Rozumiecie? Nie? No to wyciągamy karteczki! - Oto i wasza zmora, Stewart Rose. - A fizyka nie jest trudna!

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Rozumiecie? Nie? No to wyciągamy karteczki! - Oto i wasza zmora, Stewart Rose. - A fizyka nie jest trudna!

Pisanie by Stewart Rose on Czw Maj 01, 2014 9:22 pm



Imię

Stewart, oznacza opiekun.

Nazwisko

Rose, w tłumaczeniu na polski, oczywiście róża. A spróbuj to zdrobnić!..

Mimo pozorów, imię i nazwisko jest idealnie dobrane do właściciela. Wystarczy go odrobinę poznać... Na co będziesz miał szansę za chwilę.

Wiek

Powoli rozpoczyna dwudziesty ósmy rok życia. Urodziny zaś obchodzi ósmego kwietnia, sam zdecyduj, czy warto pamiętać.

Rodzina

Mogłoby się zdawać, że Stewart nawet nie wie, czym jest rodzina. Że nie rozumie, czym są kłopoty w domu, jak to jest, gdy rodzice się rozstają, że ciężko jest wtedy odrobić fizykę! W rzeczywistości jest przeciwnie. Niegdyś jeszcze rodzina otaczała go ze wszystkich stron, teraz została jedynie pustka. Warto wspomnieć, że nigdy nie miał ojca. Miał jednak kochającą matkę, a teraz posiada również liczne rodzeństwo (Same dziewczęta). Niestety ich relacje w ostatnich latach nie były zbyt dobre, no i tak właśnie kontakt się zerwał.

Wygląd

Być może w wyglądzie zewnętrznym Stewart nie przypomina ani trochę siebie samego mówiąc o wyglądzie wewnętrznym. Na pierwszy rzut oka łatwo jest uznać, że to przyjazny osobnik, z którym warto nawiązać jakąś relację. Wielu ludzi już przekonało się, że lepiej jest nie oceniać książki po okładce. A więc potrafi nauczać nie tylko fizyki, ha! Pamiętajcie więc, nie dajcie się zwieść.
Do rzeczy zatem. Najprościej jest opisać wygląd od czubka głowy po stopy, więc pójdziemy na łatwiznę, a co.
Profesor posiada gęste, zadbane i lśniące, ciemnobrązowe włosy, których pasma w trakcie lata rozjaśniają się niemal do blondu. Wraz ze swoją długością sięgają one nieco za uszy. Ich objętości niejedna kobieta mogłaby pozazdrościć, jednak samego właściciela ten fakt denerwuje. Dzień w dzień stara się je ulizać w miarę możliwości, jednak za kilka godzin jego starania okazują się zupełnie zbędne. Zdarza im się kręcić od wilgoci. Równe, cienkie brwi, nadzwyczaj często ściągnięte ku środkowi, co raczej wygląda podobnie do strachu niż wściekłości, znajdują się tuż nad parą matowych oczu o kształcie migdałów. Wypełnione po brzegi miodowe tęczówki zgrabnie obejmują swą egzystencją czarne, zwykle zwężone źrenice. Same oczy zaś otoczone są podobnego koloru co źrenice długimi, gęstymi rzęsami delikatnie opierającymi się o szkła okularów w cienkiej, ciemnobrązowej oprawie. Okulary zaś oparte są na zadartym nosie niewielkich rozmiarów. Tuż pod nim zazwyczaj nie znajdziemy nic innego prócz wąskich, bladych warg sklejonych ze sobą. Czasem jednak może się przydarzyć okazja, w której uda nam się ujrzeć lśniące, białe niczym świeży, zimowy puch spadający na ziemię z przemarzniętych chmur. Naprawdę rzadkością jest, że kąciki tychże ust unoszą się choćby milimetr w górę, nawet, gdy mężczyzna jest sam ze sobą. Mowa tu o szczerym uśmiechu, bo tych nieszczerych to on ma całą serię w zanadrzu. Najwięcej pozycji zajmują te kpiące, wredne, poniżające. Ale pomijając to, czas brnąć dalej. Pociągłą twarz o nieskazitelnej, mlecznej cerze, czasem zarumienioną - mamy za sobą. Na długiej szyi zawsze znajduje się długi, cieniutki, srebrny łańcuszek, schowany pod starannie wyprasowaną, białą koszulą. Czasem na swe smukłe ciało przyodziewa również kolorki, takie jak fioletowy, kremowy, błękitny, a nawet i różowy. Zawsze jednak są to koszule, rzadko zapinane pod szyję. Zamiast tego swobodnie pod kołnierzykiem zwisa długi, prosty krawat w ciemnych barwach. Czasem również narzuci na ramiona czarną marynarkę z białymi ściegami. Czasem koszulę upycha w czarne spodnie, czasem jednak puszcza luzem. W każdym razie elegancik, który lubi dbać o swój wygląd zewnętrzny i dobrze prezentować się zarówno na szkolnych korytarzach jak i na mieście, a nawet dla samego siebie, w domu. Jego postura pozostawia sobie wiele do życzenia. Nie jest umięśniony w najmniejszym stopniu, ubrania czasem potrafią z niego po prostu wisieć. To jednak mu pasuje i nie wyobraża sobie innego obrazka w lustrze. Innymi słowy nie ma żadnych kompleksów związanych ze swoim wyglądem.

Charakter

Tak jak było wspomniane wcześniej, Stewart jest idealnym przykładem na to, że "nie ocenia się książek po okładce". I nie tylko z wyglądem tak jest, ale również z pewną częścią charakteru szanownego jegomościa pod nazwiskiem Rose. Tak, profesor jest zupełnie innym człowiekiem tam gdzieś w środku, ale o tym później.
Najpierw pomówmy o masce, czyli o tym, jak go widzą ci, którzy nie znają go tak naprawdę. Otóż pierwszą cechą tego przekłamanego Stewarta jest bezduszność, jakby był zupełnie pozbawiony czegoś takiego jak serce. Wiąże się to z tym, że nigdy nie był wylewny. Nie lubił rozmawiać o uczuciach... Nie tylko swoich. Jest jeszcze bardziej uszczypliwy, gdy ktoś zaczyna mu się zwierzać. Chyba, że akurat tę osobę szczególnie lubi. Co niestety zdarza się bardzo, bardzo rzadko. Waha się między pesymizmem, a realizmem. Sam jest przekonany, że świat jest okrutny i nigdy nie będzie lepiej niż teraz, jeśli już teraz jest dobrze. Dlatego mimo swojej inteligencji i ogromnych ambicji, nie brnie dalej. Jest mu dobrze w zawodzie nauczyciela - zarabia dobrze, praca sprawia mu jako-taką przyjemność... Nie sądzi, że jeśli z tym zerwie, znajdzie coś lepszego. Zwyczajnie nie wierzy w lepsze jutro, mimo to jednak nie stara się czerpać z życia jak najwięcej się da. Bo dałoby się... Właściwie, jest to bardzo trudna osobowość, którą niełatwo poznać i rozszyfrować w każdym aspekcie. Każda odpowiedź stawia wiele kolejnych pytań, co tylko zniechęca do dalszej podróży poprzez głębię Pana Rose. Stara się utrzymywać spokojną aurę wokół siebie, jednak... Nie zawsze mu wychodzi. Jest niezwykle wybuchowy, czasem nieprzewidywalny, a szczególnie na lekcjach. Dlatego też uczniowie go nie lubią, często się denerwuje z byle powodu i przez to właśnie uczniowie fizyki nie lubią. A przecież jest prosta! To zdanie najczęściej pada z ust profesora, zawsze pod koniec wykładów, tak na pożegnanie. Co potrafi nieźle zirytować... Mimo swojej wybuchowości i wredności wobec uczniów, potrafi nauczać. A niezapowiedziane kartkóweczki, teściki czy inne takie, robi tylko po to, by sprawdzić, czego uczniowie nie potrafią i nad czym powinien popracować. Czasem niestety, gdy ma zły humor (czyli baaaaaardzo często), stawia za to oceny, nawet, jeśli średnia nie przekracza dopuszczającej. Jest jednak dobrym materiałem do próbowania nowych pomysłów na dowcipy. Zwykle również się denerwuje, jednak puszcza to uczniom płazem. Gdy już mu przejdzie, potrafi sam się z tego "śmiać", jeśli można to w ogóle śmiechem nazwać. Prędzej nabija się z autora żartu, oczerniając go w taki sposób, by odbiorca uznał to za zabawne. W jakiejś mierze lubi swoich uczniów, irytuje go tylko fakt, że myślą, iż fizyka to niezwykle skomplikowany i trudny przedmiot. Jego zdanie jest zupełnie przeciwne temu, jak to zwykł mawiać, stereotypowi. Wystarczy mieć trochę wyobraźni i inteligencji, zatem ktoś, kto fizyki nie jest w stanie zrozumieć, od razu znajduje się na liście "niedorozojów umysłowych". Bo prowadzi taką listę! Tak, naprawdę ma to spisane w notesie. Nie jest więc sztywniakiem, jak wielu nauczycieli. Na jego lekcjach nie sposób się nie zaśmiać choć raz, no chyba, że akurat jest w bardzo, bardzo złym humorze. A to da się wyczuć. Niestety, to tylko jeden pozytywny akcent jego "maski". Nie jest osobą, którą łatwo polubić, bo zawsze zgrywa niedostępnego, jakby miał tysiąc innych rzeczy do roboty niż rozmowa z tobą. Czasem to potrafi zirytować... Na nim jednak to nie robi wrażenia. Czyjaś złość rzadko mu się udziela, zazwyczaj utrzymuje pokerową twarz. Często też sprytnie potrafi zrzucić winę na kogoś innego, kiedy na przykład zrobił coś, za co mógłby stracić pracę. Tak, to złe, bardzo złe! Bo kto powiedział, że jest dobry?
... No nikt, ale w rzeczywistości jakiś procent jego osobowości jest dobra i uczynna. Tak, właśnie przechodzimy w drugą część charakteru Stewarta. Do tej przyjemniejszej, którą niestety ciężko odkryć i poznać. Pomogę w tym! Bo chyba od tego jest Karta Postaci, nie?
W głębi duszy Stewart jest bardzo delikatny i wrażliwy. Jednak wewnątrz niego panuje chaos, który skutecznie zagłusza te dwie cechy i tylko drażni już wystarczająco zszargane nerwy mężczyzny. By się ujawniły, potrzeba mu prawdziwego spokoju i wyciszenia, co chyba występuje tylko wtedy, gdy śpi... Jednak w przeciwieństwie do tych osób rozwścieczonych, aura tych spokojnych zdecydowanie mu się udziela. Lubi przebywać z osobami o spokoju ducha, nawet, jeśli wydaje się inaczej. Jest również niezwykle nieśmiały, dlatego też nie okazuje uczuć i woli przybierać maskę kogoś, do kogo lepiej nie podchodzić, niż być sobą. Po prostu wstydzi się swojej wrażliwości, która jest przy nim od szczenięcych lat. Potrafi się niezwykle przejąć każdą sytuacją, a w samotności zdarza mu się płakać przez błahostki. Cała ta zła energia kumulująca się w nim, znajdując swój upust, płynie jak szalona. Najczęściej dzieje się tak właśnie wtedy, kiedy czuje się bezpiecznie. Taki trochę paradoks, ale faktycznie tak jest. Daje uczuciom upust tylko wtedy, gdy czuje, że nikt się nie dowie, nie będzie się niczego wstydził, ani nic z tych rzeczy. Bo tak jak było wspomniane - wstydzi się. Nie wie nawet, co by zrobił, gdyby ktoś odkrył jego prawdziwe oblicze. Nawet rodzina nie była pewna co do jego wewnętrznego charakteru. Co za tym idzie? Boi się zbliżeń. Nie chce mieć przyjaciół, ani nie chce zaznawać miłości. Przynajmniej nie teraz. Między innymi dlatego przybiera właśnie taką wredną maskę, by nikt nie starał się o niego, by oni wszyscy mieli go dość i zostawili go w spokoju. Mimo tej decyzji, często cierpi z powodu samotności. Tak, wiecznie jet w rozterce... Serce czy rozum? Niestety, od zawsze kierował się wyłącznie rozumem. Dlatego też jest spragniony przygód, radości, bliskości... I wszystkich pozytywów, jaki ten świat potrafi podarować. Bo coś tam zawsze jest, prawda?
Jest więc bardzo paradoksalną personą. Pragnie, a i tak tego unika. Zamknięty w sobie, zwykle nerwowy, wstydliwy i niedostępny... Da się lubić? Trudno powiedzieć. Dla ciekawskich odkrywców, osoba idealna do stopniowego poznawania. Wystarczy cierpliwości...

Wady

Wybuchowy, uszczypliwy, do tego cwany. Dzięki nerwom niby się wyżywa, ale to tylko bajka, którą sam sobie wciska. To tylko kolejne emocje, kumulujące się w nim, co chyba dla każdego człowieka nie jest niczym przyjemnym. Przez wieczne spięcie i nerwowość, mało osób go po prostu lubi, przez co jest samotny. Przez to również ciężko mu uzyskać dobre relacje z uczniami. A wiadomo, jeśli uczniowie nauczyciela nie lubią, to i przedmiotu również...

Zalety

Dokładny i punktualny. Nigdy nie zdarzyło mu się spóźnić, ani do pracy, ani ze sprawdzeniem sprawdzianów... Do tego robi wszystko na czas, a nawet kończy przed czasem. Stara się robić wszystko jak najlepiej i do końca. Ma też dobrą pamięć. Swoją drogą jest inteligentny, co pomaga mu w życiu codziennym. Porządny i czysty, nie znosi brudu wokół. Jest również oszczędny, ale bez przesady.

Historia

Jak kilka razy wspominano, od zawsze był taki, jaki jest teraz. Zawsze był skryty, ale również wrażliwy. Zawsze też miał dość pesymistyczne spojrzenie na świat, a mimo to twierdził, że jest realistą. Zawsze również był dojrzalszy od rówieśników, dlatego też nie miał przyjaciół. Był więc samotny, po pewnym czasie przywykł do tego i stał się niedostępny również dla bliskich. Uczył się dobrze, świadectwa zawsze miał zadowalające. W pewnym momencie, dokładniej w gimnazjum, zaczął się buntować w pewien sposób. Otóż to, opuścił go dobry duch spokoju i opanowania. To na tym etapie życia stał się osobą wybuchową, zawsze znerwicowaną, wiecznie zirytowaną i nieobliczalną. Stał się tkz. cwaniaczkiem, który myśli, że wszystko mu wolno. Stał się mniej dojrzały. Zdarzało mu się nie hamować nawet wobec własnej matki, czy sióstr. Wtedy również, właśnie przez to, jego relacje z rodziną się diametralnie zmieniły. I to na gorsze. Gdy już mu przeszło, kończył już gimnazjum... Wtedy dowiedział się, dlaczego właściwie ojca nie ma przy jego boku. Jeszcze przed jego narodzinami, zaginął. Poszukiwania trwały naprawdę długo, a dopiero po piętnastu latach ktoś się odezwał w sprawie jego zaginięcia. Okazało się, że zmarł w męczarniach, gnębiony przez okrągłe lat piętnaście. Przez pewien czas był w ogromnym szoku i pewnego rodzaju depresji. Potem znów zaczęły się nerwy... Zrozumiał parę rzeczy i był niezwykle wściekły na swą rodzicielkę. Nie rozumiał, dlaczego mu o niczym nie powiedziała. Był przekonany, że gdyby wiedział, ojciec by żył - bo właśnie on by coś z jego zaginięciem zrobił! Dopiero później rodzina zaczęła reagować na jego chamskie i nieco aroganckie zachowanie. W końcu ta sama krew, podobne charaktery. Siostrzyczki dały mu do wiwatu... I tak znów stał się dojrzały. Od tamtej pory był już mężczyzną, nie chłopcem z gimnazjum. Zaczął starać się hamować nerwy, co i tak mu nie wyszło, jak widzicie. Ale stara się do teraz, więc to postęp. Rozumiejąc, co robił źle w czasach gimnazjalnych, zamknął się w sobie jeszcze bardziej. Ze wstydu, zwykłego wstydu. Teraz sam nie szanuje buntowniczych nastolatków, ma ich za idiotów... Zwyczajnie dorósł. Znów zaczął bawić się z fizyką, pilnie się uczyć... Z biegiem czasu zaczął również pisać. Ma w zanadrzu kilka - zdaniem tych, co przeczytali - wybitnych nowel, on sam jednak nie chce ich publikować. Pisze więc do szuflady. Zdecydowanie ignoruje swoje talenty.. Inaczej zapewne nie byłby profesorem w szkole, w której uczy do dziś. Przed podjęciem się tego zawodu jednak, oczywiście był na studiach, jak każdy magister. Spotkał tam osobę najbliższą jego sercu, jaką kiedykolwiek przyszło mu poznać. Był to mężczyzna... I to właśnie wtedy odkrył, że jest homoseksualny. Wstydził się tego... A co za tym idzie? Tak! Zaszył się w sobie jeszcze bardziej! I wtedy też postanowił nosić tę całą maskę niedostępnego i nieprzyjemnego mężczyzny. Stał się taki również dla "swojej drugiej połówki", co poskutkowało tak, że miłość skończyła się nieszczęśliwie. Niestety. Ma więc dystans do ludzi i nie chce drugi raz zaznawać czegoś takiego jak miłość - za bardzo go bolało za pierwszym razem. Teraz już przyzwyczaił się do samotności. Czasem go to nieco rani, jednak dobrze mu z tym. Wyobrażenie bycia z kimś go przeraża, ale również... Kusi. Jest to dla niego niczym zakazany owoc...
Został nauczycielem, gdyż dostał taką propozycję. Był wybitnym fizykiem, a pracy znaleźć nie mógł, więc... Dlaczego by nie podzielić się swą wiedzą z innymi? Teraz jednak jest trochę zawiedziony, jaka młodzież potrafi być nierozsądna i... Po prostu głupia. Czasem żałuje wyboru, ale mimo wszystko dobrze mu w swojej pracy. Lubi do niej przychodzić, a to już bardzo dużo. I tak właśnie dotarliśmy do etapu życia Stewarta, w którym on sam siedzi teraz.


Zainteresowania

Oczywiście, fizyka na pierwszym miejscu. Uwielbia również czytać, a nawet czasem sam spisać jakieś myśli. Lubi również rysować, szczególnie długopisem, byle gdzie. Więc nie zdziwcie się, jeśli odda sprawdzian z rysunkami własnego autorstwa.

Miejsce zamieszkania

Niepozorny domek jednorodzinny.

Zawód

Nauczyciel fizyki, oczywiście!

Typ

Raczej uke.

I pamiętajcie, fizyka nie jest trudna!

avatar
Stewart Rose

Wiek : 31
Skąd : Wielka Brytania
Zawód : Nauczyciel fizyki.
Wygląd : Bijąca po oczach swą bielą koszula z czarnym krawatem zawiązanym pod szyją, czarna marynarka w drobne białe paski i nieco obcisłe ciemne spodnie. Do tego czarne lakierki.
Stan : Wiecznie wkurwiony, heh.

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t166-rozumiecie-nie-no-to-wyciag

Powrót do góry Go down

Re: Rozumiecie? Nie? No to wyciągamy karteczki! - Oto i wasza zmora, Stewart Rose. - A fizyka nie jest trudna!

Pisanie by seimei on Czw Maj 01, 2014 9:44 pm

ZAAKCEPTOWANO.

+ załóż sobie lokum wedle uznania.
avatar
seimei
Admin


Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach