Pub Dragon

Strona 3 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Pub Dragon

Pisanie by Shiroi S. on Sob Kwi 26, 2014 11:03 pm

Burknął coś kompletnie niezrozumiałego pod nosem i machnął na niego ręką, a i przy okazji na barmana. No kurde, proszę! Dwa w jednym. Cóż za oszczędność ruchowa przy jego chorobliwie przerażającym lenistwie, nieprawdaż? Geniusz jego z pewnością nie zna końca.
- Tyy. Zabawny jesteś. - Stwierdził nadal nieco rozbawiony, co z resztą było bardzo widać, jak na załączonym obrazku. - I wkurwiający. Wkurwiasz mnie jak nikt jeszcze nigdy. - Dodał zaraz potem i pozwolił sobie na wyciągnięcie ręki w jego kierunku i sprzedaniu mu pstryczka w czoło. A bo czemu cholera nie.
- Chciałbyś. - Mruknął od niechcenia i upił łyk nowej whiskey. Po raz pierwszy w życiu nadał sobie tak szybkie tempo do picia i już teraz zaczął odczuwać tego skutki. Czuł się zbyt dobrze i równie za bardzo było mu fajnie. Nawet już nie czuł aż tak ogromnej złości wobec olbrzyma, a to, że mówił co innego to druga sprawa, oczywiście mniej ważna.
avatar
Shiroi S.

Wygląd : Raczej jego brak.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub Dragon

Pisanie by Koichi T on Sob Kwi 26, 2014 11:27 pm

-Hoho, czuję się taki wyróżniony. - rzekł z lekkim uśmiechem na twarzy i zapłacił za siebie przy okazji, kiedy barman do nich podszedł. Jak tylko nowy kolega wyciągnął rękę w jego kierunku, pomyślał że zaraz mu przywali, a tu proszę. Skończyło się tylko na pstryknięciu w czoło.
-To, że chcę to swoją drogą - a to, że muszę to już zupełnie inna kwestia mój drogi. - zaznaczył, rozciągając się. Spojrzał na szklankę, po czym dodał. -I wydaję mi się, że powinieneś przystopować. - każdy lubi sobie od czasu do czasu wypić, ale trzeba znać w tym także umiar. Chyba, że koleś ma tak mocną głowę, że Koichiemu szczena opadnie jak zobaczy ile może wypić.

Powrót do góry Go down

Re: Pub Dragon

Pisanie by Shiroi S. on Sob Kwi 26, 2014 11:39 pm

Prychnął niedbale na jego odpowiedź i wychylił połowę zawartości cieczy w szklance. To zaskakujące jak dobrze mu teraz wchodził alkohol, kiedy było mu nawet wszystko jedno czy dostanie piwo czy coś innego. Było mu obojętne czy trafi do domu czy też nie - choć święcie przekonany był, że nieważne jak będzie napruty to i tak trafi. Nie raz i nie dwa wracał w stanie nietrzeźwości i zawsze docierał na miejsce bez problemu. Tylko nie pamiętał drogi powrotnej. Ale żeby być w takim stanie potrzebowałby mimo wszystko większej ilości alkoholu. Wiedział albowiem doskonale, że za trzy szklanki prawdopodobnie urwie mu się całkowicie nagle film, więc posili się może na jeszcze jedną. Ewentualnie dwie..
- Gdzjeeeś mam co Ci się tam wydaje, olbszymie. - Dosłownie fuknął w jego stronę i westchnął ciężko. Miał wrażenie, że już powoli zaczyna niewyraźnie mówić i tak też było. A przed oczami istna, mała karuzela. I to jest właśnie stan, który odpowiadał mu najbardziej. Tryb wyjebane, bo jest mi dobrze.
avatar
Shiroi S.

Wygląd : Raczej jego brak.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub Dragon

Pisanie by Koichi T on Nie Kwi 27, 2014 12:04 am

To już chyba czwarta z kolei jego szklanka whisky. Chyba dość długo tu nie zabalują, bo kogoś będzie trzeba wyprowadzić. Wydawało mu się przez chwilę, że koleżka ma mocną głowę, ale coś chyba nie za bardzo, jeśli już niewyraźnie gada. Jak z dzieckiem. Westchnął głośno i złapał się za głowę. I tak mu wyszło maltretowanie nowego kolegi, w taki sposób, że ma go teraz na głowie. Mógłby mu nawet pozwolić wrócić samemu do domu, ale pewnie coś by odwalił, więc i tak jest na niego skazany. Mniejsza większość.
-Tak tak, maluszku. Ogarniaj się, bo wychodzimy. - poklepał go po głowie, dodatkowo za niego płacąc. Potem znając życie będzie marudził, że nie ma kasy i abym ten mu ją oddał za zapłacenie, ale jak na razie nie widzi powodów, by o tym wspominać. Pierwsze co - to wyjść stąd zanim sami ich wywalą. Nawet nie wie co on może robić po pijaku, więc woli nie ryzykować, by jeszcze nie dali mu przypadkiem zakazu wstępu, jak to się czasami zdarzało.

Powrót do góry Go down

Re: Pub Dragon

Pisanie by Shiroi S. on Nie Kwi 27, 2014 12:22 am

Co za zniewaga! Jak on w ogóle mógł zapłacić za niego skoro ten nawet nie skończył swojej "zabawy z alkoholem"? Może właśnie po skonsumowaniu do końca tego drinka planował zamówić jeszcze jednego. Poza tym Shiroi nienawidził, gdy ktoś za niego płacił. Nigdy jakoś specjalnie nie brakowało mu pieniędzy ponieważ jak nie wysłali mu rodzice tak on sam dorobił sobie sesją zdjęciową. Nie potrzebował więc niczyjej pomocy.
- Pff. Skończysz w piekle. - Warknął odtrącając jego rękę dzisiejszego wieczora chyba po raz czwarty. Albo piąty. Nie pamiętał, zresztą nie miało to na ten moment większego znaczenia.
- Sam trafię do domu.. - Burknął pod nosem po czym zszedł z krzesła. Oczywiście nie zapomniał o opróżnieniu w całości swojej szklanki. Zaraz się do niej dobrał i wypił resztę. Bez słowa delikatnie chwiejnym krokiem skierował się do wyjścia.
Jest w porządku, sam da sobie radę.
avatar
Shiroi S.

Wygląd : Raczej jego brak.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pub Dragon

Pisanie by Koichi T on Nie Kwi 27, 2014 12:41 am

No co Ty nie powiesz. pomyślał na jego stwierdzenie. I niby co on ma teraz z nim zrobić? Najlepiej to odprowadzić do domu, bo zaraz pewnie zacznie mu głupoty gadać. Już nawet nie chcę wiedzieć co. Szybko się ogarnął, a następnie dorównał mu kroku obejmując go ramieniem.
-Przestań paplać głupoty. Zaprowadzę Cię do domu, bo aż nie mogę patrzeć co żeś ze sobą zrobił. - rzekł i wyprowadził go z pubu. Super. Tylko teraz którędy? Postanowił, że zda się na nowego koleżkę i będzie szedł tak jak on mu będzie kazał. Albo za nim, a raczej przy nim. Tak czy inaczej ruszyli w kierunku jego mieszkania.
z/t + Shiroi

Powrót do góry Go down

Re: Pub Dragon

Pisanie by Tom Salvia on Sob Maj 10, 2014 6:45 pm

/Nie ty jeden go nienawidzisz, ja swój jak idiota sprzedałem i nawet nie mam gdzie wrócić./ Słysząc chęć spędzenia więcej czasu z ochotą wstał i zaczął iść powoli w stronę centrum handlowego, gdzie mieścił się owy klub. Zapach nadchodzącego deszczu zbliżał się z każdą chwilą coraz bardziej, ciągnąc ciemne chmury. Jednak na przekór temu Tom zdjął z siebie płaszcz, dotrzyma towarzystwa koledze i przejdzie się w koszuli. Jakby dziwne to nie było uwielbiał moknąć, chociaż wizja choroby nie była czymś miłym.
- Tak, młodzi… Nastroje zmienne, uczucia tak samo. Nie mam nic w sumie do rozpieszczania kogoś, uwielbiam sprawiać radość drugiej osobie, jednak są tam jakieś granice. – westchnął ciężko – Zmienić zawód, jeśli jesteś dobrym lekarzem możesz połączyć z tym też coś innego. Osobiście moim marzeniem było zostanie ochroniarzem, tak wiem, głupota. Jaki dzieciak myśli o czymś takim. Jednak po tym jak mnie zaadoptował ojczym, były psycholog… - uśmiechnął się smutno, przypominając sobie śmierć ojca. Wtedy też poczuł w kieszeni wibracje komórki. Będąc przekonanym, że to sms od Hotaro, w końcu mogło coś się mu stać, otworzył klapkę. Na chwilę zamarł czytając wiadomość. /Dlaczego akurat teraz?! O ironio./ Odpisał szybko na smsa, jak się okazało to nie był Hotaro. Zatrzymał jeszcze wzrok na jednym słowie, „J'ai raté”. Poniżenie, kiedy ostatnio użył francuskiego?! Wcisnął telefon z powrotem do kieszeni i wrócił wzrokiem na rozmówcę.
- …były psycholog, sam obrałem taki kierunek. I proszę bardzo, psycholog-ochroniarz. Zdarzają się nawet przypadki, gdy mogę wykorzystać obydwie dziedziny jednocześnie. O, to tutaj. – dodał wchodząc do pubu. Zamówił u kelnerki dość mocne drinki i zajął osłonięty przez wyższą ściankę działową stolik. Usiadł blisko Reya, nie czując ani krzty krępacji.
- Właśnie, mam 27 lat, a ty? Tak mówię o tych młodszych dzieciach, a zaraz się okaże, że wyjdę przy tobie na idiotę. – uśmiechnął się przepraszająco. Różowowłosa kelnerka podeszła z szerokim uśmiechem i postawiła zamówione drinki przed nimi. – A i mówię z góry, ja zaprosiłem i ja płacę, zamawiaj ile chcesz i co chcesz.
avatar
Tom Salvia

Wiek : 31
Skąd : Francja.
Zawód : Psycholog-ochroniarz
Wygląd : Ciemno-brązowe włosy, z przodu dłuższe, nieco wchodzące w oczy. Z tyłu krótkie. Oczy mieszanka piwnych z dziwnym odcieniem, przez co wydają się być czerwone w świetle. Wysoki, zazwyczaj chodzi w eleganckiej koszuli, dżinsach i trampkach.
Stan : ---

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t155-tom-salvia

Powrót do góry Go down

Re: Pub Dragon

Pisanie by Rey on Sob Maj 10, 2014 7:03 pm

Czuje się jak jakiś zdesperowany dzieciak. Flirtuje z facetem, którego w sumie co poznałem i idę do pubu się prawdopodobnie opić.
Rey również czuł w powietrzu zapach deszczu, ale kompletnie się tym nie przejmował. Prosił się niemalże o jakieś choróbstwo. I tak w sumie nikt Go nie odwiedzi, a przynajmniej tego się właśnie spodziewał. W sumie większość dni spędzał teraz w szpitalu, a do południa w szkole. W nocy również bywał częściej w szpitalu, więc niemalże zapomniał jak wyglądał jego dom.
Szedł spokojnie w stronę pubu. W sumie w żadnym nie był już jakiś czas. Miła odmiana. Jakoś się nie przejmował tym, że będzie rozmawiał w obcym miejscu z obcym facetem, ale doszedł do wniosku, że z każda godziną dowiaduje się o nim czegoś więcej. I przez to jeszcze bardziej rozbudzał zainteresowanie Reya swoją osobą. Po raz pierwszy, aż tak bardzo kleiła się mu rozmowa z kimś obcym i z poza szkoły.
-W sumie myślałem, żeby zostać tylko w szpitalu, ale nie mam takiego zapału jak kiedyś, więc chyba sobie odpuszczę. Może zrobię jakiś kurs. Sam jeszcze nie wiem.Na pewno też myślę , aby w końcu się ustatkować. Kiedyś myślałem o tym całkiem poważnie, teraz mam nieco mniejszy do tego zapał. Z wiekiem i czasem wszystko się zmienia.
Zerknął na Toma w momencie kiedy ten wyciągnął telefon.Nie przejmował się tym, ale również miał nadzieję, że nie usłyszy zaraz : " Wiesz co, ale muszę już iść, wynikła pilna sprawa". Uspokoił się jednak, jak ten podjął dalej temat. Przynajmniej szybko mu nie ucieknie, a przy okazji obczaił , że ma telefon. Potem mogą wymienić się numerami.
- Szczerze nigdy tutaj nie byłem, ale podoba mi się.
Powiedział zaraz po tym, jak weszli do pubu. Poszedł za Tomem do miejsca nieco odludnego, które dla nich wybrał. Może jakby był młodszy to przejmowałby się tym naruszeniem przestrzeni prywatnej, ale teraz? Nawet mu to się podobało. Dodawało pikanterii całej scenie. Rozsiadł się wygodnie i spojrzał na Toma, uśmiechając się mimowolnie kiedy ten powiedział ile ma lat. Nie mógł się po prostu powstrzymać. W sumie nawet się nie spodziewał spotkać swojego rówieśnika.
- Jesteśmy w tym samym wieku. Też mam 27 lat. W ogóle nie wyglądasz.
To miał być komplement, ale nie wiedział jak mu to wyszło. Podziękował cicho za tego drinka i upił z niego łyk. Całkiem dobra mieszanka. Nie przejmował się tym, że ze względu na pusty żołądek alkohol szybciej uderzy mu do głowy. Póki siedzi to będzie dobrze, gorzej jak przyjdzie wstać i wyjść. Miał nadzieję, że prędko nie będzie musiał tego robić zdradzając swoją nieco słabą głowę do alkoholi. Pewnie dlatego wybrał kawę, a nie alkohol, przy swoich uzależnieniach i zapijania smutków.
- Niech będzie, choć sprzeczałbym się w tym. W końcu to Ja Cię zaczepiłem, to Ja powinien zapłacić. Ale pójdę na ugodę i jak następnym razem się umówimy, to zabiorę Cię na kawę.
Tak był pewny tego, że jeszcze kiedyś się spotkają.
Mam nadzieję, że w najbliższym czasie. Chyba , że po dzisiejszym dniu będziesz Mnie mieć dość.
- Skoro już rozmawiamy to co....masz kogoś? Czy opiekowanie się jakimś dzieciakiem to jedyne co Cię interesuje?
avatar
Rey

Wiek : 30
Zawód : Były Pielęgniarz szkolny, lekarz w szpitalu
Wygląd : Wieczne niedopięta koszula, wicznie rozczochrana czupryna.
Stan : Wolny

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t61-rey-cross#108

Powrót do góry Go down

Re: Pub Dragon

Pisanie by Tom Salvia on Sob Maj 10, 2014 7:53 pm

Fakt, że teraz był jakoś bardziej wyczulony na telefon irytował go. Dlatego też, przełożył aparat gdy siedzieli do kieszeni płaszcza, tak aby go nie kusił. W końcu teraz postanowił postarać się z całych sił i sprawdzić, czy jeszcze taki staruch jak on potrafi kogoś poderwać. Ku jego zdziwieniu, mężczyzna okazał się być rówieśnikiem, kto by pomyślał. Na wygląd również nie dawał mu zbyt wiele, co najwyżej 21 lat. /I tak lepiej 21, niż 15…/ Dodał w głowie podczas rozmyślań. Oszukany, perfidnie oszukany i dziecinnie złapany w pułapkę. Jednak wracając do rzeczywistości, patrzył tak na długowłosego, słuchając go uważnie, przy czym intensywnie opróżniając szklankę z trunkiem. Alkohol, to było coś czego zdecydowanie teraz potrzebował. Raz na odwagę, dwa na oderwanie się od rzeczywistości. Powinien chyba jednak wynająć jakieś mieszkanie, może po jakimś miesiącu przyzwyczaiłby się do spania i mógł w końcu mieć normalny sen. /”Normalny”, śmieszny jestem. Cholera Rey, masz pecha. Ostatnio piłem dwa lata temu, nawet po śmierci ojczyma tego nie zrobiłem. Obawiam się, że mogę palnąć głupotę, a co gorsza rzucić się na ciebie. Z każdym łykiem wydajesz się być bardziej atrakcyjniejszy. Na szczęście mam tyle oleju w głowie, aby tego nie palnąć na głos. Przynajmniej na razie…/
- Haha, opieka to jedynie robota. – odpowiedział wzdychając – Zresztą to jeszcze dziecko, nie popełniam dwa razy tych samych błędów w życiu. – dodał już nieco ciszej. – I nie mam nikogo, poszukuję, a konkretnie trafiłem na ciekawego „osobnika”, który wydaje się być na domiar interesujący. – Uśmiechnął się szeroko i dopił drink do końca.
Wskazał kelnerce ruchem dłoni, aby przyniosła to samo, po czym wrócił wzrokiem na Reya. Dzień zapowiadał się bardzo ciekawie. Każda chwila, w której płyn rozprowadzał się po jego ciele była błoga, bodajże po czwartej kolejce poczuł mocniejsze uderzenie alkoholu. Zdecydowanie, dziś miał dobry dzień do picia. Humor na dodatek dzięki nowemu towarzyszowi mu dopisywał jeszcze bardziej. Wyłączył się całkowicie na swoje problemy, zmartwienia, przeszłość. Skupił się na czarnookim oraz sposobie sprawnego i wyrachowanego poderwania go.
avatar
Tom Salvia

Wiek : 31
Skąd : Francja.
Zawód : Psycholog-ochroniarz
Wygląd : Ciemno-brązowe włosy, z przodu dłuższe, nieco wchodzące w oczy. Z tyłu krótkie. Oczy mieszanka piwnych z dziwnym odcieniem, przez co wydają się być czerwone w świetle. Wysoki, zazwyczaj chodzi w eleganckiej koszuli, dżinsach i trampkach.
Stan : ---

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t155-tom-salvia

Powrót do góry Go down

Re: Pub Dragon

Pisanie by Rey on Sob Maj 10, 2014 8:03 pm

- Pozazdrościć, jeszcze chwila i będę zazdrosny. Niebezpieczne, niebezpieczne. Nie powinienem tyle pić..
Rzekł cichym tonem głosu wzdychając przy okazji bezradnie. Sam w sumie podziwiał się za to, że tak chętnie pozwolił się zaciągnąć na drinka. Dalej się niepokoił, że w pewnym momencie część jego zacznie krzyczeć, aby się stąd wynosił i nie oglądał się za siebie, ale z drugiej strony chciał tutaj siedzieć, aż nie padnie, byle tylko ten mężczyzna mu towarzyszył. Dobrze czuł się w jego towarzystwie i w sumie odczuł to po raz pierwszy od kilku lat.
Rety , Rety..Co za utrapienie. Jeszcze brakowałoby, abym sobie wpadł po uszy..i wtedy dopiero będzie problem.
Spojrzał na bruneta i uśmiechnął się mimowolnie do swoich myśli. Kolejne drinki tylko sprawiały, że Rey się bardziej rozluźniał, a przy okazji robiło się mu w środku brzucha bardzo gorąco. Chyba troszkę przesadził, a drinki były na prawdę mocne.
- Pasuje, już mi chyba wystarczy. Coś mi mówi, że jutro będę to odchorowywać. Ale przynajmniej nie będę miał czego żałować. Gorąco tu..
Powiedział szeptem to ostatnie zdanie i rozpiął dwa guziki swojej koszuli przez co odsłonił całkiem swój tors. W sumie i tak mało kto ich zobaczy zza tego winkla.Miejsce było na prawdę bardzo dobre. Spojrzał znowu na twarz Toma uśmiechając się nieco. Tak, po alkoholu robił to częściej.
- Masz niespotykane oczy. Ktoś Ci to już mówił ? Nie będziesz miał przeze mnie problemów w pracy?
Na dobrą sprawę nie do końca kontrolował to co w tym momencie mówił, ale starał się, by miało to jakoś ręce i nogi. Sam nawet nie wiedział kiedy nieco oparł się ramieniem o ramie bruneta również naruszając przy tym nieco jego prywatność. Ale .czy to było teraz ważne?
avatar
Rey

Wiek : 30
Zawód : Były Pielęgniarz szkolny, lekarz w szpitalu
Wygląd : Wieczne niedopięta koszula, wicznie rozczochrana czupryna.
Stan : Wolny

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t61-rey-cross#108

Powrót do góry Go down

Re: Pub Dragon

Pisanie by Tom Salvia on Sob Maj 10, 2014 8:27 pm

Ah, ta cholerna słabość. Słodycz, której wręcz nie mógł się oprzeć. Tak a propos opierania, czyjeś ciało zaraz obok. Nieco stykające się ramiona, miłe uczucie. Dreszcze, które przebiegły po całym jego ciele, gdy tylko zauważył całkowicie odsłonięty tors Reya. To dopiero było niebezpieczne, alkohol powoli dający się coraz bardziej we znaki, chęć zasmakowania drugiego ciała. /Skup się. Nie myśl o tym, nie patrz tam. Nie patrz choćby nie wiem co się miało dziać./ Praca, praca, ah w tej chwili to było najmniej ważne! Jak miał się pohamować, gdy mówił o jego oczach? Miły komplement, chociaż sam nie przepadał za ich kolorem. No i musiał spojrzeć na jego twarz, bo przecież tego wymaga rozmówca. Bum, za późno, o co on pytał? Praca… Ten tors, który można upiększyć tyloma znakami malinek, szyja aż prosząca się o składanie na niej pocałunków.
- Z pracą nie będzie problemów, mam wszystko pod kontrolą. – odpowiedział, przełykając głośno ślinę. Owszem było gorąco, a przez tą bliskość, drinki i twarz niemalże zaraz obok jego ledwo co się kontrolował. /Zero alkoholu, właściwie to zawsze po nim jestem dziwnie napalony. Obcy koleś, opanuj się. Chociaż znowu nie taki obcy, znam jego imię, wiek, pracę, widzę że cierpi z powodu jakiegoś związku, coś się musiało spierdolić. Więc w sumie to już jakiś mój znajomy. Nawet dobry znajomy skoro tyle o nim wiem. Prawda?/ Wmawiał sobie, aby tylko starać się skupić na czymś innych, po chwili jednak zostało to zapomniane, gdyż jego wzrok wlepił się wręcz w oczy chłopaka.
- Bardziej mnie kręcą twoje oczy, głębokie, strasznie ciężko cokolwiek z nich wyczytać. Jednak gdy się uśmiechasz wyglądasz naprawdę pięknie Rey. I jeśli zaraz nie przysłonisz swojego torsu obawiam się, że mogę zacząć cie całować…i nie tylko. Wolę uprzedzić zawczasu, no chyba że nie masz nic przeciwko temu. – szepnął, nachylając się wprost do jego ucha. /Co ja wyprawiam, kiedy ostatnio coś takiego odwalałem?!/
avatar
Tom Salvia

Wiek : 31
Skąd : Francja.
Zawód : Psycholog-ochroniarz
Wygląd : Ciemno-brązowe włosy, z przodu dłuższe, nieco wchodzące w oczy. Z tyłu krótkie. Oczy mieszanka piwnych z dziwnym odcieniem, przez co wydają się być czerwone w świetle. Wysoki, zazwyczaj chodzi w eleganckiej koszuli, dżinsach i trampkach.
Stan : ---

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t155-tom-salvia

Powrót do góry Go down

Re: Pub Dragon

Pisanie by Rey on Nie Maj 11, 2014 8:13 am

Z pracą może masz wszystko pod kontrolą, ale chyba teraz troszkę oboje się zagalopowaliśmy. Co mi tam. Sven mówił mi, abym w końcu zaczął korzystać z życia. W sumie dobra to jest okazja ku temu, ale czy w ogóle mam odwagę. Potem mogą przyjść znowu te cholerne wyrzuty sumienia. Troszkę to przerażające.
Wlepiał swoje ciemne oczy w twarz mężczyzny. Uśmiechnął się nieco i rozglądnął się szybko dookoła. Tak, miejsce mieli na prawdę bardzo odosobnione. W sumie najlepszy widok mieli z tego miejsca na bar, a przy okazji w sumie nikt za bardzo nie wracał na nich uwagę. W końcu przychodzi tutaj pełno facetów różnej orientacji. Mógłby się założyć, że w toalecie jest również automat do prezerwatyw.
Kurwa! O czym ja u diabła myślę! Opanuj się, gdyż jutro na pewno potem będziesz chciał to odszczekać. Popadniesz w kolejny stan depresji. Na pewno tego chcesz. Nic nie mów, udawaj idiotę. Nie mów tego!
Rey przygryzł tylko na moment swoją dolną wargę i zaśmiał się nerwowo. Już wiedział po samym sobie, że alkohol na prawdę nieźle zakręcił mu w głowie. W sumie musiał przyznać, że nawet przed piciem Tom wydawał się mu atrakcyjnym facetem, ale teraz jak Go poznał bliżej, był tego już całkiem pewny. I na dodatek jeszcze stał się bardziej śmiały w słowach do Reya. Mógł się tego spodziewać. Wpatrzył się w oczy Toma, jakby chciał Go wziąć na przetrzymanie, ale w końcu musiał coś powiedzieć i to na głos.
- Właśnie przez Moje oczy, większość ludzi mnie unika. Obawiają się ich, bo nic w nich nie widzą. Czemu miałbym przysłaniać swoje ciało? Jest tutaj na prawdę gorąco, więc grzecznie odmawiam i Cię tym po maltretuje.
Rzekł niemalże szeptem. W sumie w tym momencie się nieco zestresował, ale nie było tego po nim widać. Czasami miał takie różne napady, a ta sytuacja była dla niego zupełnie nowa. W sumie do tej pory samemu się o kogoś starał i kogoś podrywał. Nigdy nie był po tej drugiej stronie, a tutaj niespodzianka. Właśnie ktoś go podrywał i tą osobą był Tom, który w sumie spodobał się mu od początku.
- Nie wystraszysz Mnie swoimi "groźbami" odnośnie całowania. Musisz się bardziej postarać, jak chcesz Mnie odstraszyć.. .
Te słowa wypowiedział całkiem cicho, aby tylko Tom Go usłyszał. Czuł jego oddech przy swoim uchu, ale kompletnie się nie odsunął.
avatar
Rey

Wiek : 30
Zawód : Były Pielęgniarz szkolny, lekarz w szpitalu
Wygląd : Wieczne niedopięta koszula, wicznie rozczochrana czupryna.
Stan : Wolny

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t61-rey-cross#108

Powrót do góry Go down

Re: Pub Dragon

Pisanie by Tom Salvia on Nie Maj 11, 2014 10:41 am

Nie mógł przestać się uśmiechać, chłopak widocznie perfidnie, chociaż mogło to być też nie świadome, odpowiedział na jego zaczepki. Ah, czyli jeszcze nie wyszedł z wprawy. Jakkolwiek by to oczywiście nie zabrzmiało, miał przecież 27 lat, jednak czuł się znacznie starzej. Zdawało mu się, że usłyszał wibracje w telefonie. /Kolejny sms? Nie, nie będę sobie teraz psuć nastroju./
- Oczy według mnie są odzwierciedleniem duszy człowieka. Twoje są bardzo głębokie i wręcz hipnotyzujące. Pierwszy raz spotykam się z tak ciemnym kolorem i stwierdzam już bez bicia, że będę miał do nich słabość. – stwierdził podnosząc nieco głowę, aby znowu móc spojrzeć w te tęczówki.
Robiło się bardzo niebezpiecznie, serce przyspieszało tempa, a dłonie nieco zadrżały, na myśl o badaniu rozgrzanego torsu chłopaka. Pocałunek, więcej i więcej. Z pewnością wyglądał na kogoś kto się umie całować. Tom wciągnął powoli powietrze do swoich płuc, starając uspokoić myśli. Nie przestanie na pocałunku, to nie było możliwe. /Co jeśli to się potoczy za daleko? Albo jeśli przerwie? Albo się okaże, że tylko ja myślę o czymś takim?!/ Przygryzł dolną wargę, a jego oczy znowu powędrowały na tors Reya. /Nie. Pierdolę. Mam dość swoich obaw, co ma być to będzie. Do cholery jestem dorosły i mogę robić co dusza zapragnie. No przynajmniej w obecnym stanie… Walić to./
Jego dłoń się podniosła i zatrzymała dopiero przy twarzy chłopaka, poczuł nieco rozgrzaną skórę na jego twarzy, głaszcząc delikatnie jego policzek.
- Bardziej się postarać mówisz? Obawiam się, że jeżeli to nastąpi wszelkie moje dotychczasowe hamulce znikną na..długi czas. – odparł.
Jego twarz zaraz po tych słowach zbliżyła się na tyle, aby złączyć ich usta, dłoń która była na twarzy Reya, przesunęła się gdzieś za ucho, wczepiając palce w kosmyki długich, nieco pofalowanych włosów. Kilka niewinnych pocałunków, jakby badających teren, pierwsze muśnięcie językiem warg długowłosego. Rozchylone nieco usta, zaproszenie które Tom bez wahania przyjął od razu, pogłębiając pocałunek. Przysunął się bliżej chłopaka, przymknął nieco oczy, jednak ich nie zamykał obserwując twarz drugiego. Kolejny ruch dłoni, za uchem, na szyi, obojczyku i w końcu docierając na odsłonięty tors. Najpierw sunął nią do linii spodni chłopaka, jednak zaraz cofnął, badając po kolei mięśnie na brzuchu, wyżej, muskając ‘’niechcący’’ palcem sutek chłopaka. Przyjemny dreszcz rozchodzący się po ciele. Ah, tak zdecydowanie męskie ciało, usta są najlepszą rzeczą na świecie. Pocałunek starał się coraz bardziej namiętny, Tom ani przez chwilę nie myślał o przerywaniu go, gdzie tam, w końcu zaczęło się robić coraz ciekawiej.
avatar
Tom Salvia

Wiek : 31
Skąd : Francja.
Zawód : Psycholog-ochroniarz
Wygląd : Ciemno-brązowe włosy, z przodu dłuższe, nieco wchodzące w oczy. Z tyłu krótkie. Oczy mieszanka piwnych z dziwnym odcieniem, przez co wydają się być czerwone w świetle. Wysoki, zazwyczaj chodzi w eleganckiej koszuli, dżinsach i trampkach.
Stan : ---

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t155-tom-salvia

Powrót do góry Go down

Re: Pub Dragon

Pisanie by Rey on Nie Maj 11, 2014 10:57 am

Słabość do oczu. W sumie po raz pierwszy , chyba nawet w życiu, słyszał , że ktoś miał słabość do czegoś związanego z nim samym. Wcześniej to on przechodził różne słabości. Wzloty, ale całkiem częstsze były te cholerne upadki. W sumie towarzystwo kogoś takiego jak tom było niewątpliwie jednym z tych wzlotów i miał nadzieję, że utrzyma się na tej wyżynie przez jakiś czas. W sumie po raz pierwszy tak dobrze się czuł w czyim towarzystwie. Nie wiedział czy to było tak naturalne czy też spowodowane jakąś chemią.
Chemią ?! WTF?! Na prawdę sobie wpadłem i chyba nawet nie chce wychodzić z tego cudownego miejsca.
- Zobaczymy..Chyba zacznę się bać o swoje hamulce.
A posiadał ich bardzo dużo, nie ważne cz po pijaku czy też trzeźwo - choć z tymi drugimi to była okropna masakra . Po pijaku był bardziej śmielszy i otwarty do ludzi, ale po samym sobie nie spodziewał się, że może być AŻ TAK bardzo śmiały. Mimowolnie się uśmiechnął widząc, jak bardzo blisko niego znajduje się w tym momencie Tom.
No tak..on..na prawdę...mnie wkurza..
Wkurzał Go o dziwo w pozytywnym znaczeniu. Jeszcze mu brakowało, aby dla kogoś stracić głowę i chyba na prawdę się powiesi.On? Zakochany ?! Nie możliwe! Przynajmniej tak to sobie starał rozwiązać w głowie. Spodziewał się późniejszego wielkiego rozczarowania, ale nie wiedział, jak będzie, gdy faktycznie to rozczarowanie przyjdzie. Na razie, nie przyszło. Potem poczuł tylko na swoich ustach wargi Toma. Zaczepka, ale jaka przyjemna zaczepka. Czemu by na nią nie odpowiedzieć. Przecież nie było to nic złego. Samemu również chętnie musnął jego wargi, jakby chciał zbadać teren. Przymknął nieco oczy, ale ich nie zamknął. Potem już jakoś poleciało. Sam nie wiedział nawet kiedy rozchylił nieco bardziej swoje wargi, zapraszając mężczyznę do głębszego pocałunku. Sam chwile potem , wpił się nieco w jego wargi kontynuując tym razem nieprzerwany pocałunek. Poprawił się nieco na miękkim siedzeniu. Czuł dłoń bruneta na swoim ciele, aż na skórze pojawiła się gęsia skórka, a sutki odznaczyły się bardziej na gładkim torsie.Samemu również wsunął dłoń we włosy bruneta, a drugą położył na boku jego ciała podsuwając leniwie jego ubranie do góry, aż usadowił dłoń na jego gołej skórze. Smakował jego ust w co raz namiętnym pocałunku, aż leniwie się odsunął z głośnym cmoknięciem. Spojrzał mu uważnie w oczy, a dłoń z jego włosów leniwie wyplątał, a drugą nadal trzymał na jego boku. Nawet nie wiedział co powiedzieć. Oblizał tylko subtelnie wargi, chcąc zapamiętać na nich smak warg bruneta.
- Taką terapie mógłbym mieć codziennie.
Rzekł uśmiechając się nieco pod nosem. W sumie nie wskazywało na nic, że Rey chciałby posunąć się nieco dalej i oddać się mężczyźnie. Za wcześnie? Najwyraźniej tak, a czekanie na dobrą sprawę pobudza jeszcze bardziej apetyt. Przy okazji chciał poznać Go lepiej. Nie chciał, aby po jednym numerku się okazało, że ten zrywa kontakt, bo dostał to co chciał. Sam chciałby coś o wile więcej niż tylko seks.
avatar
Rey

Wiek : 30
Zawód : Były Pielęgniarz szkolny, lekarz w szpitalu
Wygląd : Wieczne niedopięta koszula, wicznie rozczochrana czupryna.
Stan : Wolny

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t61-rey-cross#108

Powrót do góry Go down

Re: Pub Dragon

Pisanie by Hotaro Vonnenngut on Nie Maj 11, 2014 4:07 pm

Dzień był dość słoneczny a po niebie leciały leniwe chmurki które zdawały się nie przejmować jakimkolwiek istnieniem czy celem życia. Hotaro chciał być jedną z nich jednak ktoś ustawiony wyżej sobie z niego zakpił i zrzucił na ziemi w postaci niskiego blond chłopca. Blondyn ciągnął Tonego przez całą drogę, jakby bał się że go gdzieś po drodze zostawi czy zgubi, już wcale nie chciał być groźny, poza szkołą tylko w określonych sytuacjach zmieniał się w bestie jednak teraz, gdy był świadomy że nie ma przy sobie swoich noży raczej unikał tej przemiany, nie miał nawet czym się bronić czy zaczynać walki
-Chciałbym napić się czegoś mocnego
Zachichotał na ucho Tonego i wszedł jakby nigdy nic do baru. Widocznie Hotaro szybko adaptował swoich rozmówców czy aktualnych towarzyszy bo przestał traktować Tonego jak obcego, sam nie wiedział czemu tak się dzieje. Jeszcze przed chwilą trzymał go na kolanach a teraz łaskawie patrzy w jego twarz by ten kupił mu jakiś alkohol. Zachichotał cicho i wcisnął w dłoń Tonego parę banknotów o wysokich nominałach.
-Kup coś dobrego, będę czekać tam
Powiedział po czym wskazał jeden z zaciemnionych stolików w głębi sali. Chciał z nim porozmawiać a nie siedzieć na wysokich krzesełkach tuż przy barze. Powiedział mu to szybko i niejako pchnął go w kierunku baru bo sam zauważył znajomą postać. Czy to może być Echo? Tak! Bez wątpienia, ale co on robi? Hotaro najpierw nie mógł uwierzyć oczom ale po chwili westchnął cicho i z delikatnym uśmiechem szybko ruszył do wcześniej wybranego stolika gdzie usiadł i obserwował całą sytuacje przy barze, czekał też aż Tony wróci z alkoholem. Prawda była taka że Hotaro jeszcze nigdy wcześniej nie pił żadnego alkoholu więc nie wiedział jak się zachowa ale przecież nie będzie się tym przejmować.

Powrót do góry Go down

Re: Pub Dragon

Pisanie by Anthony F. Blake on Nie Maj 11, 2014 4:43 pm

- Ty, czegoś mocnego? - Lekko uniósł brwi, z niedowierzaniem patrząc na chłopaka. Po jego posturze sugerując, dwa piwa powinny sprawić, że będzie łaził po ścianach, a ten jeszcze na dodatek chce coś z dużą ilością procentów. Jeśli nie ma dość dobrej głowy, to będzie zapewne chodził po ścianach. Byle tylko nie oskarżono go o rozpijanie nieletnich.
Tony już z daleka rozpoznał fasadę pubu i mimowolnie poczerwieniał na wspomnienie zeszłego wieczora i poznanego tam mężczyzny. Do teraz nie mógł zrozumieć, jak mógł pójść z praktycznie obcą osobą na spacer w odludne miejsce. To cud, że przy swojej ufności w ludzi nadal ma obie nerki i nie jest w burdelu w Rosji.
Oby go dzisiaj nie było, chyba bym się zapadł pod ziemię...
Otrząsnął się i myślami powrócił do towarzyszącego mu chłopaka, który właśnie podawał mu zdecydowanie zbyt dużo pieniędzy. I co on ma za to kupić, całą butelkę Johnnie Walkera? Cóż, w sumie to należy do gatunku mocnych alkoholi, a przy okazji ma jakiś smak, ten aromat dziewiczych pól Szkocji, dębowych desek i innych tego typu atrakcji. Anthony skinął głową na znak zgody i poszedł w stronę baru, z każdym krokiem zwalniając. Na krzesełkach dwóch facetów ewidentnie migdaliło się ze sobą, nie zauważając otaczającego ich świata, ze zdegustowanym barmanem włącznie.
Pedalstwo się szerzy w tempie zastraszającym, a chyba najbardziej w tym miejscu.
Chłopak wzruszył filozoficznie ramionami i podszedł do drugiego końca baru, skinieniem przywołując wąsatego właściciela. Poprosił o dwie szklanki wypełnione lodem, butelkę ze złocistą whisky i zaniósł to do osłoniętego stolika, po drodze nie potrafiąc się oprzeć, by nie oglądać się co chwila na mężczyzn.
- Ty, tam jacyś waginosceptycy siedzą... - szepnął konspiracyjnie, siadając naprzeciw Hotaro. - Ale nawet ładni.
avatar
Anthony F. Blake

Wiek : 22
Skąd : Los Angeles
Zawód : Uczeń 3A//Naczelny hejter i grammar nazi
Wygląd : Jestem piękny i uroczy - popatrzcie w moje oczy~
Stan : Ciekły.

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t137-anthony-f-blake-ale-co-znac

Powrót do góry Go down

Re: Pub Dragon

Pisanie by Tom Salvia on Pon Maj 12, 2014 11:44 am

Cudowna chwila, która zdawała się błogo dłużyć. Rozgrzany wilgotny mięsień, zapewne język, który pieścił nieustannie swoim. Nieco chłodne dłonie, od których w miejscu dotyku przeszły go lekkie dreszcze. /Nie dobrze… Powinienem przerwać i to zaraz. No dalej Tom, dalej!/ Nim jednak zdążył się odsunąć, pierwszy to uczynił Rey, za co w duchu mu podziękował z całego serca. Powinien sam umieć się opamiętać i zacząć powoli myśleć racjonalnie, prawda?
- Z przyjemnością mógłbym coraz częściej wypadać z tobą na takie „terapie”, jednak jeśli nie miałbyś mi tego za złe chciałbym cie też poznać bardziej Rey. – uśmiechnął się delikatnie. Dziwne wrażenie, jakby ktoś się na niego patrzył. Nienawidził tego uczucia, ale przecież byli praktycznie w niewidocznym miejscu pubu. Odwrócił głowę w bok, aby już spojrzeć po ludziach, jednak w tym samym momencie usłyszał swój telefon głośno wibrujący o nogę drewnianego stołu. Nawet lekko podskoczył, westchnął głośno.
- Wybacz, muszę sprawdzić kto to. Rola ochroniarza… - uśmiechnął się przepraszająco i z dużą niechęcią, odsunął od mężczyzny. Wstał na chwilę, biorąc telefon do ręki, aby przeczytać wiadomość. /Jutro…15?/ Doczytał wiadomość do końca i poczuł ścisk w żołądku, czyżby jednak..? /Nie, to nie możliwe, w końcu jest młody, na pewno kogoś ma, tylko pisze jak idiota dwuznacznie./ Uspokoił się nieco, szybko odpisując na wiadomość. /Brawo Tom./ Odłożył tym razem telefon na stolik i od razu wrócił obok Reya, wyłączając się ponownie na niechciane wspomnienia przeszłości.
- Fałszywy alarm. – skwitował krótko.
Głupio było wrócić ponownie do tamtej bliskości, na którą ani trochę nie narzekał. Teraz nie prędko pozbędzie się tych obrazów z głowy. Ah, drżenie tego ciała pod wpływem jego dotyku. Wspaniałe uczucie. Sięgnął do swojego portfela i wyciągnął jedną ze swoich wizytówek. Czarna, mająca jakieś szare wzory w tle, posiadająca podstawowe informacje o Tomie, imię, nazwisko, telefon no i zawód „psycholog jak i ochroniarz”. Pokręcone, jak mu mówiła już nie jedna osoba, wybrał dwa rozbieżne kierunki studiów i na dodatek w każdym się sprawdził. Podał ową tekturkę prosto do dłoni Reya, oczywiście specjalnie go za nią przy okazji łapiąc.
- Mój numer, jeśli się faktycznie nie wystraszyłeś to możesz się odezwać. Daję teraz, bo znając siebie potem wypadnie mi to z głowy. – mówiąc to cały czas już patrzył na twarz mężczyzny, nie potrafiąc oderwać wzroku od jego głębokich oczu. – Rey, powiedz mi coś o sobie, hm? Jakie lubisz rzeczy, czy też jakie masz oczekiwania do dla przykładu przyszłego partnera. – tutaj większy uśmiech wkradł się na jego usta. – Oczywiście, jak takowego znajdziesz. – dodał po chwili.
avatar
Tom Salvia

Wiek : 31
Skąd : Francja.
Zawód : Psycholog-ochroniarz
Wygląd : Ciemno-brązowe włosy, z przodu dłuższe, nieco wchodzące w oczy. Z tyłu krótkie. Oczy mieszanka piwnych z dziwnym odcieniem, przez co wydają się być czerwone w świetle. Wysoki, zazwyczaj chodzi w eleganckiej koszuli, dżinsach i trampkach.
Stan : ---

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t155-tom-salvia

Powrót do góry Go down

Re: Pub Dragon

Pisanie by Hotaro Vonnenngut on Pon Maj 12, 2014 1:17 pm

Ten dzień na pewno nie należał do nudnych. Spotkał Echo w pubie i to w niejednoznacznej sytuacji. Nowy klient? Ochroniarzowi znudziła się praca dla małego psychopaty? W sumie nie po to tu blondyn przyszedł, chciał się napić z nowym kolegą. Obserwował dokładnie całą trasę Tonego, to zabawne jak bardzo unikał spotkania z dwoma całującymi się mężczyznami. Ale w końcu wrócił ze szklankami i Whisky. Jak już wspomniałem Hotaro nigdy nie pił więc nie miał pojęcia jak to smakuje czy po ilu łykach zaleje się w trupa i padnie, co gorsza, ciekawe co się stanie gdy przestanie nad sobą panować a kontrole przejmą głosy w jego głowie. Na samą tą myśl blondyn cicho zachichotał i nalał sobie trunku do szklanki i upił łyk. Jego mina bezcenna, wykręciło mu twarz jak jakiemuś młodziakowi który pierwszy raz w życiu pije coś mocnego, no tak, przecież to właśnie się działo. Zaczęło go palić w gardle ale tylko cicho się zaśmiał, różnie reagował na różne sytuacja, tak reagował na pieczenie w gardle
-Mówisz że ładni?
Zapytał z lekką ironią w głosie jednak po chwili się uśmiechnął i oparł o kanapę zakładając za nią łokcie, rozłożył się wygodnie na kanapie.
-Na prawdę nie znasz chromatycznej bestii, czy może legendy o niej?
Zapytał z zaciekawieniem w głosie. Teraz już nie był młodszą siostrą, był kompanem do rozmów przy alkoholu. Gdyby pominąć fakt jak się z Tonym poznali mogłoby to mieć sens, ale przecież jeszcze niedawno starszy chłopak udawał pobicie dla młodszego. Cóż, w niektórych sytuacjach Hotaro tracił instynkt samozachowawczy, strasznym było to, że działo się to coraz częściej. Młodszy blondyn chcąc nie chcąc czasem spojrzał na siedzących już nieco dalej od siebie mężczyzn. Nie czuł się źle z tym że obserwował Toma, przecież to jego pies w pracy jak i poza nią. Nie uważał że to coś złego od co. Dopiero teraz zaczął się zastanawiać co może się stać gdy Tom dowie się że młodszy zgubił telefon. Przecież go zgubił, nie było tak, że dostawił go w samochodzie celowo.

Powrót do góry Go down

Re: Pub Dragon

Pisanie by Rey on Pon Maj 12, 2014 3:11 pm

- Nie mam nic przeciwko, choć nie bardzo przepadam w ogóle o sobie opowiadać.
Rzekł cichym tonem głosu. Alkohol mocno szumiał mu w uszach co w pewnym momencie było na prawdę bardzo irytujące. Odetchnął głęboko po czym pokiwał głową na boki i westchnął głośno, gdy tylko brunet oddalił się od niego na chwile, aby sprawdzić telefon. W sumie nie miał mu tego za złe. Większość osób jednak nie przepada za tym, jak ktoś coś odbiera , albo smsuje. W sumie dla niego również było to ważne, ale rozumiał to, że Tom ma taką a nie inną pracę i musiał sprawdzać każdą nawet najgłupszą wiadomość, nawet , jakby okazała się ona być tylko wiadomością sieciową. Odprowadził Go wzrokiem uśmiechając się nieco pod nosem.
Chyba powinienem wytrzeźwieć za nim cokolwiek będę o sobie mówić. Inaczej mogę palnąć jakąś głupotę i co wtedy? Nie będzie chciał mieć ze mną cokolwiek wspólnego.
Kiedy tylko mężczyzna wrócił, Rey spojrzał na jego twarz. Skoro fałszywy alarm , to nie zamierzał dociekać. Nie był osobą, która kontrolowała druga osobę, ale cenił sobie szczerość i na dobrą sprawę również prywatność drugiej osoby. Każdy miał również własne życie i najważniejsze, aby również w związkach nie robić scen zazdrości i zachowywać się jak dzieciak. Kiedy tylko dostał wizytówkę prześledził wzrokiem imię i nazwisko mężczyzny oraz numer telefonu.
Połowa sukcesu, więc jednak chciałby się jeszcze kiedyś spotkać. Jakoś mnie to uspokaja.
Wyciągnął zaraz swój telefon i odblokował go. Wstukał numer mężczyzny i puścił mu "bita", aby mógł zapisać przy okazji jego numer. Wizytówkę schował w kieszeń koszuli, zapinając ją na guzik, aby przy okazji nie zgubić jej, choć numer miał już w telefonie. Telefon zaraz zablokował i schował w kieszeń spodni.
- Moje nazwisko to Cross. Skoro Ja poznałem Twoje. Możesz Mnie zapisać jak chcesz. Co do Twojego pytania..
Tutaj się nieco zaśmiał pod nosem i wygodniej się oparł . Zaraz ciemnymi oczyma wrócił na twarz bruneta.
- ..W sumie nigdy nie miałem zbytnio sporo oczekiwań. Większość facetów jak widzi Moje mieszkanie to ucieka. Nie potrafię zadbać o samego siebie, co nie znaczy, że nie potrafię zadbać o innych. Po prostu jestem troszkę nieporadny od paru lat, odkąd mój były partner zmarł. Co jak co chciałbym powiedzieć Ci więcej, ale jestem chyba zbytnio pijany. Poza tym spotkamy się jeszcze przecież i będziemy mogli porozmawiać. Niestety teraz muszę iść. Przy okazji odczytałem wiadomość , że muszę przyjść na chwile do szpitala coś podpisać.
Powiedział wzdychając bezradnie, ale od razu było widać, że nie bardzo chciał wychodzić. Wstał z miejsca i zachwiał się nieco, ale udało się mu utrzymać równowagę.
Troszkę przesadziłem z alkoholem
Spojrzał nieco z góry na Toma i zapiął dwa środkowe guziki swojej koszuli. Zerknął odruchowo po sali, ale zaraz znowu skupił wzrok na mężczyźnie.
- Ciesze się, że Cię poznałem. Nie zapomnij o Mnie. Ja nie zapomnę.
Wyszeptał niemal te słowa i pochylił się nad nim , kradnąc mu jeszcze soczystego całusa po czym uśmiechnął się nieco pod nosem i niestety wyszedł mając nadzieję, że Tom o nim nie zapomni i weźmie go pod uwagę w swoich poszukiwaniach partnera.

[zt]
avatar
Rey

Wiek : 30
Zawód : Były Pielęgniarz szkolny, lekarz w szpitalu
Wygląd : Wieczne niedopięta koszula, wicznie rozczochrana czupryna.
Stan : Wolny

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t61-rey-cross#108

Powrót do góry Go down

Re: Pub Dragon

Pisanie by Tom Salvia on Pon Maj 12, 2014 4:00 pm

/Coś podpisać, huh?/ Jednak uśmiechnął się ciepło i nie będąc nachalnym pożegnał się grzecznie z chłopakiem. Wstał na chwilę, odprowadzając jego sylwetkę wzrokiem. /Wystraszyłem go? Może byłem nieco nachalny..? Yh. Dobra, mam jego numer, więc zapewne gdybym go nie interesował wywaliłby tą wizytówkę w diabły od razu. Za bardzo się stresuję. I a propos stresów…/ Zaczął powoli wracać na ziemię, alkohol nieco opuszczał jego organizm. Wziął znowu swój telefon, sprawdzając czy aby znowu nie dostał jakiejś wiadomości. Pusto. /A! Ten mały, cholera miał zadzwonić po lekcjach…/ Ciśnienie momentalnie podskoczyło mu do góry, wybrał szybko numer Hotaro i zaczął dzwonić. /No już odbierz, przecież ci pokazywałem jak./ Cisza, rozłączył się i znowu to samo. Zmarszczył już poirytowany brwi, wybrał numer po raz kolejny.
- Tak? – odezwał się głos dorosłego mężczyzny. W pierwszej sekundzie Tom poczuł jak krew mu odpływa od twarzy i robi się nieco słabo. /Porwali go?! Będą chcieli okupu? Cholera, a co jak coś sobie zrobił i…/ - Pan Salvia? – usłyszał znowu, gdy nie dawał dłużej odpowiedzi.
- Kto mówi?! – warknął groźnie, jednak nie krzyczał.
- Ah, jestem szoferem panicza, pamięta mnie pan, prawda? Znalazłem ten telefon między siedzeniami limuzyny, zastanawiałem się właśnie, czy to nie panicza Hotaro… - zaczął.
- Do cholery jasnej, ten głupi dzieciak… - wymamrotał przez zęby brunet i się rozłączył. Hotaro mógł być wszędzie. Równie dobrze mógł siedzieć pod szkołą, w domu, gdziekolwiek. Tom przeczuwał, że czekają go bardzo męczące poszukiwania. Miła część wcześniej spędzonego dnia poszła na razie w zapomnienie, zamiast tego zaczął się zamartwiać o młodego blondyna. Wziął swój płaszcz i w pośpiechu go nałożył, gestem poprosił kelnerkę w jaskrawych włosach o podejście. Jej się widocznie nie śpieszyło, a irytacja Toma rosła z każdą sekundą. Wtedy też do jego uszu doszedł dość znajomy chichot. Zamarł i się zaczął rozglądać, to co dostrzegł po chwili zamurowało go. Nieletni chłopak razem z jakimś młodziakiem siedział rozbawiony mając przed sobą szklankę z alkoholem. Kelnerka już zaczęła iść w stronę Toma, ten wcisnął jej gotówkę w dłoń i wyminął podchodząc od razu do stolika dwóch blondynów.
- Hotaro… - warknął stając tuż obok chłopaka. – Nieletni nie powinni tutaj przebywać, Twój kolega zapewne jest pełnoletni i bierze za ciebie pełną odpowiedzialność, huh? – zerknął na Anthonego, jednak zaraz wrócił wzrokiem na Hotaro. – Pozbyłeś się telefonu, zabawne prawda? Jakby coś ci się stało nie miałbym o tym zielonego pojęcia, a teraz pijesz sobie procenty, ah jak dojrzale. Obawiam się, że będę zmuszony do rozmowy z twoim ojcem, abym zaczął uczęszczać z tobą na zajęcia szkolne. Myślałem, że masz nieco więcej oleju w głowie… Jednak jesteś jeszcze dzieckiem, zbyt wiele oczekuję. Pakuj manatki, jeśli nie będziesz za pięć minut przed pubem porozmawiamy inaczej. – mruknął groźnym tonem i szybkim krokiem wyszedł przed owy przybytek. /Niedojrzały… Mam pecha do dzieciaków, sam też szalałem ale są cholerne granice. Teraz zachowuję się jak jego niańka. Ja pierdolę./
avatar
Tom Salvia

Wiek : 31
Skąd : Francja.
Zawód : Psycholog-ochroniarz
Wygląd : Ciemno-brązowe włosy, z przodu dłuższe, nieco wchodzące w oczy. Z tyłu krótkie. Oczy mieszanka piwnych z dziwnym odcieniem, przez co wydają się być czerwone w świetle. Wysoki, zazwyczaj chodzi w eleganckiej koszuli, dżinsach i trampkach.
Stan : ---

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t155-tom-salvia

Powrót do góry Go down

Re: Pub Dragon

Pisanie by Anthony F. Blake on Wto Maj 13, 2014 4:21 pm

Owszem, czuł, że zapewne robi coś złego, pijąc alkohol z kimś ewidentnie od niego młodszym, ale czy on pierwszy, albo ostatni? Z resztą, o ile nieśmiałość była kulą u nogi Anthonego, o tyle nie miał większych problemów z własnym sumieniem. W końcu żyje się tylko raz, a od alkoholu jeszcze nikt nie... a nie, umarł. W sumie całkiem sporo tych ofiar.
Obserwował, w jaki sposób Hotaro reaguje na smak whisky i mało nie zaczął się śmiać, tak cudacznie chłopak krzywił swoją gładką buziuchnę. Ewidentnie pił pierwszy raz, podobnie zachowywały się niektóre osoby na zeszłorocznym sylwestrze... i potem niestety niemal chodziły po ścianach. Ale, nieważne. Tony wzruszył lekko ramionami i sam napił się "szkockiego nudziarza", lekko marszcząc przy tym nos. Nieważne, jak bardzo przygotowywał się na pieczenie w gardle i tak zawsze go zaskakiwało, niczym zima drogowców.
- Noo, względnie ładni. A przynajmniej tacy się wydawali na pierwszy rzut oka. - Zdał sobie sprawę, że z tą "ładnością" wypalił, niczym przegięta ciota podczas łowów i mało nie zaczął śmiać się sam z siebie. Powstrzymał się jednak, by móc spokojnie i bez zbędnych chichrów odpowiedzieć na pytanie. - Nie, nie znam legend o chromatycznej bestii, ale zakładam, że właśnie z nią siedzę, ta?
Chromatyczna Bestia. Mimo wszystko brzmi to jak postać z gry, lub pseudonim artystyczny jakiegoś wokalisty death metalowego, ale na pewno nie jak przezwisko ucznia, to takie pompatyczne.
Kątem oka przyuważył, że jeden z dwóch migdalących się facetów opuścił pub, chciał więc przekazać Hotaro informację "o, to ten ładniejszy", ale wtedy niczym chmura gradowa spadł im na łby drugi z gejuchów spod baru, od samego wstępu przyczepiając się absolutnie do wszystkiego, na dodatek ewidentnie znał się z Hotaro. Tony spojrzał na chłopaka oskarżycielsko, niemo chcąc mu przekazać "no mogłeś, kurwa, powiedzieć", ani na chwilę nie podnosząc wzroku na rozsierdzonego mężczyznę. Oczywiście słyszał, jak ten przez chwilę pośrednio zwraca się do niego, ale jakoś wolał udać w owej chwili głuchoniemego.
Boże, to jego guwernantka? Jeśli tak, to musi mieć wychodne, skoro ma czas na migdalenie się po barach...
avatar
Anthony F. Blake

Wiek : 22
Skąd : Los Angeles
Zawód : Uczeń 3A//Naczelny hejter i grammar nazi
Wygląd : Jestem piękny i uroczy - popatrzcie w moje oczy~
Stan : Ciekły.

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t137-anthony-f-blake-ale-co-znac

Powrót do góry Go down

Re: Pub Dragon

Pisanie by Hotaro Vonnenngut on Wto Maj 13, 2014 6:35 pm

To zabawne ale w małym ciałku blondyna alkohol już zaczął się powoli rozchodzić i rozluźniać mięśnie, było to dla niego nowe doświadczenie ale raczej z gatunku, fajne, chce powtórzyć. Zaciekawił się tym co powiedział Tony, komuś mogą podobać się tacy ludzie jak ci siedzący przy barze i bynajmniej nie ukrywający swoich pożądań? Wzruszył tylko na to ramionami, doszedł do wniosku że każdy może mieć swoje gusta i nie wolno nikogo przez to krytykować. Znaczy Chromatyczna Bestia mogła, inni nie.
-Legenda o Chromatycznej bestii mówi, że już za młodu, w wieku około sześciu lat zabił dwójkę małych dzieci w szkole a potem upozorował samobójstwo matki
Mówił cichnącym głosem aż ostatnie słowo wcale nie padło, tylko ruszył wargami bezdźwięcznie. Spojrzał po opowiedzeniu legendy w oczy Tonego szukając w nich jakichś emocji. Spodziewał się ujrzeć tam strach i przerażenie. Siedział tak parę chwil wpatrzony w oczy blondyna bez słowa ale za chwilę usłyszał jak Tom się denerwuje że Hotaro nie odbiera telefonu. Nie ciężko było to zauważyć zwłaszcza że starszy od Hotaro mężczyzna tego nie ukrywał, darł się dość głośno. Zachichotał dość głośno, chyba zbyt głośno bo Tom rozpoznał ten dźwięk i podszedł do ich stolika. Młodszy z blondynów postanowił zakpić i na oczach Toma nalazł sobie dość sporo Whisky do szklanki i wypił duszkiem. Ledwo się opanował żeby nie wybiec do toalety po jakąś wodę. Strasznie mu wypaliło mordę ale czego się nie robi żeby pokazać jakim to on nie jest twardzielem. Wysłuchał kazania z lekko przymrużonymi oczami. Sam nie był wstanie określić czy mruży je z własnej woli czy pomaga mu już w tym alkohol, gdy skończył wykład wyszedł zostawiając ultimatum
-Cholerny kundel, wszędzie mnie wywęszy
Powiedział dość pejoratywne słowa jednak na jego mordce pojawił się delikatny uśmiech. Jakby był szczęśliwy że ktoś umie go wyczuć, może zrobił to przypadkiem a może to zrządzenie losu kazało mu właśnie tu zaciągnąć Tonego. Chwilę mu zajęło przeanalizowanie jeszcze raz całego wykładu. Poczuł że płynie, nie jest wstanie się kontrolować ale była to raczej obojętność niż waleczna postawa. Może nawet wzmogła się jego przyjacielska postawa do Toma czy może nawet coś więcej.
-Jeśli on zacznie chodzić do szkoły to będzie koniec Chromatycznej bestii
Powiedział ledwo zauważalnie kręcącym się językiem do Tonego i wstał od stolika. Nalał sobie jeszcze prawie połowę szklanki alkoholu.
-Przepraszam że Cię tu zostawiam, ale psiak potrzebuje pana
Zachichotał cicho jakoś nie siląc się by wytłumaczyć starszemu koledze ze szkoły że mężczyzna który właśnie wyszedł był ochroniarzem Hotaro a jednocześnie jego wiernym psem.
-Do zobaczenia jutro w szkole
Zaśmiał się znów donośnie bo nie sądził że będzie jutro wstanie egzystować a co dopiero iść na lekcje. Szedł trochę koślawo ale cały czas popijając trunek z szklanki. Jakimś cudem udało mu się wyjść poza bar ale nie był wstanie dostrzec Toma.

Powrót do góry Go down

Re: Pub Dragon

Pisanie by Tom Salvia on Sro Maj 14, 2014 7:49 pm

Ciemna limuzyna czekała pod pubem, wyszedł z niej rosły mężczyzna ubrany w prawdziwy strój ochroniarski. Zmierzył pijanego blondyna wzrokiem.
- Pan Tom jest niedysponowany, przysłał mnie w zastępstwie ojciec panicza, zapraszam. - Oczywiście nim chłopak zdążyłby ewentualnie czmychnąć wysoki rudowłosy zaciągnął go dość nieprzyjemnym ruchem do środka limuzyny. Kiedy ta ruszyła dopiero odwrócił się w jego stronę.
- Pan Salvia został wezwany natychmiastowo, ktoś podobno podpalił miejsce spoczynku jego ojca. Ma być podobno pod kontaktem telefonicznym. Prosił przekazać paniczowi, że postara się wrócić jak najszybciej.

[z/t]
avatar
Tom Salvia

Wiek : 31
Skąd : Francja.
Zawód : Psycholog-ochroniarz
Wygląd : Ciemno-brązowe włosy, z przodu dłuższe, nieco wchodzące w oczy. Z tyłu krótkie. Oczy mieszanka piwnych z dziwnym odcieniem, przez co wydają się być czerwone w świetle. Wysoki, zazwyczaj chodzi w eleganckiej koszuli, dżinsach i trampkach.
Stan : ---

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t155-tom-salvia

Powrót do góry Go down

Re: Pub Dragon

Pisanie by Hotaro Vonnenngut on Sob Maj 17, 2014 4:52 pm

Hotaro dopił szklankę Whisky i nim mógł cokolwiek zrobić faktycznie znalazł się w limuzynie, jednak jego szklanka nie poddała się tak łatwo, upadła na ziemie i zwyczajnie się roztrzaskała. Rudy mówił coś o Tomie, że go nie będzie i że będzie pod telefonem. No tak ale Hotaro nie ma telefonu. Zaśmiał się cicho bo uświadomił sobie że nie będzie konsekwencji z tego co właśnie zaszło, pewnikiem zapomni na rzecz ważniejszych spraw.
-Do domu
Powiedział machając ręką z delikatnym uśmiechem a samochód ruszył

[z/t]

Powrót do góry Go down

Re: Pub Dragon

Pisanie by Anthony F. Blake on Pon Maj 19, 2014 12:25 am

Posiedział jeszcze chwilę, starając się ułożyć w głowie to, co właściwie dopiero co się zdarzyło, ale w końcu zrezygnował i zajął się obserwowaniem ludzi spędzających wczesne popołudnie w pubie. Rozpoznał kilku stałych bywalców ze swej poprzedniej wizyty w tym, miejscu, ale ogólnie to nic, tylko mnogość nieznajomych gęb. Bosko.
I co ja mam teraz zrobić z tym whisky?
Cóż, coś zrobić z pewnością z tym trzeba. Szkoda zostawić, w końcu drogi trunek, a i mocny, to spizgać ładnie człowieka może... co było z resztą widać po chodzie pierwszoklasisty. Ostatecznie Tony po prostu wypełnioną do połowy butelkę zabrał ze sobą. A kasę jakoś Hotaro się zwróci.


[z/t]
avatar
Anthony F. Blake

Wiek : 22
Skąd : Los Angeles
Zawód : Uczeń 3A//Naczelny hejter i grammar nazi
Wygląd : Jestem piękny i uroczy - popatrzcie w moje oczy~
Stan : Ciekły.

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t137-anthony-f-blake-ale-co-znac

Powrót do góry Go down

Re: Pub Dragon

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 3 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach