Miejski Park

Strona 6 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Miejski Park

Pisanie by Hotaro Vonnenngut on Wto Lip 08, 2014 8:20 pm

-Na prawdę to nie problem?
Zapytał a na jego ustach od razu pojawił się wielki promienny uśmiech, jakby dać dziecku cukierek, nie wiem czy to ucieszenie Hotaro nie było większe. Pogoda faktycznie zaczynała się załamywać, z nieba zaczęły już lecieć pierwsze krople wody. Nieboskłon zaczął się pruć.
-Chyba już się zaczyna
Zachichotał i przyśpieszył kroku chciał zagłuszyć burczenie które jednak okazało się głośniejsze
-Kupmy też coś do jedzenia, ja płace
Powiedział z uśmiechem bo wiedział ze jego karta kredytowa nie ma limitów.
-Mam nadzieje że nie spalisz mi włosów
Jęknął cicho i mocniej chwycił się jego koszuli bo mocniej naciągnął też kaptur, po prostu jego pole widzenia znacznie się zmniejszyło, nie chciał się zgubić. Sam z siebie nie często bywał w akademiku

Powrót do góry Go down

Re: Miejski Park

Pisanie by Ichiro Aiko on Sro Lip 09, 2014 9:09 am

Spojrzał na chłopaka trzymającego swój rękaw i zaraz przyspieszył. Jego mina wyrażała jawne niezadowolenie i złość na Matkę Naturę, która go za coś karze - tylko za co? Cóż jednak, zdarzały mu się w życiu większe tragedie, niż woda we włosach i lepiące się do ciała ubrania, owo uczucie nie stało się jednak nagle komfortowe, ani chociaż znośne. I nie zacznie się nagle czuć dobrze wiedząc, że jego włosy słuchają w tej chwili kropel wody, a nie jego woli.
- Nie, to żaden problem. Tylko tyle, że powtarzam, nigdy tego nie robiłem i nie odpowiadam, jeśli coś wyjdzie nie tak. - no dobra, farbowanie prawdziwą farbą czyichś włosów było jednak dość zobowiązujące. Jeśli coś zrobi nie tak, kolor może być wyblakły, albo za mocny, farba może być nierówno rozłożona, co strasznie nieatrakcyjnie wygląda, lub po prostu może mu bardzo osłabić włosy. Skoro jednak chłopak tego chce, a został uprzedzony, w razie czego będzie sam sobie winien! A Aiko nigdy nie przyzna, że przyłożył dłonie do czegoś tak nieestetycznego.
- Ja też, ale niczego nie obiecuję. Osobiście uważam, że powinieneś iść do fryzjera, zamiast dybać nad moim sumieniem. - dodał zaraz, jednak uśmiechnął się w końcu łagodnie, przełamując swoją złość na otaczającą ich pogodę.
Złość piękności szkodzi, prawda? Ichiro sobie na to nie pozwoli. Ale zdecydowanie chciałby już się skryć pod jakimś zadaszeniem.
Na jedzenie przystał jedynie skinieniem głową. W tej chwili żałował, że nie ma kaptura, jak jego towarzysz, ale z reguły jako element garderoby po prostu mu się one nie podobały.
Tylko czemu musiał zapomnieć parasola?
avatar
Ichiro Aiko

Zawód : Uczeń
Wygląd : Niski, drobny chłopak z dumnie zadartą głową i... zazwyczaj w damskich strojach.
Stan : Dobry

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t212-ichiro-aiko

Powrót do góry Go down

Re: Miejski Park

Pisanie by Hotaro Vonnenngut on Sob Lip 12, 2014 1:36 am

Zaśmiał się cicho gdy usłyszał usprawiedliwienia które zaczął wymieniać Ichiro. Na szczęście niższemu chłopakowi nie zależało na wielu rzeczach i mógł się pogodzić z ewentualnym złym kolorem na włosach czy też ich osłabieniem. Byle nie wypadły i nie zrobiła się z niego łysa pała. Trzymał się koszulki starszego dość kurczowo. Sam nie wiedział czy to przez to że miał kaptur maksymalnie naciągnięty na oczy czy po prostu szukał jakiejś bliższej znajomości.
-Znamy się może pół godziny ale czuje że mogę ci zaufać.
Szepnął cicho po czym lekko się uśmiechnął, bardziej do siebie niż do rudego bo przecież szedł za nim. Nie było tak, że Hotaro zaufał właśnie Ichiro, szukał zrozumienia i zaufania u każdego, często się już przez to sparzył jednak próbował dalej. Nie chciał tracić nadziei że w końcu uda mu się znaleźć kogoś właściwego. Sytuacja się zmieniała gdy dostawał swoich ataków, ale to już inna sprawa
-Nie będę miał ci za złe jeśli coś pójdzie nie tak, do fryzjera nie mogę iść.
Powtórzył już z nieco smutniejsza miną. Hotaro nie chodził do fryzjerów bo zwyczajnie się ich bał, chory lęk którego nie był wstanie wytłumaczyć, dużo ludzi takie ma.

Powrót do góry Go down

Re: Miejski Park

Pisanie by Ichiro Aiko on Sob Lip 12, 2014 5:12 pm

Zerknął uważnie na chłopaka. Większość osób w kapturach wyglądała, jak niebezpieczny kark, naładowany dres, którego należy unikać, albo przynajmniej niezbyt dobrze wychowany luj. Niewiele osób potrafiło je dobrać tak, żeby było seksownie, sportowo, a jeszcze mniej osób wyglądało w nich uroczo - choć wielu się o to siliło. Niestety oversize nie zawsze działa. Zazwyczaj wychodzi niechlujnie.
Ten dzieciak za to wyglądał całkiem słodko. Na zagubionego, ale rudzielec nie mógł się opędzić od myśli, że też na niezrównoważonego. Uniósł powoli swoją rudą brew. Ostatnio strasznie często to robił. Czyżby Japonia stała się dla niego zadziwiająca?
- Trochę za szybko na pewność, nie sądzisz?
Uśmiechnął się łagodnie w niemym "nie wyobrażaj sobie za wiele". Nie powiedziałby czegoś tak nieczułego wprost, ale wolał się nie dorobić błąkającego się za nim szczeniaczka żerującego na jego litości. Może to brzmieć bezdusznie, ale kto potrzebuje dodatkowo czyichś problemów na swój kark? No kto?
- Cieszy mnie to. Nie lubię zbierać wrogów i nie lubię, kiedy się mnie krytykuje. - puścił mu oczko. To na przyszłość, na wszelki wypadek, skoro czeka ich wspólnie spędzony czas. Nie odrzucał jakiejś znajomości, nie chciał jedynie, żeby to posunęło się za daleko, nie chciał być w żaden sposób za niego odpowiedzialny. Tyle.
Ruszył dość szybko w stronę sklepu i akademika, ciągnąc za sobą blondyna i chcąc już dostać się do suchego miejsca.

zt x 2
avatar
Ichiro Aiko

Zawód : Uczeń
Wygląd : Niski, drobny chłopak z dumnie zadartą głową i... zazwyczaj w damskich strojach.
Stan : Dobry

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t212-ichiro-aiko

Powrót do góry Go down

Re: Miejski Park

Pisanie by Lucas Callan on Sro Lip 23, 2014 9:57 pm

Zaskakujące, jak zmęczonym można być po dniu spędzonym w pracy, którą prawdę mówiąc całkiem się lubi. Jeszcze niedawno byłoby to dla Lucasa nie do pojęcia. Monotonia zaczęła go jednak powili dobijać, a zapał do pracy miną niemal całkowicie. Dziś nie było inaczej. Ciężka torba wypełniona po brzegi książkami, dokumentami i innymi, zapewne bardzo istotnymi papierami ciążyła mu niemiłosiernie. Wiedział, że kiedy wróci do domu będzie miał jeszcze trochę pracy, a zdawało się, że nawet pogoda jest przeciwko niemu. Szare, burzowe chmury, od rana unosiły się nad miastem, co prawda już nie padało, jednak na pewno nie stwarzało to idealnych warunków do pracy.
Młody bibliotekarz nieobecnym wzrokiem spoglądał na rozpościerający się przed nim park. Wszystko było obrzydliwie wilgotne po deszczu, a z drzew wciąż spadały nieliczne krople wody. Podobno zieleń uspokaja - pomyślał zmęczony chłopak. Jemu jednak nie był potrzebny spokój. Wręcz przeciwnie. Oczekiwał od tego dnia jakichś silniejszych emocji. Nie wiedział jednak, czy w ogóle kiedykolwiek doczeka się czegoś podobnego.
W pewnym momencie jednak jego stateczny krok i stoicki wręcz spokój zostały brutalnie przerwane. Lucas nie spodziewał się, że droga prowadząca przez park może być aż taka śliska. A może wcale nie była? Być może to przez swoje wyjątkowe "szczęście" poślizgnął się i z głuchym jękiem upadł w sam środek jednej z większych kałuży. Podczas swojego "lotu" podświadomie zacisną powieki, wiedział jednak, że przynajmniej połowa cennej zawartości jego torby raczyła wypaść i zapewne teraz zatapia się w brudnej wodzie. Naprawdę miał dość tego dnia. W sumie miał teraz jedynie nadzieję, że nie przewrócił nikogo przez przypadek.
avatar
Lucas Callan

Zawód : Bibliotekarz.
Wygląd : Jak zwykle nienaganny (może poza fryzurą).
Stan :

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t221-lucas-callan-parodia-zycia-

Powrót do góry Go down

Re: Miejski Park

Pisanie by Stav van der Vree on Sro Lip 23, 2014 10:23 pm

Nieczęsto był zmuszony zaprzątać swój umysł tak nieistotnymi problemami jakim było osobiste spotkanie z klientem, jednak zdarzały się sytuacje, że inna opcja nie mogła być nawet wzięta pod uwagę. Od wszystkiego miał swoich ludzi, z których każdy doskonale znał zakres swoich obowiązków i wiedział jak ryzykowne jest wykraczanie poza ich granice. Sytuacje jak ta to zupełny wyjątek, tak więc wyjątkowo van der Vree był zmuszony opuścić swoją siedzibę. Był umówiony na za godzinę. Nie lubił się spóźniać i czuł się znacznie lepiej ze świadomością, że ma jeszcze czas. Jednakże nie lubił też czekać i manifestował to w bardzo niesubtelny sposób. Szedł jedną z tysiąca alejek w parku, w którym zaplanował spotkanie i dziękował mistycznej sile, że pogoda była dziś litościwa. W dni kiedy słońce postanawiało wyjrzeć zza chmur, najczęściej nie opuszczał swojego mieszkania. W ogóle rzadko je opuszczał. Z rękami w kieszeniach i fajką w ustach przemierzał więc park ze wzrokiem utkwionym gdzieś w horyzont i nawet nie zauważyłby postaci, którą przed chwilą minął, gdyby nie dziwny hałas i dźwięk rozchlapywanej wody. Zatrzymał się i zmarszczył brwi, a potem westchnął i leniwie się odwrócił. Z pewnością zignorowałby widok, który zaszczycił jego oczy, jednak nie zastanawiając się zbyt długo podszedł nonszalanckim krokiem do osoby w kałuży. Statystycznie większość ludzi starałaby się pomóc bliźniemu w potrzebie i wyciągnęła do niego dłoń chociażby, ale nie Sir van der Vree... To nie w jego stylu, więc stanął jedynie nad postacią i spojrzał na nią z góry z miną, z której wyczytać nie dało się zupełnie nic. Nie wypowiedział nawet jednego słowa, nie wykonał gestu, po prostu stał i przyglądał mu się.
avatar
Stav van der Vree

Zawód : Zawodowy psychopata.
Wygląd : .
Stan : Wskazujący.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Miejski Park

Pisanie by Lucas Callan on Sro Lip 23, 2014 10:45 pm

Siedział jeszcze przez chwilę w kałuży modląc się, by to wszystko okazało się snem. Złym okropnym koszmarem, z którego jednak za chwilę się wybudzi. Nic takiego niestety się nie stało. Za to czuł się coraz bardziej zziębnięty. Myśl o tym, że będzie musiał paradować przez miasto w brudnych, mokrych ciuchach docierała do niego powoli. Oczywiście był ubrany całkiem nieodpowiednio do panującej od rana aury, ale przecież co takiego może się stać? Takie myśli chodziły mu rano pogłowie, a teraz odbijały się w niej niczym wyjątkowo sarkastyczne i denerwujące echo.
Postanowił w końcu jakoś się pozbierać. Otworzył oczy, jednak to, co, a raczej kogo, zobaczył wcale go nie uspokoiło. Na krótką chwilę złapał z nieznajomym mężczyzną kontakt wzrokowy. Szczerze mówiąc, wystraszył się go. Dlaczego jakiś obcy, zapewne niezbyt przyjaźni nastawiony facet sterczy nad nim i przygląda się jego osobistej tragedii? Nie potrafił tego zrozumieć.
Nerwowymi ruchami starał się jak najszybciej pozbierać rozsypane papierzyska leżące wokół niego, które i tak były w opłakanym stanie. Większość z nich będzie trzeba pisać od nowa. Cały czas jednak czuł na sobie zimny wzrok mężczyzny. Naprawdę chciał uciec z tego miejsca i już nigdy nie wracać do domu przez park. I zapewne tak by się stało, gdyby nie zauważył jednego istotnego szczegółu. O zgrozo. - pomyślał, widząc, że ciężki but mężczyzny przygniata do mokrej alejki jedną z jego teczek.
-Przepraszam... - zaczął, nie patrząc nawet w jego stronę. Głos miał słaby i cichy, a ciało lekko dygotało - Czy mógłby pan zejść z mojej własności - spytał najgrzeczniej jak tylko potrafił i oczekiwał szybkiej reakcji mężczyzny.
avatar
Lucas Callan

Zawód : Bibliotekarz.
Wygląd : Jak zwykle nienaganny (może poza fryzurą).
Stan :

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t221-lucas-callan-parodia-zycia-

Powrót do góry Go down

Re: Miejski Park

Pisanie by Stav van der Vree on Czw Lip 24, 2014 9:12 am

Dopiero stojąc nad nieszczęśnikiem dotarło do niego jak bardzo odizolował się od tego zwykłego, zupełnie przeciętnego, szarego świata i od ludzi, którzy co rano wstają do swojej nudnej pracy, by odsiedzieć przepisowe osiem godzin i wrócić do domu, by dalej wieść monotonne, bezbarwne niby-życie. Takie właśnie odniósł wrażenie patrząc na nieszczęśnika w kałuży, jednak wrodzona apatia nie dała mu cienia szansy na współczucie, które jak uważał, należało się chłopakowi. Zwłaszcza, gdy usłyszał jego pełen niepewności, może nawet strachu głos. Spuścił wzrok na swoje buty, z których jeden rzeczywiście przyciskał do mokrego podłoża jakąś teczkę, a potem schylił się i podniósł ją. Obejrzał jej okładkę i zmrużył nieznacznie powieki, by po chwili niedbale rzucić dokumenty gdzieś obok nieznajomego, w swej uprzejmości, na względnie suchy kawałek ziemi. Spojrzał na zegarek i westchnął. Niedopuszczalne. Za 'chwilę' musi pilnie spotkać się z ważnym klientem, tymczasem stoi nad jakąś ofiarą i nawet nie próbuje wykrzesać z siebie odrobiny humanitarnego odruchu.
- Wstawaj. Chyba nie zamierzasz siedzieć w tej kałuży do wieczora. - Mruknął z papierosem między wargami i ruszył w kierunku pobliskiej ławki, na której zamierzał spotkać się z kontrahentem. Nie przestał, rzecz jasna, obserwować utaplanego w brudnej wodzie chłopaka, jednak zaciekawienie to chyba ostatnia rzecz jaką można by wyczytać z jego mimiki. Rozleniwienie, obojętność... Zdecydowanie tak.
avatar
Stav van der Vree

Zawód : Zawodowy psychopata.
Wygląd : .
Stan : Wskazujący.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Miejski Park

Pisanie by Lucas Callan on Czw Lip 24, 2014 11:55 am

Czuł się teraz jak bezpański porzucony kundel... Brudny, zaniedbany i pozostawiony sam sobie. Pozostali przechodnie mijali ich, nie poświęcając nawet cienia uwagi tej dziwacznej scenie. I tego tak naprawdę oczekiwał. Nie lubił gdy ktoś się nad nim użalał, czy też w ogóle zwracał na niego uwagę. Zwłaszcza w tak krępujących dla niego momentach.
Odetchnął z ulgą, kiedy mężczyzna schylił się po jego teczkę. Delikatnie wyciągnął drżącą rękę po swoją własność, kiedy ta znów wylądowała na ziemi, tym razem koło niego. Posłał nieznajomemu zdziwione spojrzenie, jednak już więcej się nie odezwał. Sam styl bycia obcego był przerażający, podobnie jak ton jego głosu. Nerwowo zaczął zbierać resztę papierów, nie chowając ich jednak do torby. Nie widział sensu z niszczeniu tego, co jeszcze ocalało i nie miało bliższego kontaktu z mokrą alejką w parku.
Po chwili sam w dosyć niezgrabny i ociężały sposób podniósł się. Wiedział, że nie wygląda to zbyt dobrze. Całe spodnie i przynajmniej połowa koszuli zapewne zostały ubłocone i nie wyglądają zbyt estetycznie, poza tym lepiły się do pleców i dolnych partii ciała młodego bibliotekarza. Pomyślał jednak, że to zdecydowanie nie pora na liczenie strat. Musiał jak najszybciej dostać się do swojego apartamentu, umyć się i co najważniejsze zmienić przemoczone ubranie. Cały czas jednak czuł na sobie ciężki wzrok nieznajomego, chociaż kątem oka zdążył zaobserwować, że ten w końcu się oddala.
Lekko chwiejnym krokiem zaczął iść przez park. Musiał wyglądać teraz jak siedem nieszczęść, czuł że było to widać nawet w jego sposobie poruszania się. I wtedy znów zobaczył nieznajomego. Siedział na jednej z ławek, którą Lucas za chwilę musiał minąć. Nie ukrywając, miał ochotę zawrócić i iść inną drogą, jednak to wyglądałoby tylko jeszcze bardziej żałośnie. Wiedział, że mężczyzna cały czas mu się przygląda.
-Dziękuję za pomoc - prychnął sarkastycznie, kiedy mijał ową ławkę.
Z impetem wdepnął w kałużę znajdującą się tuż obok siedzącego mężczyzny, ochlapując przy tym jego buty i nogawki. "Ze mną już i tak gorzej nie będzie", taka właśnie myśl krążyła po jego głowie, gdy to robił.
-Przepraszam - powiedział cicho i z nieszczerą parodią uśmiechu zerknął na nieznajomego nie chcąc zatrzymywać się przed nim nawet na chwilę.
avatar
Lucas Callan

Zawód : Bibliotekarz.
Wygląd : Jak zwykle nienaganny (może poza fryzurą).
Stan :

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t221-lucas-callan-parodia-zycia-

Powrót do góry Go down

Re: Miejski Park

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 6 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach