Stragany w alejkach.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Stragany w alejkach.

Pisanie by seimei on Pon Sty 13, 2014 9:56 pm

avatar
seimei
Admin


Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com

Powrót do góry Go down

Re: Stragany w alejkach.

Pisanie by Tom Salvia on Pon Maj 05, 2014 9:02 pm

- Hm? Ah, tak. – odparł zerkając na chłopaka. Dopiero wtedy też zauważył ich złączone dłonie. /Co ja wyprawiam do cholery?!/ Niczym poparzony cofnął rękę i położył ją na swoim kolanie. /Jeszcze weźmie mnie za jakiegoś pedofila../ Westchnął głośno w myślach.
- Wybacz Hotaro, nie chciałem. – wytłumaczył się zaraz.

Podróż nie trwała nazbyt długo, tak więc zaraz jak tylko znaleźli się przed wesołym miasteczkiem wyszedł z samochodu, otworzył szybko chłopakowi drzwi i pomógł mu również wysiąść. /Nie mogę się skupić. Agr. Powinienem był nie zarywać wcześniej nocek./ Spojrzał za siebie i popchnął lekko chłopaka po plecach, zachęcając go do wejścia dalej. Wykupił im bilety na niemalże wszystkie rzeczy, zabrał chłopaka na jedno ze stoisk, gdzie popisał się swoją zdolnością strzelniczą i wygrał dla niego pluszowego dużego kota. Idąc dalej kupił mu różową watę cukrową, przejechał się z nim na kolejce, jednak tej niezbyt krętej i wysokiej, po czym w końcu usiadł na ławce niedaleko jakiegoś placu zabaw dla mniejszych pociech i wyjął z torby drugie śniadanie. Rozłożył je na niewielkiej ściereczce, na ławce, między sobą a Hotaro. Nalał nieco smakowej herbaty do dwóch małych termo-kubeczków i uśmiechnął się pogodnie.
- Podoba ci się Hotaro? Zjedz śmiało, ah. Gdzie chcesz później pójść? – Zapytał, upijając łyk swojej herbaty.
avatar
Tom Salvia

Wiek : 31
Skąd : Francja.
Zawód : Psycholog-ochroniarz
Wygląd : Ciemno-brązowe włosy, z przodu dłuższe, nieco wchodzące w oczy. Z tyłu krótkie. Oczy mieszanka piwnych z dziwnym odcieniem, przez co wydają się być czerwone w świetle. Wysoki, zazwyczaj chodzi w eleganckiej koszuli, dżinsach i trampkach.
Stan : ---

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t155-tom-salvia

Powrót do góry Go down

Re: Stragany w alejkach.

Pisanie by Hotaro Vonnenngut on Wto Maj 06, 2014 1:03 am

Hotaro nie miał za złe Tomowi że trzymał go za dłoń, było to po prostu coś czego blondyn wcześniej nie doświadczył, nikt nie chciał chwycić go za dłoń. Hotaro miał momenty w których przywiązywał wagę nawet do drobnych szczegółów, mężczyzna zabrał dłoń dość szybko jednak trwało to tak długo by chłopiec mógł poczuć lekką szorstkość dłoni, ale też jej ciepło. Wydało się to blondynowi całkiem przyjemne, może przyjemne to zbyt dużo powiedziane, było to raczej ciekawe, nowe, zagadkowe. Dzięki zasłoniętej twarzy przez chustę Tom nie mógł zobaczyć uśmiechu na twarzy chłopca i lekkiego rumieńca który wdarł się na jego policzki. Mógł tylko usłyszeć cichy, delikatny i uroczy chichot.


Podróż faktycznie nie była długa ale dzięki limuzynie świat za szybką na prawdę był tylko światem za szybą, izolował świat zewnętrzny i można było go obserwować raczej w temacie ekspozycji w centrum niż miejsca w którym się żyje. Mimo wczesnej pory, bo przecież mogło być najwyżej po dziesiątej a dla blondyna w większości przypadków to dopiero przyjemny, chłodny wiatr który wdziera się do pomieszczenia by go obudzić. Uwielbiał zimne poranki i widok na miasto które już żyje, już pracuje i umiera. Świadomość bycia poza tym z jednej strony go cieszyła, pozwalała na myślenie że udało mu się wyrwać z zgiełku miasta a z drugiej strony uderzała go myśl że nie jest wstanie znaleźć sobie miejsca w tej metropolii gdzie przecież każdy ma swój "kwadrat" z którego nie może wyjść, ale jest to jego kwadrat i nie chce z niego wychodzić bo jest mu tam dobrze. Z zamyślenia wyrwał go znowu jego pies Musze go nauczyć trochę taktu przeleciało szybko w jego głowie gdy ze znudzonymi oczami wychodził z limuzyny. Było jak się spodziewał, pełno ludzi a przede wszystkim dzieci które suszyły głowę rodzicom czy opiekunom o tę czy inną zabawkę bądź atrakcje. Hotaro nie był wstanie tego zrozumieć, on przecież od zawsze nie znał żadnych ograniczeń, zaczął się zastanawiać czy to na pewno dobrze. Chcąc nie chcąc uśmiechnął się delikatnie pod chustą gdy dostał wielkiego kota, nie było to jego ulubione pluszowe zwierze ale sam fakt otrzymania go wprawiał go w całkiem przyjemny nastrój. Jakimś cudem udało mu się przymocować pluszaka na plecach, tak że wciąż miał wolne ręce a pyszczek kota spoczął na jego głowie. Niestety przy każdej kolejnej atrakcji musiał zostawiać go przy wejściu ale to blondynowi nie przeszkadzało w kolejnym "zakładaniu" go. Blondyn uwielbiał watę cukrową, z dzikim płomieniem w oczach zsunął chustę na szyje i zaczął szamać kolorowy cukier, wiedział że wata cukrowa jest po prostu cukrem który uwielbiał, ciężko więc się dziwić reakcji. Kolejna atrakcją zaplanowaną przez jego psa obronnego była kolejka, niestety ta znudziła chłopca na tyle że prawie zasnął, przeszkadzały w tym tylko wrzaski dzieci z tyłu, nie był wstanie pojąć skąd ten strach, ta kolejka ledwo się ruszała i skręcała. Postanowił to zignorować, przecież Tom się stara, Hotaro też przynajmniej powinien. Blondyn żył w przekonaniu że czasem, nawet częściej niż czasem można skłamać dla czyjegoś dobra czy uszczęśliwić kogoś na siłę jednak nigdy wcześniej tego nie robił, dopiero teraz, po upadku z moralnej skarpy pierwszy raz chciał zrobić coś dla kogoś, dla kogoś kto chciał przy nim być, czy to dla pieniędzy czy z poczucia obowiązku, ale jednak tu był, chciał poprawić jego humor zabierając go do wesołego miasteczka. Jednym słowem, on też się starał. Nie chciał wierzyć że świat polega na ciągłej równowadze wymiany jednak podświadomie ta myśl przejmowała nad nim kontrole. Gdy jeszcze jechali trochę zbyt wolną jak dla blondyna kolejną spojrzał lekko w górę i w bok. Zobaczył uśmiechniętą twarz Toma. Westchnął cicho w hałasie dzieci z tyłu raczej niedosłyszalnie i zsunął z ust chustę i też się uśmiechnął, było to lekko wymuszone jednak chciał się uśmiechnąć, chciał w końcu umieć okazać jakieś uczucia, może życie poza społeczeństwem go z nich wyprało ale teraz chciał do nich wrócić, jednak czy nie jest zbyt późno?

Ławka, drugie śniadanie, herbata. Wysłuchał tego co powiedział Tom i wziął jedną kanapkę po czym zaczął ją jeść, faktycznie był nieco głodny. Kanapka była smaczna, na ocenę smaku mógł wpłynąć też fakt że nie robił jej sam dla siebie, ktoś ją dla niego zrobił, blondyn był wstanie docenić gest który ktoś zrobiłby dla niego jednak nie do końca umiał na niego odpowiedzieć, nie wiedział co ma zrobić poza zwyczajowym podziękowaniem, jednak teraz nie uczynił nawet tego. Popił kanapkę paroma szybkimi łykami herbaty jakby się gdzieś spieszył bo tak było. Kątem zobaczył stoisko którego nigdy nie spodziewałby się w takim miejscu. Post apokaliptyczne stoisko z różnymi gadżetami. Raczej opustoszałe a sprzedawca przysypiający na stołku. Blondyn bez większego namysłu podbiegł do stoiska nie pytając o zgodzę Toma czy nawet mówiąc mu o tym, przecież to blondyn był panem Toma a nie na odwrót, mógł robić co chce. Nie trwało to długo bo może około dwudziestu minut gdy chłopak wrócił do miejsca w którym siedział mężczyzna. Coś w wyglądzie się zmieniło, miał na twarzy maskę gazową z dwoma filtrami. Sam nie wiedział czemu ją kupił, po prostu coś mu kazało ją mieć i nosić, spodobało mu się w niej. Dzięki temu w dużym stopniu od świata mógł oddzielić też oczy, nie tylko usta. Wcześniej tę role spełniała grzywka jednak niedawno ją stracił, szukał alternatywy którą w końcu udało mu się znaleźć. Na rzecz maski chusta musiała ustąpić miejsca, przewiązał ją po prostu mocniej na szyi, na tyle by nie spadła. Oddychało mu się normalnie a jego usta cały czas teraz się cieszyły. Ludzie zaczęli na niego patrzeć inaczej, wystarczyła maska gazowa by ludzie zmienili o nim zdanie na jeszcze gorsze. Nie dość że chłopak w za dużej bluzie, kotek ma plecach i o Boże, dwukolorowych oczach to jeszcze na twarzy maska gazowa jednak Hotaro nie przejmował się tym jakoś bardzo i z dumą usiadł na miejscu w którym siedział jeszcze przed wycieczką po maskę.
-Chce do domu strachów
Powiedział w masce przez co jego głos lekko się zniekształcił i wydał się stłumiony jednak w dalszym ciągu można było usłyszeć w nim lekki uśmiech i chichot. Chciał do domu strachów bo miał nadzieje że będzie mógł się czegoś przestraszyć i przy okazji sprawdzić reakcje Toma. Bardzo chciał przestać go testować ale jeszcze nie był wstanie.

Powrót do góry Go down

Re: Stragany w alejkach.

Pisanie by Tom Salvia on Wto Maj 06, 2014 8:54 pm

Pozwolił mu iść tylko dlatego, że cały czas mógł na niego patrzeć. Co prawda gdy widział jak chłopak nakłada na głowę maskę westchnął pod nosem ciężko, zwraca uwagę i to bardzo. /I co ja z nim mam, zdenerwuje się./ Gdy tylko Hotaro znalazł się obok mężczyzna wstał i pochylił się nad nim.
- Co innego gdybyśmy mieli Halloween, karnawał albo jakiś festiwal. Ale to nie czas wojny Hotaro. – mówiąc to ściągnął z jego twarzy maskę, po czym wsadził ją do torby, uważając aby blondyn mu jej zaraz nie zabrał.
- W domu możesz sobie tak chodzić, jak chcesz to mogę ci nawet namalować motyla na twarzy ale nie będziesz tutaj chodził w takiej masce. Po pierwsze szybko stracisz przytomność, nie widzi mi się latanie z tobą do szpitala, a potem tłumaczenie się twojemu ojcu. – Pogłaskał go po głowie i naciągnął z powrotem chustę na jego usta. – To jeszcze wygląda normalnie. Wytrzymasz chyba bez tej maski chwilę dłużej. Jak bardzo chcesz to po domu strachów wrócimy do domu. W końcu jutro niedziela, będziesz musiał się trochę pouczyć, a w poniedziałek do szkoły.
Westchnął pod nosem. Na razie nie było konieczności, aby kontrolować chłopaka podczas lekcji i przerw, więc w czasie zajęć jego panicza miał czas dla siebie. Zdążyłby wtedy załatwić kilka osobistych spraw. /Muszę kupić kilka nowych ubrań, przydałoby się powiększyć garderobę./ Zawiesił wzrok na niskim chłopaku.
- Chodź Hotaro. – pogłaskał go po głowie i objął przyjacielsko ramieniem, ciągnąc w stronę domu strachów.

[z/t]
avatar
Tom Salvia

Wiek : 31
Skąd : Francja.
Zawód : Psycholog-ochroniarz
Wygląd : Ciemno-brązowe włosy, z przodu dłuższe, nieco wchodzące w oczy. Z tyłu krótkie. Oczy mieszanka piwnych z dziwnym odcieniem, przez co wydają się być czerwone w świetle. Wysoki, zazwyczaj chodzi w eleganckiej koszuli, dżinsach i trampkach.
Stan : ---

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t155-tom-salvia

Powrót do góry Go down

Re: Stragany w alejkach.

Pisanie by Hotaro Vonnenngut on Pią Maj 09, 2014 5:52 pm

Chłopiec nie zdążył nacieszyć się maską która na prawdę mu się podobała, gdy tylko ją zobaczył że to będzie idealny sposób na izolacje od świata. ukrycie twarzy przez zwrócenie uwagi na samą maskę. Po chwili już nie miał jej na twarzy, w pierwszej chwili jego źrenice bardzo się powiększyły a powieki podniosły, poczuł się jakby ktoś go atakował, prosty frontalny atak. Najpierw Shiba zniszczył mu włosy a teraz Tom zabiera mu maskę. Szybko schował ręce do kieszeni w poszukiwaniu jakiegokolwiek noże czy chociażby igły jednak nic nie miał. W tym momencie nie widział w mężczyźnie Toma ale agresora, po prostu chciał się go pozbyć. Dopiero gdy nie znalazł nic w kieszeniach i poczuł dłoń na włosach wrócił do siebie i spojrzał na Echo z dołu. Rozpoznał gdzie jest i co się dzieje, co nie zmieniało faktu że po prostu chciał odzyskać nową zabawkę.
-A gdyby na miasteczko spadła bomba chemiczna i powietrze uległo skażeniu? Po za tym, ta maska jest zrobiona tak, że oddycha się w niej bez problemu, ma dobre filtry
Powiedział chyba lekko się tłumacząc ale nie robił nic w kierunku odzyskania maski, nie wyrywał jej czy nawet ukradkiem nie sięgał po torbę
-I tak wszyscy patrzą na mnie jak na mutanta
Szepnął już ciszej ze zwieszoną głową, dał się prowadzić Tomowi do domu strachów. Hotaro trochę stracił zapał po utracie maski, ale postanowił się nie opierać.


[z/t]

Powrót do góry Go down

Re: Stragany w alejkach.

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach