Las na wzgórzu

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Las na wzgórzu

Pisanie by seimei on Pon Sty 13, 2014 10:17 pm

avatar
seimei
Admin


Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com

Powrót do góry Go down

Re: Las na wzgórzu

Pisanie by Shiki Astin on Sro Kwi 09, 2014 8:09 pm

Chłopak gwałtownie wciągnął nosem powietrze.
Ładnie tu.
Las w istocie był ładny. Zaczynała się wiosna i w ogóle. Astin czuł, że musi częściej wychodzić z domu. Siedzenie całe dnie w mieszkaniu przyprawiało go o depresję, i gdyby mógł czuć ból, pewnie o ból głowy. Od kilku dni opuszczał mieszkanie jedynie celem pobrania gotówki, raz czy dwa miał klientów. Resztę czasu spędzał katując Etiudę rewolucyjną Chopina - grał ją już kiedyś, ale nadal nie mógł wybaczyć Fryderykowi tych jego okropnie długich palców. Jego etiudy były po prostu ciężkie do zagrania dla amatora rodzaju Astina.
Rozprostował palce i ponownie wciągnął do płuc rześkie powietrze. Było chłodne i przyjemnie wypełniało wnętrze jego ciała.
W sumie jak się tu znalazł? Ciekawiło go, dlaczego zapuścił się aż do lasu - może dlatego, że było tu cicho i spokojnie? Shiki Astin nie przepadał za hałasem i tłumem. Mimowolnie przypomniał sobie bar i noc u Shiby. Mimowolnie jęknął.
To było świetne. Absolutnie genialne.
Nabrał ochoty na papierosa. Nie powinien palić w lesie i truć swoich, bądź co bądź, młodych płuc nikotyną.
Westchnął głęboko i usiadł pod drzewem. Nie była to polana - tam za mocno by wiało, ale przycupnięcie pod grubym pniem i oparcie się o nań było dziwnym pomysłem, ale Shiki był z takich znany.
- Milusio. - wymamrotał.
avatar
Shiki Astin

Wiek : 24
Zawód : Prostytutka/host/wszystko za pieniądze
Wygląd : Koszmarnie wysoki, koszmarnie chudy
Stan : Stanowczo odradza się interakcji z tym osobnikiem w celach innych niż zawodowe.

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t111-shiki-astin

Powrót do góry Go down

Re: Las na wzgórzu

Pisanie by Hotaro Vonnenngut on Sro Kwi 09, 2014 8:26 pm

Hotaro miał na sobie tym razem ciemnofioletową bluzę z uszami królika które kładły się na jego głowie i zwisały z tyłu, miał wiele różnorakich bluz z uszami, i nie jest to nawet jedna z dziwniejszych, ma jeszcze "gorsze", mimo braku krzywki naciągnął kaptur tak mocno by zasłaniał on jego dwukolorowe tęczówki, jeśli chodzi o oczy to miał je dość mocno podkrążone, nie umiał spać przez ostatnie trzy dni, chodził jak trup i dochodziła do niego tylko pewna część komunikatów z świata zewnętrznego. Postanowił wybrać się do lasu, może postanowił to za dużo powiedziane, jego proste procesy myślowe nakazały mu pójście do lasu w nadziei że tam uda mu się wyciszyć i za chwilę chociaż zasnąć. Co dziwne, nie miał dziś na ustach chusty która zasłaniała by jego usta. Nie wiedzieć czemu pozwolił ludziom z zewnątrz zobaczyć wyraz swojej twarzy która była... smutna, znudzona, śpiąca, nawet lekko przestraszona. Szedł z rękami w kieszeni bluzy mocno wpatrzony w jeden, góra dwa kroki przed siebie. Jego katana tym razem była przewieszona na pasku przez ramie i swobodnie zwisała na plecach. Gdy w końcu już dotarł do upragnionego lasu nie wiele było potrzeba by usiadł pod pierwszym lepszym drzewem i zamknął oczy, jednak chwilę przed zaśnięciem zobaczył jakąś czerwoną czuprynę, nie przejął się tym jakoś specjalnie. Gdy zasnął jego wyraz twarzy nie dość że dalej wystraszony nabrał nowego wyrazu, bezbronnego, małego blondyna chowającego się pod postacią psychopaty oraz socjopaty

Powrót do góry Go down

Re: Las na wzgórzu

Pisanie by Shiki Astin on Sro Kwi 09, 2014 8:50 pm

Shiki zauważył intruza. Przyjrzał mu się z wyrazem zdumionej podejrzliwości na twarzy i w jego głowie pojawił się obraz chłopaka z placu i mieszkania Shiby.
- Laleczka. - wymsknęło mu się.
W istocie to był on. Tfochę bardziej przygaszony i niewyspany niż poprzednio, ale bez wątpienia on. Na plecach miał tę ładną katanę. Shiki przyjrzał się jej uważnie. Po chwili namysłu stwierdził, że mały to bogaty szczyl i tej myśli postanowił się trzymać.
Mmowolnie wrócił myślami do syna klientki, Shiby i jego laleczki. Ten bachor, któremu napędził stracha, był przerażony widokiem lalki. Shiki zaczął zastanawiać się czemu, ale po chwili odkrył, że to nie ma większego sensu.
- Tutaj jest potencjalnie chłodno, Nie wyśpisz się. - rzucił beznamiętnie do blondyna - To jest las.
Westchnął głęboko i pozwolił, by chłodne powietrze wdarło mu się do płuc.
- Fajnie. - mruknął do siebie i przeciągnął się jak kot.
Na myśl przyszły mu kocie uszka z bluzy blondyna. Wygiął usta w uśmiechu.
Chłód wdzierał się pod ubranie Astina, ale on zdawał się tego nie zauważać. Lubił tską pogodę.
Przesunął palcami po ściółce. Była wilgota, zimna, i pachniała świeżą daenią.
Przeciągnął się raz jeszcze i wystawił twarz ku koronom drzew.
avatar
Shiki Astin

Wiek : 24
Zawód : Prostytutka/host/wszystko za pieniądze
Wygląd : Koszmarnie wysoki, koszmarnie chudy
Stan : Stanowczo odradza się interakcji z tym osobnikiem w celach innych niż zawodowe.

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t111-shiki-astin

Powrót do góry Go down

Re: Las na wzgórzu

Pisanie by Hotaro Vonnenngut on Sro Kwi 09, 2014 9:08 pm

Blondyn nie przejął się tym że jest tu gość Shiby, Hotaro domyślał się co robili i napawało go to lekkim wstrętem jednak bardziej było to rozbawienie i pogarda. Czerwonowłosy powoli do niego podchodził a oczy chłopca same się zamykały by zamknąć się całkowicie gdy starszy chłopak był na wyciągnięcie ręki. Wysłuchał wypowiedzi jednak dotarła do niego tylko jej część, zrozumiał tylko "chłodno" na co tylko delikatnie się uśmiechnął i wzruszył ramionami, Hotaro uwielbiał zimno i gdy dreszcz przechodził jego ciało, gdy jego palce same zaczynały drżeć, teraz jednak chciał tylko zasnąć, chciał by głosy w jego głowie ucichły i pozwoliły mu zamknąć oczy chociaż na godzinę. Już mocno śpiący sięgnął do kieszeni na brzuchu i wyciągnął z niej małą plastikową butelkę ze specjalnym zakręceniem które miało zabezpieczać przed dziećmi, szybko je odbezpieczył i połknął około dziesięć tabletek bo tyle zostało w opakowaniu po czym odrzucił buteleczkę i rzucił ją gdzieś niedaleko w ściółkę po czym delikatnie uśmiechnął się do Czerwonowłosego i zamknął oczy już całkiem

Powrót do góry Go down

Re: Las na wzgórzu

Pisanie by Shiki Astin on Sro Kwi 09, 2014 9:30 pm

- Trochę poczekasz aż zadziałają. - mruknął Shiki - Łatwiej by ci było zasnąć w wyrze.
Astin powiódł wzrokiem po delikatnej twarzy chłopaka. Miała łagodne rysy i była dość blada, z sinymi przebarwieniami pod oczami. Mimowolnie skojarzył sobie obraz nagiej laleczki w muskularnych objęciach Shiby i Astin wybuchnął perlistym, niepohamowanym śmiechem. Postać blondyna była taka krucha, jakby zaraz miała się stłuc. Budziła w Shikim lekkie zaciekawienie. Patrzył na nią dziwnym wzrokiem.
Chłopak zażył tabletki - hojnie się nimi uraczył i zamknął oczy i dało to Astinowi kolejby pretekst do obserwacji.
Grzywka blondyna była groteskowo obcięta i Shiki wolał myśleć, że blondyn nie uciachał jej tak specjalnie. Chociaz kto wie, dzieciak lata z tym scyzorykiem jak powalony. Shiki też nosił broń, ale dyskretniejszą. Noże, igły rozmiarem przypominające te do punkcji, jakieś ostrza i pistolet.
Ale nie katanę!
Astin dotknął bladym palcem kosmyków dziwnej grzywki.
- Porażka. - stwierdził - Totalna klapa.
avatar
Shiki Astin

Wiek : 24
Zawód : Prostytutka/host/wszystko za pieniądze
Wygląd : Koszmarnie wysoki, koszmarnie chudy
Stan : Stanowczo odradza się interakcji z tym osobnikiem w celach innych niż zawodowe.

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t111-shiki-astin

Powrót do góry Go down

Re: Las na wzgórzu

Pisanie by Hotaro Vonnenngut on Sro Kwi 09, 2014 9:42 pm

Wiedział ile musi czekać by leki zaczęły działać, nie był to jakoś specjalnie długi czas, najwyżej dwadzieścia minut. W domu blondyn nie umiał zasnąć, zewsząd coś do niego mówiło, nie lubił tych wszystkich głosów jedyne co było z nimi dobrego to momenty, gdy przejmowały nad nim kontrole i przestawał być sobą, stawał się odważny silny i przebiegły jednak to zależnie od głosu który aktualnie miał władze, teraz dały mu na chwilę spokój a blondyn nie wiedział czemu, może to przez aktualne otoczenie, a może przez to że nie spał ostatnie dwie noce. Hotaro miał zamknięte oczy, był teraz jak dziecko podróżujące we mgle i nie przeszkadzało mu to, lubił ten stan w którym nie wie gdzie jest ziemie a gdzie niebo, gdzie jest ani co robi, zapaść się w niewiedzy i braku uczuć. Hotaro też nosił inny rodzaj uzbrojenia, prawdą było że chłopak nie umiał jeszcze posługiwać się kataną, była to długa broń i zachowywała się inaczej niż te do których przywykł. Gdy poczuł palec na resztkach jego grzywki wspomnienia wróciły i z oczu pociekło mu po jednej łzie. Starał się przyzwyczaić do jej braku jednak nie był wstanie, była to jego barykada przed światem zewnętrznym bez której czuł się nagi.

Powrót do góry Go down

Re: Las na wzgórzu

Pisanie by Shiki Astin on Czw Kwi 10, 2014 2:41 pm

Astin poczuł pod palcem wilgoć, zdumiał się.
On...płacze?
Chłopak westchnął głęboko i opadł obok blondyna. Wyciągnął z kieszeni paczkę papierosów i zapalniczkę.
Shiba jumnął mi ogień.
- To był Shiba, prawda? Shiba uciachał ci włosy w ten okropny, nieestetyczny sposób.
Odpalił papierosa lekko pobielałymi palcami i zaciągnął się porządnie.
Dym przyjemnie zadrapał w gardło. Shiki rozkoszował się nim przez chwilę.
- Wydajesz się być bogatym dzieciakiem, idź do kogoś, żeby ci te okropne kudły wyrównał. To gorszy moje poczucie estetyki. - powiedział Astin, formując z dymu kółeczko.
Westchnął jeszcze raz i oparł się o drzewo.
Jeśli tu zostanę, pewnie się przeziębię.
Astin nienawidził być chory. Musiał wtedy mierzyć temperaturę średnio co godzinę i bacznie obserwować swoje ciało, bo przeziębienie mogło być czymś gorszym, a on nie czuł gorączki czy bólu przy przełykaniu, o kłuciu w płucach nie mówiąc. Nieostrożność mogła go drogo kosztować.
Takie życie ssie.
To mogło być prawdą. Musiał się pilnować, robić regularnie komplet badań, a po bardziej siłowych starciach latać na prześwietlenia i usg. Jego lekarz miał ręce pewne roboty, ale był tym strasznie podniecony. Po raz pierwszy miał pacjenta z całkowitą analgezją, a co się z tym wiązało - anosmią, czyli brakiem odczuwania zapachów. Stępiało to też smak mężczyzny, ale to akurat był mniejszy problem.
Shiki wciągnął do płuc dym.
- Ty też możesz się przeziębić. - mruknął beznamiętnie do blondyna.
Niespecjalnie dbał o lalkę Shiby. Wpadli na siebie w lesie i Shiki to tolerował, zwykły przypadek.
W pewien sposób laleczka przypominała mu siostrę. Coś mieli wspólnego, pewnie ten charakterystyczny sposób obejmowania się rękami. Poza tym, nie mógł porównywać tej dwójki. Kaori zdecydowanie różniła się od blondyna, była otwarta i pełna i ciepła, z małą domieszką chłodu. Shiki był jej przeciwieństwem - oschły i zimny jak arktyczny lodowiec, ale Kaori wierzyła, że ma w sobie trochę ciepła.
- Dla mnie jesteś dobry. - mawiała.
Shiki podciągnął kolana do klatki piersiowej, zgasił papierosa i oparł się o swoje nogi.
- Kaori. - wyszeptał niemal bezgłośnie i natychmiast się za to zganił.
Jestem absolutnym idiotą z kompleksem siostry.


Ostatnio zmieniony przez Shiki Astin dnia Sob Lip 26, 2014 7:46 am, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Shiki Astin

Wiek : 24
Zawód : Prostytutka/host/wszystko za pieniądze
Wygląd : Koszmarnie wysoki, koszmarnie chudy
Stan : Stanowczo odradza się interakcji z tym osobnikiem w celach innych niż zawodowe.

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t111-shiki-astin

Powrót do góry Go down

Re: Las na wzgórzu

Pisanie by Hotaro Vonnenngut on Czw Kwi 10, 2014 3:40 pm

Blondyn powoli tracił kontakt z rzeczywistością, leki zaczęły działać, były to zwykłe nasenne pastylki jednak w takiej ilości można by zasnąć na zawsze, Hotaro stopniowo się na nie uodporniał i musiałby teraz połknąć ze dwa pełne opakowania by stało mu się coś poważniejszego. Potrzebował ich po prostu więcej by jakkolwiek działały. Skinął delikatnie głową gdy Shiki właściwie przedstawił plan wydarzenia w którym blondyn stracił jego osłonę przed światem.
-Szukałem, nikogo nie znalazłem
Wymamrotał cicho w odpowiedzi na pytanie po czym jego głowa przechyliła się na lewo, mogło to wyglądać dramatycznie bo i jego ręce opadły bezwładnie na ściółkę a usta pozostały lekko otwarte, jakby ktoś odciął mu zasilanie co było poniekąd, udało mu się zasnąć i dalszych wypowiedzi Czerwonowłosego już nie słyszał, spał bezbronnie pod drzewem jednak czuł, że nic mu się nie stanie.

Powrót do góry Go down

Re: Las na wzgórzu

Pisanie by Shiki Astin on Czw Kwi 10, 2014 4:16 pm

Ten mały bezapelacyjnie jest idiotą.
- Zasnął. - mruknął Shiki Astin. Dzieciak wyglądał zupełnie niewinnie, taki śpiący.
Astin był pewny, że mały złapie co najmniej katar. Nie żeby o to zbytnio dbał, ale chłopiec był po tabletkach - jak coś mu się stanie, Shiki może być w to zamieszany. Nie wiedział na ile blondyn umie trzymać buzię na kłódkę.
Cholera. No nie mogę szczyla tu zostawić, bo potem mogą się wydarzyć przykre niespodziewanki. Ehh...
Westchnął cierpiętniczo. Laleczka Shiby spała głębokim, narkotycznym snem.
Astin poprzyglądał się jeszcze chwilę bladej twarzy i zawiesił wzrok na tej okropnej grzywce. Przeciągnął po niej palcami. Znów.
- Jesteś wyjątkowo głupi. – wyszeptał – No cóż, to pewnie dlatego, że jesteś lalką.
W głowie Shikiego zrodził się iście szatański plan. Ponieważ unikał jak ognia pokazywania, gdzie mieszka – klientów znajdował przez bary i puby, klienci jego przez Internet – jeśli teraz zabierze chłopaka do siebie, mały nie będzie wiedział, gdzie jest. Nie będzie znał drogi.
Jestem szalony, ale bezpieczeństwo przede wszystkim.
Upewnił się, że blondyn się nie obudzi, delikatnie wsunął dłonie pod jego chude ciało i uniósł do góry. Blondyn był zaskakująco lekki.
- Jak księżniczka. – mruknął niemal niedosłyszalnie sam do siebie Astin. Dzieciak wyglądał niewinnie, w niczym nie przypominał chłopaka z placu przed szkołą, przed którym bachor trząsł się ze strachu. Nie był też podobny do osoby pijącej shibowe mleko. Teraz blondyn wyglądał po prostu koszmarnie niewinnie i spokojnie.
To pewnie przez tabletki.
Shiki brał kiedyś tabletki nasenne. No, może nie brał, wmuszano je w niego po śmierci Kaori, kiedy nie mógł zasnąć i demony chodziły mu po głowie, boleśnie wykręcając neurony na wszystkie możliwe strony.
Astin westchnął znów i skierował swoje kroki do kamienicy, do swojego azylu i swojej ostoi.

[zt]
avatar
Shiki Astin

Wiek : 24
Zawód : Prostytutka/host/wszystko za pieniądze
Wygląd : Koszmarnie wysoki, koszmarnie chudy
Stan : Stanowczo odradza się interakcji z tym osobnikiem w celach innych niż zawodowe.

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t111-shiki-astin

Powrót do góry Go down

Re: Las na wzgórzu

Pisanie by Naoki Hayakawa on Czw Maj 01, 2014 7:44 pm

Biegał już dobre trzy godziny, jak nie dłużej. Nie wziął telefonu, ani zegarka, więc nie orientował się za dobrze. Mięśnie bolały go niemiłosiernie, już od dłuższego czasu nie zmuszał ich do  takiego wysiłku. W żołądku trwała istna rewolucja, bolało, piekło, kuło... już sam nie wiedział co czuje, ale nadal biegł.
Pozwalało mu to na przemyślenie wszystkiego, a miał o czym myśleć.
Znaleźli go szybciej niż przypuszczał, ale w sumie nie ukrywał się. Mogli go namierzyć przez komórkę, na którą dostał dziś wiele wiadomości, no ale po co? Ah, tak, chcieli go zwerbować z powrotem... Ale kurwa po co!?
Nie miał pojęcia.
Za to, że wiedział, to czego w prawdzie nie powinien, powinni go zastrzelić, zlikwidować całkowicie, a oni chcieli go przyjąć na nowo do wojska. Co to miało być?
Musiał postanowić, co z tym zrobić, bo wracać nie miał zamiaru... tak samo jak opuszczać miasta. W wyobraźni zamigotał mu obraz wesołej buźki poznanego dzisiaj chłopaka o niesamowitych fiołkowych oczach. Uśmiechnął się lekko. Nie, na razie nie chciał wyjeżdżać, nie po tym, jak poznał kogoś, kto był w stanie wymusić na nim taką gamę emocji i uczuć w sumie nie robiąc nic konkretnego.
Poczuł skurcz żołądka, zgiął się w pół i zwymiotował w krzaki do których ledwo się dowlókł. Cholera, przesadziłem...
Zdawał sobie sprawę, że nie powinien się tak przeciążać, ale to był jedyny sposób, żeby pozbyć się wszystkich negatywnych emocji niczego wokół siebie nie niszcząc.
Wyczerpany usiadł pod drzewem i spojrzał na księżyc. Westchnął i przymknął powieki. Nie miał siły na nic, musiał odpocząć.
avatar
Naoki Hayakawa

Wiek : 27
Skąd : Japan
Zawód : Chwilowo brak
Wygląd : Wysoki - 189cm, czarne włosy i niebieskie oczy, znak szczególny: blizna na policzku
Stan : Taki, że bez kija nie podchodź...

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t143-naoki-nao-hayakawa

Powrót do góry Go down

Re: Las na wzgórzu

Pisanie by Rey on Czw Maj 08, 2014 6:30 pm

Sam nie wiedział dlaczego nogi poniosły Go aż tutaj. W sumie nie narzekał. Od dawna nie zapuszczał się w te okolice, ale równocześnie, przy okazji nie spodziewał się, aby kogokolwiek tutaj spotkać. Jakieś było jego zdziwienie kiedy jednak kogoś tutaj znalazł. W sumie chociażby ze względu na późną porę nie wiedział, że ktoś tutaj jest. Raczej nie każdy o zmierzchu przepada za takimi dość ciemnymi miejscami i słabo oświetlonymi. A może to jakiś pedofil? Z resztą , co mu tam. I tak już więcej niż stracił nie straci. Przystanął na wzgórzu, z którego miał dość dobry widok, na wszystko, a już na pewno na okoliczne drzewa, a pod jednym z nich siedział jakiś czarnowłosy facet. Przerażające, w pewnym sensie. Scena niemalże jak z jakiegoś horroru. Dobrze jednak, że Rey nie należał zbytnio do osób bojaźliwych. Ruszył więc w stronę drzewa pod , którym siedział tamten facet, a przy okazji rozpalił leniwie papierosa, który rzucił chwilowy blask na jego twarz i ciemne oczy. I kto tutaj był w tym momencie bardziej przerażający. Kiedy doszedł do tego mężczyzny wypuścił leniwie dym w powietrze, przez usta.
- W porządku ?
Zapytał jak najbardziej poważnie. Nie zamierzał pytać skąd się tutaj wziął, ani dlaczego. Nie bardzo było to w jego stylu. Miał nadzieję, że osobnik ten żyje , bo inaczej na prawdę się wkurzy. Więcej byłoby z tego powodu problemów, niż pożytku, a tych pierwszych mu nie brakuje. Nie chciał dokładać sobie kolejnych, bo ktoś nagle zasłabł, ale mimo wszystko, jakby trzeba było, to pewnie by mu pomógł. Ciemne oczy Reya wpatrzone były w siedzącego pod drzewem mężczyzna. Zaciągnął się papierosem kolejny raz i zaraz upuścił go na ziemię , gasząc stopą, prawie całego niedopałka. Dym tym razem wypuścił nosem. Przez wilgotne powietrze, włosy Reya zrobiły się nieco bardziej jak sprężynki, ale nie przejmował się tym. Teraz chciał wiedzieć czy z tym facetem jest wszystko ok.
avatar
Rey

Wiek : 31
Zawód : Były Pielęgniarz szkolny, lekarz w szpitalu
Wygląd : Wieczne niedopięta koszula, wicznie rozczochrana czupryna.
Stan : Wolny

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t61-rey-cross#108

Powrót do góry Go down

Re: Las na wzgórzu

Pisanie by Naoki Hayakawa on Czw Maj 08, 2014 7:49 pm

Podniósł zmęczony wzrok na przybysza i skrzywił się. Kurwa, sądził, że nikogo nie spotka, ale w sumie nie mógł przecież zabronić nikomu przychodzenia tu o tak późnej porze. Przyjrzał się nieznajomemu i widząc jak ten pali papierosa, a po chwili rzuca go na ziemię, skrzywił się nieznacznie. Naoki nie znosił papierosów.
- Taa, powiedzmy. Nic mi nie jest, więc nie patrz na mnie takim dziwnym wzrokiem. Ćpunem, ani nikim podobnym nie jestem. - spróbował podnieść się z ziemi, ale zakręciło mu się w głowie i poczuł w gardle kwas. Nachylił się nad krzakami i po raz kolejny zwymiotował.
-Jasna cholera... - dzień miał być tak przyjemny. Wieczór był taki miły, a spotkanie z Tonym... westchnął tylko, na jego wspomnienie.
Pieprzony Rush musiał to popsuć.
Zadygotał od kolejnych konwulsji i skrzywił się widząc na ziemi czerwoną plamę. Świetnie, teraz jeszcze rzygał krwią. No po prostu wspaniale.
Na moment zapomniał, że jest przez kogoś obserwowany i dał upust swojej złości, uderzając pięścią w drzewo. Aż coś gruchnęło mu w ręce, ale nawet nie jęknął.
avatar
Naoki Hayakawa

Wiek : 27
Skąd : Japan
Zawód : Chwilowo brak
Wygląd : Wysoki - 189cm, czarne włosy i niebieskie oczy, znak szczególny: blizna na policzku
Stan : Taki, że bez kija nie podchodź...

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t143-naoki-nao-hayakawa

Powrót do góry Go down

Re: Las na wzgórzu

Pisanie by Rey on Czw Maj 08, 2014 7:56 pm

Jestem pierdolonym masochistą.
Rey westchnął do swoich myśli po czym odetchnął głęboko przez co z jego ust wyleciało nieco pary . Nic dziwnego, było ciemno, zimno i niezbyt przyjemnie na dworze o tej porze, a on mimo wszystko szlajał się po tak ciemnych miejscach i spotkał jeszcze faceta , który na jego oczach po prostu zwymiotował. Jakoś nie było mu Go żal, ale poczuł w sobie dość nieznaną emocję, której nie potrafił nawet w tym momencie nazwać, ale również sprawiała w nim, że się na prawdę wściekał nieco na samego siebie. Podszedł bliżej drzewa przy którym był mężczyzna i wymiotował w krzaki, a po chwili uderzył pięścią w drzewo.
- Co za utrapienia. Biegałeś hm ? Nałykałeś się zimnego powietrza i oto są tutaj te skutki. Co nie znaczy, że musisz niszczyć swoje ciało przez negatywne emocje. Pokaż. Pokaż te rękę, uparty głupku. Masz w ogóle jakieś imię ?
Rzekł poważnym tonem głosu, a w jego głosie nie słychać było, ani krzty współczucia, a mimo wszystko był tutaj, wyciągając w jego stronę dłoń, aby zobaczyć jego rękę, którą uderzył o drzewo. Zboczenie zawodowe? Może coś w tym rodzaju . Normalnie olałby to wszystko i poszedł w swoją stronę, ale część jego kompletnie nie chciał stąd iść, ani sobie - póki co - odpuścić.

avatar
Rey

Wiek : 31
Zawód : Były Pielęgniarz szkolny, lekarz w szpitalu
Wygląd : Wieczne niedopięta koszula, wicznie rozczochrana czupryna.
Stan : Wolny

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t61-rey-cross#108

Powrót do góry Go down

Re: Las na wzgórzu

Pisanie by Naoki Hayakawa on Czw Maj 08, 2014 9:14 pm

Spojrzał poirytowany na mężczyznę i prychnął. Czego on w ogóle chciał? Ktoś go prosił o zainteresowanie? Otarł skrawkiem rękawa usta, bo niestety nie pomyślał, że mogą mu się przydać chusteczki. Przeczesał sprawną dłonią włosy i wziął głęboki oddech próbując się uspokoić.
- Biegałem, no i co? Nie pierwszy i nie ostatni raz. - rzucił beznamiętnym głosem patrząc na pokiereszowaną rękę. Puchła w oczach, a ból był nieznośny. Okropieństwo.
Mężczyzna chwycił go za nadgarstek oglądając obrażenia.
- Co ty kurwa robisz, co? Pielęgniarka się znalazła. - chciał się wyrwać, ale już chyba nawet na to nie miał siły. Warknął coś pod nosem i cierpliwie czekał, aż ten skończy.
Dla Naokiego takie obicie nie było nowością, w wojsku niemal zawsze miał albo coś złamane, albo zwichnięte, albo przynajmniej był nieźle posiniaczony. Nie przeszkadzało mu to. Kiedyś się to wszystko w końcu goiło, niestety, nie zawsze tak jak powinno, stąd tyle blizn.
- Jeszcze się zaraz okaże, że wyciągniesz bandaż z kieszeni co? Daj spokój, kiedyś wróci do normalności. - i za to nienawidzili go lekarze. Nie szanował swojego ciała, nawet wiedząc, że w ten sposób może stracić kiedyś życie. "A jak wda się jakieś zakażenie? Umrzesz dzieciaku." Ilu już mu to mówiło? Nie był w stanie naliczyć.
- Jak chcesz poznać moje imię, to może najpierw sam się przedstaw, co?
avatar
Naoki Hayakawa

Wiek : 27
Skąd : Japan
Zawód : Chwilowo brak
Wygląd : Wysoki - 189cm, czarne włosy i niebieskie oczy, znak szczególny: blizna na policzku
Stan : Taki, że bez kija nie podchodź...

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t143-naoki-nao-hayakawa

Powrót do góry Go down

Re: Las na wzgórzu

Pisanie by Rey on Pią Maj 09, 2014 3:14 pm

Rey spojrzał na napuchniętą rękę Naokiego. No nie był tym zbytnio zachwycony, ale zrozumiał przy okazji, że z tym facetem kompletnie nie ma co rozmawiać. Było zimno, ciemno i niezbyt przyjemnie. A przy okazji wyłapał to, że Naoki nie bardzo w tym momencie życzy sobie jakiegoś towarzystwa. W sumie nie zamierzał się mu w jakiś sposób narzucać, właściwie to tylko tędy przechodził, a że spotkał Go w tym miejscu i nieco się nad nim ulitował musiał obwinić za to swoje zboczenie zawodowe. Odetchnął głęboko , przez co z jego ust znowu wydobyła się para. Zaraz spojrzał w drugą stronę zrezygnowanym wzrokiem. Dzisiaj na prawdę nie miał cierpliwości do kogokolwiek, a już na pewno do siebie i swoich zszarganych nerwów.
- Jak chcesz wiedzieć to jestem lekarzem, a w szkole jestem pielęgniarzem, więc dobrze trafiłeś z tymi słowami.
Powiedział jak najbardziej poważnie. Przy okazji nie widać było na jego twarzy już ani krztyny współczucia czy innego podobnego uczucia. Westchnął głośno i wrócił leniwie spojrzeniem na ciemnowłosego. Przeszedł kilka kroków, jakby zamierzał iść dalej. Fakt, miał zamiar stąd iść. Nie był w humorze, aby zajmować się jakimś głupkiem i na dodatek masochistą.
- Jestem Rey...To wszystko. Radź sobie sam..
Burknął cichym tonem głosu uznając, że nie ma czasu dla kogoś takiego jak tamten facet. Niech sobie myśli co chce. Po prostu odszedł . Może jeszcze dosłyszy imię mężczyzny, jeżeli ten w ogóle będzie chciał się przedstawić.

[zt]
avatar
Rey

Wiek : 31
Zawód : Były Pielęgniarz szkolny, lekarz w szpitalu
Wygląd : Wieczne niedopięta koszula, wicznie rozczochrana czupryna.
Stan : Wolny

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t61-rey-cross#108

Powrót do góry Go down

Re: Las na wzgórzu

Pisanie by Naoki Hayakawa on Nie Maj 11, 2014 12:43 am

Kurwa...Znów to zrobił. Odepchnął kogoś, kto tylko chciał mu pomóc, pojechał po nim i w sumie nie czuł większych wyrzutów sumienia. Rey, mógł po prostu nie podchodzić. Nie dzisiaj. Nie kiedy miał taki chujowy humor.
Pielęgniarz szkolny, ha? Ciekawe, czy jeszcze się na niego kiedyś natknę... Mam nadzieję, że wtedy spotkanie będzie mniej burzliwe...
- Zawsze radzę sobie sam. - burknął w przestrzeń.
Odbił się od drzewa, o które się opierał i ruszył w stronę wyjścia z lasu. Już czas, żeby wrócił do domu, inaczej tu zaśnie.

z/t
avatar
Naoki Hayakawa

Wiek : 27
Skąd : Japan
Zawód : Chwilowo brak
Wygląd : Wysoki - 189cm, czarne włosy i niebieskie oczy, znak szczególny: blizna na policzku
Stan : Taki, że bez kija nie podchodź...

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t143-naoki-nao-hayakawa

Powrót do góry Go down

Re: Las na wzgórzu

Pisanie by Takano on Pon Maj 19, 2014 11:43 pm

Las o tej porze roku, wydawał się jeszcze bardziej majestatyczny niż zazwyczaj. Piękne, bujne korony drzew, przez które ledwo, ledwo przedostawały się promienie słoneczne; idealnie nadawały charakter temu miejscu. Las – który na początku wydawał się mroczną twierdzą nie do zdobycia, uchylił rąbka swej łagodnej strony. Tak, z pewnością to miejsce będzie jednym z jego ulubionych.
Sądząc po śladach butów, niewielu ludzi odważyło się pójść w głąb lasu. Bez ryzyka nie ma zabawy, dlaczego więc nie skorzystać z takiej możliwości? Odkrywanie czegoś całkiem nowego, nieznanego dotychczas nikomu... Odetchnął pełną piersią. Świeże powietrze, było niezwykle kojące. Nim jednak zdążył się zadumać nad tym, dobiegł do cichy szmer liści.
Jest tu ktoś?
Od razu odwrócił się za siebie. Jednak nikogo nie zauważył. Szmery jednak były coraz bliżej niego.
Może jakieś zwierze?
Ciekawość zabija, ale cóż poradzić. Ruszył przed siebie, musiał wiedzieć co to takiego.
Jego wędrówka na nic się zdała. Szmery ucichły, a on sam zabrnął... Nawet sam nie wiedział gdzie. Nie chcąc się jeszcze bardziej zagubić, usiadł na trawie. Cały czas szedł prosto przed siebie, więc wystarczyło wrócić tą samą drogą, prawda? Jednak... No właśnie, to ciągłe „ale”, które zaprząta człowiekowi głowę. Układając się swobodnie na ziemi, przymknął powieki. Promienie słoneczne przedostające się przez gałęzie, łagodnie muskały jego twarz.
Cisza i spokój. Nieważne gdzie dobrnął, było tu miło. Bez ludzi, zmartwień i codziennych problemów. Miejsce, w którym można choć na chwilę się zapomnieć.
avatar
Takano

Wiek : 21
Zawód : Uczeń
Wygląd : I tak nie rozpoznasz, więc po co?
Stan : Trzeźwy umysłowo.

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t180-hideki-takano

Powrót do góry Go down

Re: Las na wzgórzu

Pisanie by Arashi Date on Wto Maj 20, 2014 12:44 am

Nie zwracał zbytniej uwagi na to, gdzie właściwie niosą go nogi, ani jakie obiera ścieżki, więc już po kilkunastu minutach znalazł się na kompletnym zadupiu leśnym, wyciągając sosnowe igły z włosów. O ilości pajęczyn, w jakie trafił twarzą, można by napisać zadanie maturalne z matematyki.
Zgubiłem się, czy się nie zgubiłem? Oto jest pytanie.
Nie, jeszcze pamiętał, którędy szedł przez najgorsze i najgęstsze krzaczory, w pogoni za jakimś cudem okolicznej fauny. I nie, nie miał pojęcia, co właściwie zrobiłby z tą jaszczurką, gdyby ostatecznie ją złapał. Po prostu była fajna, więc ją chciał. I koniec. Logika prosto z księżyca, ale Arashiemu nie były potrzebne aktualnie żadne mądre zagadnienia, które mogłyby skutecznie przyprawić o ból głowy. Wolał cieszyć się otaczającą go przyrodą i nie myśleć za wiele o upierdliwych komarach czających się, zdawałoby się, pod każdym listkiem i czyhających na jego nieosłonięte ramiona. Przeklęte paskudztwa. Aż chciałoby się powiedzieć "bzyk, bzyk, motherfuckers".
Wśród względnej, leśnej ciszy uwagę chłopaka przykuło ewidentnie nie-leśne stąpanie, niosące się wśród drzew. Albo jakaś sarna postanowiła ubrać kamasze, albo Date nie był tu jedynym przedstawicielem homo sapiens. Z czystej ciekawości i w miarę bezszelestnie udał się w tamtym kierunku, no ale jak można chodzić bezszelestnie w glanach? Cóż, przynajmniej się starał, co zostało wkrótce nagrodzone. Po lesie szwendał się, nomen-omen, współlokator Arashiego i ewidentnie nie dostrzegał blondyna schowanego za drzewem. Przynajmniej tyle szczęścia.
Cześć, ptaszku. Pobawmy się w podchody~.
"Ptaszek" co prawda nie odpowiedział, ale ruszył dalej przed siebie, śledzony przez Date. W tlenionej głowie ćpuna uroił się iście genialny pomysł, że to wygląda niemalże jak romantyczny spacer... no, ale tylko jedna osoba o tym wie. Stalking is amazing. Niestety w końcu się nudzi, najczęściej, kiedy śledzony przestaje się przemieszczać. A Hideki dosłownie rozpłaszczył się na trawie, niepomny sryliardów czających się w niej insektów, fuj. Na dodatek zamknął oczy, niemalże prowokując do wycięcia mu jakiegoś numeru, czy zrzucenia wiewiórki na czoło. No, sam się gościu prosi. Szkoda tylko, że żadnej wiewiórki nie ma pod ręką. O dziwo bezszelestnie zbliżył się do Takano na odległość skoku.
- Aloha! - Jednym susem pokonał dzielącą ich odległość, zakrywając mu jedną dłonią oczy, a drugą zaś usta. Tak, miał zamiar doprowadzić go do palpitacji.
avatar
Arashi Date

Zawód : uczeń//bezrobotny
Wygląd : dzika krzyżówka punka, emo i gotha z dodatkiem różu.
Stan : lekko przyćpany

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t159-arashi-date

Powrót do góry Go down

Re: Las na wzgórzu

Pisanie by Takano on Wto Maj 20, 2014 1:28 am

W którymś momencie do jego głowy doszła pewna myśl:
Ta sielanka jest zbyt piękna.
Coś jest na rzeczy. Czemu szelest tak nagle ucichł? Czemu miał wrażenie, że cały czas jest ktoś przy nim? Niemalże czuł czyiś wzrok na swoim ciele. Ktoś tu był – bez wątpienia. Żywa irytująca osoba. Jak widać miał dobre przeczucia. Niestety zanim to do niego dotarło, ta barwna istotka już przy nim była, a raczej obserwowała z bezpiecznej odległości.
Natłok myśli, nie dawał mu spokoju. Kiedy już miał otworzyć oczy, podnieść się i ruszyć dalej, dotarł do niego ten wyblakły oszołom. Tylko on mógł wymyślić taką zabawę w podchody. Widocznie w śledzeniu ludzi, dopatrywał swojej przyszłej kariery. Ok, wszystko dobrze, niech już mu tam będzie, ale po jakie licho zasłania mu oczy i usta? Nie ma ciekawszego zajęcia, od straszenia ludzi?
Takano trochę dziwnie czuł się z myślą, że został ofiarą. Na dodatek brał udział w jakiejś durnej grze, którą wymyślił sobie jego współlokator. Dlaczego sądził, że to on? Po pierwsze głos – Znał już ten irytujący głosik na pamięć. Ilekroć Hide ignorował tlenionego, ten jeszcze bardziej się rozkręcał w rozmowie, aby go zdenerwować. Po drugie zachowanie – Wątpliwym było to, aby ktoś kto od tak spaceruje sobie po lesie, nagle rzucał się na nieznajomego. Rachunek był więc prosty do oszacowania...
Arashi Date.
W zwyczaju już miał wzdychanie, ilekroć Date zrobił coś głupiego. Tak było i tym razem. Chwycił chłopaka za dłonie, które niemalże od razu odrzucił ze swoich ust i oczu.
Tylko tego mi było trzeba! Chcesz uciec od ludzi, a tu się pojawia taki jeden delikwent. Oh losie! Za co? Za jakie grzechy?!
Podnosząc się leniwie do siadu, niechętnie przymrużył nieco powieki. Chwilę trwało zanim, przeniósł swój wzrok na personę znajdującą się tuż obok niego.
- Tsa... Arashi Date, skąd ja wiedziałem? - Parsknął pod nosem brunet, bez skrępowania przeciągając się. - … Więc to ty za mną chodziłeś? Ha... Nie sądziłem, że jesteś moim stalkerem. Wszystkiego mogłem się po Tobie spodziewać Araśku, ale na pewno nie tego. Następnym razem jak będziesz się chciał ze mną przywitać, zrób to w bardziej subtelniejszy sposób. Nie chcę dostać zawału serca, ilekroć będziesz się na mnie rzucał.
avatar
Takano

Wiek : 21
Zawód : Uczeń
Wygląd : I tak nie rozpoznasz, więc po co?
Stan : Trzeźwy umysłowo.

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t180-hideki-takano

Powrót do góry Go down

Re: Las na wzgórzu

Pisanie by Arashi Date on Sro Maj 21, 2014 5:43 pm

Usłyszał westchnięcie Takano, na co zareagował szerokim uśmiechem i odsunięciem się trochę od swojej ofiary na tyle, żeby nie dało się go dosięgnąć i przypadkowo przypierniczyć. Jeśli w dzieleniu pokoju w akademiku z kimś nieznajomym było coś fajnego, to na pewno była to możliwość denerwowania owej osoby. No i pewne zabezpieczenie, że ktokolwiek człowieka być może znajdzie na czas, jeśli ten wpadnie w śpiączkę po kodeinie.
- Najwidoczniej jesteś bardzo inteligentny, Hideki, skoro tak szybko mnie rozgryzłeś~. - Odpowiedział niezrażony, z ciekawością i rozbawieniem obserwując zachowanie swojego współlokatora. Pomijając, że facet był oziębły i jakiś taki odporny na zaczepki, to nie był złą opcją. Nie, żeby to nie było tak, że Arashiego po prostu nie było stać na mieszkanie samopas. On przecież tak naprawdę bardzo lubił poznawać w taki sposób ludzi, nawet, jeśli tą osobą jest gość z mentalnym kijcem w dupsku.
Las, spacerek z cmentarza i chłód panujący między drzewami skutecznie otrzeźwił chłopaka z resztek lekarstw, jakie zażył w akademiku, więc z czystym sumieniem i pełną świadomością mógł zatruć dzień Takano, co było zdecydowanie kuszącym pomysłem.
- Coś się tak rozłożył na trawce, jak leśny ssak przed klientem? - Zapytał, lekko przechylając głowę, by popatrzeć na swoją dumę, chlubę i miłość, czyli na lśniące od rosy glany. Mimo wszystko nie lubił kontaktu wzrokowego, a przeciągający się szatyn miał denerwujący zwyczaj przeszywania rozmówców swoimi fioletowymi patrzydłami. Irytujące.
avatar
Arashi Date

Zawód : uczeń//bezrobotny
Wygląd : dzika krzyżówka punka, emo i gotha z dodatkiem różu.
Stan : lekko przyćpany

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t159-arashi-date

Powrót do góry Go down

Re: Las na wzgórzu

Pisanie by Takano on Czw Maj 22, 2014 12:57 am

Czy ten półgłówek próbuje mnie właśnie obrazić czy mi się zdaje?
Po raz kolejny westchnął. Naprawdę musiał trafić na takiego współlokatora? Nie dość, że gadatliwy to jeszcze za wszelką cenę chciał go zdenerwować. Oj tak. Widział tą podnietę w oczach Arashiego. Narastała jeszcze bardziej, ilekroć Takano w jakikolwiek sposób się sprzeciwił, albo dał znak dezaprobaty dla tego czegoś. Czymkolwiek to jest.
Uh! Te jego glany świecą się jak psu jajca. Aż tak go to jara? Boże, niech jeszcze zacznie się ślinić na ich widok, to już w ogóle będzie cyrk. Cyrk pełną gębą! Hm... Jednak sam się prosi, aby coś mu teraz wywinąć. Tylko co?

Takano gwałtownie, poderwał się góry. Chwilę stał tak w zamyśleniu. No bo co mógłby teraz takiego zrobić? Parokrotnie zerkał na chłopaka. Ten jednak dalej wpatrywał się w swoje obuwie.
Co w nim takiego ciekawego?
- Uh... Skoro rozmawiasz, ze mną to patrz mi w oczy, a nie w ziemię. Oducz się tych brzydkich zwyczajów! - Mruknął, poirytowany całym tym zajściem Takano.
Inaczej nie mógł zareagować, jak tylko chwycić Arashiego za podbródek. Uniósł go ku górze, tak aby ich spojrzenia mogły się spotkać.
- Może czekałem, aż mój prześladowca pokaże w końcu swoją twarz? Nie sądziłem jednak, że skoczy na mnie. Cóż, czego innego można się było po Tobie spodziewać Date-Kun? Zazwyczaj lubisz sobie grać na moich nerwach. Hmmm... Niezbyt to uprzejme. Wręcz upierdliwe.
Wypowiedziawszy te słowa, puścił podbródek Arashiego. Jednak zanim to jeszcze nastało, łagodnie musnął wargami jego policzek. Wiedział, że chłopak niezbyt przepada za bliskim kontaktem z drugą osobą.
- Chłodno się robi. - Wtrącił po chwili brunet.
Taka nagła zmiana tematu, aby ten oszołom doszedł do siebie.
avatar
Takano

Wiek : 21
Zawód : Uczeń
Wygląd : I tak nie rozpoznasz, więc po co?
Stan : Trzeźwy umysłowo.

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t180-hideki-takano

Powrót do góry Go down

Re: Las na wzgórzu

Pisanie by Arashi Date on Czw Maj 22, 2014 4:10 am

Kontemplował właśnie szczytną ideę zmiany sposobu sznurowania butów ze zwykłej przeplatanki na "drabinkę", więc jakoś tak mało obeszło go nagłe poderwanie się Takano. Facet ogólnie był jakiś taki impulsywny, więc nagłe i niepotrzebne ruchy z jego strony nie były w stanie zaskoczyć, czy zaniepokoić tlenionego. Przez to też często zdarzało mu się nie zdążyć zareagować, jeśli współlokator postanawiał rzucić w niego losowym przedmiotem, który akurat znajdował się w zasięgu ręki, albo wykonać manewru "ostrzegałem, że skopię Cię z mojego łóżka, jeśli się na nim uwalisz".
- Brzydkich zwyczajów to oduczają w przedszkolu, a tam to raczej zakazywano mi dłubania w nosie i zjadania mrówek. - Wzruszył lekko ramionami, na przekór nie odrywając wzroku od laminowanej, czarnej skóry obuwia. - Więc proszę, nie przenoś mnie swą postawą w zamierzchłe czasy.
Znów przeoczył jedno z tych dziwnych zachowań Hidekiego i właściwie zorientował się dopiero, kiedy silna dłoń przytrzymała jego podbródek, zmuszając do podniesienia wzroku. Czynność zarówno śmieszna, jak i nieprzyjemna, bezwarunkowo przywołała ironiczny uśmieszek na usta Arashiego. Ostatnio tak robiła mu ciotka, kiedy chciała zobaczyć, co za cholerstwo jej kochany bratanek ma w wardze. Ach, wspomnienia~.
Date-kun. Czemu, do jasnej cholery, on zawsze musi wyskoczyć z czymś ociekającym gejozą?
Blondyn miał wrażenie, że aktualnie jedna strona jego twarzy ocieka tęczowym jestestwem sodomii i aż skrzywił się na to przenikające go do głębi uczucie, jakby co najmniej dostał w gębę z "partyzanta", a nie został pocałowany w policzek przez faceta. Tak, zdecydowanie nie lubił zbytniej poufałości, czy naruszania jego osobistej przestrzeni.
- Wyobraź sobie, że wiem, że jest zimno, pogodynko. - Mruknął, podnosząc się z kucków i lekko pocierając dłońmi ramiona. Mimo wszystko chłód dawał mu się już we znaki, nawet bardziej, niż na cmentarzu, aż mu jaśniutkie włosy na rękach stanęły.
- Skoro tak Ci zimno, to może rozwiń żagle i wojażuj ku akademikowi?
avatar
Arashi Date

Zawód : uczeń//bezrobotny
Wygląd : dzika krzyżówka punka, emo i gotha z dodatkiem różu.
Stan : lekko przyćpany

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t159-arashi-date

Powrót do góry Go down

Re: Las na wzgórzu

Pisanie by Takano on Czw Maj 22, 2014 1:48 pm

- Nigdy nie uczęszczałem do przedszkola, więc nie wiem jak tam jest. - Powiedział otwarcie.
Co fakt, to fakt. Zawsze był oczkiem w głowie rodziców. Matka jak tylko miała wolne to rozpieszczała swojego jedynaka. Ojciec także poświęcał mu dużo czasu. Czasem zostawał z niańkami, ale to tyle. Po ich śmierci zajął się nim dziadek. Wizyty u psychologa, potem nauczanie indywidualne. Jakoś nie był nauczony żyć w grupie. W szkole był może raz czy dwa razy do roku. Na apelach. Dopiero teraz się to zmieniło, kiedy Ren zachorował. Oczywiście miał wybór. Zostać w domu i spełniać się artystycznie, ale jest winien coś dziadkowi. Teraz on musi mu się odwdzięczyć za opiekę nad nim przez tyle lat.
Słowa Arashiego przywołały go z powrotem na ziemię. Widząc jak ten próbuje się ocieplić, niemalże natychmiast zdjął z siebie bluzę i otulił go nią.
- Oddasz mi przy okazji. Tobie bardziej się przyda niżeli mi.
Akademik? Więc on jeszcze nic nie wie?
- Ale ja... Ja już nie mieszkam w akademiku, nie powiadomili Cię o tym? Moje rzeczy już dawno powinny zostać zabrane. Myślałem, że wiesz.
Zrobiło mu się trochę głupio. Powinien powiedzieć mu o tym wcześniej. No ale jakoś nigdy nie było okazji.
- … Wynająłem sobie mieszkanie. - Ciągnął dalej. - W akademiku są ustalone godziny powrotu itp. Reguły, zakazy. Nie jestem do tego przyzwyczajony, no i także muszę być cały czas dostępny. Decyzja była prosta. Szkoda mi trochę zostawiać Cię tam samego, gdybym mógł zabrałbym Cię ze sobą. Zawsze jakaś rozrywka by była.
Odruchowo wyjął telefon z kieszeni. Było już późno, pewnie firma od przeprowadzek już dawno przywiozła jego rzeczy.
avatar
Takano

Wiek : 21
Zawód : Uczeń
Wygląd : I tak nie rozpoznasz, więc po co?
Stan : Trzeźwy umysłowo.

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t180-hideki-takano

Powrót do góry Go down

Re: Las na wzgórzu

Pisanie by Arashi Date on Sob Maj 24, 2014 10:08 pm

Cóż, dziwnie było słyszeć, że ktoś nie doznał owej rozkoszy cierpienia w instytucji przedszkolnej podczas swoich szczenięcych lat i nie narażał się na złapanie wszelkich chorób, jakie tylko dziecko może złapać w randomowym otoczeniu i równie randomowej sytuacji. To dość smutne, bo Arashiemu na myśl odzieciństwie zawsze przychodził do głowy tamten stary, obdrapany budynek, kryjący w sobie barwne sale. No i równie barwną czeladkę zasmarkańców.
- Stary, bluzę to możesz jakiejś lasce dawać. - Burknął, patrząc podejrzliwie na Takano. Zdecydowanie jego współlokator miał jakieś zapędy gejowskie, a gdyby były jakieś zawody w pedalstwie, to teraz by zgarniał medale. A, no tak. Były współlokator, się okazuje.
- No cóż, to dzięki, że mi wcześniej powiedziałeś. - Tak, miał prawo być poirytowany i z tego prawa też korzystał. A jako, że z pokoju wychodził bladym świtem, to najpewniej przeoczył ekipę, która zabrała rzeczy Hidekiego. Cóż, trudno się mówi. Opiekun akademika też najwidoczniej niespecjalnie kwapił się do przekazania radosnej nowiny.
Arashi westchnął, kiedy dotarło do niego, co właściwie oznacza fakt zostania w pokoju samemu. No tak, koszty teraz dosłownie zwalą go z nóg, już nie wspominając o konieczności odnawiania kontaktu z siostrzyczką, tudzież matką. W pierwszym przypadku w grę będzie wchodziła pożyczka, zaś w drugim - koniec szkoły i powrót do domu. Wybornie, po prostu świetnie.
Zauważył, że Takano sprawdził godzinę na wyświetlaczu i uśmiechnął się ironicznie. Cóż, nie będzie marnował jego cennego czasu. Z tą też ambitną myślą okręcił się na pięcie w stronę wyjścia z lasu.
- Dobra, więc ja się już zmywam. Ciao. - Rzucił dość ponuro i poszedł przed siebie. Nie lubił dowiadywać się o wszystkim ostatni, szczególnie, kiedy informacje mentalnie dawały mu w mordę.
avatar
Arashi Date

Zawód : uczeń//bezrobotny
Wygląd : dzika krzyżówka punka, emo i gotha z dodatkiem różu.
Stan : lekko przyćpany

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t159-arashi-date

Powrót do góry Go down

Re: Las na wzgórzu

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach