Pokój konserwatora

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Pokój konserwatora

Pisanie by SYrjöP on Czw Mar 06, 2014 10:25 pm

Pokój ten był większy niż typowe pomieszczenia, w której przebywają szkolni konserwatorzy. Wszystko wynikało z tego względu, iż nie było osobnego pokoju, który służyłby w szkole za swego rodzaju magazyn na narzędzia, odczynniki chemiczne czy część dokumentów. Cała toksyczna zawartość szafek sali chemicznej przechodziła wpierw przez jego ręce. Obecnemu konserwatorowi nie przeszkadzały mu narzucone przez dyrektora szkoły dodatkowe obowiązki z tym związane. Osobiście Sven twierdził, że w tej placówce nie dzieje się zbyt dużo, więc jakakolwiek nadprogramowa praca pozwalała mu zabić panującą tu nudę.
W pomieszczeniu znajdowało się kilka szaf z całkiem pokaźną kartoteką na temat posiadanych związków i rozpuszczalników oraz metod ich utylizacji. Stały one posegregowane w zależności od nikomu nieznanych wytycznych. Poza tym były też dwa biurka oraz trzy krzesła i jedna, samotna paprotka. Na okiennym parapecie stał rząd świeczek. Sven był święcie przekonany, iż paląca się świeczka pochłania część dymu papierosowego. Starał się nie raczyć się papierosami w budynku, w szczególności w pomieszczeniu z niebezpiecznymi chemikaliami, jednak czasem nuda była zbyt wielka, by mężczyzna nie postanowił sobie umilić czasu za pomocą papierosa czy dwóch.
Szafkę pod jedną ze ścian ozdabiały połacie różnego rodzaju narzędzi. Dwie skrzynki różnych rozmiarów zawierały całą gamę śrubokrętów, kluczy zwykłych i francuskich, nożyków oraz innych przydatnych przy naprawach przyrządów.
Konserwatorowi zdarzało się niejednokrotnie spędzać czas na dachu szkoły, rozkoszując się ciepłymi dniami. Teraz jednak była zima, toteż w ramach zabijania nudy błąkał się po opustoszałych w czasie lekcji korytarzach. Gdy wychodził ze swojego pokoju na dłuższy czas, zamykał drzwi, lecz przy szybkich wyskokach po jakąś konkretną rzecz, zostawiał je otwarte. Teraz właśnie drzwi pomieszczenia były otwarte bez obecności rudowłosego w środku.

Powrót do góry Go down

Re: Pokój konserwatora

Pisanie by Kazuya on Pią Mar 07, 2014 2:01 pm

Szedł po korytarzach znudzony. Kiedy był nie daleko pokoju konserwatora chwile się zatrzymał. No zabrali mu nożyk był jego jedynym reszta nie nadawała się już. Zbyt go korciło. Otworzył delikatnie drzwi i wsunął głowę do pomieszczenia. No zawyczaj były zamknięte. Nie pewnie się wsunął do środka i szukał wzrokiem czegoś czym można się pociąć. Znalazł odczynniki chemiczne, ale takim wariatem nie jest by ich używać. Znowu przeczesał wzrokiem pomieszczenie. Znalazł coś co go interesuje. Podszedł do skrzynek i zaczął je przeszukiwać. Szukał nożyka do tapet może kontrolować cięcie. No raz się nie udało. Ale szczegół.
-Bingo-uśmiechnął się do siebie i wyjął mały nożyk do tapet. Podwinął ręka bluzy i popatrzył na rękę pełną blizn. Znalazł starsze i tam zrobił delikatne nacięcie. To cudowne uczucie wróciło. Jednak tego potrzebuje jak ryba, wody by żyć.
avatar
Kazuya

Wiek : 21
Zawód : uczeń kasy 2A
Wygląd : czerwone włosy i oczy. Najczęściej widziany w bluzach, pod którymi ukrywa blizny
Stan : ale o jaki. Jeśli psychiczny to troszku ciężki, a jeśli chodzi o to czy jest wolny to ma chłopaka.

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t97-kazuya-kasai

Powrót do góry Go down

Re: Pokój konserwatora

Pisanie by SYrjöP on Pią Mar 07, 2014 8:26 pm

Sven zdziwił się, że ktoś jest w jego pokoju.
Czyżby coś się zepsuło?, przemknęło mu przez myśl, jednak szybko zmienił zdanie, zauważając trzymany w ręku młodzieńca przedmiot. Bez słowa zamknął drzwi na klucz, który schował w kieszeni spodni, a następnie ściągnął marynarkę i rzucił ją na wolne krzesło. Podszedł do chłopaka, zawijając rękawy koszuli. Chwycił w dość mocny uścisk nadgarstek, w którym Kazuya trzymał nożyk, po czym bez wahania wyjął go z dłoni ucznia.
- Nie przypominam sobie, żebym komuś pozwalał bez pytania grzebać w moich rzeczach. Nie waż się stąd ruszyć.
Mówił spokojnie, chowając ostrze i wyrzucając przedmiot do śmietnika. Podszedł do kąta pokoju, w którym umiejscowiona była umywalka i dokładnie umył swoje dłonie.
- A jak już masz taką wprawę w zaglądaniu do cudzych szafek, to zajrzyj do trzeciej szuflady w tamtej szafce koło okna. Powinna tam być apteczka.

Młodzież z problemami mi się trafiła, westchnął ciężko i posadził młodzieńca na krześle, odbierając od niego apteczkę.
- Twoi rodzice i wychowawca o tym wiedzą? Całkiem sporo ich tu masz – zauważył, przyglądając się bliznom. Chwycił jego dłoń i ustawił rękę nad podłogą, po czym obficie polał ranę wodą utlenioną. - Powinieneś to dzielnie znieść, mały masochisto.
Płyn rozlewał się na podłogę, na co mężczyzna nie zwracał większej uwagi. Obchodziło go tylko to, by nie zabrudzić swoich ubrań. Osuszył ranę i za pomocą gazy i bandaża opatrzył ją dość dokładnie.
- To teraz grzecznie weź ścierkę z tej rury przy zlewie i posprzątaj cały ten powstały przez ciebie bałagan. Od odrobiny pracy nic ci się nie stanie. W międzyczasie możesz mi opowiedzieć, dlaczego to robisz.
Siadł za swoim biurkiem i sięgnął po paczkę papierosów, jednak po chwili namysłu odstawił ją z powrotem na blat. Niedługo później wziął ją z powrotem w dłonie i zaczął się nią bawić.
Nie będę palił przy tym dzieciaku. Jeszcze na mnie doniesie dyrektorowi i narobię sobie niepotrzebnych kłopotów.
W ciszy oczekiwał na opowieść chłopaka, choć widząc jego postawę, nie sądził, że łatwo będzie z niego cokolwiek wydusić.

Powrót do góry Go down

Re: Pokój konserwatora

Pisanie by Kazuya on Pią Mar 07, 2014 8:39 pm

Spokojnie patrzył na cieknącą krew. Uwielbiał to uczucie ulgi, no ale nie przewidział powrotu konserwatora. Więc teraz ma przekichane. Dał se wyrwać po dobroci nożyk. Patrzył za nimi. Nie podobało mu się opatrywanie jego ran. One miały tylko istnieć dla niego. Za dużo osób już o nich wiedziało. Dobrze, że jeden schował do dużej kieszeni w bluzie.
Na pytanie o rodziców posmutniał i pokręcił głową. Skrzywił się na pieczenie, tego to bardzo nie lubiał.
-Nie jestem masochistą-mruknął prawie nie dosłyszalnie. Później zniczy opatrunek, bo jak Arisee go zobaczy będzie kolejna rozmowa, która na takową nie wyglądała.
Zrobił co kazał przyzywczajenie. Starł swoją krew i nic nie powiedział tylko kucał w tam tym miejscu skulony. No długa droga przed Sevenem. Zaraz bawił się kawałkiem rękawa jak miał zwyczaju. Czekaj sobie, tylko że Kazuya musi iść na lekcje.
avatar
Kazuya

Wiek : 21
Zawód : uczeń kasy 2A
Wygląd : czerwone włosy i oczy. Najczęściej widziany w bluzach, pod którymi ukrywa blizny
Stan : ale o jaki. Jeśli psychiczny to troszku ciężki, a jeśli chodzi o to czy jest wolny to ma chłopaka.

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t97-kazuya-kasai

Powrót do góry Go down

Re: Pokój konserwatora

Pisanie by SYrjöP on Pią Mar 07, 2014 9:57 pm

Sven uchwycił czujnym wzrokiem nagłą zmianę nastroju chłopaka. Zastanawiał się czy rodzice po prostu przestali się nim interesować, czy też nie żyją.
Rzeczywiście chłopaczek z problemami mi się trafił.
- Wytłumacz mi więc, po co się tniesz, skoro nie lubisz bólu? Usiądź jak człowiek, a nie się kulisz, jakbym miał ci zaraz krzywdę zrobić. Jestem konserwatorem, a nie mordercą czy gwałcicielem.
Wskazał mu krzesło stojące po drugiej stronie biurka, przy którym właśnie siedział. Przyglądał się, jak młodzieniec zajmuje wskazane mu miejsce. Postukał palcami w blat, usiłując podchwycić kontakt wzrokowy z uczniem.
- Przy okazji możesz opróżnić kieszenie i ich zawartość położyć tutaj. Wydaje mi się, że w mojej skrzynce z narzędziami brakuje więcej niż jednego nożyka. To było bardzo nierozsądne z twojej strony. Nie wiedziałeś przecież, do jakich celów był używany.
Przypatrywał się, jak Kazuya odruchowo sięga do rękawa, by zacząć się nim bawić. Cała postawa tego chłopca wręcz krzyczała z samotności. Sven przechylił głowę, podpierając ją o dłoń. Było w tym młodzieńcu coś takiego, co wręcz kazało mężczyźnie się nim zaopiekować.
- Masz kogoś w ogóle? Takiego, który by się tobą zaopiekował, kiedy tego potrzebujesz?
Słowa długowłosego dotyczyły problemów, z jakimi Kazuya musiał się zmagać sam, w tym z samookaleczania się. Patrzył na włosy koloru krwi, które przysłaniały oczy tej samej barwy. Zwracało to uwagę, dlatego Svena dziwiło, iż nikt nie zainteresował się wcześniej chłopcem. Przez jego wygląd widać go było na kilometr, a mimo to młodzieniec jakby zlewał się z otoczeniem, sprawiając, że ludzki wzrok go omijał. Nie powinno to być żadnym problemem dla wykwalifikowanej kadry pedagogów, a jednak uczeń siedział właśnie tutaj z pociętym przedramieniem. Chłopiec nie otrzymał odpowiedniej pomocy od nauczycieli, a konserwator nie bardzo wiedział, jak mógłby pomóc. Nie był szkolony do takich celów, zatrudnili go tutaj, żeby naprawiał zepsute urządzenia, nie ludzką psychikę.
W jego dłoni znalazła się zapalniczka, by chwilę później zapalić jedną ze świeczek, którą postawił na środku biurka. Usytuował ją tak, by nie miała możliwości podpalenia żadnej z kartek znajdujących się na blacie. Płomień zdobiący knot świeczki uważał za bardzo odprężający. Miał też nadzieję, że uda mu się tym sposobem przykuć jakoś uwagę młodzieńca. Sprawić, by przeniósł swój wzrok z podłogi gdzieś wyżej.

Powrót do góry Go down

Re: Pokój konserwatora

Pisanie by Kazuya on Pią Mar 07, 2014 10:22 pm

Drgnął gdy do niego powiedział. Nie chętnie, ale to bardzo usiadł na krześle. Siedział tak samo jak na podłodze. Nic nie robił tylko bawił się przed ramieniem.
-Nie mam nikogo. Ani rodziców czy rodziny-powiedział cicho nadal nie patrząc mu w oczy.-mruknął cicho, ale dosłyszalnie. Chce stąd uciec bardzo daleko. Najlepiej na następną lekcje w drugim skrzydle. Nie opróżnił kieszeni bo nic w niech nie miał przecież. Nie patrzył na konserwatora bo po co i tak nic nie zaradzi. Za późno odkryto to. Nie można nic z tym zrobić no chyba, że rozmowa z psychologiem lub coś w tym rodzaju. Zerknał na świeczkę zawsze go interesowały. Jego ulubiona część rehabilitacji po wypadku musiał skupić się na ogniu. Tak sprawdzali trwałe zmiany w jego mózgu. Automatycznie popatrzył na nią, ale spotkał tam oko mężczyzny. Chciał odwrócić wzrok, ale bardzo lubił świeczki. Miał konfilikt interesów. Pokręcił głową, którą schował w ramionach.
avatar
Kazuya

Wiek : 21
Zawód : uczeń kasy 2A
Wygląd : czerwone włosy i oczy. Najczęściej widziany w bluzach, pod którymi ukrywa blizny
Stan : ale o jaki. Jeśli psychiczny to troszku ciężki, a jeśli chodzi o to czy jest wolny to ma chłopaka.

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t97-kazuya-kasai

Powrót do góry Go down

Re: Pokój konserwatora

Pisanie by SYrjöP on Sob Mar 08, 2014 12:47 am

- Jak się komuś wygadasz, to będzie ci lżej. Więc sugeruję, żebyś zaczął zrzucać z siebie ten ciężar już teraz.
Słowa te wypowiedziane były tonem nieznoszącym sprzeciwu, lecz nie niemiłym czy opryskliwym. Tego typu despotyzm był nierozerwalną częścią mężczyzny, choć jego rodzice przez lata starali się to z niego wyplenić. Niestety ich próby przemienienia tego w delikatność i współczucie wobec innych ludzi spełzły na niczym. Sven miał swój sposób postrzegania świata i nie zawierał on ani krzty użalania się nad ludźmi.
Choć może w tym przypadku to i lepiej? Ten młodzik nie potrzebuje, żeby nad nim płakać; lecz silnej, pewnej ręki. Kogoś, kto w razie potrzeby obroni go przed światem, przy kim mógłby się otworzyć i w końcu być sobą.
Uśmiechnął się kącikiem ust, widząc, że płomyk przykuł wzrok chłopca. Jego uśmiech szybko jednak zniknął, a mężczyzna wywrócił oczami ze zrezygnowaniem.
- Słuchaj młody, bo nie mam ochoty się powtarzać, nie możesz przez większość życia uciekać przed całym światem. Nie jestem belfrem i nie mam ochoty ci prawić kazań ani przekazywać komukolwiek dalej, co mi powiesz. Nie będę ci także wymyślał żadnych terapii, byś się więcej nie okaleczał, choć osobiście uważam, że to głupi sposób na wykorzystywanie swojego ciała. Jedyne, co ci oferuję to wysłuchanie cię. Lekcjami się nie wywiniesz, powinieneś na nich siedzieć, zamiast grzebać mi po szafkach. Skoro nie było cię na nich tyle czasu, to odrobina więcej nic nie zmieni.
Ponownie zaczął bezwiednie bawić się zapalniczką, obracając ją w szczupłych palcach. Tym razem jego wzrok był całkowicie skupiony na młodzieńcu, zamiast na poruszającej się dłoni. W pewnym momencie przerwał, wstając i idąc do czajnika. Wstawił wodę i wyjął z jednej z szafek dwa czyste kubki, zapełniając jeden z nich kawą.
- To jak? Chcesz do tego kawę czy herbatę? Wydaje mi się, że trochę czasu tu spędzisz

Powrót do góry Go down

Re: Pokój konserwatora

Pisanie by Kazuya on Sob Mar 08, 2014 8:55 am

Skulił się słysząc ten ton, przypomniał mu o lekarzach, miał dość. Zagryzł wargę szukając za i przeciw. No może być cicho do końca dnia, ale musi go wypuścić przed zamknięciem szkoły bo on będzie miał problemy. Plusy mieszkanie w akademiku w takich sytacjach są nawet wielkie. Po kolejnych słowach zerknął na mężczyznę. Może coś powie.
-Osoba nie wiedząca nic osobie ma prawo uciekać-szepnął tylko tyle. No wychodzi tu kilka wersji. Od adopcji po amnezję. Choć ta pierwsza jest bardziej znana dla wszystkich.
-Herbatę proszę-szepnął. Kiedy dostał kubek bawił się w nim w rękach. Głowy już nie chował, ale dalej miał nogi podwinięte do piersi.
-A co do lekcji na wf nie chodzę-chce stąd jak najszybciej wyjść. Może jak zacznie rozmawiać to go wypuści. Ale i tak będzie mówił jak na lekcjach. Wzrok skupił a świeczce to już z przyzwyczajenia.
avatar
Kazuya

Wiek : 21
Zawód : uczeń kasy 2A
Wygląd : czerwone włosy i oczy. Najczęściej widziany w bluzach, pod którymi ukrywa blizny
Stan : ale o jaki. Jeśli psychiczny to troszku ciężki, a jeśli chodzi o to czy jest wolny to ma chłopaka.

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t97-kazuya-kasai

Powrót do góry Go down

Re: Pokój konserwatora

Pisanie by SYrjöP on Sob Mar 08, 2014 8:45 pm

Sven szybko złapał się na myśleniu, że być może trochę przesadził. W innym przypadku chłopak nie kuliłby się tak po jego słowach. Z uwagą obserwował, jak chłopiec powoli przełamuje się, dając mu szczątkowe informacje na temat siebie. Nie mówił nic, nie chcąc przerywać młodzieńcowi. Zdawał sobie sprawę, iż może swoim despotycznym zachowaniem tylko pogorszyć sytuację.
Wrzucił torebkę herbaty do pustego kubka oraz postawił na biurku niewielki słoik z cukrem i mieszczącą się w środku łyżeczką. Nie posiadał cukiernicy, zresztą nie była mu ona potrzebna. Cukier miał tylko i wyłącznie ze względu na gości, którzy odwiedzali go rzadziej niż rzadko. Sam preferował gorzką kawę. Po zagotowaniu się wody, nalał ją do obydwu kubków i jeden z nich podał chłopcu. Na usta cisnęło mu się, by powiedzieć mu, żeby usiadł normalnie. Nie zrobił tego jednak, bojąc się, że wtedy uczeń całkowicie się przed nim zamknie. Nie był dobry w te klocki i musiał się sporo nagimnastykować, żeby nie zrazić do go siebie.
- Na wf nie chodzisz ze względu na wygląd twoich rąk?
Przyglądał się uważnie chłopcu. Starał się jakkolwiek kontrolować, czy przypadkiem nie jest zbyt bezpośredni i ostry dla tego chłopca, lecz wiedział, iż i tak nie da rady nad tym zapanować. Nigdy nie walczył ze swoimi nawykami, mimo usilnych próśb rodziców i teraz zaczynał mieć wątpliwości, czy to aby na pewno był słuszny wybór.
Patrzył na tą zwiniętą kulkę nieszczęścia i zrobił pierwsze, co przyszło mu do głowy. Pochylił się nad stołem, uważnie omijając świeczkę i wyciągnął dłoń w stronę chłopaka, po czym delikatnie i czule zmierzwił mu włosy. Uśmiechnął się do chłopca kącikiem ust, prostując się na powrót na swoim krześle.
- Wiesz, że nie jesteś sam na tym świecie? Ważne jest tylko to, by znaleźć taką osobę, której można zaufać. Jedyny haczyk jest w tym, że musisz się przekonać, że nie musisz być sam przez całe swoje życie i zrozumieć, że jest łatwiej, gdy dzielisz się problemami.
Wyciągnął z kieszeni klucze i położył je na stole. Nie zamierzał trzymać tu ucznia wbrew jego woli, jednak nie wyrzucał go i pozwolił mu podjąć decyzję. Choć zawsze lubił mieć absolutną kontrolę nad sytuacją, to ten jeden raz zrobił coś na przekór samemu sobie i dał młodzieńcowi wybór.
- Jeśli zamierzasz wyjść, to zostaw klucze w drzwiach, albo odrzuć mi je. Pamiętaj też, żeby nie zdejmować opatrunku z ręki, jak cię jutro zobaczę bez niego, to się zdenerwuję. Jeśli boisz się opiekuna, to zawsze możesz go odesłać do mnie, żebym potwierdził, że zaciąłeś się podczas pomagania mi, co nie znaczy, że pochwalam twoje masochistyczne praktyki. No i zawsze możesz przyjść mnie odwiedzić. Strasznie się nudzę, siedząc tu całymi dniami samotnie, w otoczeniu kilku świeczek i karłowatej paprotki.
Konserwator pozwolił mu odejść bez zbędnych konsekwencji, a także obiecał go kryć z dzisiejszym wyskokiem. Sam się sobie dziwił, lecz uważał, że temu konkretnemu chłopcu jest to potrzebne. Z tego samego powodu postanowił nie naciskać na niego.
Choć nie oszukując się, to wolałbym, jakby ten młodziak jeszcze tutaj został przez jakiś czas. Chociażby po to, żeby po prostu posiedzieć w ciszy przy zapalonej świeczce, popijając przy tym herbatę..

Powrót do góry Go down

Re: Pokój konserwatora

Pisanie by Kazuya on Sob Mar 08, 2014 9:34 pm

Rozprostował trochę nogi bo zaczynało go boleć. Wsypał trochę cukru i napił się łyk.
-Kazuya. Tak mi powiedziano w szpitalu-powiedział patrząc na świeczkę na niej skupiał wzrok i nie od wracał od niego.
-Na wf nie chodzę z powodu zwolnienia. Jestem świeżo po rehabiliracji-wyjaśmił szybko. No by nosił długi ręka i spodnie przecież na wf jak by miał chodzić. Zerknął na klucz, ale nie ruszył ani o milimetr. Znowu napił się łyka herbaty dobrze mu pomogła by się uspokoił. Zagryzł wargę na chwilę.
-Nie boję się. Miałem o tym rozmowę, choć na takową nie wyglądało-dał się głaskać bardzo to lubił. W końcu usiadł jak człowiek bo ból był nie znośny. Jakoś było mu to miło. Może on będzie pierwszym dorosłym, któremu naprawdę zaufa. Hotaro to polega bardziej jak kolegowanie się bo mają podobną sytuację psychiczną. No młodszy ma gorszą. Zagryzł znowu wargę i nic nie powiedział tylko patrzył na świeczkę.
avatar
Kazuya

Wiek : 21
Zawód : uczeń kasy 2A
Wygląd : czerwone włosy i oczy. Najczęściej widziany w bluzach, pod którymi ukrywa blizny
Stan : ale o jaki. Jeśli psychiczny to troszku ciężki, a jeśli chodzi o to czy jest wolny to ma chłopaka.

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t97-kazuya-kasai

Powrót do góry Go down

Re: Pokój konserwatora

Pisanie by SYrjöP on Nie Mar 09, 2014 12:12 am

- Miło mi cię poznać, Kazuya, ja nazywam się Sven. Myślę, że możemy sobie dać spokój z nazwiskami, nie jestem nauczycielem, żebyś musiał się do mnie zwracać per „pan”. To od jak dawna się okaleczasz?
Mężczyzna zadawał pytania prosto z mostu. Nie wyglądał na takiego, który by chciał tę wiedzę wykorzystać później w jakikolwiek sposób, który mógłby młodzieńcowi zaszkodzić. Przyglądał mu się przez dłuższą chwilę, po czym postanowił się zreflektować. Wstał i podszedł do miejsca, gdzie wcześniej odwiesił swoją marynarkę. Narzucił ją chłopcu na plecy i ponownie przeczesał jego kosmyki barwy płomieni. Zdążył zauważyć, że sprawia to Kazuyi przyjemność, a i on sam nie narzekał z tego powodu. Nie miał zbyt dużego doświadczenia w byciu czułym i delikatnym, lecz to, co robił do tej pory, wydawało się to być bardzo przyjemne.
Marynarka była przesiąknięta zapachem mężczyzny oraz dość intensywną wonią tytoniu.
- Twoja bluza nie wygląda na zbyt grubą, a tu jest dosyć chłodno. Nie przeszkadza mi to, gdyż przyzwyczaiłem się do niższych temperatur, mieszkając w swoim kraju. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że nie każdy jest do tego przystosowany. Tak samo, jak wiem, że moja marynarka nie jest zbyt gruba, ale zawsze jest jakąś warstwą ochronną. Nie chcę, żebyś się przeziębił, bo nie jestem zbyt dobry w opiece nad chorymi. Pomijając już całkowicie fakt, że nie mam pojęcia, gdzie mieszkasz, więc nawet jakbym chciał, to bym nie mógł się tobą opiekować.
Mówił dość wiele, jak na niego, jednak chciał w jakikolwiek sposób zburzyć mur izolacji oddzielający młodzieńca od innych, a to był jedyny pomysł, który mu przyszedł do głowy. Oparł się o ścianę za chłopakiem, w dalszym ciągu bawiąc się płomiennymi kosmykami, przesuwającymi mu się między palcami podczas delikatnych ruchów dłoni, które wykonywał.
- Będzie ci przeszkadzało, jeśli zapalę? Wiem, że nie powinienem, ale jak sam wiesz, z nałogami ciężko walczyć. No chyba, że w ramach wyjątku. Ja odstawię papierosy pod warunkiem, że ty przestaniesz się samookaleczać.
Był dość pewien, że chłopiec nie zgodzi się na taki układ. Stał i spokojnie czekał na odpowiedź.

Powrót do góry Go down

Re: Pokój konserwatora

Pisanie by Kazuya on Nie Mar 09, 2014 2:04 am

-Od wyjście ze szpitala i trafienia do ośrodka. Czyli jakieś 3 lat-powiedział cicho. Nadal patrzył się na świeczkę. Wiedział, że on do niczego tego nie wykorzysta bo raczej woli oswoić Kazuye ze środowiskiem niż aby zbudował jeszcze grubszy mur w koło siebie, którego nikt nie przebije.
-Jest bardzo ciepła, a chodzę tylko z akademika do szkoły na odwrót-powiedział czując marynarkę. Do głaskania aż się nastawiał. Czasem rahabilitant lub lekarz go głaskali, wczoraj Arisee, ale nikt tak długo tego nie robił. A bardzo lubił głaskanie. -Nie przeziębie się. Taki kawałek to nie dużo mi nie zrobi. I proszę. Wiesz, że tego nie rzucę-powiedział cicho i dopił herbatę.
Znowu bawił się rękawem no tego chyba długo się nie oduczy. Zerknął chyba pierwszy raz na konserwatora.
-Mamy podobne włosy-powiedział prawie jak dziecko. Ale czasem miał swoje dziwactwa jak każdy.
avatar
Kazuya

Wiek : 21
Zawód : uczeń kasy 2A
Wygląd : czerwone włosy i oczy. Najczęściej widziany w bluzach, pod którymi ukrywa blizny
Stan : ale o jaki. Jeśli psychiczny to troszku ciężki, a jeśli chodzi o to czy jest wolny to ma chłopaka.

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t97-kazuya-kasai

Powrót do góry Go down

Re: Pokój konserwatora

Pisanie by SYrjöP on Nie Mar 09, 2014 8:23 am

Mężczyzna w ciszy wysłuchiwał, co młodzieniec ma mu do powiedzenia, nie przerywając mu. Liczył się z tym, że nie otrzyma żadnej długiej mowy, ale każde pojedyncze zdanie, które wypowiadał chłopak, było bardzo cenne właśnie ze względu na to, iż nie mówił on wiele.
Czyżby jakiś wypadek i ośrodek wychowawczy? Tylko czemu?
Właściciel rudych włosów powoli łączył wszystkie strzępki informacji w jedną spójną całość. Chłopiec prawdopodobnie nie miał rodziców, a w tego typu ośrodkach nikt nie jest traktowany indywidualnie. Młodzieniec zamykał się przed innymi, z góry zakładając, że i tak nigdy dla nikogo nic nie znaczył oraz z przekonania, że tak będzie już zawsze.
Po nitce do kłębka, jak to mawiają. Dlatego tak się garniesz do jakiejkolwiek czułości, mój mały?
Sven nawet nie zauważył, gdy zwykły uczeń stał się „jego małym”. Odczuwał silną potrzebę zaopiekowania się tym porzuconym przez los młodzieńcem i pokazania mu lepszej części świata. Nie wiedział, skąd to się wzięło, jednak nie walczył z tym. Wolał walczyć O NIEGO, postarać się, by chłopiec dostrzegł lepszą stronę życia i przestał się okaleczać przez nadmiar problemów. Zasadniczym problemem między ich dwójką była dzieląca ich różnica wieku oraz fakt, że Kazuya prawdopodobnie nawet nie spojrzy na Svena w ten sposób.
Ten sposób? Czyżbym zaczął go traktować jak jednego z kolejnych kochanków?
Niepokojąca myśl przemknęła przez głowę Svena, lecz mężczyzna nie skupił się na niej za bardzo. Nie traktował młodzieńca jak każdego innego kochanka. Jego chciał chronić przed całym światem, a nie zapewnić sobie jednonocną rozrywkę, której tak nienawidzili jego rodzice. Ciekaw był, czy na stały związek z nieletnim patrzyliby łaskawszym okiem, czy też wręcz przeciwnie. Patrząc na zamkniętego w sobie młodzieńca, wolał nie robić żadnego kroku w tę stronę, by go nie przestraszyć.
Sięgnął ponad Kazuyą po leżącą na stole paczkę papierosów i wyjął z niej jednego. Odpalił i zaciągnął się drogocennym skarbem, wypełniającym teraz jego płuca. Uchylił okno, by dym nie gromadził się w pomieszczeniu. Jak się okazało, za popielniczkę służyła niewielka, metalowa puszeczka po herbacie. To rozwiązanie zapewniało mu popielniczkę i brak pytań, które krążyłyby wokół niego, jakby zdecydował się posiadać w tym pokoju jakąś mającą standardowy wygląd.
-Zdecydowanie bardziej podoba mi się, gdy bawisz się rękawem bluzy, niż gdy się kaleczysz, młody. I daj znać, jakby ci było zimno, to znajdę coś jeszcze, czym byś się mógł okryć. Okna na razie nie chcę zamykać, żeby wywietrzyć zapach palonych papierosów.
Mając na uwadze, jak chłopcu podobała się pieszczota, którą obdarzył go już dwukrotnie, na powrót wsunął wolną dłoń w płomienne kosmyki. Na jego twarzy zagościł delikatny uśmiech, gdy usłyszał słowa o ich podobieństwie. Zrobił krok, by stanąć przed Kazuyą, po czym kucnął, by bardziej zrównać się z nim poziomem. Znajdował się teraz zdecydowanie niżej niż uczeń, jednak lepsze było to, niźli miałby nad nim górować i sprawiać podświadome wrażenie zagrożenia. Delikatnym ruchem odgarnął włosy z jego czoła, by odsłonić oczy, a później przesunął dłoń na jego policzek, głaszcząc go delikatnie. Młodzieniec był o krok od Svena, który bez większych przeszkód mógł go w tym momencie pocałować, jednak nie zrobił nic, by to uczynić. Za bardzo się obawiał, że przestraszy tym chłopaka oraz był głęboko przekonany, że chłopiec sam przyjdzie po pocałunek, jeśli go zapragnie lub chociaż uczyni jakiś znak w tym kierunku.
- Za to nie mam tak niezwykłych oczu, jak twoje. Poza tym moje włosy nie byłyby tak płomienne bez drobnych poprawek, bez których jestem tylko zwykłym, pospolitym w Skandynawii blondynem. Ale zgadza się, w obecnym stanie są do siebie podobne. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że do siebie pasują. Masz ochotę na jeszcze jedną herbatę? Na następny raz postaram się kupić też jakąś owocową, żebyś miał większy wybór niż sama czarna. Co ty na to, młody?

Powrót do góry Go down

Re: Pokój konserwatora

Pisanie by Kazuya on Nie Mar 09, 2014 11:39 am

-Rehabilitacyjny-sprostował. Wiedział co można myśleć nie jeden nie dwóch tak myślało. Zastanowiał się czy powiedzieć mu o amnezji. Nie wielu nauczycieli o niej wiedziało to czemu konserwator ma wiedzieć. Bawił się swoim rękawem i patrzył na niego spokojnie. Potem na okno.
-Lubie zimno i chłód. Lepsze niż gorąco-powiedział z delikatnym uśmiechem. Jak było lato nie mógł nosi dłógiego rękawka bo było mu za gorąco. W zimę może chodzić w długim bezkonsekawncji.
-Jesteś farbowany? Ja mam naturalne bo farba by już zeszła-powiedział z uśmiechem. Kiedy doknął policzka przymknął oko i delikatnie uchylił usta. -Mam. dziwne oczy-mruknął dalej miętoląc rękaw. -Umm... Nie trzeba wystarczy mi ta-szybko zaprzeczył. Nie chce by ten mężczyzna się na niego wypienienrzał. I tak zaczął mu ufać to dużo. Krok po kroku otworzy się. O amnezji powie jednak później
avatar
Kazuya

Wiek : 21
Zawód : uczeń kasy 2A
Wygląd : czerwone włosy i oczy. Najczęściej widziany w bluzach, pod którymi ukrywa blizny
Stan : ale o jaki. Jeśli psychiczny to troszku ciężki, a jeśli chodzi o to czy jest wolny to ma chłopaka.

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t97-kazuya-kasai

Powrót do góry Go down

Re: Pokój konserwatora

Pisanie by SYrjöP on Nie Mar 09, 2014 7:15 pm

Uniósł brwi, słysząc wyznanie młodzieńca. Nie wyglądał na takiego, co by lubił marznąć, ani żeby miało go co grzać. Pogłaskał go jeszcze po policzku i wstał, by znów oprzeć się o ścianę i zatopić dłoń w miękkich kosmykach. Sven musiał się sporo natrudzić, by jego włosy miały taką barwę, natomiast Kazuya dostał to w prezencie od losu. Podobnie jak oczy koloru wina. Mężczyzna mógłby przysiąc, że potrafiłby się upić samym spoglądaniem w nie.
- Lubisz zimno i chłód czy też lubisz nie musieć odkrywać swoich rąk? Bo to dwie różne rzeczy. Jeśli lubisz zimno, to chętnie zabiorę cię na wycieczkę do Finlandii w zimie.
Strzepał popiół do pudełka. Zastanawiał się czy mu podsunąć pomysł jego siostry, czy też nie, lecz koniec końców stwierdził, że tak właśnie zrobi.
- Wiesz, młody, moja siostra dorobiła się swego czasu paskudnej blizny, której nie chciała pokazywać światu. Był tylko jeden mały problem, a mianowicie ciepłe miesiące. Domyślam się, że u ciebie noszenie bandamek czy bransoletek da raczej mierne rezultaty, skoro masz całe przedramiona w bliznach, ale zawsze możesz pomyśleć o jakiejś naprawdę cienkiej bluzie. Poza tym niektórzy noszą długie rękawy wyłącznie po to, żeby się nie opalić. Tak więc polecam ci znaleźć jakąś naprawdę cienką, nadającą się na cieplejsze dni bluzę i wymówkę o opalaniu. Powinno to rozwiązać część problemów. Gorzej z tymi, którzy już o ranach wiedzą.
Przez krótką chwilę stał w ciszy, wypalając kolejne centymetry papierosa. W końcu nadszedł czas, by go zgasić i zamknąć okno, po czym pozbyć się dowodów zbrodni w postaci pudełka po herbacie. Wrócił na swoje miejsce i opadł na krzesło, rejestrując przy okazji, że młodzieniec nie ruszył się z miejsca, lecz niezbyt spodobał mu się brak głaszczącej go do tej pory dłoni.
- Nie rozumiem, dlaczego uważasz swoje oczy za dziwne. Moim zdaniem mają piękny, głęboki kolor. A herbatą się nie martw, i tak będę musiał w najbliższym czasie jakąś kupić, więc równie dobrze mogę wziąć taką, którą lubisz. O ile oczywiście zamierzasz się jeszcze tutaj pojawić, mój mały.
Fakt, że wymknęło mu się z ust „mój mały” skierowane do chłopaka zarejestrował dopiero po dłuższej chwili. Teraz już było za późno, żeby to odkręcać, lecz Sven liczył na to, że chłopiec nie ucieknie po tych słowach. Jeśli mężczyzna będzie miał dużo szczęścia, to uczeń nawet nie zauważy tej drobnej pomyłki. Wpatrywał się przez moment we właściciela ognistej czupryny, po czym sięgnął po długopis. Oderwał kawałek kartki z jakichś niepotrzebnych mu już dokumentów i zapisał swój numer telefonu, podpisując się inicjałami „SYP”. Mało kto znał jego drugie imię, więc liczył na to, iż będzie ciężej skojarzyć ze szkolnym konserwatorem te zanotowane pochyłym pisem trzy litery. Przesunął świstek po stole, zostawiając go w zasięgu ręki młodzieńca. Dał mu swój numer, by Kazuya mógł w każdej chwili zadzwonić, jeśli będzie potrzebował pomocy lub czuł się zbyt samotny. Nie prosił go o kontakt zwrotny, gdyż wolał nie być zbyt nachalnym. Jeśli czerwonooki zdecyduje się z nim skontaktować to i tak dostanie jego numer. W innym przypadku może się poczuć na siłę kontrolowany.

Powrót do góry Go down

Re: Pokój konserwatora

Pisanie by Kazuya on Nie Mar 09, 2014 8:05 pm

-Zimno mile łagodzi ból-powiedział spokojnie. Dalej miał przymknięte oko. Nie był przyzwyczajony do tego, że ktoś go głaszczę. Zawyczaj były badania i głaskanie chwilowe po włosach. Nagle sobie coś przypomniał i spuścił wzrok.
-Próbowałem za gorąco-powiedział cicho. Znowu podwinął nogi do piersi. Nagła zmiana zachowania musiała coś znaczyć szczególnie u niego. Przestraszył się czegoś i to bardzo.
-Lubię o smaku brzoskwini i mango-powiedział cichiutko. Cały drżał.
Nie chce. Odejdź. Już Cię nie ma.-mówił sobie w myślach. Chciał uciec, ale to znaczy że musi się pokazać światu.
avatar
Kazuya

Wiek : 21
Zawód : uczeń kasy 2A
Wygląd : czerwone włosy i oczy. Najczęściej widziany w bluzach, pod którymi ukrywa blizny
Stan : ale o jaki. Jeśli psychiczny to troszku ciężki, a jeśli chodzi o to czy jest wolny to ma chłopaka.

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t97-kazuya-kasai

Powrót do góry Go down

Re: Pokój konserwatora

Pisanie by SYrjöP on Nie Mar 09, 2014 10:32 pm

Patrzył, jak chłopca zaczyna ogarniać przerażenie i nie podobało mu się to.
Nie zrobiłem przecież nic, czym mógłbym go tak wystraszyć.
Wstał szybko, obchodząc biurko dookoła i klęknął przed młodzieńcem. Ostrożnie, powoli zbliżył do niego swoją dłoń i równie delikatnie dotknął jego włosów. Przeczesał je niespiesznym ruchem, dając chłopcu chwilę na przyzwyczajenie się, po czym zaczął go delikatnie i czule głaskać. Miał ochotę przytulić te kruche ciało, zapewnić mu bezpieczeństwo, lecz obawiał się, jak młodzieniec na to zareaguje.
- Kazuya? Już dobrze, to tylko ja. Nie skrzywdzę cię – mówił ciepłym, uspokajającym głosem. Nie wyglądał może na przyjaznego, dobrego mężczyznę za sprawą opaski na oku, jednak jego czułość, z jaką wypowiadał zdania do chłopaka i pewność składanych obietnic rekompensowała to z nadwyżką.
Wolną ręką objął lekko chłopaka, nie chcąc go przestraszyć. Pozostawił mu wystarczającą ilość miejsca, by mógł swobodnie się cofnąć i odepchnąć mężczyznę, lub też wtulić się w jego ramiona. Sven zastanawiał się nad powodem nagłej zmiany zachowania młodzieńca, jednak nic nie przychodziło mu do głowy. Musiało mu się przypomnieć niezbyt przyjemne wydarzenie, mające miejsce w jego przeszłości. Konserwatora chwyciły wyrzuty sumienia, że doprowadził czerwonookiego do takiego stanu. Chciał go przecież chronić, a wychodziło na to, że powinien zacząć od chronienia młodzieńca przed samym sobą.
- Skarbie... Rozluźnij się, nie dzieje się tu nic strasznego. Weź głęboki oddech. No już

Powrót do góry Go down

Re: Pokój konserwatora

Pisanie by Kazuya on Nie Mar 09, 2014 11:06 pm

Pokręcił głową na dotyk. W tym momęcie nie był dla niego niczym dobrym. Wręcz się do bał. Ale duża ciepła dłoń go uspokoił choć troche. Nadal się kulił i chował głowę. To nie przez mężczyzne. No poczęści. Przez "moje maleństwo". Ktoś do niego tak mówił, ale nie pamiętał kto. Sama myśl powodowała u niego strach.
Kiedy mężczyzna go objął niepewnie. Ale to bardzo. Odzwajemnił uścisk. Nadal cały drżał. Wstrzymywał oddech by się nie popłakć. Nie pamiętał kiedy płakał.
Nie bał się Sven on działał kojąco na chłopaka. Zakopał twarz w jego ramieniu i załapł się mocno koszuli. Otworzył usta by coś powiedzieć, ale wydobło się tylko sentnkanie z powodu wstrzymywanego oddechu. Zaraz poleciały łzy.
Nie wiedział czego się bał aż tak że się popłakał. Nic nie przychodziło mu do głowy. Terz miał krótkie i urwane oddechy. Oczy szeroko otwarte. Wtulał się w konserwatora. No ta sytuacja była bardzo dziwna.
avatar
Kazuya

Wiek : 21
Zawód : uczeń kasy 2A
Wygląd : czerwone włosy i oczy. Najczęściej widziany w bluzach, pod którymi ukrywa blizny
Stan : ale o jaki. Jeśli psychiczny to troszku ciężki, a jeśli chodzi o to czy jest wolny to ma chłopaka.

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t97-kazuya-kasai

Powrót do góry Go down

Re: Pokój konserwatora

Pisanie by SYrjöP on Nie Mar 09, 2014 11:24 pm

Mężczyzna zdecydował wziąć chłopca na swoje kolana. Podniósł go delikatnie, uprzedzając go o tym uprzednio, po czym sam zajął jego miejsce, sadzając ucznia na kolanach. Zaczął się kołysać, obejmując chłopca, licząc na to, że ta metoda zadziała. Szeptał uspokajające słowa w płomienne kosmyki, decydując się też na złożenie delikatnego, czułego pocałunku na skroni trzymanego na kolanach chłopca.
- Ćśśś... Kazu, skarbie, oddychaj powoli i głęboko. No już.
Pozwalał młodzieńcowi się wypłakać, widząc, że jest mu to w tej chwili najwyraźniej potrzebne, by mógł dalej funkcjonować. Konserwatora ścisnęło serce, gdy widział tego chłopca w tak koszmarnym stanie. Jego zapędy autodestrukcyjne jak widać nie były błahym wymysłem spragnionego uwagi nastolatka. Owszem, potrzebował on uwagi, ale wszystkie rany, które sobie zadawał, wynikały z czegoś głębszego, o czym mężczyzna nie miał na chwilę obecną bladego pojęcia, choć pragnął wiedzieć.
Trzymał młodzieńca w ramionach, kołysząc go delikatnie i szepcząc do ucha łagodne słowa do czasu, aż ten całkiem się uspokoił. Dopiero wtedy zdecydował się unieść delikatnie jego twarz za brodę i spojrzeć mu w oczy, których Kazuya tak nie znosił.
- Już dobrze? Martwiłem się o ciebie. Niby taki duży, a potrafi dorosłym napędzić niezłego stracha.

Powrót do góry Go down

Re: Pokój konserwatora

Pisanie by Kazuya on Nie Mar 09, 2014 11:40 pm

Starał się złapać pożądny oddech ale mu nie szło. Nadal tylko troche go łapał. Bał się, że męczyzna go uspokoi i zostawi. No mimo tych 17 lat czasem nie chcowywał się na tyle. Zagryzł wargę i na siłe satarał się powstrzymać łzy. Ale nic to nie dało. Tylko zanosił się większym płaczem.
Od tego kołysania i miłych słówek zrobiło mu się jako lżej i łatwiej by było mu się ilanować. Kiedy histeria. Bo tak można to nazwać się skończyła nadal siwdział wtulony w Sven'a. Bawił się teraz jego koszulą. Musi się jakoś uspokoić. Tak do akademika nie pòjdzie. Zaraz zrobią afere, a Arisee nie potrzebnie się zmartwi.
-Przepraszam-powiedział łamiącym się głosem. -Moge tu zostaC? Nie chce wracać na lekcje. Powiem że źle się poczułem i wróciłem do akademika.-jego głos był okropnie zachrypnięty. Patrzył w oczy męczyzny.
-Mam amnezje-nagle mu się wymskneło. No zdaża się. Teraz czekał tylko na reakcje mężczyzny. No jej się bał. Różni ludzie, różnie reagują. W przypadku Kazuyi ta choroba jest nie odwracalna. Nigdy nie odzyska wspomniej. Czasem ma przebłyski ale bierze je za syny. Najczęściej zdzażają się kiedy chłopak spaL.
avatar
Kazuya

Wiek : 21
Zawód : uczeń kasy 2A
Wygląd : czerwone włosy i oczy. Najczęściej widziany w bluzach, pod którymi ukrywa blizny
Stan : ale o jaki. Jeśli psychiczny to troszku ciężki, a jeśli chodzi o to czy jest wolny to ma chłopaka.

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t97-kazuya-kasai

Powrót do góry Go down

Re: Pokój konserwatora

Pisanie by SYrjöP on Pon Mar 10, 2014 9:31 pm

Wbrew oczekiwaniom chłopca, Sven wcale nie zamierzał go zostawić. Nie przestawał tulić młodzieńca nawet wtedy, gdy ten już się względnie uspokoił. Gładził jego włosy, przeczesując jedwabiste kosmyki zręcznymi palcami. Czupryna koloru ognia, która skutecznie wwiercała się w jego życie i powoli rozpalała niewielki na razie płomyczek w jego sercu.
- Więc mieszkasz w szkolnym akademiku, zgadza się? Jeśli ci to pomoże, mogę przekazać Arisee, że mi pomagałeś i nóż ci się omsknął. A jesteś w takim stanie, bo boisz się, że przyjmie to jako kolejny akt samookaleczania się. Logicznym jest, że gdybyś się ciął, to przecież nie założyłbyś bandaża, ponieważ to tylko zwraca uwagę. Kolejną sprawą jest fakt, że nie dałbyś rady sam sobie opatrzyć rany w taki sposób, gdyż to wymaga pomocy osoby trzeciej. Zgadza się wszystko, co powiedziałem?
Oparł się wygodniej, pozwalając w dalszym ciągu pozostać młodzieńcowi w tym samym miejscu, co dotychczas. Ze zdziwieniem odnotował, że ten młodzieniec rzeczywiście pasował idealnie do przebywania w ramionach mężczyzny, jakby to od zawsze było miejsce przeznaczone wyłącznie dla niego. Wyglądało na to, że ten młody uczeń liceum, w którym pracuje Petersson, był mu pisany. Być może to właśnie ze względu na niego nikt nie potrafił zagrzać jego łoża na dłużej.
- Amnezja, tak? Nieuleczalna i bez możliwości powrotu wspomnień? Możesz to potraktować jako swoisty dar od losu, wiesz? Zacząłeś życie z czystą kartą.
Konserwator potrafił spojrzeć na historię chłopca z innej perspektywy. Takiej, która była zdecydowanie bardziej optymistyczna, niż spojrzenie na świat, które prezentował młodzieniec. Zamierzał się tym podzielić z czerwonookim, mając nadzieję, że być może otworzy się on choć trochę na świat. Przeczesał dłonią włosy ucznia po raz ostatni, po czym zsunął ją na plecy trzymanego na kolanach nastolatka.
-Powinieneś znaleźć sobie jakichś przyjaciół. Nie widziałem cię nigdy w gronie innych uczniów, unikasz ich. W akademiku pewnie też siedzisz całymi dniami sam, nieprawdaż? Jeśli chcesz, to możesz wpaść do mnie. Mam konsolę i co najmniej tonę różnych gier, więc możemy pograć. Może się odciągniesz od tego.
Ostatnie słowo zaakcentował, podnosząc rękę młodzieńca i podciągając rękaw jego bluzy. Przesunął delikatnie kciukiem po jednej z blizn i zbliżył usta do jego ucha, by wyszeptać łagodnie
- Naprawdę wolałbym, żebyś tego nie robił.[/b]

Powrót do góry Go down

Re: Pokój konserwatora

Pisanie by Kazuya on Pon Mar 10, 2014 10:03 pm

-Nie. Nie prawda. To problem. Nic nie wiem o sobie o rodzinie. Ale nie chce się dowiedzieć.-powiedział szybko w swojej obronie. -Kiedy się obòdziłem miałem już takie blizny.
Nadal się wtulał w jego pierś. Zastanawiał się nad propozycją powiadomienia Arisee. No jaki uczeñ pomaga konserwatorowi. Kazuya był inny, ale raczej mało osób w to uwierzy. Bawił się fragmentem jego koszuli.
-Nigdy sobie niczego nie przypomne-dopowiedział jeszcze wtulając głowe w jego szyje.
Prztmknął oczy, ale nie usypiał. Okropnie go piekły od płaczu.
-Arisee-sensei uwierzy w to?-spytał ciekawie patrząc mu w oczy. No raczej oko. Nadal był w niego wtulony. Nie orzeszkadzało mu nic. Nawet to, że on jest starszy. Oblizłał usta i zaraz zaczął je dziubać. Jakiś nawyk.
-W akademiku słucham muzyki w ciemnym pokoju. To odgania moja myśli od cięcia się.-wyjaśnił zadrżał na dotknięcie blizny. Ta była świerze. No nie powie mu że ma cały korpus w nich i blisko szyji keszcze.
-Mam kolege. Jest rok młodszy i dziwny-wyjaśnił. Zastnowił się co może powkedzieć jeszcze o Hotaro. Ale to najlepiej go określało. -Skorzystam z zaproszenia. W ośrodku raz grałem bo była konsola ale ktoś ją rozwalił. Było na mnie-ostatnie wyszeptał. -Nie umiem tego nie robić. Próbowałem, ale dało to tylko więcej ran.-zadzwonił dzwonek na kolejną lekcje. Ale Kazu się nie ruszył tylko dalej do niego tulił. Zaśmiał się cicho. Nawet nie wiedział z czego.
avatar
Kazuya

Wiek : 21
Zawód : uczeń kasy 2A
Wygląd : czerwone włosy i oczy. Najczęściej widziany w bluzach, pod którymi ukrywa blizny
Stan : ale o jaki. Jeśli psychiczny to troszku ciężki, a jeśli chodzi o to czy jest wolny to ma chłopaka.

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t97-kazuya-kasai

Powrót do góry Go down

Re: Pokój konserwatora

Pisanie by SYrjöP on Pon Mar 10, 2014 11:17 pm


Charakter mężczyzny dał o sobie znać właśnie w tym momencie, w ktorym młodzieniec się z nim nie zgodził. Zdanie Svena, wedle niego samego, zawsze i bez wyjątku było lepsze niż zdanie jakiejkolwiek innej osoby. Oczywiście dało się je zmienić, wymagało to jednak olbrzymich nakładów energii i samozaparcia, gdyż pod tym względem mężczyzna był uparty niczym osioł. Powtórzył więc jeszcze raz swoje zdanie, pragnąc przekonać do niego siedzącego mu na kolanach chłopca.
- Skoro obudziłeś się już z bliznami, nie mogła to być jakaś szczególnie szczęśliwa przeszłość, więc potraktuj to jako dar od losu. Zaakceptuj swoje przeznaczenie, inaczej ono pożre cię od środka. Od jak dawna masz amnezję? Jestem pewien, że od tamtego czasu zdołałeś się zapoznać sam ze sobą.
Kątem oka obserwował, jak jego Płomyczek, jak zaczął powoli nazywać młodzieńca w myślach, oblizuje wargi, a później nerwowo je przygryza. Ten jeden, niepewny gest wystarczył, by mężczyzna zapragnął posmakować słodkich ust tego kruchego nastolatka. Sam przejechał językiem po własnych wargach, by je zwilżyć, nim zabrał głos. Uniósł też brodę czerwnonookiego i za pomocą kciuka delikatnie wydobył dolną wargę małego kuiciela spod atakujących ją zębów. Panował jednak nad swoimi instynktami, które kazały mu tu i teraz wpić się w usta należące do chłopca.
- Nie powinieneś był używać takich gestów przy ludziach, których nie znasz i nie jesteś pewien ich reakcji. Mogą zadziałać w sposób prowokujący i prowadzić do sytuacji, których nie chciał bys, żeby sie zdarzyły.
Wrócił dłonią do jego przedramienia, przesuwając opuszkami delikatnie od nadgarstka, aż po materiał bluzy, po czym pociągnął rękaw w dół, przywracając go na prawowite miejsce. Wrócił ramieniem do obejmowania chłopca w pasie, spokojny o więź kiełkującą niespiesznie między nimi. Byli bezpieczni ze względu na małą ilość usterek przydarzających się na terenie placówki, a także dzięki zamkniętym drzwiom, do których klucze znajdowały się na blacie stołu.
- Sądzę, iż jeden kolega w twoim wieku, to zdecydowanie niewystarczająca ilość znajomych jak na możliwości obecnej młodzieży. Uprzedź mnie, gdy tylko będziesz chciał wpaść. Zrobię jakieś zakupy albo zamówię pizzę. Są jakieś składniki, za którymi nie przepadasz, czy też mam pełną dowolność w kwestii składania zamówienia?

Powrót do góry Go down

Re: Pokój konserwatora

Pisanie by Kazuya on Wto Mar 11, 2014 10:00 am

-Powiedziano mi, że zaczynał bym gimanzjum. Czyli 5-6lat temu-zaczął się zastanawoać nad tym ile było to czasu temu. Chciał zrobił na wargach rane. Już tak działoło. Wiec czemu go powstrzymał. Kiedy zrozumiał słowa jego słowa spaloł buraka w kolorze swoich włosów. No był cały czerwony. Zakopał twarz w jego koszuli aby mu jej nie pokazywać.
-Hotaro jest dziwny, ale ufam mu jakoś-powiedział delikatnie zawstydzony poprzednimi słowami. -No nie mam telefonu więc nie mam jak poinformować. Może w piątek przyjde-zaproponował. No zjedzenie czegoś normalnego się mu uśmiecheło.
avatar
Kazuya

Wiek : 21
Zawód : uczeń kasy 2A
Wygląd : czerwone włosy i oczy. Najczęściej widziany w bluzach, pod którymi ukrywa blizny
Stan : ale o jaki. Jeśli psychiczny to troszku ciężki, a jeśli chodzi o to czy jest wolny to ma chłopaka.

Zobacz profil autora http://yaoisekai.nightforum.com/t97-kazuya-kasai

Powrót do góry Go down

Re: Pokój konserwatora

Pisanie by SYrjöP on Wto Mar 11, 2014 11:07 pm

Chyba mój Płomyczek poprawnie zrozumiał sugestię, którą powiedziałem.
Konserwator z lekką wesołością obserwował, jak speszony młodzieniec stara się ukryć twarz w jego koszuli. Sven dziękował w duchu, że dzień przeglądów, podczas którego musiał nosić robocze ubrania, nie wypadał akurat dzisiaj. Nie sądził, żeby chłopiec tak chętnie wtulił swoją twarz w przesiąknięty zapachem smarów i rozpuszczalników materiał, w którym mężczyzna wykonywał bardziej brudzące prace. Svenowi te typowo techniczne aromaty nie przeszkadzały, gdyż kojarzyły mu się ze szczęśliwym dzieciństwem. Nie sądził jednak, żeby w chłopcu wywoływały takie same odczucia, skoro nie pamiętał on nic sprzed kilku lat.
Wtulony w konserwatora Kazuya mógł poczuć orzeźwiającą mieszanką mięty, sosny i czegoś niesprecyzowanego, co sumarycznie przywodziło na myśl zimę naprawdę mroźnego kraju. Przebijał przez to także osobisty zapach Svena, który łagodził nieco lodową woń.
Brak telefonu w tych czasach musi być okropnie uciążliwy. Szczególnie dla młodych ludzi, którzy niemal nieustannie coś piszą lub do kogoś dzwonią. Jak dobrze, że w domu mam całe pudełko nieużywanych telefonów. Kazuya na pewno znajdzie coś pasującego mu.
- Liczę na to, że nie zamówię czegoś, na co jesteś uczulony. Mam nadzieję, że jesz mięso. Czy też mam raczej celować w jadłospisy wegetariańskie?
Czekał na odpowiedź, obserwując z zadowoleniem, że chłopiec w jego ramionach rozluźnił się po ataku paniki, który dopadł go niedawno. To znaczyło, że uczeń zaufał mu na tyle, by nie obawiać się jego bliskości. Sven przymknął oczy, uśmiechając się leciutko. Odpowiadała mu cała ta sytuacja, bliskość chłopca i najchętniej by jej nie przerywał. Czas niestety nieubłaganie upływał i dzień pracy Peterssona dobiegał końca. Do tej chwili trzymał Kazuyę na kolanach, obejmując go jedną ręką, a drugą podkładając pod głowę, gdy opierał się o ścianę. Dawał mu tym samym możliwość ucieczki, choć nie sądził, by młodzieniec z niej skorzystał. Przez cały ten czas starał się dowiedzieć czegoś więcej o chłopcu, nie będąc jednocześnie zbyt nachalnym.
- To widzę cię w piątek po lekcjach u siebie. O której kończysz zajęcia? Wezmę wolne, to choć trochę uprzątnę mieszkanie. Pamiętaj, żeby wchodzić od razu schodami zewnętrznymi na piętro, a nie drzwiami na parterze.
Spojrzał na chłopca, gdy ten się zbierał, zastanawiając się nad czymś intensywnie. Do karteczki z numerem, którą mu dał, dopisał także swój adres. Sięgnął po skórzaną kurtkę, wiszącą do tej pory w szafie i po kask. Poruszał się po mieście na motorze, więc posiadanie takich elementów wystroju było konieczne.
- Masz jakąś kurtkę? Jeśli nie, to nalegam, żebyś wziął moją marynarkę. Oddasz mi ją, aż cię zobaczę w ubraniach odpowiednich na tę porę roku. Najwyżej znajdę coś w swojej szafie, co będzie na ciebie dobre. Do zobaczenia w piątek, choć możesz przyjść tutaj wcześniej, jeśli byś czegoś potrzebował

[zmiana tematu]

Powrót do góry Go down

Re: Pokój konserwatora

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach