzna zwyczajnie im odmawiał, gdyż nie byli dla niego kimś ważnym, albo odzywali się tylko wtedy kiedy coś chcieli. Też mi sąsiedzi. Do niektórych jednak kompletnie nic nie miał. Zbudziło Go jakieś krzątanie się w kuchni. Leniwie otworzył oczy i zerknął odruchowo na zegarek.Spał może z godzinkę, a czul się tak , jakby miał zaraz znowu zejść. Westchnął głośno i wstał z miejsca ignorując swoją nie dopiętą koszule, a bo co!? Natsu i tak chyba nigdy nie zmieni Go na tyle, na ile by chciał. Wszedł leniwie do kuchni. Z racji, że był na bosaka, mało co było słychać z jego zbliżających się kroków.
- Dobry..Chyba już troszkę tutaj siedzisz? Mogłeś Mnie obudzić.
Powiedział z miną mordercy psychopaty po czym podszedł do czajnika od razu wstawiając wodę na kawę. Oczywiście bez tego nie zamierzał w ogóle zaczynać. Ale czego zaczynać? A to już nie ważne. Uśmiechnął się nieco sam do siebie kiedy ten skaleczył się w palec i zaczął mówić o śmierci.
- Jak dziecko. Co za utrapienie. Mówiłem, że sam mogę coś ugotować, ale nieee..Z resztą i tak chyba nie byłoby jadalne.
Powiedział cichym tonem głosu i wsypał do wysokiego kubka dwie łyżeczki fusiastej kawy, którą zalał zaraz gorącą wodą i zamieszał czekając aż fusy opadną na dno. Zerknął na Natsu z zaciekawieniem w ciemnych oczach. Sam nie wiedział czy powinien zaczynać w ogóle temat jego faceta czy też nie. Na dobrą sprawę, miał nadzieję, że on sam zacznie ten temat oszczędzając mu tym samym zbędnego zachodu. Jednakże, teraz mógł zając się czymś zupełnie innym.
- Pokaż to..
Rzekł jak najbardziej poważnie wyciągając z szuflady plaster w misie. Czekał z plastrem na palec Natsu, aby mu go zakleić. Cóż zabawne, że tak dorosły mężczyzna kupuje takie plastry, ale cóż. W każdym było odrobinę z dziecka.
- Co w ogóle gotujesz? Znalazłeś mięso , które kupiłem ?
avatar
Rey

Wiek : 30
Zawód : Były Pielęgniarz szkolny, lekarz w szpitalu
Wygląd : Wieczne niedopięta koszula, wicznie rozczochrana czupryna.
Stan : Wolny

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t61-rey-cross#108

Powrót do góry Go down

Re: Ci, którzy tu wchodzicie..

Pisanie by Moriyama Natsuki on Sro Kwi 23, 2014 7:24 pm

Zerknął na mężczyznę, zakręcając kran po umyciu dłoni. Osuszył je szybko i przyjrzał się ranie. Nie było to głębokie skaleczenie, ale wystarczająco upierdliwe, by dość mocno krwawić. - Chciałem ci zrobić niespodziankę. Wstałbyś na gotowy obiad. Kiedyś musisz w końcu spać. - zauważył, patrząc, jak Rey wyciąga plastry z szuflady. Roześmiał się, widząc wygląd plastra, ale grzecznie pozwolił zakleić swój palec.
- Rey, poważnie? Misie? Wyglądam jak małe dziecko? - podniósł palec na wysokość oczu. - Może być. Ale na następny raz zamawiam dinozaury.
Uśmiechnął się i pocałował mężczyznę w policzek. - Dziękuję za ratunek palca. - z zaklejoną raną, zabrał się za dokończenie krojenia i przerzucenie wszystkiego do miseczki, którą postawił na stole. Wszystkie używane rzeczy wstawił do zlewu i uprzątnął cały bałagan. Następnie odwrócił się do mężczyzny i pogroził mu palcem, ozdobionym plastrem w misie. - Ja przygotowałem, ale to ty zmywasz. A w ogóle to cieszę się, że cię widzę , Rey. Nie było cię w gabinecie.
Wyciągnął przyprawione mięso z lodówki, pokazując szkolnemu pielęgniarzowi z zadowoleniem wymalowanym na twarzy. - Jak widać, znalazłem. Nawet rybę znalazłem i przygotowałem dla ciebie. Część kurczaka odłożę i przygotuję na później, nie jem aż tyle. Na pewno się nie skusisz nawet na kęs? Będzie naprawdę smaczne. Nie będę cię cisnął, jeśli ci nie posmakuje czy coś.
Patrzył na mężczyznę z wyczekiwaniem, trzymając w dłoni dwie miski z doprawionym specjałem. Koniec końców schował je z powrotem do lodówki. Spojrzał na Reya, bo chciał znać jego reakcję i powiedział trochę niezręcznie - Rozstałem się z facetem. No i jestem wolny.
Nie wiedział jak zacząć ten temat i czy mężczyznę w ogóle będzie to obchodzić, ale postanowił zaryzykować. Najwyżej zmieni temat. Zależało mu na Reyu i nie chciał, żeby przez to zdanie zrobiło się między nimi niezręcznie. Wpatrywał się uważnie w oczy mężczyzny, nie omieszkając skwitować jego wyglądu - A ty oczywiście jak zawsze nie zapięty... Może w ogóle zdejmij koszulę, co się będziesz nią przejmował? - spytał, podchodząc i zapinając jeszcze kilka guzików. Nie był zwolennikiem zapinania się pod samą szyję, ale uważał zapięcie wyłącznie dwóch guzików za lekką przesadę.
avatar
Moriyama Natsuki

Wiek : 21
Skąd : Akademik
Zawód : Uczeń 2B // Kuchareczka Shikiego
Wygląd : ok 178 cm wzrostu
Stan : Psychiczny? Zły

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t57-moriyama-natsuki

Powrót do góry Go down

Re: Ci, którzy tu wchodzicie..

Pisanie by Rey on Sro Kwi 23, 2014 7:47 pm

- Tak, Tak..Dinozaury, Dinozaury. Niech będzie. I oczywiście, że jesteś dzieciakiem. Uroczym, ale zawsze dzieciakiem.
Rzekł najwyraźniej jeszcze zaspany , gdyż kompletnie nie zwracał uwagi na to, co w danym momencie mówił. Zerknął na te wszystkie wspaniałości, które NAtsu raczył dla siebie, no i oczywiście dla Niego, przygotować. Zawsze wiedział, że chłopak dobrze gotuje i cieszył się z tego, gdyż pewnie bez tego chłopaka, to nadal by się zagładzał. Mimo wszystko coś tam jadał. Może szaleństw nie było, ale jakoś funkcjonować musiał. Nie tylko na papierosach i kawie. Zakleił jego palca po czym wziął w dłoń kubek z kawą. Upił z niej łyk i wpatrzył ciemne oczy w Natsu w momencie kiedy ten wspomniał o swoim , już byłym, facecie.
- Tak, zrobiłem sobie przerwę od pracy.
Nie skomentował faktu, że będzie musiał pozmywać. Pewnie w ogóle tego nie zrobi. Kiedyś musi w końcu zainwestować w zmywarkę. Na prawdę się mu przyda, ale jakoś nie miał ochoty , ani "czasu" , na to, aby za jakąś się rozglądnąć. Miał "ważniejsze" sprawy na głowie. A przy okazji jakoś nie bardzo chciał się rozstawać ze swoim burdelem w kuchni.
- Wolny, hmm ? To jakaś aluzja czy coś?
Zaśmiał się nieco pod nosem wypijając kolejne dwa łyki kawy, a kiedy ten zaczął zapinać mu koszule westchnął bezradnie i odstawił kubek. Spojrzał na swoją doprowadzoną koszule do porządku i zrobił  naburmuszoną minę. Niezbyt się mu to podobało, ale pewnie jak tylko nadarzy się okazja to znowu ją rozepnie.
- Nie chce...Nie lubię mięsa i wątpię, aby się to zmieniło, bo TY gotujesz. Nawet nie próbuj wciskać mi Go na siłę. Mam zdjąć koszule? Poważne ?
Zaśmiał się głośniej na stwierdzenie chłopaka, cóż wydawało się mu to dość zabawne , a przy okazji dość dwuznaczne . Czemu by nie podłapać tej gry słownej ?
- Czyżbyś chciał sobie darować obiad i przejść od razu do deseru ?
Zapytał jak najbardziej poważnie, ale trudno wyczuć czy żartował czy też nie. Wysunął z paczki papierosów, leżącej koło czajnika jednego mentolowego , cienkiego papierosa , którego wsunął sobie w usta i zaraz odpalił zaciągając się. Uchylił też okno wypuszczając dym w stronę okna.
- Nie będziesz miał problemów? Zostając tutaj na weekend? Wiesz..to jednak jest kilka nocy no i mam jedno łóżko.
Znowu miał zamiar się z nim nieco podroczyć, a przy okazji nieco dać mu do myślenia odnośnie tego co mogłoby się wydarzyć przez weekend.
avatar
Rey

Wiek : 30
Zawód : Były Pielęgniarz szkolny, lekarz w szpitalu
Wygląd : Wieczne niedopięta koszula, wicznie rozczochrana czupryna.
Stan : Wolny

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t61-rey-cross#108

Powrót do góry Go down

Re: Ci, którzy tu wchodzicie..

Pisanie by Moriyama Natsuki on Sro Kwi 23, 2014 11:13 pm

Roześmiał się ciepło, słysząc, co też zaspany Rey wygaduje. Rzeczywiście, czasem zachowywał się jak dziecko. Był uparty jak one, Pokręcił głową, słysząc o kolejnej przerwy od pracy. Ciebie częściej tam nie ma, niż jesteś. Nawet nie mam jak zwiewać z lekcji. Znaczy mam jak, ale to już nie jest takie fajne, pomyślał.
- To nie jest żadna aluzja, głupi! Ale za zdjętą koszulę bym się zdecydowanie nie obraził. Obiecuję nie marudzić, jeśli postanowisz tak chodzić - zapewnił go chłopak, szczerząc się. - O, czyli jednak będzie jakiś deser? DUŻY deser?
Uśmiechnął się dość sugestywnie. Nie miał bladego pojęcia, jak daleko może się posunąć, żeby nie przesadzić, ale zamierzał podjąć tę grę. Popatrzył, jak mężczyzna odpala papierosa i podszedł do niego. Wyjął mentola z jego dłoni i zaciągnął się nim, po czym bez słowa grzecznie oddał papierosa jego właścicielowi. Powoli wypuścił dym ustami.
- Od dawna nie jesz mięsa? – spytał, zdając sobie sprawę, że batalii na temat odżywiania się nie wygra. A na pewno nie tej części. Grunt, żeby chociaż poza tym się zdrowo odżywiał.
- A zostanie na weekend... Daj spokój, to tylko sobota i niedziela. Rano grzecznie wrócę na zajęcia. Vendell-sensei o tym doskonale wie. A jak nie, to zadzwonię do kogoś, kto ma u niego posłuch, ewentualnie wyślę ciebie. W końcu jesteście przyjaciółmi. I doskonale zdaję sobie sprawę, że masz jedno łóżko. Jeśli ci to tak przeszkadza, to mogę spać na kanapie, chociaż mówiąc szczerze, to nie są one moim ulubionym miejscem do spania – mruknął, wzruszając ramionami. Spoglądał przez chwilę przez okno, nim zdecydował się kontynuować temat i prosto z mostu powiedział. - Rey, naprawdę jestem już dużym chłopcem. Zdaję sobie sprawę z tego, że możemy wylądować nadzy w łóżku, robiąc niezbyt przyzwoite rzeczy i doskonale wiem, że nie musi się to tak koniecznie skończyć. A ty? Wolałbyś, żeby tak się skończyło czy nie? – zadał pytanie, odwracając się do Reya przodem i opierając pośladkami o parapet okienny, na którym położył też dłonie. Przechylił lekko głowę, uśmiechając się kusząco. - Więc?
avatar
Moriyama Natsuki

Wiek : 21
Skąd : Akademik
Zawód : Uczeń 2B // Kuchareczka Shikiego
Wygląd : ok 178 cm wzrostu
Stan : Psychiczny? Zły

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t57-moriyama-natsuki

Powrót do góry Go down

Re: Ci, którzy tu wchodzicie..

Pisanie by Rey on Czw Kwi 24, 2014 3:45 pm

Rey uśmiechnął się mimowolnie, kiedy chłopak wspomniał o DUŻYM deserze. Wydawało się mu to bardzo zabawne i przy okazji zrozumiał, że chłopak podjął ich słowną grę. Czemu by nie pobawić się dalej? Skoro to tylko niewinna gra?
- Czy duży nie wiem. Będziesz musiał sam ocenić
Zaśmiał się nieco przy tym pod nosem. Rzadko kiedy to robił , a w sumie od momentu kiedy wyrzucił z mieszkania Ayase to tym bardziej rzadziej się to zdarzało. Przynajmniej ten epizod z biologiem przypomniał mu stare czasy kiedy używał z życia ile się dało. Bez zbędnych zobowiązań. Zastanawiał się czy , aby przypadkiem nie spróbować znowu takiego życia. Nikt nie mówi, że musiałby kogoś przelatywać, ale sama przyjemność czerpana z flirtu powinna wystarczyć. Zastanawiał się czy umiałby to jeszcze zrobić. Miał zamiar przekonać się o tym niebawem. Z racji, że zawsze flirtuje z Natsu miał zamiar wypróbować to na kimś zupełnie innym. Spróbować zawsze można. Kiedy zobaczył jak ten zabiera mu papierosa, jakoś się tym nie przejął. Gdy do niego wrócił, znowu się zaciągnął i oparł się pośladkami o parapet wzdychając bezradnie. Jeszcze nieco był nieprzytomny, ale szło mu znacznie lepiej z myśleniem niż przed paroma minutami.
- W sumie od jakiś dziesięciu lat, jeżeli dobrze pamiętam. Warzywa i ryby łatwiej było mi przyrządzić kiedy byłem sam. Potem się jakoś przyzwyczaiłem, a kiedy próbowałem mięsa zawsze wymiotowałem. Więc sobie odpuściłem całkiem.
Sam nie wiedział skąd dokładnie się to wzięło. Może miał jakąś awersje jeszcze wcześniej, ale tego nie pamiętał? Też tak mogło być. Mimo wszystko teraz jego żołądek był dość delikatny, a jeszcze bardziej z racji tego, że palił papierosy i pił kawę , która źle działała na żołądek. Szczególnie bez mleka i cukru. A po jedzenie również dość rzadko sięgał, a kiedy już to zawsze jakieś warzywka i rybki.
- Nie nie przeszkadza mi. Możesz spać ze Mną.
Odpowiedział zaraz na jego stwierdzenie odnośnie wspólnego spania. Niektóre stwierdzenia puszczał mimo uszu. Niektórzy uważali , że ignorował ich, a on po prostu unikał tematów, o których po prostu nie miał kompletnie ochoty rozmawiać.
Zaraz potem ten wyjechał z tymi wszystkimi bezpośrednimi rzeczami. Wlepił w niego swoje ciemne oczy pełne , w tym momencie stoicyzmu i zaciągnął się znowu papierosem, chyba głębiej niż wcześniej. Popiół strzepnął do popielniczki odrywając na dłuższą chwile spojrzenie od chłopaka. Wypuścił dym ustami w stronę okna i odetchnął głęboko. Wiedział, że nie ma kompletnie szans , aby zignorować to pytanie. Szczególnie, że Natsu wręcz domagał się w tym momencie odpowiedzi. Nie było szans, coś musiał powiedzieć. A już na pewno chciał odbić piłeczkę.
- Natsu, czy Ty wiesz w ogóle co mówisz? To zabrzmiało zupełnie tak, jakbyś chciał mi się oddać w sensie seksualnym. Żartujesz?
Zastanawiał się czy w sumie dobrze zinterpretował słowa tego nastolatka. Bardzo Go to interesowało, gdyż przynajmniej będzie mógł wiedzieć co z tym zrobić. Oczywiście , że już kiedyś myślał o tym , aby wylądować z Natsu w łóżku, ale wcześniej nie chciał go w jakiś sposób przez to zranić. Teraz jednak sprawa wyglądała inaczej, bo ten ewidentnie chyba mu to proponował. Chciał wiedzieć. Upewnić się.
avatar
Rey

Wiek : 30
Zawód : Były Pielęgniarz szkolny, lekarz w szpitalu
Wygląd : Wieczne niedopięta koszula, wicznie rozczochrana czupryna.
Stan : Wolny

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t61-rey-cross#108

Powrót do góry Go down

Re: Ci, którzy tu wchodzicie..

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 9 z 12 Previous  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11, 12  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach