Sklep spożywczy

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Sklep spożywczy

Pisanie by seimei on Pon Sty 13, 2014 8:12 pm

avatar
seimei
Admin


Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com

Powrót do góry Go down

Re: Sklep spożywczy

Pisanie by Shiroi S. on Sro Kwi 23, 2014 5:48 pm

Gdyby ktoś kiedyś powiedział mu, że nadejdzie ten cudowny dzień w którym wpadnie na pomysł pożywienia się czymś, co wyszło spod jego rąk.. Ryknąłby śmiechem. Tak głośnym, całkowicie przepełnionym rozbawieniem i niedowierzaniem, że najprawdopodobniej osoby trzecie straciłyby słuch. Pech. Jeżeli chodzi o gotowanie - kompletne beztalencie. Brak wyczucia dobrego smaku, dziurawe dłonie. Jajecznicę przypali, makaron rozgotuje. A niestety często gęsto jego lenistwo skutecznie uniemożliwia mu dostarczanie organizmowi zdrowszych związków organicznych niż tych, które zawarte są w zupkach instant. Czasem jest to prawdziwym wrogiem człowieka.
Więc jak to się stało, że nagle pojawił się w dosyć sporym sklepie spożywczym znajdującym się we wnętrzu galerii? Skłoniła go do tego nieodparta chęć zjedzenia czegoś pożywniejszego po raz pierwszy od dłuższego czasu. Bez żadnego pomysłu, ani chociażby głupiej listy. Zrobić zakupy. Wyposażyć się w odpowiednie produkty. Świetnie, tylko jakie? Jebać to, lećmy na żywioł. Czas spędzony w takim miejscu, uroczo. Ta myśl zadziałała na niego na tyle drażniąco, że po niespełna kilku minutach z koszykiem znalazł się między pułkami. Boże, bladego pojęcia nie miał za co się zabrać. Właściwie wszystko było jedną wielką niewiadomą, jak i sama jego obecność tutaj. Zaczął kręcić się bez celu w kółko. Do momentu, aż zatrzymał się przy warzywach. O. No, to niezły pomysł, aby od nich zacząć, a przynajmniej tak mu się wydawało z początku. Papryka. Czerwona, żółta, zielona. A nawet i pomarańczowa! Niby do wyboru do koloru, a zdecydować się nie potrafił.
Kurwa, niby czym się różnią? Uważnie zaczął im się przyglądać - trochę jak idiota. Kolorem i chyba niczym innym. Zaskakujące spostrzeżenie, jednak im dłużej na nie patrzył tym większą ochotę miał skierować się w stronę regału z ukochanymi gotowcami. Kto wie czy za moment tak się właśnie nie stanie, gdy tylko straci resztki cierpliwości.
avatar
Shiroi S.

Wygląd : Raczej jego brak.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sklep spożywczy

Pisanie by Shiki Astin on Sro Kwi 23, 2014 6:00 pm

Shiki zobaczył kątem oka jak jakiś biedny albinos kontempluje paprykę. Przez chwilę go to obeszło, ale miał własne problemy.
Na przykład, dlaczego znalazł się w sklepie z jedzeniem?
A, no tak. Naszło go na zjedzenie czegoś normalnego. Czegoś jak kartofle z ziemniakami...
Shiki nie umiał gotować. Nigdy się nie nauczył.
W bidulu dostawał żarcie (i tak połowę wpieprzała Kaori), potem, jak rzucił szkołę i poszedł na ulicę, jadał głodowe porcje czegoś, co wyżebrał albo dostał od klienta, potem miał własne środki finansowe i możliwości, ale upośledzenie kulinarne pozostało.
Papryka.
A ja, idiota, się z niego śmiałem... Doprawdy, czym to się, cholera, różni?
Ze zrezygnowaniem w czerwonych oczach sięgnął po tę czerwoną.
Po co mi do cholery papryka? Włoskie żarcie chyba tego nie zawiera...
Westchnął, mimo wszystko wziął paprykę do koszyka. Jak jadł ją poprzednio, była całkiem niezła.
Powiódł wzrokiem po dziale z warzywami. Westchnął znowu, przeczesał włosy palcami.
Muszę je skrócić.
Łatwiej pomyśleć, trudniej zrobić. Nie chciało mu się.
Przełknął ślinę, widząc półkę z gotowcami.
Tego chyba nie spieprzę.
Już miał się kierować w tamtą stronę, kiedy...
Łup.
Nagle znalazł się na podłodze. Jakiś dzieciak w niego wpadł.
Cholera by to.
Zaklął pod nosem. Miał nadzieję, że się nie uszkodził.
avatar
Shiki Astin

Wiek : 24
Zawód : Prostytutka/host/wszystko za pieniądze
Wygląd : Koszmarnie wysoki, koszmarnie chudy
Stan : Stanowczo odradza się interakcji z tym osobnikiem w celach innych niż zawodowe.

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t111-shiki-astin

Powrót do góry Go down

Re: Sklep spożywczy

Pisanie by Shiroi S. on Sro Kwi 23, 2014 6:42 pm

Obserwacja papryk jest doprawdy istotnie szalenie zajmującą rozrywką, ale całkiem bezsensowną. Pomimo tego, że nawet jedną wziął do ręki.. Tak, pomacał, obejrzał. Ale nadal nie potrafił dojść do tego czym różni się zielona od pomarańczowej, a czym czerwona od żółtej. Właśnie między innymi dlatego przez bliżej nieokreślony czas swoje oczy wraz z myślami zajmował jedynie tym głupim warzywem. Z tej hipnozy wyrwał go widok czyjejś ręki sięgającej do owych papryk. Nie. Papryki. Czerwonej. Zerknął kątem oka. Czyżby ona była tym jedynym liderem wśród nich? W sumie..
Czerwień. To miało sens.. Boże, nie. Pieprzyć to. Pieprzyć paprykę. Można było się domyśleć, że prędzej czy później zwyczajnie zrezygnuje z prób jej zakupu. Odłożył ją na miejsce i skierował się wręcz mozolnym krokiem w stronę alejki z instantami i gotowcami w słoikach. Trochę na około bo po drodze zahaczył o dział z napojami. Mrożona herbata, duża butelka. A nawet można powiedzieć, że butla. Czemu nie. I wtedy usłyszał jak coś dosłownie wyrżnęło w podłogę. Nie żeby czerpał radość z ludzkiej krzywdy, ale moment w którym ktoś rypnął był doprawdy zabawny. Jeszcze miał to szczęście, że widział całe zdarzenie, które nie umknęło jego uwadze, gdy akurat wchodził w odpowiedni dział z drugiej strony. Teoretycznie olałby, zrobił swoje i czym prędzej udał się w stronę kas. Ale dzieciak, który jak kretyn biegał po sklepie zachował się na tyle bezczelnie, że po zderzeniu śmiejąc się zniknął za zakrętem. Gdyby nie to jego cholerne lenistwo.. Goniłby szczyla. Ale nie. Bez przesady. Nie tym razem.
Wziął głęboki wdech i po chwili wypuścił ciężko powietrze z płuc. Mimo wszystko dosyć niechętnie podszedł do poszkodowanego chłopaka, który w dalszym ciągu przytulał się do podłogi.
- Żyjesz? - Zapytał mimowolnie, bo przecież powinien tak zrobić. Nawet nie czekając na odpowiedź postawił swój koszyk z jednym napojem obok i kucnął przy znajomym nieznajomym, sięgając dłonią do jego.. Czerwonej papryki.
avatar
Shiroi S.

Wygląd : Raczej jego brak.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sklep spożywczy

Pisanie by Shiki Astin on Sro Kwi 23, 2014 6:53 pm

Shiki pomacał się po głowie i przeczesał włosy. Westchnął. Gówniarz uciekł. Niechby go szlag.
Dojrzał czyjeś czerwone oczy wpatrujące się raz w niego, raz w jego czerwoną paprykę.
- Nic mi nie jest. Chyba. – odparł beznamiętnie, po czym wbił wzrok w warzywo – To jest moja papryka.
Przez chwilę majaczyło mu w głowie, by odpuścić felerne warzywo. No, ale w końcu to była jego prywatna papryka. Czerwona i w ogóle. No i co on będzie jadł?!
Westchnął znowu – robił to mimowolnie – i równie mimowolnie przewrócił oczami. Podniósł się powoli, obserwując, czy jakaś kość dziwnie nie chrupie, czy trzyma się cały i czy coś dziwnie nie zwisa. Obmacał swoją piszczel, która oberwała najbardziej. Naciskał ją lekko przez materiał spodni. Nie chciał trafić w gips albo gorzej, bo dzieciak na niego wpadł albo jemu nie chciało się sprawdzić, czy nic się nie stało.
Potem podotykał mimowolnie stawy. Wszystko było całe i zdrowe. Może lekko stłuczone, ale do takiej diagnozy nie trzeba tabunu lekarzy.
Wbił czerwone jak krew oczy w paprykę w rękach białowłosego chłopaka, którego oczy miały barwę zbliżoną do jego oczu.
Chłopak miał białe włosy i był groteskowo niski w porównaniu do Astina mierzącego przeszło metr dziewięćdziesiąt wzrostu.
Astin wzruszył ramionami.
- Wezmę żółtą. I tak pewnie jej nie zjem. – westchnął i wziął z pudełka jedną ładną, żółtą paprykę. Wsadził ją do koszyka i posłał nieodgadnione spojrzenie albinosowi.
Mógłby być moim klientem. Albo nie, mógłby być moim kochankiem.
Sypiał z podobnymi mu chłopcami i było świetnie. Czasem płacili, czasem nie musieli, czasem po prostu Shiki u nich spał. Chłopak był od niego młodszy – ale starszy od skibowej lalki, z pewnością dużo młodszy od Shiby.
avatar
Shiki Astin

Wiek : 24
Zawód : Prostytutka/host/wszystko za pieniądze
Wygląd : Koszmarnie wysoki, koszmarnie chudy
Stan : Stanowczo odradza się interakcji z tym osobnikiem w celach innych niż zawodowe.

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t111-shiki-astin

Powrót do góry Go down

Re: Sklep spożywczy

Pisanie by Shiroi S. on Sro Kwi 23, 2014 7:08 pm

- Twoja? - Zagaił właściwie zupełnie nie oczekując jego odpowiedzi. - Podpisana nie jest. - Stwierdził spostrzegawczo obracając w dłoni czerwone warzywo za pomocą palców. Dopiero po tym swoim wzrokiem wrócił do chłopaka, obserwując jak z przesadną ostrożnością upewnia się, że zderzenie ze szczylem i bliskie spotkanie trzeciego stopnia z podłogą nie zaowocuje najwyraźniej niechcianymi kontuzjami. Siroki westchnął cicho i kiedy ten skończył niemal się obmacywać - zwyczajnie pomógł mu wstać, okazyjnie sięgając do swojego koszyka i podnosząc go. I dopiero wtedy tak naprawdę zdał sobie sprawę z tego, że dzieli ich kilka.. Kilkanaście centymetrów różnicy względem wzrostu. Blondyn zmarszczył machinalnie brwi i zmrużył oczy wpatrując się w jego postawę. Nigdy nie miał nic do swojego wzrostu, ale w tym wypadku.. Ten fakt go po prostu zirytował.
- Skoro to Twoja papryka to dlaczego jej już nie chcesz? - Rzucił niby obojętnie, ale w pewnym stopniu jakby obarczając go odpowiedzialnością za tą biedną paprykę. Ona niczemu winna, więc czemu nagle uznał, że weźmie żółtą?
avatar
Shiroi S.

Wygląd : Raczej jego brak.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sklep spożywczy

Pisanie by Shiki Astin on Sro Kwi 23, 2014 7:23 pm

- Nie chcę jej, bo ty jej chcesz, a ja sobie bez niej poradzę. - wyjaśnił dyplomatycznie. Widział dziwny wzrok chłopaka, kiedy ten oglądał go jak się obmacuje.
Potem zobaczył, jak w jego oczach odbija się różnica wzrostu, po prostu zachichotał. To na chwilę poprawiło mu humor.
Chłopak wydał mu się śmieszny. Nie w złym tego słowa znaczeniu, po prostu poprawił mu humor.
No i jest taki śmiesznie mały.
Musiał pochylić głowę, by ich spojrzenia były na jednej linii. Nagle, kiedy Shiki mimowolnie spojrzał na swoją rękę, westchnął.
Wybił mały palec u lewej ręki. Przypomniało mu to o nocy u Shiby i celowo wybitym kciuku. Tyle, że wtedy zrobił to celowo!
Westchnął beznamiętnie jeszcze raz i fachowo ocenił stan palca. Potem mocno go pociągnął, usadowił w stawie i pokiwał głową z uznaniem.
- Jakieś cztery dni w altacet i będzie jak nowy. - wymamrotał.
Czasem się zastanawiał, po co mu altacet, skoro nie czuje bólu. Potem przypomniał sobie, że ten diabelski specyfik zmniejsza opuchliznę.
Dobrze, że na Shikim wszystko fajnie się goiło. Kciuk wrócił do pewnej sprawności po przewidzianym czasie i to było cudowne uczucie.
Ach, tak. Zakupy.
- Cola. - wymamrotał do siebie i skierował się do półki z napojami.
avatar
Shiki Astin

Wiek : 24
Zawód : Prostytutka/host/wszystko za pieniądze
Wygląd : Koszmarnie wysoki, koszmarnie chudy
Stan : Stanowczo odradza się interakcji z tym osobnikiem w celach innych niż zawodowe.

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t111-shiki-astin

Powrót do góry Go down

Re: Sklep spożywczy

Pisanie by Shiroi S. on Sro Kwi 23, 2014 7:42 pm

Uniósł jedną brew ku górze na jego słowa, jakby w niedowierzaniu. Z tą różnicą, że wyraz twarzy nawet o tym nie informował. W końcu mina Shiroiego zawsze wyglądała tak samo, wiecznie niezadowolona, nieco poirytowana i odpychająca.
Przez resztę czasu stał w miejscu bez słowa pustym spojrzeniem wpatrując się w czerwoną paprykę. Tę cholerną, głupią paprykę. Nie czuł nawet minimalnej potrzeby jej kupna. Wcale, a wcale. Prychnął lekceważąco pod nosem i dopiero wtedy uniósł wzrok na nieznajomego, a raczej jego palec. Jednak zderzenie niemal czołowe z gnojem pozostawiło po sobie ślady. Cóż. Bynajmniej nie zamierzał ingerować w sposób jakim chłopak chciał potraktować swoją część ciała. W końcu to jego sprawa. I nim się całkiem zorientował - olbrzym zaczął odchodzić.
- Ej, wcale nie potrzebuję tej papryki. - Odparł z wyraźną niechęcią. Kurde, nie po to ją podnosił, aby teraz znaleźć się w jej posiadaniu. Bez namysłu ruszył na czerwonowłosym, który z pewnej odległości wyglądał bardziej jakby się snuł między regałami.
Ostatecznie udało mu się wyprzedzić go i zatrzymać, zwyczajnie się przed nim zatrzymując, od razu patrząc mu prosto w oczy z pewnym uparciem.
- Tch, to Twoja papryka. Więc ją po prostu weź. - Rzucił twardo, co mogło zabrzmieć jak rozkaz, który nie miał najmniejszego zamiaru znosić sprzeciwu. Pomógł mu wstać. Podniósł jego czerwoną paprykę. Nie dość, że nie usłyszał głupiego ,,dziękuję'' to jeszcze miał na głowie czyjąś paprykę. To właśnie sprawiło, że nieważne w jaki sposób i za jaką cenę - wciśnie mu ją z powrotem. Choćby sam miał ją kupić i mu podrzucić.
avatar
Shiroi S.

Wygląd : Raczej jego brak.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sklep spożywczy

Pisanie by Shiki Astin on Sro Kwi 23, 2014 7:48 pm

Shiki zamrugał oczami ze zdziwienia.
- Okej, wezmę tę paprykę od ciebie. - powiedział po chwili otrząśnięcia się z szoku - Ale przyznam, że mnie zadziwiłeś.
Wziął czerwone warzywo i włożył sobie do koszyka.
On jest koszmarnie słodki.
Shiki mimowolnie się oblizał. Ten biały miał w sobie coś, czego szukał Astin.
- Masz bardzo twardy głos jak na kogoś tak małego. - wyrwało się Shikiemu, chociaż, cholera, wcale nie zamierzał tego głośno powiedzieć. Przeklął w duchu swoją głupotę i odchrząknął.
- Dzięki za pomoc. We wstaniu. - powiedział cicho - I za tę paprykę.
Uśmiechnął się szczerze, jak to miał w zwyczaju. Miał miły, uprzejmy uśmiech.
Klienci wymagali różnych postaw i zachowań. Shiki musiał wykształcić w sobie talent aktorski, by podołać klienteli. Tak się starał, że nie miał siebie. Był on, jako bezbarwna, beznamiętna osoba, i szczerze mówiąc, niewiele go to obchodziło.
Nie mógł się powstrzymać i poczochrał włosy białowłosego.
- Przepraszam. - zachichotał - Ale to jest śmieszne.
Poczochrał go jeszcze chwilę, opanował chichot.
- Jeszcze raz dzięki. - powiedział.
avatar
Shiki Astin

Wiek : 24
Zawód : Prostytutka/host/wszystko za pieniądze
Wygląd : Koszmarnie wysoki, koszmarnie chudy
Stan : Stanowczo odradza się interakcji z tym osobnikiem w celach innych niż zawodowe.

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t111-shiki-astin

Powrót do góry Go down

Re: Sklep spożywczy

Pisanie by Shiroi S. on Sro Kwi 23, 2014 8:08 pm

Ulżyło mu, kiedy warzywo znalazło się w jego koszyku. Zdecydowanie mimo wszystko to nie był jego dzień na tego typu zabawy. Gdyby tym razem nie wyszło - zrobiłby tak, jak planował w trybie awaryjnym. Kupiłby tą przeklętą paprykę po czym zwyczajnie by mu ją wręczył. Lub podrzucił. W zależności od sytuacji.. Nieważne, w każdym bądź razie jedno z dwóch.
Już nawet poczuł się lepiej, nie musiał już przecież użerać się z jego warzywem. Ale jakby niewidocznie drgnął słysząc jego słowa.
... na kogoś tak małego. Zadudniło mu aż w głowie kilkakrotnie. Kuźwa, toż nie jego wina, że ma tyle wzrostu ile ma. Uśmiechnął się jedynie kpiąco omijając ten temat szerokim łukiem. Mógł odpowiedzieć, ale zrezygnował, całkowicie. To chyba było najlepsze wyjście.
- W porządku. - Mruknął od niechcenia - nadal wbijając swe spojrzenie w jego twarz, a konkretniej oczy, których barwa tęczówek bardzo zbliżona była do jego własnych. I wtedy właśnie poczuł na swojej głowie dłoń należącą do olbrzyma.
To jakiś żart..
- Co Cię śmieszy? Że niby mój wzrost? - Prychnął wyraźnie nie będąc z tego względu zadowolonym. Odruchowo zamachnął się o dziwo delikatnie i odtrącił jego rękę nim sam zdążył ją zabrać. Odwrócił się lekko bokiem jakby właśnie teraz, zaraz w tamtą stronę miał pokierować swe kroki. Będzie musiał się cofać do regału z gotowcami.. Ostatecznie nic stamtąd nie zgarnął.
avatar
Shiroi S.

Wygląd : Raczej jego brak.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sklep spożywczy

Pisanie by Shiki Astin on Czw Kwi 24, 2014 2:09 pm

Shiki uśmiechnął się lekko. Miał wyjątkowo dobry humor. On się uśmiechał!
Grzecznie zabrał rękę.
- Nie śmieszy mnie. Osobiście wolałbym być niższy. - stwierdził Astin i to była prawda. Kiedy był dzieckiem, jego wzrost i waga była raczej taka sama jak Kaori, ale jako nastolatek zdecydowanie wystrzelił w górę.
Shiki zauważył, że chłopak się oddala. Zachichotał.
- Przepraszam za tę rękę i tak dalej. W ramach rekompensaty strat moralnych i duchowych proponuję zjeść tę cholerną paprykę na spółę. - powiedział.
- Jedzenie razem jest fajne. - stwierdziła Kaori i wzięła wielki gryz arbuza - Jedzenie samemu jest przykre.
Shiki westchnął. Znów zapędzał swoje myśli w kozi róg, przypominając sobie o dziewczynie, której dźwięczny głos zapadł mu w pamięci.
Rozczesał sobie włosy palcami. Mimowolnie zerknął na paprykę w koszyku. Nie chciał, żeby białowłosy wściekał się o takie głupstwo. Ostatnio bycie samemu po prostu go irytowało, mimo że zwykle nawet nie zauważał, że jest sam. Fizyczną bliskość utrzymywał z klientami i przelotnymi kochankami. Tę psychiczną... wolał nawet o tym nie myśleć.
Muszę się napić.
avatar
Shiki Astin

Wiek : 24
Zawód : Prostytutka/host/wszystko za pieniądze
Wygląd : Koszmarnie wysoki, koszmarnie chudy
Stan : Stanowczo odradza się interakcji z tym osobnikiem w celach innych niż zawodowe.

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t111-shiki-astin

Powrót do góry Go down

Re: Sklep spożywczy

Pisanie by Shiroi S. on Czw Kwi 24, 2014 3:31 pm

Przez myśl przeszło mu tylko jedno: Ja mam nadzieję. Nigdy za specjalnie nie przejmował się swoim wyglądem - o ile w ogóle. Nie miał żadnych kompleksów, ani nic w tym stylu. Ale teraz.. Wydawało mu się, że prędzej czy później dostanie świra na punkcie swojego wzrostu. Strzeliło to w niego jak grom z jasnego nieba, i na tyle mocno, że po prostu ciężko będzie mu przestać na to zwracać uwagę, szczególnie w obecności nieznajomego olbrzyma.
- Jeżeli potrafisz jakkolwiek ją przyrządzić.. Chyba, że "surową". - Odparł niechętnie nawet nie zerkając w jego stronę. Bezsensownie zaczął dumać nad tym czy faktycznie z jednej papryki da się coś wykrzesać, prócz.. Samej papryki. Shiroi niespecjalnie przepada za tym warzywem, ale jako dodatek do dania nie jest aż taka zła.
- Umiesz gotować? - Zapytał nagle właściwie będąc nieco zainteresowanym, bo było to przecież dosyć istotną kwestią.
Wygląda na takiego, co umie.
A jeżeli nie to kiepsko.
avatar
Shiroi S.

Wygląd : Raczej jego brak.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sklep spożywczy

Pisanie by Shiki Astin on Czw Kwi 24, 2014 3:42 pm

Shiki westchnął.
- Gdybym umiał, pewnie wyglądałbym trochę pełniej. - Astin niechętnie ukazał swoje wystające obojczyki - Pizza all the way.
W sumie to teraz nie ma sensu.
Astin rozczesał sobie włosy palcami.
Dobrze, że już nie martwi się wzrostem.
- Możemy zrobić cokolwiek. - popatrzył podejrzliwie na warzywo - Mam nadzieję, że jesteś bardziej cywilizowany niż ja.
Shiki Astin nie potrafił gotować. Całe życie przeżył na jedzeniu z bidula i kupnych rzeczach. Jego układ pokarmowy musiał go nienawidzić.
Komórka zabrzęczała mu w kieszeni. Klient. Niechętnie odebrał.
- Nie, proszę pana. Dzisiaj mam wolne. W sumie będę miał wolne jeszcze kilka dni. Albo kilkanaście. Nie mam ochoty na pracę. - rzekł sucho i się rozłączył.
Potrafił traktować klientów oschle i wyniośle. Niespecjalnie go interesowało ich życie prywatne, ale z reguły byli to mężczyźni żonaci. I dzieciaci.
Astin zauważył jak chłopak się na niego patrzy.
- Przepraszam, że nie jestem niższy. - rzucił beznamiętnie.
Popatrzył znowu na paprykę.
- Wiesz może do czego to się dodaje? - spytał, cały czas mając w pamięci, że jadł ją na surowo.
Wbił pusty wzrok w czerwone warzywo, zamyślił się chwilę i westchnął.
- Wybacz. Jestem kulinarnie upośledzony.
avatar
Shiki Astin

Wiek : 24
Zawód : Prostytutka/host/wszystko za pieniądze
Wygląd : Koszmarnie wysoki, koszmarnie chudy
Stan : Stanowczo odradza się interakcji z tym osobnikiem w celach innych niż zawodowe.

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t111-shiki-astin

Powrót do góry Go down

Re: Sklep spożywczy

Pisanie by Shiroi S. on Czw Kwi 24, 2014 9:20 pm

Shiroi powędrował wzrokiem za ruchem jego dłoni zerkając na wystające obojczyki - można nawet powiedzieć, że przesadnie wystające. Wcześniej był na tyle zdenerwowany i zakręcony, że nawet nie zwrócił uwagi na całą posturę nieznajomego. Nie dość, że olbrzym to jeszcze wychudzony. Można się w sumie domyśleć - nie wyglądało to jakoś zachęcająco, ani dobrze.
Trochę szkoda.
- To nie Twoja wina. - Odparł jakby spokojniej po nieokreślonej chwili od zakończenia rozmowy telefonicznej przez czerwonowłosego. Bynajmniej nie brzmiała ona tak, aby móc wypuścić od razu drugim uchem. Mimo wrodzonej ciekawości - nie zapytał.
- Szczerze nie wiem. Możemy więc podać sobie ręce w kwestii gotowania. - Odpowiedział nieco zrezygnowany. Tego można było się właściwie spodziewać. Zaczynał być bardziej niż pewien tego, że zaraz tak czy inaczej wyląduje w regale z gotowcami. Komu przecież chciałoby się kombinować z jedną głupią papryką? No właśnie.
avatar
Shiroi S.

Wygląd : Raczej jego brak.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sklep spożywczy

Pisanie by Shiki Astin on Pią Kwi 25, 2014 11:28 am

Shiki westchnął.
- Niby tak. - wymamrotał w kwestii wystających obojczyków.
Po prostu z natury był chudy jak patyk, a fakt, że żywił się pizzą i papierosami zapijanymi alkoholem stanowczo nie służył zdrowemu stylowi życia.
Astin westchnął jeszcze raz, ciężko. Już miał się odezwać, kiedy poczuł, że ktoś go klepie w ramię.
Wolne kurwa żarty.
- Cześć, Shiki-chan.
Męski głos był głęboki i należał do pięćdziesięcioletniego bankiera, który aktualnie rozluźniał kołnierzyk koszuli i uśmiechał się odpychająco.
- Sądziłem, że rozmawiałem już z panem. Telefonicznie. Wydawało mi się, że dość jednoznacznie powiedziałem, by się pan odpierdolił. - powiedział Astin lodowato.
Korpulentny mężczyzna tylko się uśmiechnął.
Okropny uśmiech.
- Nie wiedziałem, że szukasz klientów nawet w spożywczaku. Jeśli brakuje ci pieniędzy, Shiki-chan, myślę, że możemy coś załatwić. - bankier oblizał się. Astin zmarszczył brwi.
- Ten mały nie jest klientem. - warknął czerwonooki z wyrazem bezbrzeżnej, lodowato zimnej pogardy na twarzy - Pan już też nie, więc proszę, by pan raczył nas opuścić.
Otyły mężczyzna oblizał się jeszcze raz i wyciągnął dwie grube, krótkie ręce w stronę białowłosego chłopaka.
- Możemy pobawić się we trójkę...
Shiki westchnął i złapał nadgarstek bankiera i boleśnie go wykręcił. Wiedział, że w alejce nie ma nikogo poza nimi i białowłosym chłopakiem z niewyraźną miną.
Astin spojrzał beznamiętnie w przerażone oczka mężczyzny i kopnął go kolanem w brzuch. Ten się zakrztusił.
- Popamiętasz, czerwona zdziro... - wymamrotał.
- Już zapomniałem. - odparł Astin i uśmiechnął się, słysząc chrzęst w nadgarstku obleśnego bankiera. Wykręcił go mocniej, coś trzasnęło.
Mężczyzna już chciał zawyć z bólu, ale Astin uciszył go pocałunkiem.
Nie domyję zębów przez miesiąc.
Kiedy bankier już się osunął z dziwnym wyrazem twarzy, Shiki wytarł usta rękawem.
- Miłego dnia panu życzę. - rzucił przez ramię i złapał białowłosego za rękę - A my się wynośmy.
Nie dbał o to, czy chłopak zaprotestuje. Po prostu wyciągnął go ze sklepu, po drodze zostawiając oba koszyki.
- Przepraszam. - mruknął, kiedy byli już na zewnątrz.




avatar
Shiki Astin

Wiek : 24
Zawód : Prostytutka/host/wszystko za pieniądze
Wygląd : Koszmarnie wysoki, koszmarnie chudy
Stan : Stanowczo odradza się interakcji z tym osobnikiem w celach innych niż zawodowe.

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t111-shiki-astin

Powrót do góry Go down

Re: Sklep spożywczy

Pisanie by Shiroi S. on Pią Kwi 25, 2014 6:45 pm

Ten dzień jednak był kiepski - dla nich obojga. Shiroi z kpiną i rozbawieniem spojrzał na grubasa, który przyturlał się tutaj niczym sporej wielkości piłka. Mężczyzna zdecydowanie nie próżnował w trakcie 'rozmowy', można nawet rzecz, że czuł się zbyt pewnie i dobrze, najwyraźniej doskonale znał czerwonowłosego.
Klientów? Brak pieniędzy? Machinalnie na te słowa uniósł jedną brew ku górze. Wykrzywił usta w wyraźnie widocznym niezadowoleniu. Ktoś tutaj sobie na za dużo pozwala. Przez cały czas milczał, nie zamierzał się wtrącać. Sprawa nie dotyczyła jego osoby, a przynajmniej do pewnego momentu. Na widok tłustych wystawionych łapsk odsunął się z obrzydzeniem wypisanym na twarzy.
- Ani się waż.. - Syknął jedynie przez zęby mocno poirytowany i wtedy właśnie olbrzym złapał mężczyznę za nadgarstek, który bez skrupułów wykręcił. Shiroi był swojego rodzaju przeciwnikiem tego typu zachowań, objawiających się agresją (tak poza łóżkiem). Lecz nie odezwał się - co więcej nie planował przeszkodzić czerwonookiemu. Co jak co, ale grubasowi się należało. Nawet kopniak. Choć pojawiło się wiele sprzeczności.. Ten pocałunek przeszedł jego najśmielsze oczekiwania.
Ja pierdole.. Skrzywił się. Obrzydlistwo. Mimo wszystko ten widok wywołał w nim mały, kompletnie bezwarunkowy odruch wymiotny. Osobiście wolałby, aby facet wydarł już tę mordę. Nie, to nie mieści się w głowie.
I nim zdążył jakkolwiek w całości przyswoić sobie całe zdarzenie, a szczególnie ostatnie jego minuty został od tak brutalnie wyciągnięty już przed sam sklep. Zakupy zakończone niepowodzeniem.
- Co to kurwa było? - Warknął wyrywając rękę z chłopaka uścisku. - Szukasz klientów? - Niemal zacytował grubasa ze złością w głosie, która na całe szczęście nie zawładnęła nim całym.
- Zresztą nieważne. Nawet nie chcę wiedzieć. - Rzucił od razu, nie czekając na odpowiedź. W aktualnej chwili naprawdę nie miał ochoty na jego ewentualne zbędne wyjaśnienia, gdyby faktycznie chciał się na nie pokusić. Kwestię pocałunku.. Planował nie poruszać wcale. Wręcz pragnął z całych sił wymazać ten obraz z pamięci.
avatar
Shiroi S.

Wygląd : Raczej jego brak.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sklep spożywczy

Pisanie by Shiki Astin on Pią Kwi 25, 2014 6:59 pm

Shiki Astin czuł się okropnie.
Nie wolno mi wciągać postronnych osób w moje bagno.
Westchnął i skłonił się przepraszająco. Tak należało zrobić.
- Przepraszam jeszcze raz. – powiedział, próbując tchnąć emocje w swoją wypowiedź – Nie, nie szukam klientów. A już na pewno nie w sklepie spożywczym. Nie jestem aż tak zdesperowany. Przez takich jak ta kanalia – splunął z pogardą – całkowicie odechciewa się człowiekowi pracować.
Zamilkł na chwilę, zbierając myśli.
Powinienem mu chyba jakoś wynagrodzić tę farsę.
- Możesz mnie uderzyć, jak chcesz. Nie będę się bronił. Możesz…nie wiem, zrób ze mną co chcesz. Mogę postawić ci drinka albo zabrać na obiad… Nie wiem… Nie znam się na relacjach międzyludzkich, do cholery!
Ostatnie zdanie wypowiedział raczej do siebie.
Cholera, jestem beznadziejny.
- Wszystko, co tam widziałeś… Proszę, byś zachował to dla siebie. Mimo to… Ta kanalia mogła coś opacznie zrozumieć i myśleć, że jesteś dla mnie kimś ważnym. Dlatego uważaj na siebie i jak cokolwiek się stanie… Dzwoń.
I wyciągnął z kieszeni kawałek starego paragonu, z drugiej – ogryzek ołówka. Szybko nabazgrolił swój numer telefonu. Podał chłopakowi kartkę.
- Wiem, że to było dziwne, ale nie miałem wyjścia. Ta alejka to martwy punkt monitoringu. Jeśli zacząłby się drzeć, oboje mielibyśmy niezłe kłopoty.
Westchnął i potarł czoło, potem przeczesał włosy.
Muszę je w końcu ściąć.
- Pewnie nic się nie stanie, ale i tak uważaj. Jak zgubisz kartkę z telefonem, to idź do jakiejś meliny i spytaj o Astina. W dziewięciu przypadkach na dziesięć dadzą ci jakiś kontakt do mnie.
Shiki zamknął usta i czekał, upewniając się, że chłopak wszystko przyswoił.
avatar
Shiki Astin

Wiek : 24
Zawód : Prostytutka/host/wszystko za pieniądze
Wygląd : Koszmarnie wysoki, koszmarnie chudy
Stan : Stanowczo odradza się interakcji z tym osobnikiem w celach innych niż zawodowe.

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t111-shiki-astin

Powrót do góry Go down

Re: Sklep spożywczy

Pisanie by Shiroi S. on Pią Kwi 25, 2014 7:48 pm

- Nie zamierzam Cię bić. - Prychnął w niedowierzaniu. - Co to w ogóle za głupi pomysł. - Zwyczajnie zakpił. Nie jest zwolennikiem bijatyk. Nie zamierzał podnosić na niego ręki, ani żadnej innej kończyny. Upokarzanie, wyśmiewanie, czy też jakiekolwiek inne tego typu rzeczy także nie wchodziły w grę.
Doprawdy beznadziejnie głupi pomysł.. Zaciągnął się sporą ilością powietrza zatrzymując je w płucach na kilka sekund. Zupełnie tak jakby w ten sposób właśnie chciał dać upust swoim emocjom. A to było niebywale jednak trudne. Z jego charakterem..
- Słuchaj.. - Zaczął spokojnie, aczkolwiek strasznie niechętnie. Takie rozmowy strasznie go męczyły. Właśnie chyba dlatego, że należały do tych ważniejszych, poważniejszych. Mimo wszystko nie chciał, aby olbrzyma dręczyło poczucie winy.
- Nie musisz się martwić, nie mam najmniejszego zamiaru opowiadać komukolwiek o tym co mnie.. Nas, dzisiaj spotkało. To tylko i wyłącznie Twoja sprawa. - Wyjaśnił mu w miarę możliwości łagodnie. Nie ma co przecież dorzucać drewna do już i tak nieźle kopcącego się pieca. W międzyczasie zgarnął kawałek świstka z numerem i schował do kieszeni spodni.
- Nie przejmuj się już, nawet jeżeli to nic mi nie będzie. Może kiedyś będziesz miał okazję wytłumaczyć o co chodziło, bo nadal trochę nie rozumiem. W tej chwili to chyba nie byłby najlepszy pomysł. - Powiedział zgodnie z prawdą. Co jak co, ale aż takim kłamcą nie jest. Tym bardziej, że nie widział żadnych powodów ku temu.
- W każdym bądź razie w porządku. Myślę, że kiedyś się odezwę. Tymczasem będę leciał. - Westchnął słabo. Na dzisiaj dość wrażeń jego skromnym zdaniem. Myślę, że dla Ciebie także.
- Uważaj na siebie lepiej. - Zaproponował powoli oddalając się w swoją stronę, choć chyba niepotrzebnie. Przecież kilka minut temu doskonale pokazał na co go stać i, że nawet taki grubas nie jest mu straszny. Machnął mu jeszcze ręką po czym zniknął za zakrętem. Odechciało mu się jedzenia. Nawet tego gotowego. Chciał już tylko wrócić do swoich czterech ścian bez żadnych problemów.
avatar
Shiroi S.

Wygląd : Raczej jego brak.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sklep spożywczy

Pisanie by Shiki Astin on Pią Kwi 25, 2014 7:55 pm

Shiki uśmiechnął się w duchu.
Udało się.
- Ty też się pilnuj. - powiedział cicho niby do oddalającego się chłopaka. Westchnął, nie wiedząc za bardzo co ze sobą zrobić. W międzyczasie wyciągnął papierosa i go odpalił.
Dużo wrażeń jak na jeden dzień.
Telefon Shikiego znów zadzwonił. Tym razem, bogu dzięki, był to sms od lekarza przypominający o badaniach na HIV, które Astin musiał robić co trzy miesiące.
Jakbym mógł zapomnieć.
Zaciągnął się papierosem i westchnął, wypuszczając dym. Powolnym krokiem oddalił się od sklepu.


[zt]
avatar
Shiki Astin

Wiek : 24
Zawód : Prostytutka/host/wszystko za pieniądze
Wygląd : Koszmarnie wysoki, koszmarnie chudy
Stan : Stanowczo odradza się interakcji z tym osobnikiem w celach innych niż zawodowe.

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t111-shiki-astin

Powrót do góry Go down

Re: Sklep spożywczy

Pisanie by Moriyama Natsuki on Wto Kwi 29, 2014 10:26 pm

Natsu przez spora część drogi paplał jakieś niezobowiązujące rzeczy na temat pogody, marudził na szkołę, jak to na ucznia przystało. Chciał jakoś zabić czas i uniknąć niezręcznej ciszy. Stopniowo przy mężczyźnie się rozluźniał, zapominając na chwilę o Reyu. Wróciła wesołość, jaka towarzyszyła mu zazwyczaj i którą zarażał ludzi dookoła.
Chłopak bez skrępowania wszedł do jednego z częściej odwiedzanych przez niego sklepów spożywczych i podając uprzednio Shikiemu sklepowy koszyk, zaczął kompletować poszczególne produkty.
- Jest coś na co masz uczulenie? Albo czego nie lubisz? - spytał, wybierając dorodną czerwoną paprykę i wkładając ją do koszyka, po czym wyjaśnił Shikiemu -[b] Nie lubię żółtych. Czerwone są ładniejsze. Żywsze. Masz jeszcze na coś konkretnego ochotę? Od razu ostrzegam, że gotowanie mi wychodzi, ale na cukiernika to się nie nadaję.
avatar
Moriyama Natsuki

Wiek : 21
Skąd : Akademik
Zawód : Uczeń 2B // Kuchareczka Shikiego
Wygląd : ok 178 cm wzrostu
Stan : Psychiczny? Zły

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t57-moriyama-natsuki

Powrót do góry Go down

Re: Sklep spożywczy

Pisanie by Shiki Astin on Wto Kwi 29, 2014 10:37 pm

Shiki ze swoistym zafascynowaniem przyglądał się chłopakowi i jego pewnym ruchom. Świetnie orientował się w jedzeniu i sposobach jego przygotowania.
W drodze coś paplał i Astin niespecjalnie go słuchał. Chyba narzekał na szkołę czy coś...
Przy wejściu kasjerka spojrzała na Astina spode łba. Odwzajemnił się sadystycznym uśmieszkiem. Kobieta pobladła.
Weszli między alejki.
Czerwona papryka.
Przypomniał sobie białowłosego chłopaka ze sklepu. Miał nadzieję, że się nie spotkają.
- Jem wszystko. Wiem tylko, że nienawidzę żarcia ze stołówki bidula. To było jedno z największych obrzydlistw jakie zdarzyło mi się wziąć do ust. - powiedział, niewiele myśląc.
Super. Znowu od razu powiedz młodemu, że przeleciałeś jego nauczyciela i lubisz w dupę.
Potrząsnął głową.
- Wystarczy, że zrobisz cokolwiek. Nie znam się na jedzeniu. Słodkie rzeczy jem rzadko.
Lubił słodycze, ale jadł na tyle rzadko, że jakoś o nich zapominał.
Westchnął raz jeszcze i przyjrzał się chłopakowi. Nie zazdrościł mu umiejętności gotowania, ale nikt nigdy bezinteresownie nie chciał zrobić mu jedzenia. Czasem bywał na kolacjach z klientami, ale nie zdarzyło mu się zjeść czegoś domowego, w domu, z kimś.
- Jedzenie samemu jest smutne.
- Zjesz ze mną. - powiedział, jakby to było oczywiste.
avatar
Shiki Astin

Wiek : 24
Zawód : Prostytutka/host/wszystko za pieniądze
Wygląd : Koszmarnie wysoki, koszmarnie chudy
Stan : Stanowczo odradza się interakcji z tym osobnikiem w celach innych niż zawodowe.

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t111-shiki-astin

Powrót do góry Go down

Re: Sklep spożywczy

Pisanie by Moriyama Natsuki on Wto Kwi 29, 2014 11:33 pm

- Nie wiem jak smakuje żarcie z bidula, ale mam nadzieję, że gotuję lepiej. - wrzucił jeszcze ryż i majonez do koszyka, a także puszkę ananasa.
- Zrobię ci coś jeszcze na później do jedzenia. W ogóle to czerwone włosy masz od urodzenia czy farbujesz? To samo z oczami. Znaczy nie czy farbujesz włosy, tylko czy soczewki nosisz. Bo wyglądasz dość charakterystycznie.
Sprawnie wybrał odpowiednie przyprawy, pakując do koszyka podwójną ilość curry. Widać było, że chłopak lubi gotować i nie przeszkadza mu to zajęcie, w innym wypadku nie proponowałby robienia jedzenia na później.
- Wyglądasz jak śmierć na chorągwi. Aż się boję myśleć, jak wyglądasz bez koszulki. I mogę odrobinę zjeść. Odrobinę, niedawno jadłem - powiedział ponuro. Jego dobry humor prysł jak bańka mydlana. Chłopak przez chwilę się nad czymś zastanawiał, po czym spytał. - Jak ci oddam kasę, to kupisz mi fajki i piwo? Tutaj raczej mi ich nie sprzedadzą, a jakoś nie mam ochoty ganiać na drugi koniec miasta.
avatar
Moriyama Natsuki

Wiek : 21
Skąd : Akademik
Zawód : Uczeń 2B // Kuchareczka Shikiego
Wygląd : ok 178 cm wzrostu
Stan : Psychiczny? Zły

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t57-moriyama-natsuki

Powrót do góry Go down

Re: Sklep spożywczy

Pisanie by Shiki Astin on Sro Kwi 30, 2014 1:28 pm

- Dam głowę, że gotujesz lepiej. - rzucił smętnie Astin, patrząc jak chłopak wrzuca do koszyka na pozór randomowe produkty.
On jest...sam nie wiem jak go określić.
Spojrzał na chłopaka jeszcze raz. Było w nim coś znajomego. Nie światło jak u Ayase, które go zaciekawiło, raczej coś...ciemniejszego.
- Nie noszę soczewek ani nic nie farbuję. Mieliś... Miałem tak od urodzenia. - wzruszył ramionami, w ostatniej chwili gryząc się w język.
Dlaczego pomyślałem o Kaori?
Shiki trochę się zamyślił i z otępienia wyrwał go dopiero głos Natsukiego.
- Wyglądasz jak śmierć na chorągwi, Nii-chan. Zjedz coś.
Nagle doznał olśnienia. Już wiedział, dlaczego Moriyama Natsuki wydawał mu się znajomy.
On jest podobny do niej.
- Wyglądam jak miss Oświęcimia '44. - rzucił beznamiętnie, ale w jego głowie kotłowało się od myśli - Jedzenie samemu jest przykre.
Spojrzał po Natsukim kolejny raz, aż do znudzenia. Te ruchy, gesty, nawet jakoś sposób, w który mówił, przypominał Kaori.
Nagle Astin zauważył, że chłopak zmarkotniał.
- Nie musisz oddawać kasy. - powiedział Shiki - Papierosy, piwo, nie ma sprawy. W domu też mam jakiś alkohol.
Rozpijasz i demoralizujesz chłopaka, Astin. Hamuj się.
Czerwonooki westchnął i zmierzwił sobie wpadające do oczu ciemnoczerwone włosy. Pieniędzy miał aż nadto i nie miał co z nimi robić.
Jestem beznadziejny.
avatar
Shiki Astin

Wiek : 24
Zawód : Prostytutka/host/wszystko za pieniądze
Wygląd : Koszmarnie wysoki, koszmarnie chudy
Stan : Stanowczo odradza się interakcji z tym osobnikiem w celach innych niż zawodowe.

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t111-shiki-astin

Powrót do góry Go down

Re: Sklep spożywczy

Pisanie by Moriyama Natsuki on Sro Kwi 30, 2014 3:44 pm

- Piwo mi wystarczy. No chyba, że chcesz mnie zbierać z podłogi - powiedział, uśmiechając się ponownie. Jego portfel się ucieszy, bo po ostatnich zakupach Natsu odkrył w nim dno i jeden samotny guzik od jakiejś koszuli.
Nie myśl o Reyu, nie ma sensu. To tylko przeszłość. Trzeba żyć przyszłością, a nie tym co było.
Chociaż Natsu się uśmiechał i generalnie wyglądał na dość radosnego, a po jego smutku nie bardzo było widać jakikolwiek ślad, to wewnątrz ciągle coś go nieprzyjemnie ściskało.
Po chwili namysłu, Natsu wrzucił jeszcze do koszyka dwie puszki groszku i udo z kurczaka. Skoro Shiki nie zgłaszał żadnych zastrzeżeń odnośnie rodzaju jedzenia, to czemu nie.
- Masz naczynie żaroodporne? I blender. Chociaż jak blendera nie masz, to będę mógł jutro przynieść swój - oznajmił tym samym, że następnego dnia też przyjdzie. Miałoby to sens, bo ilość jedzenia, jaka zaczęła wypełniać koszyk była zdecydowanie zbyt duża nawet na kilkudaniowy obiad. Szczególnie, że chłopak dorzucił jeszcze koncentrat pomidorowy, ryż i chleb tostowy. - No to już chyba wszystko. Mam nadzieje, że nie masz jakichś mocno ograniczonych funduszów i wystarczy Ci pieniędzy.
Poprawił torbę na ramieniu, trochę mu przeszkadzała, ale się nie skarżył. Zaraz i tak będzie musiał nieść część zakupów, bo mężczyzna wyglądał, jakby się miał połamać pod ich ciężarem.
avatar
Moriyama Natsuki

Wiek : 21
Skąd : Akademik
Zawód : Uczeń 2B // Kuchareczka Shikiego
Wygląd : ok 178 cm wzrostu
Stan : Psychiczny? Zły

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t57-moriyama-natsuki

Powrót do góry Go down

Re: Sklep spożywczy

Pisanie by Shiki Astin on Sro Kwi 30, 2014 3:53 pm

- Zgaduję, że mam większość tych dziwnych narzędzi. Poprzedni właściciel zostawił mnóstwo potencjalnie potrzebnych rzeczy. Chyba wyczuł moje upośledzenie. - rzucił Astin, cały czas wodząc oczami za chłopakiem, który najwyraźniej czuł się jak w domu.
On...przyjdzie jutro?
Ostatnio wiele się zdarzyło. Shiki nawet trochę się bał. W istocie był jakby wystraszonym szczeniakiem, nie umiał dogadywać się z ludźmi. Wcześniej go to nie obchodziło, ale... tak strasznie schudł. Nadal był silny, ale...
Zobaczył, że chłopakowi trochę ciężko.
- Jeśli chcesz, mogę wziąć te rzeczy. - powiedział - Nie połamię się ani nic. Jestem dość silny. Pewnie nie wyglądam, co?
Zaśmiał się gorzko. Fakt, klienci lubili tę jego wychudzoną sylwetkę, a Astin się nią niespecjalnie przejmował, ale lekarz truł mu tyłek, że musi przytyć.
Na szczęście on wygląda jakby mógł mnie utuczyć.
avatar
Shiki Astin

Wiek : 24
Zawód : Prostytutka/host/wszystko za pieniądze
Wygląd : Koszmarnie wysoki, koszmarnie chudy
Stan : Stanowczo odradza się interakcji z tym osobnikiem w celach innych niż zawodowe.

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t111-shiki-astin

Powrót do góry Go down

Re: Sklep spożywczy

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach