Pamiętniki klientów, pracodawców, współpracowników...

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Pamiętniki klientów, pracodawców, współpracowników...

Pisanie by Shiki Astin on Sro Maj 28, 2014 5:47 pm

Pamiętnik klienta Shikiego Astina #1




Shiki-chan jest dość wysoki jak na swoje szesnaście lat, eteryczny i delikatny, i właśnie to w nim tak cholernie podnieca. Ma długie jak na chłopca ciemnoczerwone włosy i nieco przerażające, pozbawione wyrazu oczy barwy krwi. Delikatnie przesuwam moimi pulchnymi dłońmi po jego chudym, jakby zapadłym ciele, i czuję, jak wzdryga się pod moim dotykiem.
- Shiki-chan. – mruczę, a on odpowiada mi jękiem. Wiem, że gra, ale i tak to kurewsko mi się w nim podoba. Potrafi rumienić się na zawołanie, a jego rumieńce, ciemnoróżowe i wyraziste, wyróżniają się na tle białej, jakby przezroczystej skóry.
Kazałem mu ubrać lekkie, krótkie do jednej trzeciej uda kimono z fioletowego jedwabiu, haftowanego delikatną, czerwoną nicią w kwiaty z piekła, w likorysy. Przewiązał je czarnym pasem, zawiązanym z przodu w ogromną, miękką kokardę. Jedwab kusząco błyszczy w mdłym świetle lampy, a ja znów dotykam ustami szyi młodego Astina. Wygina się w subtelny łuk, ale mi się nie opiera. Nie wolno mu; zostałby ukarany.
Wiem, że nie jestem pierwszym, który go dotyka, ale nie obchodzi mnie to. Na dzisiejszą, długą noc Shiki-chan należy tylko do mnie, gotowy spełnić moje najbardziej lubieżne i dekadenckie zachcianki. Mała, subtelna dziwka.
Każę mu wstać i stanąć przede mną. Zachwycam się jego widokiem, jego chudym ciałem, jego martwym wzrokiem, jego bezwzględnym posłuszeństwem i słodką uległością.
Jest dziwnym dzieckiem, lecz to tylko powoduje, że do moich spierzchniętych ust napływa ślinka.
Donośnym głosem każę mu zacząć się rozbierać. W młodym Shikim nie ma krzty wstydu, kiedy powolnym ruchem rozwiązuje swój pas. Czarny jedwab z cichym szelestem upada na posadzkę.
Wstrzymuję oddech. Po chwili do obi dołącza szata. Shiki-chan stoi przede mną nagi, a ja rozkazuję mu oprzeć się o stolik i wypiąć.
Ma kościste pośladki, gładkie i chłodne. Przesuwam po nich palcami i mocno ściskam. Chłopak wzdraga się mimowolnie. Domyślam się, że jego oczy powoli zachodzą mgłą podniecenia. Tak, ta mała, zachwycająca kurwa lubi ostry seks.
- Dam ci to, czego chcesz. – mówię ściszonym głosem i oblizuję się. Shiki-chan kiwa głową, ciemnoczerwone, w tym świetle dające szkarłatne refleksy, włosy, opadają mu bardziej na twarz. Sięgają mu do ramion, może trochę niżej. Z daleka Astin wygląda jak dziewczyna.
Wyciągam ze spodni pasek. Srebrna klamra błyska złowrogo, a ja znów się oblizuję. Widzę, że Shiki-chan zaczyna drżeć z wyczekiwania.
O boże miłosierny, jak on podniecająco wygląda, wypięty, gotowy, taki cholernie młody i chętny.
Ja mam czterdzieści sześć lat. Chłopak mógłby być moim synem.
Pasek ze świstem przecina powietrze i opada na pośladki Shiki-chan z głośnym trzaskiem. Wyzwala to w nim nową dozę jęków i pisków, ale szesnastoletni Astin nadal posłusznie się wypina.
Skóra wokół trafienia zaczyna robić się czerwona. Uderzam go kolejny raz, celując na lewo. Trafiam. Wykwita kolejny czerwony ślad. Chłopak zaczyna się trząść, a ja czuję, że moja erekcja zaczyna robić się coraz bardziej wypukła.
W dzikim szale chłostam to dziecko, już nie patrzę, gdzie trafiam. Kilka razów opada na jego blade plecy, rozcina skórę, mój pasek powoli nasiąka krwią i potem. Zduszonym głosem każę mu się bardziej wypiąć i sekundę później kolejny raz ląduje na mosznie chłopaka.
Shiki-chan trzęsie się i jęczy, nie wiem, czy z bólu, czy z przyjemności. Posłusznie milczy. Wie, że nie może się odezwać.
Krzyczę coś do niego. On tylko ulegle kiwa głową i odwraca się. Opiera się znękanym tyłkiem o blat i zaczyna się onanizować. Jego twarz jest delikatnie zaróżowiona, po wargach ścieka ślina, a ja napawam się tym widokiem, widokiem tej małej, czerwonookiej zdziry.
Nagle przerywam mu, bo erekcja w moich spodniach zaczyna robić się bolesna. Łapię go za włosy i mocno przyciągam do swojego krocza.
- Obciągnij mi, Shiki-chan. – mówię do niego rozkazująco, ale zdaję sobie sprawę, że chłopak wie, co ma robić. Drżącymi rękoma rozpina mi spodnie, a ja uderzam go po głowie.
- Szybciej!
Astin posłusznie się spręża i chwilę później już otwiera usta, a ja nabijam jego głowę na swojego sztywnego, grubego członka.
W kącikach oczu Shikiego majaczą mokre krople łez, ale wiem, że on nie płacze. On nie jest w stanie płakać.
- Ssij, mała dziwko. – mówię do niego i ciągnąc za włosy, wpycham mu mojego penisa aż do gardła. Chłopak posłusznie zaczął ssać i lizać go po całej długości. Uznaję, że należy mu się pochwała.
- Z ciebie zachwycająca kurwa jest, Shiki-chan. Taki młody, a taki zdolny. – uśmiecham się cynicznie, a Astin dalej ssie mojego członka i masuje go bladymi dłońmi.
Czuję, że ogarnia mnie podniecenie, więc uderzam chłopaka w głowę drugi raz tak, że ten upada na podłogę. Tonem nieznoszącym sprzeciwu każę mu się wypiąć. Mimo, że po wardze Shiki-chan spływa kropelka krwi, którą chciałbym zlizać, chłopak posłusznie przyjmuje oczekiwaną pozycję.
Nie czekam długo. Nawet go nie rozciągając, wchodzę w niego od razu aż po jądra. Czuję, jak pierścionek zaciśniętych mięśni powoli się rozwiera i mnie przyjmuje. Shiki-chan jęczy i coś krzyczy, a ja dalej ciągnę go za włosy. Widzę jego pokrwawioną i posiniaczoną skórę pośladków i pleców i pieprzę go energicznie. Każę mu nabijać się na mojego penisa, a on ochoczo zaczyna to robić, przyciskając swoje pośladki do moich bioder.
Czuję, że rozrywam go w środku, ale nie obchodzi mnie to. Widzę, jak z jego dziurki wycieka krew zmieszana z jakimś śluzem, i to tylko bardziej mnie podnieca. Przyśpieszam tempo. Shiki zaczyna się wić pod moim ciałem. Nadal jest posłusznie wypięty, ale nogi mu drżą z podniecenia.
Tak, ta mała kurewka kocha być pieprzona.
Kilka ruchów dalej kończę. Wypełniam wnętrze szesnastolatka gorącym nasieniem, po czym każę mu wylizać członka. Shiki-chan posłusznie kiwa głową i otwiera usta. Znów zmuszam go, by wziął do buzi całego penisa, chociaż widzę, że się dławi śliną i resztką spermy. Widzę, że z jego dziurki wypływa zmieszana krew, sperma i śluz. Kiedy połyka, co miał w ustach, każę znów mu się wypiąć. Otwór jeszcze się nie zaciska i wpycham w niego dwa palce. Czuję w jego środku ciepło i widzę na swojej dłoni krew. To też każę mu wylizać. Shiki-chan jest najbardziej posłuszną dziwką, z jaką dane mi było się pieprzyć.
Widzę, jak Astin ubiera się powoli. Znów zakłada na swoje chude ciało fioletowe kimono i przewiązuje je czarnym pasem. Jedwab cudownie wygląda na jego skórze.
Chłopak posłusznie klęka. Wie, że noc jeszcze się nie skończyła.
avatar
Shiki Astin

Wiek : 23
Zawód : Prostytutka/host/wszystko za pieniądze
Wygląd : Koszmarnie wysoki, koszmarnie chudy
Stan : Stanowczo odradza się interakcji z tym osobnikiem w celach innych niż zawodowe.

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t111-shiki-astin

Powrót do góry Go down

Re: Pamiętniki klientów, pracodawców, współpracowników...

Pisanie by Shiki Astin on Sob Maj 31, 2014 11:36 pm

Pamiętnik chłopca sprzedanego na licytacji #1





Mam na imię Tsuya. Dwa dni temu skończyłem piętnaście lat. Gdybym chodził do szkoły, byłbym już w gimnazjum.
Moje włosy mają ładny odcień granatu, sięgają mi za łopatki. Na polecenie pana spiąłem je grzebieniem z białą lilią. Dzisiejszej nocy gram kobietę.
Biorę głęboki oddech i zaczynam śpiewać. Obok mnie, na stołku przy fortepianie siedzi wysoki chłopak o pięknych, ale martwych czerwonych jak krew oczach. Ma, tak jak ja, piętnaście lat i wygląda jakby nie żył. Jest blady, włosy w kolorze ciemnego wina wpadają mu do oczu. Są krótsze niż moje.
Kończę pierwszą zwrotkę i zaczynam drugą. Widzę, że mężczyzna, który mnie kupił, oblizuje się lubieżnie. Obok niego siedzi ten, który przyprowadził tu tego, który dzisiejszej nocy gra mężczyznę.
W pokoju jedynym źródłem światła jest jedna lampa, dająca mdłe, żółtopomarańczowe refleksy, obmywające moje drżące ciało. Mimo iż jestem tylko towarem na sprzedaż, dalej się trzęsę. Wiem, co stanie się tej nocy.
Z drugiej strony, ten chłopak – ma na imię Shiki, jego pan mówi na niego „Shiki-chan” – wydaje się zupełnie nieprzejęty. Gra melodię do mojej piosenki, wlepiając oczy trupa w przestrzeń gdzieś na ścianie.
Trzecia zwrotka, potem koniec. Pan unosi do ust kieliszek z winem, proponuje to samo swojemu towarzyszowi. Ten się zgadza.
Kiedy kończę śpiewać, obaj się uśmiechają. To nie są zwykłe uśmiechy, to są te grymasy pełne perwersji i zboczenia.
Shiki odrywa wąskie palce od klawiatury. Jego twarz nie wyraża nic. Przez chwilę patrzę na niego z zainteresowaniem. Fascynuje mnie.
Pan się uśmiecha. Kiwa głową na Astina. Ten wstaje od fortepianu, podchodzi do mnie i wpija się w moje usta.
Tej nocy gram kobietę. Poddaję się jego namiętnemu pocałunkowi. Widzę, jak nasi właściciele na nas patrzą. Widzę, jak mój pan rozpina guzik swoich spodni. Pan Shikiego robi to samo.
Oboje są niewiarygodnie obleśni i obrzydliwi, ale nie mam czasu tego roztrząsać. Władczy język czerwonookiego daje mi się we znaki. Nie jestem ani trochę podniecony; muszę udawać.
Wiem mimo to, że na niego to działa. Ulotne chwile, kiedy budzi się z transu, kiedy zdziera ze mnie ubranie. Chce mi się wymiotować, ale wiem, że nie mogę przerwać. Jestem własnością mojego pana i nie wolno mi się sprzeciwiać jego rozkazom. Takie są zasady; za łamanie zasad jest się karanym.
Shiki jest często karany bez powodu. Widzę to po jego ciele, chudym i pobliźnionym.
Nie mam jak dalej myśleć. Ręce Astina błądzą po moim powoli coraz bardziej pokrytym potem ciele, widzę, jak jego męskość budzi się do życia.
Shiki popycha mnie na podłogę przed sofą, na której siedzą mężczyźni i się onanizują. Zdziera ze mnie resztki ubrań. Kobiece sukienki ciska gdzieś w kąt, zostaję nagi. Nagi i bezbronny pod jego silnymi rękami.
Pan się oblizuje. Każe Shikiemu się rozebrać. Ten natychmiast przerywa wbijanie paznokci w moje ramię – czuję, że zostaną ślady – i rozpina guziki swojej koszuli. Wstrzymuję oddech. Ciało Astina jest pokryte bliznami. Także bliznami po kwasie. Po karze.
Chłopak zostaje nagi, a ja znów zaczynam drżeć. Silnym ruchem przekręca mnie na plecy i wygina moją rękę. Boli.
To nic w porównaniu z bólem, który następuje sekundę później. Shiki wbija się w moje nierozciągnięte ciało sztywnym z podniecenia członkiem.
Mimo dojmującego bólu zlokalizowanego gdzieś w dole, obracam się. Widzę jego wykrzywioną obłędem twarz.
Jestem przerażony.
Boję się. Tak cholernie się boję.
Widzę jak nasi panowie robią sobie dobrze, energicznie się masturbując, oglądając, jak czerwonowłosy mnie rżnie. Rżnie, dosłownie przekrawa na pół. Wbija się we mnie raz za razem, powodując kolejne fale bólu. Gwałci mnie, a ja powoli odlatuję, tracę przytomność. Silne pociągnięcie za włosy sprowadza mnie na ziemię. Wyginam się pod Shikim, który zbliża się do finału. Na jego policzkach kwitną rumieńce, wzrok ma zamglony i się oblizuje. Wbija mi w ciało paznokcie, drapie. Po chwili jestem cały usiany czerwonymi pręgami.
Po chwili moje obolałe ciało wypełnia jego ciepłe nasienie. Krzyczę z bólu, jego paznokcie orają moje plecy.
Opadam na ziemię, dysząc i dławiąc się łzami i śliną. Astin znów się oblizuje. Panowie coś mruczą i widzę, jak jeden z nich ciągnie Shikiego za włosy i przybliża do swojego krocza. Ten posłusznie bierze w usta ohydnego członka i zaczyna ssać. To samo dzieje się ze mną, mimo że z mojego odbytu wypływają zmieszana krew i sperma, drugi z mężczyzn również ciągnąc mnie za włosy, każe mi obciągać.
Łzy spływają mi po policzkach, nie panuję nad nimi. Dostaję w twarz. Patrzę na Shikiego, ten kompletnie mnie ignoruje. Znów jest martwy.
Biorę w usta członek. Smakuje obrzydliwie, ale posłusznie zaczynam go oblizywać i ssać. Pan zaczyna charczeć i dyszeć, nabija mnie na swojego penisa. Dławię się, z oczu płyną mi łzy. Widzę, że to samo robią Shikiemu. W głowie kłębią mi się myśli, dlaczego on nie reaguje. Dlaczego wydaje się martwym ciałem, dlaczego mam wrażenie, że on nie ma duszy?
Przestaję o nim myśleć, kiedy moje usta i gardło zalewa ciepłe, obrzydliwe nasienie. Pan każe mi je połknąć. Chce mi się wymiotować, ale robię to.
Widzę twarz Astina, zalaną spermą. Wygląda tak beznamiętnie, taka wyprana z emocji. Boję się.
Twarze mężczyzn są czerwone. Oni sami dyszą i głaszczą nas po głowach. Dobrzy chłopcy, mówią, a mi znów chce się płakać.
Nie wspominam już życia sprzed licytacji. Nie mam do tego głowy, noc jeszcze młoda. Z boleścią myślę o moim posiniaczonym od kar ciele.
Spada na mnie cios batem. Na mojej piersi wykwita czerwona pręga. Pan każe mi się odwrócić.
Wypełniam jego rozkaz. Shiki jest zmuszony zrobić to samo. Kiedy na moje plecy spada kolejny cios, wyję z bólu. Gardło mam zdarte; chce mi się pić.
Czuję pchany w mój odbyt podłużny przedmiot. To samo robią jemu. On nie płacze, akceptuje wszystko bez słowa skargi, dlatego jego biją bardziej. Nie reaguje. Jego blada skóra, usiana sinymi pręgami, cienka strużka krwi spływająca po jego nodze… Moje nozdrza wypełnia zapach krwi, spermy i potu. Mój pan zaczął pieprzyć Shikiego, cały czas ciągnąc go za włosy i okładając batem po plecach.
Z zamyślenia wyrywa mnie kolejny cios. Już nie płaczę.
avatar
Shiki Astin

Wiek : 23
Zawód : Prostytutka/host/wszystko za pieniądze
Wygląd : Koszmarnie wysoki, koszmarnie chudy
Stan : Stanowczo odradza się interakcji z tym osobnikiem w celach innych niż zawodowe.

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t111-shiki-astin

Powrót do góry Go down

Re: Pamiętniki klientów, pracodawców, współpracowników...

Pisanie by Shiki Astin on Czw Cze 26, 2014 5:58 pm

Pamiętnik pracodawcy Shikiego Astina #1


Już dawno przestałem się zastanawiać co tak właściwie siedzi mu w głowie. Pojawia się przed moimi drzwiami jak duch, kłania się, niewiele się odzywa. Człowiek, którego mi polecił, kazał być ostrożnym i nie próbować sztuczek. On i tak przejrzy je wszystkie na wylot, a ja skończę z kalibrem 9mm pomiędzy oczami.
Dokładnie pomiędzy oczami, bo potrafi bardzo celnie strzelać. Zwykle używa tych swoich cholernych preparowanych kul, po których wszystko rozbryzguje się jak popierdolone. Wydaje mi się, że je polubił, odkąd kazano mu ich używać przy niektórych zleceniach. Pierdolony psychopata.


Czasami patrzę prosto w te jego czerwone ślipia. Zdarza się, że widzę jak płoną, i wtedy ogarnia mnie cholerny chłód.
Nie żywi do mnie żadnych uczuć. Nieraz przyłapuję się na tym, że wyobrażam sobie jak mnie zabija. To głupie, bo wcale nie chcę umrzeć. Widzę wtedy te jego płonące oczy, i jestem prawie pewien, że jego twarz nie wyraża żadnych emocji, kiedy blady palec naciska spust. Zbryzgałaby go krew, on by ją oblizał, i w tym momencie jego tęczówki zrobiłby się jeszcze bardziej czerwone, i na krótką chwilę dałoby się ujrzeć obłęd.

Cholerny psychol.


Uprzedzano mnie, żeby nie robić sobie nadziei na przywiązanie go do siebie. On jest jak bezpański pies, z drugiej strony wszystko mu jedno. Idealna mieszanka dla kolejnego wariata, którym przecież jest.
Dla niego nie istnieje lojalność, wierność czy zwykła przyjaźń. Zrobi to, za co mu zapłacą, i tylko to.
Jest samotny, ale nie obchodzi go to. Nie ma znaczenia co mu się stanie, zaakceptuje to bez słowa skargi. Mógłby się przeciwstawić temu całemu bagnu, jednak tego nie robi. On…
Nic nie robi.


Wtedy… wszyscy przymykaliśmy oko na tego starego zboczeńca. Byliśmy jebanymi hipokrytami. Nie interweniowaliśmy, dopóki nie pierdolił naszych dzieci.

Tego dnia Dziadek, bo tak nazywaliśmy emeryta z chorymi zapędami, zapłacił mu za przywleczenie trzech ośmiolatków z ulicy. Te dzieciaki miały zaćpanych rodziców (niektórym sam sprzedawałem brudny towar), lub w ogóle ich nie miały.

Demon z czerwonymi oczami przyprowadził mu je. Trójkę, dwóch chłopców i dziewczynkę. Dzieciaki były przerażone i całe się trzęsły. Dziadek kazał mu je popchnąć do niego.

Zrobił to. Starzec złapał je w swoje brudne łapska, a on patrzył.

Dziadek kazał mu spierdalać. On tylko się uśmiechnął.

Huk strzaskanej czaszki sprawił, że odskoczyłem od szpary w drzwiach, przez którą przyglądałem się całej sytuacji. Zboczeniec zastygł z tępym zdumieniem na twarzy, a on….

On się uśmiechał.

Obrócił się do wtulonych w siebie, trzęsących się jak w febrze dzieciaków. Widziałem ich przerażone twarze, kiedy on dotykał ich policzków.


‘Nie ma się czego bać. Wam krzywdy nie zrobię.’



Dziewczynka zaczęła płakać. Chłopcy trzymali się resztkami sił. Jego to nie obchodziło, kazał im iść za sobą.


Z tego co udało mu się ustalić, zabrał je do jednego z tych lepszych domów dziecka. Kazał się nimi zajmować jak najlepiej. Take, mój znajomy, który bliżej badał sprawę, powiedział, że ten kazał odciągać z jednego ze swoich kont miesięcznie pieniądze na tę trójkę.


Zresztą, jakie to ma znaczenie. Pewnie i tak już ich nie pamięta.
avatar
Shiki Astin

Wiek : 23
Zawód : Prostytutka/host/wszystko za pieniądze
Wygląd : Koszmarnie wysoki, koszmarnie chudy
Stan : Stanowczo odradza się interakcji z tym osobnikiem w celach innych niż zawodowe.

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t111-shiki-astin

Powrót do góry Go down

Re: Pamiętniki klientów, pracodawców, współpracowników...

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach