Główny plac

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Główny plac

Pisanie by Shiki Astin on Sro Kwi 02, 2014 5:56 pm

Astin przewrócił oczami.
No no, kto zaszczycił nas swoją obecnością.
- Jeśli mam połamać temu gnojkowi łapska, to musisz poczekać. Teraz mam fajrant, a za trzy godziny pracę.
Zgasił peta. Wyciągnął kolejnego papierosa. Czego jak czego, ale Shiby się nie spodziewał.
- Innymi słowy, jestem bardzo zajętym człowiekiem. Do bólu zajętym, można by rzec.
Powoli ruszył w kierunku ulicy. Wypełniało go uczucie spełnionego obowiązku, przypływu gotówki i, niestety, głodu. Jedyne co miał w żołądku od dłuższego czasu to tanie wino i przykro odbiło się to na jego zdrowiu.
No, dwa dni temu zjadłem kanapkę.
Kanapkę z chlebem, ale kanapkę.
Westchnął i wypuścił dym. Wątpił, by cios dziecka coś mu zrobił - słuchał wykładów mnóstwa lekarzy, przez których się przewinął - i z własnego doświadczenia wiedział, że nic mu nie będzie.
Zaciągnął się mocno. Lubił dym.
Zastanawiał się, co chce od niego Shiba. Na boga, to była jednonocna znajomość - przyjemna, oj przyjemna, ale jednonocna. Poza tym dzisiaj miał okazję wyżyć się na kliencie wyznającym szlachetne zasady Leopolda Sachera-Masocha, który nie miał odwagi powiedzieć o tym żonie. O tym, że lubi, kiedy mężczyzna wpycha mu członka w końcowy odcinek jelita grubego, też.
Ponieważ nie umiem czuć bólu, będziesz odczuwał go podwójnie. Za siebie i za mnie.
Przeszedł go przyjemny dreszcz. Bardzo przyjemny.

zt


Ostatnio zmieniony przez Shiki Astin dnia Sro Kwi 02, 2014 6:04 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Shiki Astin

Wiek : 24
Zawód : Prostytutka/host/wszystko za pieniądze
Wygląd : Koszmarnie wysoki, koszmarnie chudy
Stan : Stanowczo odradza się interakcji z tym osobnikiem w celach innych niż zawodowe.

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t111-shiki-astin

Powrót do góry Go down

Re: Główny plac

Pisanie by Shiba on Sro Kwi 02, 2014 6:03 pm

Spojrzął za nimi i cierpko się uśmiechnął. Będą czegoś chcieli to sami do niego przyjdą. Zapalił papierosa i minął Shikiego. Ruszył spokojnym krokiem do swojego biura.
z.t

Powrót do góry Go down

Re: Główny plac

Pisanie by Akira on Czw Kwi 03, 2014 7:39 am

Akira niepewnie wyszedł przed budynek szkoły. Jego klasa miała właśnie lekcję wuefu. Planowo to była ich ostatnia godzina lekcyjna, więc teoretycznie mógłby pójść już do domu, ale nie znał jeszcze na pamięć drogi. Wiedział w którą stronę iść, ale jeszcze się mylił odnośnie ilości kroków. Co gorsze zanim doszło się do domu trzeba było trzy razy przejść przez ulicę. Dwa przejścia były wyposażone w piszczący sygnał dla niewidomych, który informował o zielonym lub czerwonym świetle, ale trzecie już nie.
Raz… dwa… trzy… cztery. –odliczył w myślach schodki prowadzące ze szkoły na główny plac. Odczepił od plecaka laskę, rozłożył ją i sprawdzając nią drogę odnalazł ławkę. Denerwował się nieco, bo nadal nie znał dobrze swojej klasy i nie miał pewności kto ma dzisiaj dyżur na odprowadzenie go po lekcjach do domu. Co gorsza nie bardzo wiedział ile czasu zostało jeszcze do końca lekcji. Złożył laskę i dopiął ją znowu do plecaka, wyjął słuchawki i nieco przestarzały już odtwarzacz mp3. Włożył jedną słuchawkę do ucha, by w razie czego słyszeć szkolny dzwonek, lub słyszeć jeśli ktoś przyjdzie.
Skończyłem na 9 koncercie Bacha? –próbował sobie przypomnieć włączając odtwarzacz, niestety ten wyślizgnął mu się z ręki i spadł na bruk. Bez problemu znalazł empetrójkę, przejechał kciukiem po wyświetlaczu upewniając się, ze nie jest pęknięty i obrócił ją w palcach przesuwając po niej kciukiem.
Cholera, nie ma baterii. Musiała wypaść. Gdzie jest? –pochylił się wyciągając dłoń i dotykając wilgotnego, pokrytego warstewką brudu bruku. Wrażenie było naprawdę nieprzyjemne. Szukał przez chwilę baterii, ale nie mógł jej znaleźć, mimo, że nie potoczyła się daleko. W końcu zrezygnował. Otarł brudne palce o nogawkę spodni i wciągnął nogi na ławkę, podciągając kolana pod brodę i kuląc się. Oczy mu zawilgotniały a on sam miał ochotę rozpłakać się z bezsilności i wściekłości zarazem. Znowu mu się to przytrafia. Siedział jednak spokojnie i wbijał niewidzące spojrzenie, o ironio, dokładnie w leżącą na bruku zgubę.
avatar
Akira

Wiek : 19
Zawód : Uczeń 1C
Wygląd : Słodka buźka, brązowe włosy o nieco rudawym połysku, drobna postura. Chłopczyk w "grzecznych" ubrankach dobieranych przez mamusię.
Stan : Wolny, nieświadomy i cudownie niewinny chłopiec wychowywany "pod kloszem". Nieświadomy swojej orientacji seksualnej. Bardzo samotny i zagubiony w wielkim świecie, który dopiero zaczyna poznawać.

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t118-akira-takimoto

Powrót do góry Go down

Re: Główny plac

Pisanie by SYrjöP on Czw Kwi 03, 2014 2:27 pm

Długowłosy mężczyzna wyszedł przed budynek szkoły, żeby zapalić. Nie miał na sobie nic poza marynarką, gdyż przyzwyczajony był do znacznie niższych temperatur, a ten dzień należał do jednych  z cieplejszych w ciągu ostatniego tygodnia. Było też nadzwyczaj słonecznie, a na niebie nie było widać niemal żadnych chmur, co stanowiło miłą odmianę od dotychczasowej pogody.
Podpalił papierosa i zaciągnął się nim, zauważając siedzącego na ławce chłopca i podchodząc do niego niespiesznym tempem. Przyjrzał się uważnie młodzieńcowi, zauważając, iż wpatruje się on w leżący na ziemi niewielki przedmiot, który po chwili namysłu Sven rozpoznał jako najzwyklejszą w świecie baterię.
- Czemu tak siedzisz samotnie i wpatrujesz się jak sroka w gnat w tę baterię? Nie powinieneś mieć teraz jakichś lekcji?
Słowa Svena nie były zbyt przyjemne, ale to był raczej obojętny niźli przepełniony negatywnymi emocjami. Wpuścił dym z płuc, przyglądając się siedzącemu samotnie chłopcu, który wyglądał jakby miał się zaraz rozpłakać. Mężczyzna zmarszczył brwi, zastanawiając się nad czymś intensywnie. Wyciągnął przed siebie dłoń, zginając dwa z palców.
- Spójrz na mnie, chłopcze. Ile palców widzisz?
W głosie Skandynawa była zwykła ciekawość. Podejrzewał on, że ten chłopiec nie widzi w ogóle, lecz wolał się upewnić, a to było pierwsze co przyszło mu do głowy, by tego dokonać. W spokoju oczekiwał na odpowiedź, zajmując się swoim papierosem.

Powrót do góry Go down

Re: Główny plac

Pisanie by Akira on Czw Kwi 03, 2014 3:06 pm

Najpierw poczuł zapach dymu papierosowego, później czyjąś obecność.
Papierosami pachnie nauczyciel plastyki, dyrektor i szkolny pielęgniarz. Biolog też pachnie fajkami ale jakoś mniej. Może ktoś w jego domu pali? To nie jest żaden z nich. Nie czuję mentolu i nie rozpoznaję kroków. Mocno i pewnie stawia stopy. Boję się go trochę.
Kiedy usłyszał jego chłodny głos odruchowo skulił się nieco mocniej.
Wpatruję się w baterię? Musi leżeć jakieś półtora metra przede mną.
-Mam już koniec zajęć, reszta klasy ma wf, ale ja jestem zwolniony. Czekam tylko na kolegę, ma mnie odprowadzić po szkole… -odpowiedział siląc się na możliwie grzeczny ton. Przygryzł dość mocno wargę gdy mężczyzna zapytał go ile widzi palców. Zawsze go to cholernie denerwowało. Uniósł głowę i spojrzał w miejsce, gdzie, jak domyślał się, powinny być oczy mężczyzny. Trafił perfekcyjnie i spojrzał w nie głęboko. Wydawało się, że jest wstanie przeszyć wzrokiem na wylot nawet przepaskę na oku mężczyzny. Nie miał pojęcia o jej istnieniu więc patrzył tak, jakby jej nie było.
-Nie widzę żadnych palców, ale zapewne pokazał Pan trzy. Mężczyźni zwykle pokazują trzy, a kobiety dwa. Bawi to Pana? –zapytał mając na myśli te głupie testy. Spojrzał ponownie w miejsce, w które się wcześniej wpatrywał.
Koło półtora metra.
Wstał i zrobił trzy drobne kroki do przodu, kucnął i wyciągnął dłoń przesuwając palcami milimetry ponad brudną brukową kostką. Szybko trafił na baterię i podniósł ją.
-Dziękuję za pomoc w znalezieniu baterii. Chciałem umilić sobie czas słuchając muzyki, ale bateria wypadła mi z empetrójki i nie mogłem jej znaleźć.
avatar
Akira

Wiek : 19
Zawód : Uczeń 1C
Wygląd : Słodka buźka, brązowe włosy o nieco rudawym połysku, drobna postura. Chłopczyk w "grzecznych" ubrankach dobieranych przez mamusię.
Stan : Wolny, nieświadomy i cudownie niewinny chłopiec wychowywany "pod kloszem". Nieświadomy swojej orientacji seksualnej. Bardzo samotny i zagubiony w wielkim świecie, który dopiero zaczyna poznawać.

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t118-akira-takimoto

Powrót do góry Go down

Re: Główny plac

Pisanie by Rey on Czw Kwi 03, 2014 4:54 pm

Najpierw zlecenie w szpitalu, a potem jeszcze spędzenie poranka w szkole. Na prawdę miał w tym momencie tego serdecznie dość. Jedyne o czym w tym momencie marzył to po prostu kubek parującej mocnej kawy i papieros. O to pierwsze nie miał co się martwić, ale jeżeli chodziło o kawę - szkoda gadać. Wyszedł na Główny plac jak zwykle wystawiając swoje zdrowie jak na talerzu. Nie zapięty cienki płaszcz i biała koszule zapięta tylko na dwa środkowe guziki , która przy najmniejszym podmuchu wiatru ukazywała jego brzuszek. Jakby się tym przejmował. Zauważył już z daleka swojego przyjaciela od papierosów i kawy Svena, ale nie był sam. W sumie musiał przyznać, że od jakiegoś czasu zaniedbał jakiekolwiek kontakty między ludzkie. Chyba najwyższy czas to trochę nadrobić. Przez chwile myślał, że Sven rozmawia z chłopakiem, z którym Go widział jakiś czas nad morzem, ale ten był zupełnie inny. Czemu by nie podejść? Zawsze będzie zabawniej, a przy okazji chciał dokładnie dowiedzieć się z kim ten rozmawia. Szedł leniwie w ich kierunku trzymając dłonie w kieszeni płaszczyka, gdzie również miał swoją ulubioną paczkę cienkich papierosów o smaku mocnego mentolu. A mówią, że cienkie papierosy są dla bab. Samemu nigdy tak nie sądził. Jakoś te bardziej mu smakowały i były dużo bardziej mocniejsze. W końcu stanął wśród nich. Ciemnymi oczyma, które nie wyrażały żadnych uczuć spojrzał na konserwatora.
- Trochę czasu minęło..Sven..
Rzekł cichym , ale słyszalnym tonem głosu i zaraz spojrzał na chłopaka o połyskujących włosach. Tak..słyszał o nim. Jak mógłby nie słyszeć skoro w pewnym sensie uczniowie właśnie o nim gadali. O uczniu , który nie widzi, ale jego oczy mówiąc co innego.
- Coś się stało ?
Trudno powiedzieć do kogo konkretnie zadał to pytanie. Chwile później wyciągnął z paczki jednego papierosa, którego momentalnie odpalił ozdabianą zapalniczką. Zaraz się zaciągnął wypuszczając dym nosem. Przyjemny smak mentolu. Tego mu było trzeba. Chyba się jeszcze dzisiaj nie widział w lustrze, albo nie chciał patrzeć. Miał nieco potargane włosy oraz podkrążone oczy. Nic dziwnego, że niektórzy boją się iść do jego gabinetu i w sumie nawet boją się jego samego, skoro nie raz wygląda na prawdę przerażająco , a w oczach ma prawdziwy mord.
avatar
Rey

Wiek : 31
Zawód : Były Pielęgniarz szkolny, lekarz w szpitalu
Wygląd : Wieczne niedopięta koszula, wicznie rozczochrana czupryna.
Stan : Wolny

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t61-rey-cross#108

Powrót do góry Go down

Re: Główny plac

Pisanie by SYrjöP on Czw Kwi 03, 2014 6:07 pm

- Nie chcę cię martwić, młody kolego, ale twoja klasa miała dziś skrócony wf i rozpierzchli się do domów bądź też czekają na zajęcia pozalekcyjne.

Mężczyzna  zmrużył oko, widząc wpatrujące się w niego, lub też raczej przez niego, oczy. Nie było to zbyt przyjemne uczucie, gdy wzrok prześwietla na wylot, nie koncentrując się na oczach rozmówcy, a biegnąc gdzieś dalej. Skandynaw jednak nie odwrócił wzroku, a tylko przymknął oko. Wiedział doskonale, iż chłopiec mimo zwróceniu się w jego stronę go nie widzi, więc nie odczuwał potrzeby, by się bać. Racjonalne myślenie wróciło całkowicie, a kącik ust uniósł się, gdy dotarły do niego słowa chłopca.

Wychodzi na to, że rzeczywiście jestem samcem z krwi i kości.

- Nie powiedziałbym, żeby mnie bawiło, gdyż sam na dobrą sprawę posiadam tylko jedno sprawne oko. Jakbym miał trochę mniej szczęścia, nie posiadałbym żadnego. Powiedzmy, że robię rozeznanie w sytuacji, ale masz rację, pokazałem właśnie trzy palce.

Zauważył, że chłopiec się skulił słysząc jego głos, jednak nic sobie z tego nie robiąc, zajął miejsce obok  niego. Zauważył też dawno niewidzianego mężczyznę, z którym dość często się spotykali, aby w ciszy wypalić papierosa. Pokręcił głową, widząc rodzaj papierosa trzymanego w palcach przez pielęgniarza. Sam nie miał nic przeciwko mentolowym, w końcu mięta i mentol były zapachami, którymi właściciel pomarańczowych włosów się otaczał, jednak niezmiernie irytowała go ich grubość. Zauważył też ubiór Reya, jednak nie zamierzał go upominać z tego powodu. Nie był to pierwszy raz, gdy widział mężczyznę w takim stanie, a jemu najwyraźniej to nie przeszkadzało, więc Sven nie zamierzał mu matkować. Nie był jego ojcem, bratem czy kochankiem i nie zamierzał być. Nie powiedział też nic na temat ogólnego wyglądu Reya, choć ten przypominał siedem nieszczęść i Sven tylko czekał, aż jego kolega z pracy zadecyduje, że chce mu powiedzieć o swoich problemach, w innym przypadku nie zamierzał naciskać, zostawiając Reya samemu sobie.

- Dawno cię tu nie było, Rey. Dalej palisz te śmieszne cienkie mentole? Przecież to jest koszmarnie nieporęczne do trzymania w palcach, o ile się nie ma delikatnych, małych rączek. I jak zwykle rozebrany, nawet bardziej niż ja. Koledzy tego chłopca zwiali, zostawiając go samego i nie ma go kto odprowadzić do domu, a jako iż nic nie widzi, to podejrzewam, że zbyt dobrze się to dla takiej drobinki nie skończy. Jak się nazywasz, chłopcze i gdzie mieszkasz? Jeśli nie idziesz zupełnie w drugą stronę, to mógłbym cię odprowadzić. Krzywdy ci nie zrobię, nie po to dostałem pracę szkolnego konserwatora, żeby siedzieć i przyglądać się, jak uczniowie cierpią.

Początkowe zdania skierowane były do pracownika szkoły, lecz dalsze już zwracały się do siedzącego obok chłopca. Sven przyjrzał mu się kątem oka, zauważając, iż młodzieniec ten ma całkiem ładną twarz i wygląda uroczo, będąc tak zagubionym.

Skandynaw założył kosmyk włosów za ucho i zgasił resztkę papierosa o podeszwę buta. Pomyślał, że skoro postanowił odprowadzić to dziecko do jego domu, to powinien dać o tym znać swojemu Płomyczkowi. Lepiej, żeby dowiedział się o tym od niego, niźli od jakiejś osoby postronnej i się niepotrzebnie denerwował. Przed wysłaniem wiadomości poczekał jeszcze na informację odnośnie miejsca zamieszkania niewidomego chłopca. Nie miał ochoty iść przez całe miasto w drugą stronę szczególnie, że dzisiejszego dnia przyszedł tutaj na piechotę zamiast przyjechać motorem.

Powrót do góry Go down

Re: Główny plac

Pisanie by Rey on Czw Kwi 03, 2014 6:17 pm

-Tak, Tak..A Ty nadal bawisz się w samarytanina..
Rzekł cichym tonem głosu i usłyszał jak w pewnym momencie jego telefon dzwoni. Westchnął ciężko i wyciągnął Go drugą ręką po czym odebrał. Ten ktoś kto zadzwonił zaraz się rozłączył.
- Co jest? Co za utrapienie..
Burknął cicho do siebie, a chwile później jeden z nauczycieli poinformował Go, że jakiś chłopak czeka na Reya pod gabinetem pielęgniarskim.
- Nawet chwili spokoju...do zobaczenia później..Mam nadzieję. Chętnie pójdę z Tobą na kawę Sven..znowu , jak kiedyś.Potrzebuje Twojej rady.
Powiedział to z pewnym rodzaju zamyśleniem. Kiedy Rey potrzebował rady - wiedz , że coś się dzieje. Na pewno było coś na rzeczy, coś czego Rey całkowicie nie ogarniał i nie był w stanie samemu sobie z tym poradzić. Chwile po tych słowach oddalił się w stronę szkoły gasząc po drodze papierosa.

[zt]
avatar
Rey

Wiek : 31
Zawód : Były Pielęgniarz szkolny, lekarz w szpitalu
Wygląd : Wieczne niedopięta koszula, wicznie rozczochrana czupryna.
Stan : Wolny

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t61-rey-cross#108

Powrót do góry Go down

Re: Główny plac

Pisanie by Gość on Czw Kwi 03, 2014 6:21 pm



W szkole i tak był trochę wcześniej. Na pierwszych lekcjach szybko nadrobił wszystkie zaległości z uczniami. Na szczęście nie było ich dużo. Poprawił swoją brązową marynarkę i wyszedł na długiej przerwie na główny plac. Tam usiadł na jednej z wolnych ławek. Rozejrzał się dookoła patrząc na uczniów kurzy się tam znajdowali. Zauważył też nowego chłopca. W szkole od rana o nim huczało, ale jakoś nie zamierzał się mu przedstawiać. Żadnego ucznia nie miał zamiaru traktować inaczej. W swojej teczce miał już do sprawdzenia stertę testów i zadań domowych, które kazał im przygotować inny nauczyciel. Uśmiechnął się smutno spoglądając w stronę okien gabinetu Reya.
Jestem w pracy musze się skupić na niej.
Skarcił się w myślach. Spojrzał jeszcze w stronę ławki na nowego chłopaka, który tam siedział koło niego stał jakiś czerwono włosy mężczyzna. O nim też słyszał, ale tak samo jak w przypadku chłopak jakoś nie miał ochoty się z nim witać. Wyciągnął stertę testów oraz czerwony długopis. Miał teraz dobre dwie godziny przerwy dzień był wyjątkowo ciepły i słoneczny. Nie maił ochoty siedzieć w budynku. Po prostu wolał sprawdzić to tu na zewnątrz. Zaczął dokładnie sprawdzać pierwszy test. Aż mu się słabo robiło, kiedy czytał niektóre odpowiedzi. Nawet nie zauwążył, ze Rey tam stał. Nie, że specjalnie czy coś . poprostu sie nie przyglądał tym osobą. W końcu obaj mają prawo rozmawaić ze wszystkimi.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Główny plac

Pisanie by Akira on Czw Kwi 03, 2014 7:03 pm

Mieli skrócone zajęcia? Naprawdę? Co teraz? Musiałbym dzwonić do mamy, ale ona może odebrać mnie dopiero kiedy skończy pracę… Dzisiaj chyba miał mnie odprowadzić Hotaro-chan. Właściwie to do niego podobne by zapomnieć o mnie.
-Jeśli się nie mylę miał mnie dziś odprowadzać dość specyficzny kolega. Rzeczywiście mógł o mnie zapomnieć… Mieszkam na tym dużym osiedlu domków jednorodzinnych. Trzeba przejść przez pasy, później przez park, jeszcze raz przez pasy, wzdłuż głównej ulicy i później jeszcze raz przez drogę… Nie chcę sprawiać problemu. Mogę zadzwonić do mamy by odebrała mnie po pracy i poczekać tu na nią….
…do dwudziestej drugiej. –dokończył w myślach i przygryzł niepewnie wargę. Gdyby powiedział to na głos mężczyzna na pewno nie pozwoliłby mu tak długo czekać. Jednak naprawdę nie chciał sprawiać problemu w razie gdyby ten mieszkał daleko. Z jednej strony naprawdę chciałby już wrócić do domu, do miejsca które znał na pamięć, w którym nie potrzebował laski ani pomocy, w którym był zupełnie samodzielny i czuł się bezpieczny. Czekanie po ciemku nie stanowiło dla niego problemu, bo nie widział różnicy między dniem a nocą, ale wiedział, że mama by się martwiła. Przez chwilę słyszał zupełną ciszę i czuł tylko czyjąś obecność. Miał wrażenie, że Cross zniknął. W swoim zamyśleniu i niepewności nawet nie zwrócił uwagi na to, że Rey mówił „do zobaczenia”. Objął się ramionami, jakby chciał się skulić na stojąco.
-Umm… Cross-sensei, jesteś tu jeszcze? –zapytał niepewnie


Ostatnio zmieniony przez Akira dnia Czw Kwi 03, 2014 7:50 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Akira

Wiek : 19
Zawód : Uczeń 1C
Wygląd : Słodka buźka, brązowe włosy o nieco rudawym połysku, drobna postura. Chłopczyk w "grzecznych" ubrankach dobieranych przez mamusię.
Stan : Wolny, nieświadomy i cudownie niewinny chłopiec wychowywany "pod kloszem". Nieświadomy swojej orientacji seksualnej. Bardzo samotny i zagubiony w wielkim świecie, który dopiero zaczyna poznawać.

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t118-akira-takimoto

Powrót do góry Go down

Re: Główny plac

Pisanie by Gość on Czw Kwi 03, 2014 7:23 pm

Odczytał esemesa od Reya. Poczym spakował swoje rzeczy i wstał. Nie miał dobrego przeczucia co do tej rozmowy. Ale w sumie i tak wszytko było chyab jasne czego ona będzie dotyczyć. Wstał z ławki i poszedł do gabinety pielęgniarza.

z.t

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Główny plac

Pisanie by SYrjöP on Czw Kwi 03, 2014 8:09 pm

- Domki jednorodzinne za parkiem? W takim razie mogę cię odprowadzić, mały, bo sam mieszkam na tamtym osiedlu. Nie będziesz musiał na nikogo czekać. Miło by mi było, gdybyś jednak podzielił się ze mną chociaż swoim imieniem, o ile nie chcesz, żebym cały czas zwracał się do ciebie "mały". Zawsze masz takie... Dyżury w prowadzeniu cię do i ze szkoły?
Mężczyzna spytał, wstając ze swojego miejsca i wyrzucając zgaszonego papierosa do kosza. Zawahał się przy dobieraniu odpowiedniego słowa na odprowadzanie chłopca, jednak w końcu z tego wybrnął. Bycie obcokrajowcem miało czasami swoje wady w postaci niemożności dobrania odpowiednich słów.
Po głowie rudowłosego zaczęło krążyć pytanie, jak u licha ma odprowadzić tego młodzieńca do domu, bo przecież nie trzymając się za ręce. W takiej sytuacji czułby się bardzo dziwnie, a podejrzewał, że chłopiec także odczuwałby niezręczność, trzymając za rękę całkowicie obcego mężczyznę. Zdjął z szyi krawat i okręcił wokół własnej dłoni, a drugi koniec okręcił wokół dłoni ucznia.
- Nie mam pojęcia w jaki sposób chodzisz z kolegami, ale uważam, że to będzie zdecydowanie lepszy sposób niż trzymanie się za ręce. Przynajmniej nikt mnie nie oskarży o bycie pedofilem i zabieranie się za uczniów placówki, w której pracuję. A Rey już niestety poszedł. Dostał jakąś pilną wiadomość i musiał wracać do gabinetu.
Zerknął w stronę szkoły, zastanawiając się czy iść po płaszcz tam zostawiony, lecz stwierdził, że równie dobrze może się przejść bez, gdyż nie było bardzo zimno dla wychowanego w zimnym kraju Skandynawa.
Odprowadził chłopca, uważając, by ten nie potykał się, będąc gotów go łapać w przypadku zaistnienia takiej sytuacji. Mniej więcej w połowie drogi dostał wiadomość, którą odebrał po dłuższej chwili i natychmiast przystanął, napinając przy tym łączący dłonie krawat. Na całe szczęście zatrzymał się z dala od wszelkich przejść przez ulicę i innych miejsc mogących stwarzać niebezpieczeństwo dla niewidomego.
Chory... Muszę znaleźć jakąś wymówkę, żeby go odwiedzić w akademiku. Arisee, niechaj Odyn cię ma w opiece za fakt, że ty tam mieszkasz. Do ciebie pójdę.
- Wybacz, że się tak nagle zatrzymałem. Dostałem dość ważną dla mnie wiadomość. Jak tylko cię odstawię do domu, będę musiał czym prędzej wrócić pod szkołę.
Odprowadził młodzieńca pod same drzwi, upewniając się, że wejdzie on do środka budynku. Zapisał też swój numer na kawałku paragonu za papierowy i włożył w dłoń.
- Zdaję sobie sprawę, iż nie widzisz, ale na pewno mieszkasz z kimś, kto to zobaczy. To  mój numer, jakby ktoś jeszcze raz ci wywinął taki numer, sąsiedzie.
Poczekał, aż chłopiec zniknie za drzwiami swojego domu i szybkim tempem ruszył w stronę akademika, który znajdował się tuż obok szkoły. Nie biegł, ale prędkość, z jaką szedł mogła spokojnie dorównywać zwykłemu truchtowi.

[zmiana tematu]

Powrót do góry Go down

Re: Główny plac

Pisanie by Akira on Pią Kwi 04, 2014 5:53 am

-Nazywam się Akira Takimoto. –powiedział i skłonił się. Pozwolił by mężczyzna obwiązał krawat wokół jego nadgarstka. Czuł się trochę jak prowadzony na smyczy, ale nie narzekał. Dopiero w chwili gdy mężczyzna zatrzymał się gwałtownie, a krawat zacisnął się i otarł nieprzyjemnie nadgarstek chłopca, Akira skrzywił się na chwilę, ale nic nie powiedział.
Z innymi chodzę pod ramię. Wtedy czuje się dokładnie kiedy towarzysz stoi, kiedy idzie, a nawet kiedy unosi lub opuszcza nogi na stopniach. Chodzenie pod ramię byłoby chyba dla tego mężczyzny jeszcze mniej komfortowe niż chodzenie za rękę. Nie powinienem narzekać tylko być wdzięczny za pomoc.
Akira trochę bał się wychodzić z obcym mężczyzną, ale uspokajał się stopniowo, bo rozpoznawał drogę do domu. Miał świadomość tego, w którą stronę idą, ile razy przechodzą przez drogę. Słyszał śpiew ptaków gdy weszli do parku, czuł jak żwir trzeszczy mu pod stopami. Później wyczuwał charakterystyczną wilgoć w powietrzu gdy przechodzili obok fontanny, a jeszcze później ledwie wyczuwalny zapach krzewów iglastych dochodzący z jednego z ogrodów na jego osiedlu. Wtedy też podał mężczyźnie swój dokładny adres. Po odstawieniu pod dom przyjął karteczkę z numerem.
-Dziękuję, sąsiedzie. Za pomoc i za numer telefonu. Gdy mama wróci z pracy poproszę by zapisała mi go na komórce… Dziękuję. –powtórzył raz jeszcze, chyba nie zupełnie wiedząc co powiedzieć, po czym wyplątał swój nadgarstek z krawatu, skinął głową na pożegnanie i podszedł pod drzwi wejściowe. Z kieszeni wyjął kluczyk, odnalazł palcem zamek drzwi i otworzył je. Przed wejściem do środka pomachał jeszcze mężczyźnie, choć nie miał pewności, czy ten stoi jeszcze przed bramą, czy już poszedł.
[z.t]
avatar
Akira

Wiek : 19
Zawód : Uczeń 1C
Wygląd : Słodka buźka, brązowe włosy o nieco rudawym połysku, drobna postura. Chłopczyk w "grzecznych" ubrankach dobieranych przez mamusię.
Stan : Wolny, nieświadomy i cudownie niewinny chłopiec wychowywany "pod kloszem". Nieświadomy swojej orientacji seksualnej. Bardzo samotny i zagubiony w wielkim świecie, który dopiero zaczyna poznawać.

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t118-akira-takimoto

Powrót do góry Go down

Re: Główny plac

Pisanie by Akira on Sob Kwi 26, 2014 10:53 pm

Akira skończył już zajęcia i czekał spokojnie na głównym placu. Shon miał jeszcze dwie godziny lekcyjne, więc Aki najpierw siedział na ławce i czytał książkę, później wyjął swoje notatki i pouczył się na jutro, a kiedy pierwsza godzina minęła a on recytował już niemal z pamięci całe notatki z lekcji odpuścił sobie i pozwolił na chwilę relaksu. Wyjął z plecaka mp3, włożył słuchawki i włączył muzykę. Pogoda była przyjemna, słońce miło grzało w twarz, więc Akira rozłożył na ławce swoją kurtkę, postawił przy ławce plecak i położył się na kurtce, na plecach. Światło go raziło, więc zamknął oczy wystawiając twarz do słońca i skupił się na muzyce. Było mu wyjątkowo spokojnie i miło, więc nie minęło nawet pół godziny kiedy chłopak zasnął beztrosko. Właśnie takiego zastał go Shon – śpiącego spokojnie na ławce, z łagodnym uśmiechem na ustach, głaskanego po twarzy ciepłymi promieniami wiosennego słońca i z słuchawkami, z których dobiegały cichutkie dźwięki muzyki klasycznej.
avatar
Akira

Wiek : 19
Zawód : Uczeń 1C
Wygląd : Słodka buźka, brązowe włosy o nieco rudawym połysku, drobna postura. Chłopczyk w "grzecznych" ubrankach dobieranych przez mamusię.
Stan : Wolny, nieświadomy i cudownie niewinny chłopiec wychowywany "pod kloszem". Nieświadomy swojej orientacji seksualnej. Bardzo samotny i zagubiony w wielkim świecie, który dopiero zaczyna poznawać.

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t118-akira-takimoto

Powrót do góry Go down

Re: Główny plac

Pisanie by Shon Marks on Sob Kwi 26, 2014 11:39 pm

Wyszedł na główny plac, jak się umówili. Był niewyspany, przez natłok wrażeń z ostatnich dni miał problem z zaśnięciem, a nie chciał iść po tabletki. Raz nawet podszedł do gabinetu, ale poczuł się dziwnie. Nie chciał obrażać się na pielęgniarza - on nigdy nie pamięta zbyt długo, o co był zły nawet, jeśli czyjeś zachowanie z początku go zraniło. Za bardzo zależało mu na czyimś towarzystwie.
Jednocześnie po prostu czuł się niepewnie. Nie wiedział, czy powinien, czy nie. Z czasem pewnie zajrzy - i będzie się zachowywał jakby absolutnie nic się nie stało.
Widząc chłopaka na ławce, uśmiechnął się lekko. Wyglądał tak uroczo, spokojnie śpiący. Nie był pewien, czy chce go budzić, ale uznał, że tak będzie najlepiej - Akira może chcieć na konkretną godzinę być w domu. Nie umówili się właściwie, co będą robić i gdzie pójdą. Shon najchętniej zabrałby go do siebie, albo... albo gdziekolwiek, gdzie mogą być razem trochę dłużej.
Pochylił się i pogładził lekko jego policzek. Wysunął mu jedną ze słuchawek.
- Akira?
Jego głos był ciepły i przyjemny. Nie chciał mu fundować nieprzyjemnej pobudki. Przyglądał mu się, nie chciał przegapić chwili w której się budził, bo... sam nie wiedział. To było całkiem urocze. Podobało mu się. Taki jeszcze zaspany, rozleniwiony pogodą, albo całym dniem...
avatar
Shon Marks

Wiek : 24
Skąd : Bytom/Kraków

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t88-shon-marks#1244

Powrót do góry Go down

Re: Główny plac

Pisanie by Akira on Nie Kwi 27, 2014 4:20 pm

Akira mruknął coś cicho przez sen czując delikatny dotyk na policzku, ale w pełni obudził go dopiero głos Shona. Przetarł zaspane oczy i otworzył je „patrząc” prosto w oczy Shona.
-Przepraszam. Słuchałem muzyki i musiałem jakoś zasnąć. –powiedział cicho, nieco zawstydzony. Usiadł, wyłączył mp3 i schował je do plecaka, a następnie wstał zakładając plecak na plecy.
-Masz już koniec zajęć, prawda? Pójdziemy teraz do mnie? Wpadł mi do głowy pomysł… To znaczy śniły mi się ciasteczka z kawałkami czekolady i myślę, że gdybyśmy wstąpili po drodze do sklepu po tabliczkę czekolady moglibyśmy je razem upiec. Znam przepis na pamięć, jest prosty. Chyba że nie chcesz albo nie masz czasu albo masz inne plany.
Mama na pewno by się ucieszyła gdyby zostało dla niej kilka ciastek kiedy wróci z pracy. Kiedyś gdy miała więcej czasu piekliśmy je razem. Mama odmierzała składniki a ja kroiłem czekoladę i mieszałem wszystko.
avatar
Akira

Wiek : 19
Zawód : Uczeń 1C
Wygląd : Słodka buźka, brązowe włosy o nieco rudawym połysku, drobna postura. Chłopczyk w "grzecznych" ubrankach dobieranych przez mamusię.
Stan : Wolny, nieświadomy i cudownie niewinny chłopiec wychowywany "pod kloszem". Nieświadomy swojej orientacji seksualnej. Bardzo samotny i zagubiony w wielkim świecie, który dopiero zaczyna poznawać.

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t118-akira-takimoto

Powrót do góry Go down

Re: Główny plac

Pisanie by Shon Marks on Nie Kwi 27, 2014 9:37 pm

Nie odpowiedział, nie chcąc go skrępować. Uśmiechnął się tylko i odwrócił wzrok. Fakt, że kolega nie widzi niewiele zmieniał. Nie lubił patrzeć na rozmówcę.
- Chętnie przyjdę, to fajny pomysł. - odpowiedział ucieszony, że Akira chce więcej towarzystwa, niż tylko do odprowadzenia go do domu. Nie umiał piec. Właściwie to po prostu nigdy tego nie robił. Nie miał z kim, nie miał babci, z którą by miał to robić, czy tym bardziej mamy-pani domu i kucharki.
- Nie bardzo umiem piec. Znaczy, babcia próbowała mnie uczyć, ale zawsze o czymś zapominam, więc musisz mnie instruować. - dodał zaraz z lekkim uśmiechem. Nie było babci, ale nie chciał przyznawać się do tego, jak funkcjonuje jego rodzina. Taj było łatwiej. Nie kłamał, żeby kogoś zranić, raczej bał się reakcji ludzi na prawdę, tego, że ktoś go zostawi. I sam nie lubił jej słuchać. Z czyichkolwiek ust.
Kiedy chłopak wstał, podał mu dłoń i spojrzał na nią zadowolony.
- Więc do sklepu i do ciebie. - ruszył do wyjścia, prowadząc ze sobą chłopaka. Nie szedł szybko, raczej tak, żeby Akira mógł czuć się pewnie stawiając kolejne kroki.

zt
avatar
Shon Marks

Wiek : 24
Skąd : Bytom/Kraków

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t88-shon-marks#1244

Powrót do góry Go down

Re: Główny plac

Pisanie by Akira on Wto Kwi 29, 2014 1:14 pm

-Ja też jakoś specjalnie piec nie potrafię. To znaczy umiem kilka rzeczy, a ciasteczka z czekolada do niemal mój specjał, ale niestety zawsze potrzebuję czyjejś pomocy by je upiec. Nie potrafię sam odmierzyć składników. Kiedyś tato próbował mi zrobić taką trójwymiarową podziałkę na miarkach, ale chociaz sprawdza sie to do odmierzania mleka albo wody to z wszystkimi sypkimi produktami jest problem.
Sknął tylko głową potwierdzając, że owszem, "teraz do sklepu i do Akiry" i pozwolił Shonowi wziąć się za rękę i prowadzić. Nie mówił już nic więcej zupełnie pochłonięty swoimi myślami.
Z jakiegoś powodu naprawdę dziwnie się czuję. Z tego całego wyjaśniania tylko "Nie bardzo umiem piec" brzmiało normalnie. Jakby kłamał żeby się z czegoś wytłumaczyć. Tylko jaki to miałoby sens? Nie, na pewno nie kłamie. Przesadzam. Nie miałby w tym żadnego celu. Chyba rozpoznawanie ludzkich zachowań wcale nie jest takie proste i musiałem poznać kogoś nowego by nauczyć się, że różni ludzie różnie się zachowują. -myślał skubiąc delikatnie ząbkami dolną wargę.

[zt]
avatar
Akira

Wiek : 19
Zawód : Uczeń 1C
Wygląd : Słodka buźka, brązowe włosy o nieco rudawym połysku, drobna postura. Chłopczyk w "grzecznych" ubrankach dobieranych przez mamusię.
Stan : Wolny, nieświadomy i cudownie niewinny chłopiec wychowywany "pod kloszem". Nieświadomy swojej orientacji seksualnej. Bardzo samotny i zagubiony w wielkim świecie, który dopiero zaczyna poznawać.

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t118-akira-takimoto

Powrót do góry Go down

Re: Główny plac

Pisanie by Rey on Pią Maj 02, 2014 6:02 pm

Kiedy się ta pogoda w końcu zmieni? Co za utrapienie. Zaczyna Mnie to na prawdę wkurzać.
Nie ma to jak optymistyczne myśli zaraz po tym, jak wyszło się ze szkoły. W sumie nie miał ochoty wracać jeszcze do domu. Jeżeli by mógł to najchętniej w ogóle by tam nie przychodził. Czasami zastanawiał się nad przeprowadzką. Jednak, nie potrafiłby zabrać swoich rzeczy i przenieść się z miejsca , które było związane z tyloma wspomnieniami. Wyjechanie z miasta też nie wchodziło w grę. Więc mimo wszystko siedział w jednym punkcie, choć czasami miał ochotę się po prostu wyrwać stąd i jakoś zacząć żyć. Te same osoby. W sumie przywiązał się do tych ludzi.Czasami na prawdę Go zaskakiwali. Przy tym powodowali , że jego życie stawało się nieco bardziej wartościowsze. Wyszedł leniwie na dziedziniec. Lubił tutaj przychodzić. Zawsze to miejsce Go uspokajało, a przy okazji miał dobry widok na szkołę i wychodzące osoby.
Usiadł na ławce. Oczywiście dupą na oparciu, a nogami na siedzisku. Zupełnie jak jakiś uczeń. Wyciągnął papierosa, którego zaraz odpalił i zaciągnął się nim, zaraz wypuszczając dym nosem. Zdecydowanie znowu zbyt dużo palił. Co z tego, że nadal był na terenie szkoły? I tak mu już więcej nic nie zrobią. Co najwyżej wyrzucą ze szkoły, albo dadzą kolejny dłuższy urlop od pracy. I tak by to nic nie pomogło. Robiłby nadal swoje.
Westchnął głośno i zaciągnął się jeszcze raz , spuszczając wzrok na trawę, która prosiła się o przystrzyżenie .
avatar
Rey

Wiek : 31
Zawód : Były Pielęgniarz szkolny, lekarz w szpitalu
Wygląd : Wieczne niedopięta koszula, wicznie rozczochrana czupryna.
Stan : Wolny

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t61-rey-cross#108

Powrót do góry Go down

Re: Główny plac

Pisanie by Stewart Rose on Pią Maj 02, 2014 6:38 pm

Po skończonej pracy był niezwykle zirytowany. Jeszcze tego samego dnia, o poranku, był święcie przekonany, że dziś po pracy wreszcie znajdzie sobie odrobinę czasu dla siebie. Niestety, uczniowie znów postanowili popisać się swoimi wybitnymi umysłami... Sami prosili się o kartkówki! A on przecież nie może tego trzymać zbyt długo, bo z dnia na dzień zwyczajnie jest tego coraz więcej. Więc stara się sprawdzać na drugi dzień. Odetchnął głęboko, zarzucając marynarkę na ramiona. Wyszedł ze szkoły i udał się wprost na dziedziniec, musiał się zrelaksować choć na chwilę. Właściwie, mógłby się po to wybrać prosto do domu, ale... Zwyczajnie nie miał sił. Nerwy go wykończyły. Co te gówniarze potrafią zrobić z człowiekiem! Zmarszczył brwi i wepchnął jedną z rąk w kieszeń, drugą zaś zacisnął na uchu teczki po brzegi wypchanej papierami. Patrzył pod nogi, nigdzie indziej. Nie zauważał więc większości osób, które mijał, nie odpowiadał również na "dzień dobry", "uważaj jak idziesz", czy inne tego typu zwroty kierowane do jego osoby. Nie miał humoru, jeszcze bardziej niż zazwyczaj! Nie zwracał uwagi na nic i na nikogo. Miał ochotę pobyć trochę na świeżym powietrzu... I posprawdzać te pieprzone sprawdziany. Fuknął pod nosem, marszcząc brwi jeszcze bardziej. Poprawił okulary na nosie i opadł na jedną z ławek, całkiem przypadkowo zaraz obok kolegi z pracy. Odetchnął, opierając się plecami o oparcie ławki i zjeżdżając z niej nieco tyłkiem. Przymknął oczy i przetarł czoło dłonią. Znów poprawił okulary, a po chwili poprawił się, by znów usiąść prosto, jak przystało. Otrząsnął się i rozejrzał. Zauważył wreszcie mężczyznę siedzącego tuż obok. Zamrugał, autentycznie zdziwiony.
-Witam Pana, Panie Cross. Wybaczy Pan, ale... Jakoś się złożyło, że Pana nie zauważyłem. - Powiedział, w miarę spokojnie, poprawiając szarmancko okulary i grzywkę przy okazji.
avatar
Stewart Rose

Wiek : 31
Skąd : Wielka Brytania
Zawód : Nauczyciel fizyki.
Wygląd : Bijąca po oczach swą bielą koszula z czarnym krawatem zawiązanym pod szyją, czarna marynarka w drobne białe paski i nieco obcisłe ciemne spodnie. Do tego czarne lakierki.
Stan : Wiecznie wkurwiony, heh.

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t166-rozumiecie-nie-no-to-wyciag

Powrót do góry Go down

Re: Główny plac

Pisanie by Rey on Pią Maj 02, 2014 6:47 pm

Rey przyzwyczaił się do tego, że czasami jest niewidzialny, ale żeby całkiem zniknąć? To już chyba na prawdę był rzadki talent. Nie przejmował się tym, że nauczyciel od fizyki Go nie zauważył, jednakże jedno bez wątpienia nie mogło umknąć jego uwagi, kiedy fizyk się wreszcie odezwał. Rey zmierzył Go , ciemnymi, niemal czarnymi oczyma, znowu zaciągając się papierosem. Dym wypuścił w drugą stronę. W końcu Rose może przeszkadzać dym z papierosów. Różnie to bywało, a to był pierwszy raz kiedy palił w jego towarzystwie. Rey jak zwykle miał na sobie cienką kurtkę i białą koszule, zapięta tylko na dwa środkowe guziki. Włosy miał znowu rozpuszczone i w nieładzie. A z twarzy wynikało, że pewnie znowu nie przespał dwóch ostatnich nocy. Nic bardziej trafnego. Właśnie tak było - nie spał. Ostatnio co raz mniej, ale jego ciało chyba przyzwyczaiło się do tego na tyle, że jeszcze jakoś funkcjonowało. Pewnie dzięki kofeinie i nikotynie, którą w siebie nieustannie wciągał i pił.
- " Pan" ? " Cross" ? Nie. Rey...Rey wystarczy. Szczególnie, że z tego co pamiętam, jesteś ode mnie o rok starszy. Z racji, że podoba mi się Twoje nazwisko , zawsze mówię do Ciebie " Rose". Pasuje do Ciebie, jest urocze.
Flirt na dzień dobry? A czemu by nie. Nic nie zaszkodzi. A zawstydzanie innych słowami, ostatnio jakoś weszło mu w nawyk. Zaciągnął się papierosem po raz ostatni i zgasił go o ławkę wrzucając do kosza, który stał akurat po jego stronie. Dym wydmuchał nosem. Spojrzał nieco z góry na nauczyciela, z racji tego, że siedział na oparciu. Chwile na niego tak patrzył wzrokiem, w którym ciężko było dopatrzeć się jakiś uczuć. Zaraz spojrzał na szkołę.
- Ciężki dzień? Znowu Cię wkurzyli?
Nie żeby się jakoś tym interesował, po prostu chciał w jakiś sposób podtrzymać rozmowę, a przy okazji jakoś dodać otuchy fizykowi .Nie wiedział czemu, ale ostatnio przyłapał się na jakiejś słabości do nauczycieli przedmiotów ścisłych. Zawsze byli to dość przystojni, a nawet słodcy mężczyźni, którzy prosili się o "zaczepki" .
avatar
Rey

Wiek : 31
Zawód : Były Pielęgniarz szkolny, lekarz w szpitalu
Wygląd : Wieczne niedopięta koszula, wicznie rozczochrana czupryna.
Stan : Wolny

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t61-rey-cross#108

Powrót do góry Go down

Re: Główny plac

Pisanie by Stewart Rose on Pią Maj 02, 2014 7:07 pm

Jego wygląd nie zrobił na nim większego wrażenia, jednak zawsze coś. Nie tyle, co się zaniepokoił, ale zwyczajnie zaciekawił go powód tej widocznie zmęczonej twarzy. Dlaczego nie spał?... To właśnie go nieco zastanawiało. On sam, mimo swoich rozterek zawsze przesypiał noce, co dla niektórych było bardzo dziwnym faktem. Po prostu nie miał z tym problemów. A jeśli on czegoś nie doświadczył, to nie zrozumie. A niby inteligentny... No cóż, trudno. Najwidoczniej musi nad tym popracować. Wpatrywał się w niego przez chwilę, wzrokiem nieco krytycznym, jakby chciał, żeby ten sam mu powiedział, dlaczego nie przesypia nocy. ... Chociaż w sumie, nie chciał wiedzieć. Oj, nie, nie... Odwrócił więc wzrok, besztając siebie samego w myślach. Położył teczkę na kolanach i zaczął siłować się z nieco już zepsutym zaczepem, by ją otworzyć. Przerwał mu jednak głos towarzysza. Wysłuchał go, po czym znów na niego spojrzał, unosząc jedną z brwi do góry. ... No dobra, może się odrobinę zarumienił. Ale tylko trochę. To tak odruchowo. No proszę was, kto by się nie zawstydził? Ale i tak zirytowanie było silniejsze niż swego rodzaju wstyd. Już miał go opieprzyć, że sobie nie życzy takiego zachowania ze strony kolegi z pracy, z którym chcąc nie chcąc widuje się dość często. Zrezygnował z tego jednak. Przyszedł tu w końcu po to, by się odprężyć, prawda? A z tym kolesiem na pewno da się jakoś spokojnie porozmawiać, bez - jego zdaniem - zbędnych flirtów i tego typu rzeczy. Westchnął, kręcąc głową z pobłażaniem.
- Nie mam nawet humoru się za to obrazić, więc daj spokój, byłbym wdzięczny. - Skierował wzrok z powrotem na teczkę, wreszcie ją otwierając. Przegrzebał dokumenty i wyciągnął jeden, niewielki stosik kartek, niektórych poszarpanych po bokach, albo pogniecionych. Te pierwsze klasy... Skrzywił się i wyciągnął długopis z kieszeni wewnątrz marynarki, a ponownie słysząc głos Reya, zerknął na niego kątem oka, lekko obracając głowę w jego stronę, a włosy uroczo opadły mu na twarz pod wpływem podmuchu wiatru.
-Skąd wiedziałeś? - Spytał, może trochę sarkastycznie i poprawił włosy jedną z dłoni. - Znów sobie samemu dowaliłem roboty, a miałem na dziś inne plany. No cóż, może następnym razem im odpuszczę za ich idiotyzm. - Fuknął i spojrzał w trawę, nieco zawiedziony własnym zachowaniem dziś. Był zmęczony nerwami i było to bardzo widać.
avatar
Stewart Rose

Wiek : 31
Skąd : Wielka Brytania
Zawód : Nauczyciel fizyki.
Wygląd : Bijąca po oczach swą bielą koszula z czarnym krawatem zawiązanym pod szyją, czarna marynarka w drobne białe paski i nieco obcisłe ciemne spodnie. Do tego czarne lakierki.
Stan : Wiecznie wkurwiony, heh.

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t166-rozumiecie-nie-no-to-wyciag

Powrót do góry Go down

Re: Główny plac

Pisanie by Rey on Pią Maj 02, 2014 7:18 pm

- Jak będziesz robić taką minę, jak w tym momencie, narobisz sobie zmarszczek.
Powiedział jak najbardziej nie na temat. Co jak co to było do niego podobne. Czasami potrafił całymi godzinami po prostu siedzieć i patrzeć jak Rose poprawia sprawdziany. W pewnym sensie Go to uspokajało. Było dość odprężające, a jeszcze do tego chciało mu się wtedy nieco spać. Chyba przez to, że wtedy w ogóle nie myślał i jakoś tak, czuł się bezpiecznie? Pewnie coś w tym było. Odetchnął głęboko , jakże "świeżym" powietrzem i wrócił ciemnymi oczyma na twarz nauczyciela.
Nigdy nie zrozumiem tego faceta. Mimo, że udaje takiego niedostępnego, kompletnie się mu to nie udaje. Chce być nudny, ale chyba nie może być bardziej nudny ode mnie. W końcu jesteśmy do siebie choć troszkę podobni.
Sam nie wiedział dlaczego właśnie o tym, w tym momencie pomyślał.Zawsze widział jakieś podobieństwo pomiędzy sobą , a Rose. Jeszcze nie wiedział gdzie dokładnie miało ono swoje odzwierciedlenie, ale czasami brał sobie za punkt honoru , aby takowe znaleźć.
- Rozumiem. Randka? Chyba czasami się troszkę relaksujesz, co? Nigdy Cię nie zrozumiem. Ciągle , praca, praca. Gdzie tutaj czas na przyjemności? Może Ja? Napijesz się ze Mną kawy?
Zapraszał Go na randkę ? Ewidentnie tak. Jednakże nawet teraz po jego twarzy nie widać było jakichkolwiek uczuć. Wpatrywał się w twarz fizyka, nie przejmując się tym, że również i jego włosy przez podmuch wiatru, nieco przysłoniły twarz. Zgarnął je do tyłu dłonią i uśmiechnął się tajemniczo pod nosem.
- Żartowałem . To niemożliwe prawda? Czasami mam nawet wrażenie, że Mnie nie lubisz. Ale, różnie bywa, prawda?
Powiedział zamyślonym tonem głosu i wzrok zawiesił ponownie gdzieś na szkole, jakby o czymś rozmyślał. Pod tym kątem widać było, że ma nieco podkrążone oczy. Ziewnął, zasłaniając usta dłonią. Pewnie zamiast sobie tak flirtować, powinien pójść do domu, zasnąć. Ale i tak z góry wiedział, że nie uda się mu zasnąć.
avatar
Rey

Wiek : 31
Zawód : Były Pielęgniarz szkolny, lekarz w szpitalu
Wygląd : Wieczne niedopięta koszula, wicznie rozczochrana czupryna.
Stan : Wolny

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t61-rey-cross#108

Powrót do góry Go down

Re: Główny plac

Pisanie by Stewart Rose on Sob Maj 03, 2014 12:16 am

Na jego komentarz co do zmarszczek, jakby ma złość mu, skrzywił się jeszcze bardziej, a w miodowych oczach można było przez chwilę dostrzec figlarny błysk niczym u tych wszystkich nastolatków, którzy żyją pełnią życia. Nawet kąciki ust na ułamek sekundy znikomo uniosły się ku górze, a temu wszystkiemu towarzyszyło cichutkie prychnięcie, jak u kota. Całkiem lubił tego gościa, niczym mu nie podpadł jakoś szczególnie. A to, że flirciarz.. Przyzwyczaił się do takich jednym słowem. W tej szkole takich pełno. Sam czasem jest zdziwiony, że tak wiele osób w tym jakże licznym gronie czuje miętę do mężczyzn. Ale to mu pasowało, nie czuł się odosobniony, a tego się bał, gdy zaczynał pracę. A jeszcze bardziej się bał, że uczniowie się dowiedzą... Nigdy nie chciał być obiektem drwin gówniarzy. Może dlatego jest dla nich taki ostry, ale również potrafi śmiać się z własnych niepowodzeń i głupich żartów godnych dzieciaków z podstawówki w wykonaniu właściwie dorosłych mężczyzn? To może mieć jakiś wpływ na jego charakter, owszem. Zresztą, u kogo jest inaczej? Czy strach przed czymś i unikanie tego nie kształtuje człowieka i jego osobowości? Patrzył tak chwilę na Reya, stwierdzając, że jest całkiem w porządku i chyba nie będzie musiał się ulatniać do domu czym prędzej. Byleby tylko nie był zbyt gadatliwy... Chyba widzi, że Stewart ma dużo roboty, prawda? Ah, właśnie, PRACA. Westchnął cicho i powrócił wzrokiem do sprawdzianów. Wykonał kilka maźnięć, podliczając punkty na pracy. Sięgnął po kolejną kartkę, a przeczytawszy "Imię i nazwisko" zaklął pod nosem. Kolejny debil... Już miał skreślać pierwsze z błędnych odpowiedzi, gdy nagle usłyszał głos. Dopiero po chwili zrozumiał, co właściwie do niego mówiono i jakby zastygł w bezruchu. Okulary nieco zsunęły się z jego nosa, a policzki pokryły różanym odcieniem szkarłatu. Po następnym odstępie czasowym, przełknął głośno ślinę i zachichotał nerwowo. Nie zdążył się zdobyć na coś więcej, gdyż znów do jego uszu dotarła mowa jegomościa siedzącego tuż obok. Zachichotał raz jeszcze, może jeszcze bardziej nerwowo niż przedtem. Było to dla niego swego rodzaju ulgą, ale też... No cóż, zaniepokoił się. Nie znał Reya aż tak dobrze, by stwierdzić, czy to faktycznie był żart, czy po prostu Stewarta podpuszczał. Rzadko ze sobą rozmawiali, otóż profesor miał zawsze dużo roboty na głowie, a w związku z tym, mało czasu i tyle samo chęci na jakiekolwiek interakcje z innymi. Poczuł się nagle jakby temperatura w sekundzie podskoczyła do dwudziestu stopni... Było mu jakoś nieswojo. Wstydził się po prostu. Taka jego natura, nie lubił gdy ktoś narusza jego przestrzeń osobistą, nawet słowami. Mimo, że tak naprawdę nic takiego się nie stało... Przesadzał, no cóż. Poprawił kołnierzyk, a później okulary. Skreślał bezsensowne odpowiedzi dalej, po lewej stronie co jakiś czas kreśląc owal w postaci zera punktów, próbując wrócić umysłem do rzeczywistości. Nic się przecież nie wydarzyło..! Zbeształ się w myślach i postanowił racjonalnie odpowiedzieć na jego słowa. A przede wszystkim się uspokoić. Uchylił wargi i wciągnął powietrze, by zaraz cicho wypuścić je nosem. Był już gotów, by się odezwać..
- Ja nie lubię tylko dzieciaków. Ale jeśli dalej będziesz się bawił moimi emocjami, to i ciebie znielubię. - Odpowiedział w miarę spokojnie. Nawet głos mu się nie załamał... Postępy w panowaniu nad sobą? To chyba dobrze, nie? - A co do tej kawy... - Zastanowił się jeszcze chwilę, czy warto mówić to, co powiedzieć chciał i przemyślał wcześniej. Ale nadal nie był pewien. Spojrzał na niego, trochę nieśmiało, kątem oka. Odchrząknął. -A co do tej kawy, to chętnie, ale niestety, nie mam czasu. Jak zawsze. Tak, wiem, że czasem warto się na chwilę oderwać od papierków, ale... Nie potrafię odkładać tego na później. Po prostu.
Wciąż patrzył na niego, gdy ten tak sennie ziewnął. A jemu się to udzieliło, bo jak wiadomo, ziewaniem da się zarazić. Sam więc również ziewnął, co nawet jego zaskoczyło. Nie lubił swoich typowo ludzkich odruchów, ale cóż zrobić... Taka natura. Nie ma co z nią walczyć. Gdzieś tam w środku złapało go za serce to, że powinien go pogonić do domu, by odespał to, czego najwidoczniej jego organizm potrzebuje. Ale niestety nie pozwolił na to sobie. Był opiekuńczy tylko głęboko w sobie, nigdzie więcej. Ale co to za opiekuńczość, gdy obejmujesz potrzebującego tylko sercem, a nie ramieniem? To tak, jakby przejść obok bezdomnego, mając drobne w kieszeniach i komentując w myślach, jak się mu współczuje. Ale taki już ten człowiek był i żadnej rady na jego już dawno ukształtowany charakter nie ma. Wrócił wzrokiem do kartkówek, ponownie. I z niemal furią dodał swojemu "ulubionemu" żołnierzowi kolejny karabin w postaci oceny niedostatecznej.
- Imbecyl!
Dopiero po chwili spostrzegł, że powiedział to na głos. Otworzył oczy szeroko i rozejrzał się wzrokiem dookoła, na sekundę zatrzymując się na towarzyszu. Po jej upływie jednak szybko odwrócił wzrok i udał, że nic się nie stało i on o niczym nie wie.
avatar
Stewart Rose

Wiek : 31
Skąd : Wielka Brytania
Zawód : Nauczyciel fizyki.
Wygląd : Bijąca po oczach swą bielą koszula z czarnym krawatem zawiązanym pod szyją, czarna marynarka w drobne białe paski i nieco obcisłe ciemne spodnie. Do tego czarne lakierki.
Stan : Wiecznie wkurwiony, heh.

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t166-rozumiecie-nie-no-to-wyciag

Powrót do góry Go down

Re: Główny plac

Pisanie by Rey on Sob Maj 03, 2014 8:16 am

Rey musiał spokojnie przyznać, że ten nauczyciel był dla niego wielką niewiadomą. Intrygował Go. W sumie nie silił się na jakieś wielkie starania odnośnie tego, żeby Go poznać. Poprzez obserwacje i zwykłą rozmowę, mógłby dowiedzieć się tyle samo, co mógłby równie dobrze usłyszeć. Jednakże zdziwił się nieco, że ten zgodził się na propozycji wypicia wspólnie kawy. Żałował jednak, że Rose nie dysponował czasem, żeby przenieść ten plan w życie. Uśmiechnął się mimowolnie widząc przez chwile słabość Fizyka. Rumieńce. Cóż..Musiał przyznać, że pasowały mu do twarzy, ale nie powie tego głośno. Nie chciał jeszcze bardziej wzbudzić w nim jakiegoś zakłopotania. Choć czemu by nie? Skoro już się troszkę zabawiają słownie i "badają teren" , kto na co może sobie pozwolić to czemu by nie pobawić się dalej? Nie zamierzał się póki co stąd ruszać. Po uprzykrza jeszcze nieco pracę nauczycielowi, gdyż wydawało się mu to nieco zabawne, a do domu jeszcze nie bardzo chciało mu się iść.
- Więc może przyjdziesz kiedyś do Mojego gabinetu, jak znajdziesz chwilkę? Będę czekać i to nie jest prośba. Jak nie przyjdziesz do Mnie, to Ja przyjdę do Ciebie.
Groźba? Coś na takiej zasadzie, ale od razu było widać , że Rey tak sobie nie odpuści i tak, czy siak, napije się tej kawy z Fizykiem, na podłożu bardziej prywatnym. Zastanawiał się, czy jak Fizyk jest w domu, to też zachowuje się tak , jak w tym momencie. Wiele osób udaje w pracy kogoś kim nie są, a przy odrobinie alkoholu wszystko się zmienia. Co się tyczy Reya czasami zachowywał się w pracy, tak , jak w domu, ale czasami pozwalał sobie na więcej szaleństwa i bezczelności, w pracy, tak , jak w tym momencie. Może przy okazji swojej bezczelności, chciał w końcu udowodnić Stewart'owi to, że nieco wpadł mu w oko? Kto wie. Czasami trudno wyczuć co Rey myśli, a jego ciemne oczy, które podobno są zwierciadłem duszy, kompletnie tego nie ułatwiały. Przybrał znowu nieco bardziej poważną minę i ziewnął po raz kolejny, zasłaniając dłonią usta. W kącikach jego oczu, przez ziewanie zgromadziły się małe łezki, które zaraz starł dłonią. Nie przejął się tym, że nauczyciel na głos powiedział ostatnie słowo, najwyraźniej komentując pracę jakiegoś ucznia. Spojrzał tylko na niego badawczo, ale nie odzywał się jakiś czas.
W końcu jednak położył dłoń na jego głowie i zmierzwił mu włosy uśmiechając się delikatnie pod nosem, jakby to co robił było całkowicie naturalne.
- Jesteś słodki. Kompletnie nie wyglądasz na staruszka.
Rzekł cichym tonem głosu z wyraźnym rozbawieniem w głosie. Najwyraźniej nadal miał zamiar się z nim podroczyć, a przy okazji chciał sprawdzić jego reakcję, na swoje jakże śmiałe słowa.
avatar
Rey

Wiek : 31
Zawód : Były Pielęgniarz szkolny, lekarz w szpitalu
Wygląd : Wieczne niedopięta koszula, wicznie rozczochrana czupryna.
Stan : Wolny

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t61-rey-cross#108

Powrót do góry Go down

Re: Główny plac

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach